30 stycznia 2014 / Szafa marzeń / 24 komentarze

Idealnie gładkie, jedwabiste i niepuszczające oczek rajstopy należą do tej kategorii produktów (podobnie jak niezużywające się żarówki), które biorąc pod uwagę technologiczny postęp, już dawno nie są wymysłem prosto z kart powieści fantasty. Teoretycznie możliwe do wyprodukowania, w praktyce spowodowałyby upadek całych gałęzi przemysłu, puszczając z torbami połowę branży pończoszniczej.

Póki więc same musimy radzić sobie z zaciągnięciami, oczkami i nieustannym korygowaniem wyglądu naszych nóżek, zastanówmy się wspólnie jak by tu najlepiej wykorzystać to, co oferuje nam rynek.

 

Pończochy samonośne

Faktycznie, goło. Ale… chyba nikt nie będzie się skarżył.

 

Przewiewne śliczności

Pończochy samonośne sięgają uda i wykończone są elastycznym pasem, najczęściej z pięknej koronki, której wewnętrzna strona pokryta jest silikonową taśmą zapobiegającą zsuwaniu się pończochy z nogi. Podtrzymująca rola silikonu bywa zakłócana przez substancje pielęgnujące zawarte w kremach do ciała. Dlatego – balsam do skóry? Tak, ale użyty odpowiednio wcześnie.

 

Zimą, do codziennego użytku wydają się mało praktyczne, jednak ich urok jest bezkonkurencyjny.
Jak przekonywująco poucza nas Wikipedia (cyt.):
“Pończochy są jednym z najpopularniejszych fetyszy wymienianych przez mężczyzn i kobiety. Dzięki niezwykłej zdolności maskowania niedostatków damskich nóg, są powszechnie używane praktycznie na całym świecie, służąc do poprawiania wyglądu kobiecych nóg i przyciągania męskich spojrzeń.”

Nic dodać, nic ująć. Ale ponieważ:

  • na dworzu mamy -3°C,
  • w okolicy szaleje jakieś wściekłe grypsko,
  • dopiero zaczęliśmy temat, a widzę właśnie, że fotografowi jakoś niepokojąco drży ręka,

przejdźmy do bielizny bardziej odpowiedniej na mroźne okoliczności.

 

 

Zimowe pewniaki

Elastan jest ogólnym pojęciem dla włókien, które charakteryzują się szczególną elastycznością. Oznacza to, że są one wyjątkowo rozciągliwe, a przy tym zawsze powracają do swojej pierwotnej formy. Najbardziej znanym znakiem firmowym dla elastanu jest Lycra firmy Invista oraz Dorlastan firmy Bayer. Im większy procentualnie stosunek elastanu do innych włókien, tym ładniejsze i bardziej wytrzymałe rajstopy, przy czym już dodatek 18 – 25% gwarantuje pierwszorzędną, trwałą elastyczność.

 

Ta sama firma, podobny skład, podobny wygląd, ale komfort noszenia całkiem inny:

 

Prawa noga: czarna, ciepła mieszanka wełny z bawełną plus elastyczny poliamid.

Lewa noga: moje grafitowe olśnienie. Specjalna technika umożliwia taką kombinację włókien, która sprawia, że miękka, przyjazna skórze bawełna (28%) wyściela środek rajstopy, a ciepła wełna merino (55%) ogrzewa z zewnątrz. Polyamid (15%) razem z lycrą (2%) dbają o dobre dopasowanie.

 

 

 

 

Poliamid jest najbardziej wytrzymałym z syntetycznych włóknien. Ze względu na swoją rozciągliwość, elastyczność, podatność na formowanie i farbowanie oraz łatwość pielęgnacji, optymalny surowiec do wytwarzania delikatnych wyrobów przemysłu pończoszniczego.

 

Ta sama firma, ten sam skład, ten sam kolor, ale zupełnie różny efekt:

Wszystko o rajstopach: różnica między opaque i semi

 

Prawa noga: delikatnie korygujące naturę, jedwabiście gładkie i półprzezroczyste (semi) rajstopy 40 den.

Lewa noga: eleganckie, aksamitne i matowe (opaque) rajstopy 100 den.

 

 

 

 

 

 

Mocno upraszczając można powiedzieć, że im niższy den/dtex, tym delikatniejsze włókno, z którego zrobiona jest rajstopa i tym samym bardziej przezroczysty efekt:

10 den/11 dtex – zwiewna i przejrzysta letnia alternatywa dla nagich nóg (ultra-transparent);
15 den/17 dtex – delikatne i transparentne, ale o nieco większej wytrzymałości;
20 den/22 dtex – półprzezroczyste z delikatnym efektem krycia;
30 den/33 dtex – lekko kryjące;
40 den/44 dtex – kryjące, ale skóra jeszcze prześwituje (semi-opaque);
60 den/66 dtex – kryjące (opaque);
80 den/88 dtex – doskonale kryjące, skóra nie prześwituje nawet w najbardziej rozciągniętej okolicy ud.

 

 

Pomówmy o jakości

Gładkie, delikatne i jedwabiście miękkie rajstopy wyglądają najpiękniej i zwykle kosztują więcej niż tanie wyroby z supermarketu. Dobrym producentom udała się trudna sztuka wyprodukowania cielistych rajstop w neutralnych kolorach skóry, które perfekcyjnie leżą, są prawie niewidoczne oraz sprawiają, że nogi wyglądają bez zarzutu.

 

Porozmawiajmy o rajstopach: jedwabista gładkość

 

Duża zawartość lycry i jedwabista gładkość:
20 den, 80% poliamidu, 19% elastanu, 1% bawełny, Falke.

 

 

 

 

 

 

 

Porozmawiajmy o rajstopach: pierwszorzędna jakość wygląda inaczej

 

Pozaciągane już po jednorazowym założeniu:
20 den, 91% poliamidu, 9% elastanu, kupione na bazarku.

 

 

 

 

 

 

 

Zapomnijmy zatem o beżowych rajstopach z taniej produkcji. Nie dość, że uprzykrzą nam życie swoją nietrwałością, to jeszcze ich różowe, żółte albo szarawe odcienie sprawią, że nasze nóżki będą wyglądały jak po jakieś zaraźliwej chorobie skórnej – nienaturalnie intensywne w kolorze, plamiaste albo całe w smugach.

 

 

Nieprzekonana? Jakość nie ma nic wspólnego z ceną?

Przyjrzymy się uważnie jeszcze raz czarnym pończochom przedstawionym na pierwszym zdjęciu. Czy zauważyłaś, że te na prawej nodze wyglądają nieskazitelnie, a gęsta i mięsista koronka prezentuje się niezwykle kusząco (Nina Ricci)?
Z kolei te na lewej nodze są mniej gładkie i bardziej porowate, a koronkowe wykończenie choć też ładne, jest sztywne i drapiące. Jednak najważniejszą wadą tych pończoch jest to, że silikonowe taśmy odznaczają się nieładnie na prawej stronie, marszcząc się i deformując cały pas (Tchibo).

 

A tu kolejny przykład z życia wzięty:

 

Po całym sezonie noszenia:
dzianinowe rajstopy mojej ulubionej niemieckiej firmy (20 euro).

 

 

 

 

 

 

 

Porozmawiajmy o rajstopach: pierwszorzędna jakość? Raczej nie!

 

Nie wytrzymały nawet jednego sezonu: dzianinowe rajstopy popularnej włoskiej marki (9 euro).

 

 

 

 

 

 

 

Hmm… jak to było? Już wiem: nie stać mnie na tanie rzeczy.  Zaufaj mi proszę, Ciebie również nie.

 

Po czym jeszcze poznać dobre rajstopy?

Zarówno czubek stopy, jak i część majteczkowa są wyjątkowo podatne na uszkodzenia i puszczanie oczek. Wzmocnienie oraz jego rodzaj ma wpływ nie tylko na trwałość, ale również na wygląd i komfort podczas noszenia. Dodatkowo, wzmocnienia w górnej części rajstop mogą być połączone z efektem formującym.

 

 

Modelująca brzuch  i pupę część majteczkowa:
– na pierwszym planie widzimy szeroki i miękki niewpijający się pas oraz elastyczny, płaski szew;
– w tle bawełniany klin zapewniający wygodę i większą wytrzymałość mocno naprężanej części rajstop.

 

 

 

 

 

 

Każda rajstopa, podobnie jak każda skarpeta, jest zamykana na czubku stopy szwem.
Miejsce to jest szczególnie wrażliwe i narażone na uszkodzenia (paznokcie, odciski, szorstka skóra stóp), dlatego
– specjalny proces wzmacniania oczek;
– zastosowanie wyjątkowo komfortowego płaskiego szwa,
znakomicie wydłużają życie naszej rajstopy.

 

 

 

 

 

Dobre szwy to takie, które nie uciskają i są elastyczne. O najwyższej jakości mówimy w przypadku szwu płaskiego, którego konstrukcja “brzeg do brzegu” wyróżnia się minimalną grubością i wyklucza odbijanie się bielizny pod odzieżą.

 

 

Pielęgnacja

Niewątpliwie opłaca się traktować nasze pończosznicze skarby z uwagą i delikatnością. Pierzemy je po każdorazowym noszeniu. Nie tylko ze względów higienicznych, ale również dlatego, że pranie zapobiega marszczeniu się rajstop, przywracając ich elastyczność i doskonałe dopasowanie. Mocne ugniatanie i wyciskanie nie są mile widziane, ale to czy pierzemy w ręku, czy w delikatnym programie pralki (zawsze używając ochronnego woreczka do prania bielizny) zależy już tylko i wyłącznie od naszego widzimisię.

 

 

A co z urodą?

O urodzie było już całkiem sporo przy okazji, powiem więc zwięźle lecz treściwie – reguły iluzji optycznych są niezmienne i nieubłagane:

To, co ciemne wydaje się oddalone i mniejsze, a to, co jasne wysuwa się na pierwszy plan.
To, co matowe i jednobarwne sprawia bardziej dyskretne wrażenie, podczas gdy wszystko to, co się błyszczy, podobnie jak wszelkie duże, wyraziste desenie i wzory – powiększa, poszerza i przyciąga wzrok.

 

Przekładając te zasady na język indywidualnych korzyści, otrzymujemy mniej więcej:

1. Jeśli chcesz, żeby Twoje nogi wyglądały na grubsze i pełniejsze, noś jasne i błyszczące rajstopy.
2. Jeśli chcesz, żeby Twoje nogi wyglądały na grubsze, rujnując przy okazji Twoją dorosłą, kobiecą prezencję, noś wzorzyste rajstopy.
3. Jeśli chcesz, żeby Twoje nogi wyglądały smukle i elegancko, sięgaj po niepołyskliwe rajstopy w klasycznych odcieniach skóry i czerni. Kropka.

 

 

 

Późno się zrobiło… zakończmy więc nasze rozważania krótkim, ale przewiewnym i frywolnym akcentem, podobnym do uwodzicielskiego wstępu:

 

Siatkowe rajstopy, czyli kabaretki w moim ulubionym, dyskretnym kolorze nude. Jedyny wyjątek od bezwzględnego zakazu noszenia na nogach wzorów.

 

 

 

 

 

 

 

 

Mili Goście, Drogie Przyjaciółki – z ostatniej chwili:
czy macie wyrobione zdanie na temat rajstop firmy Marilyn? Interesuje nas (to znaczy mnie i 555 – patrz komentarze) zwłaszcza luksusowe wydanie z kaszmirem.

A może jakieś inne warte uwagi lub polecenia marki? Dlaczego ich rajstopy są dobre? Dlaczego miałybyśmy zapłacić, nosić je i troskliwie pielęgnować?

 

 



Komentarze

  1. Sylwia
    31 stycznia 2014

    Super post :)
    Często poświęcamy tyle czasu i energii na dobór odpowiedniej sukienki i dodatków, a rajstopy? no rajstopki jakieś się znajdą, i później niejednokrotnie źle dobrany kolor rujnuje cały wysiłek.
    Warto zwracać uwagę na takie szczegóły o których często zapominamy. Odnoszę się tu szczególnie do jakości rajstop. Sama przyznaję, szwów nigdy jeszcze nie analizowałam :) a może pora zacząć? Pozdrawiam

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      31 stycznia 2014

      Właśnie tak. I nie dość, że paskudny kolor psuje nam humor, to jeszcze zwykle okazuje się, że wszystkie rajstopy mają dziury albo czekają w kolejce do prania.

      Niestety, obawiam się, że strasznie łatwo jest zarazić się na tym blogu chorobliwą obsesją na punkcie szwów:)

      Odpowiedz
  2. 555
    31 stycznia 2014

    jedna z dobrych polskich firm rajstopowych z imieniem blond seksbomby w nazwie oferuje rajstopy 40% KASZMIR 60% WISKOZA.. skład dosyć kuszący, ale.. no właśnie, wiskoza zimą jest dla mnie za zimna, ciekawa jestem, czy w połączeniu z kaszmirem traci tę właściwość.. cena trochę za wysoka, żeby eksperymentować..
    za to ich matowe kryjące rajstopy 100 den z z mikrowłókien 3d polecam z czystym sumieniem..

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      31 stycznia 2014

      Rzeczywiście, wyglądają bardzo kusząco – obiecująco.
      Napisałam właśnie do firmy, pytając czy będą się nosić tak samo przytulnie jak wyglądają. Sama jestem bardzo ciekawa odpowiedzi, choć obawiam się, że dostaniemy ją najwcześniej po niedzieli.

      Taka miła rekomendacja… napiszmy zatem odważnie o kim mowa, może inne czytelniczki będą miały również jakieś doświadczenia:)

      Odpowiedz
    • 555
      4 lutego 2014

      dotarła jakaś odpowiedź..?

      Odpowiedz
    • Monika Frese
      4 lutego 2014

      A właśnie, że nie. Ciekawe… jest jakiś konkretny powód czy to zwykłe nieporozumienie?
      Jak zwykle okazuje się, że nie ma to jak osobiste empiryczne poznanie.

      Odpowiedz
  3. PlANTOFELEK
    31 stycznia 2014

    Fajny post. Taki przydatny:) Ja rajtek za często nie noszę ale nie powiem potrafią wzbogacić stylizację:)

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      31 stycznia 2014

      Dziękuję,
      chociaż hmm… od wzbogacania i urozmaicania to są chyba całkiem inne niż te, o których piszę:).
      No i legginsy noszone jedne na drugich jako remedium na minusowe minusy – naprawdę, człowiek się uczy całe życie.

      Odpowiedz
  4. Anonymous
    1 lutego 2014

    polecam rajstopy od calzedoni, wygodny szeroki ściągacz, nie odciskają, jakość rewelacyjna, mam kilka par już od paru lat, noszone często. marliny mam tylko jedne, cienkie ecru. pozdrawiam:) ala

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      1 lutego 2014

      Ojoj, ale się narobiło. Szeroki ściągacz tak, ale… te brązowe i strasznie sfatygowane rajstopy są właśnie od nich. Hmm… jednak po takiej zachęcie kto wie, może damy sobie jeszcze jedną szansę?

      I ja miło pozdrawiam Alu, ładnie dziękując za odzew na mój apel:)

      Odpowiedz
  5. Małgorzata TP
    3 lutego 2014

    A potem jedno niefortunne szarpnięcie … i bez względu na cenę i jakość rajstopy zamiast do prania lądują w koszu :(
    Najbardziej jednak lubię, gdy już NIE trzeba ich nosić. Ale w naszym klimacie to krótki czas …
    A jak już noszę to Calzedonię, najchętniej nr 8.
    pozdrawiam

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      3 lutego 2014

      Widzę, że bez drugiej szansy dla Calzedonii się jednak nie obejdzie. Numero otto, grande:).
      Małgoś, ale dlaczego Ty szarpiesz się w rajstopach… nie lepiej byłoby pozbyć się ich przedtem?

      Odpowiedz
  6. Barbarossa
    4 lutego 2014

    Kupując rajstopy nie zawsze pamiętam o tych cennych radach. Przeważnie w ostatniej chwili kupuję kilka par, żeby mieć spokój na dłużej. Oj, widzę, że muszę to zmienić, by uniknąć rozczarowań. Dziękuję za tak cenne wskazówki. Pozdrawiam serdecznie.

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      4 lutego 2014

      Do usług Basiu:)).

      Ja też lubię mieć spokój, więc również kupuję na zapas. Najchętniej te pary, które oczarowały mnie urodą i dobrą formą podczas intensywnego używania w trakcie całego sezonu. Dodatkowym plusem takich zakupów, jest fakt, że pod koniec sezonu ceny tak ładnie spadaaa…ją.

      Odpowiedz
  7. Katarzyna
    29 sierpnia 2015

    Kolejny świetny wpis :) Po jednym sezonie testów, polecić mogę z przyjemnością Levante. Testowałam matisse, i mają w zasadzie same plusy: równomiernie rozkładają się na nodze, sprawiają wrażenie takiego aksamitnego matu, nie rozciągają się i nie mechacą, a do tego są jeszcze (jak na rajstopy) przyjemnie oddychające. Na pewno spróbuję także Falke.

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      20 września 2015

      Nie znam jeszcze tej marki, ale to się może już wkrótce zmienić. Zanotowałam… Levante :-)

      Odpowiedz
  8. Ola
    8 września 2015

    Ja chwalę sobie Marylin. Calzdonia po jednym założeniu ma już dziury… Nie wiem czy to tylko moje doświadczenia…
    To jakie marki polecacie? Falke? Są dość drogie, warto?

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      20 września 2015

      Stanowczo warto.
      A o Marilyn też już mam swoje zdanie. Szczegóły jakoś tak wkrótce.

      Odpowiedz
  9. dorota
    26 czerwca 2016

    A co myślisz na temat rajstop Conte? Dobre? Bo chciałam ze względu na cenę zamówić większą ilość.

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      27 czerwca 2016

      Szczerze? Nie mam pojęcia. Nie znalazłam żadnych miarodajnych opinii na ich temat, bo entuzjastyczne opisy dziewczyn, które dostały je gratis do przetestowania, możemy chyba przemilczeć.
      Dorota, zamów najpierw jedną parę i poużywaj ją intensywnie (łącznie z kilkukrotnym praniem). W ten sposób przekonasz się sama, czy warto będzie zamówić je hurtowo czy nie.

      Odpowiedz
    • domi543
      8 lipca 2016

      ostatnio zaczęłam je kupować, są naprawdę dobre – nie mechacą się i nie przedzierają tak szybko

      Odpowiedz
  10. Klaudia
    6 września 2016

    Ja osobiście z czystym sumieniem mogę polecić rajstopy firmy Gatta. W okresie zimowym Keep Hot, które występują w 3 kolorach, ja jednak preferuję w czerni. Nie należą do najgrubszych rajstop ale są cieplutkie. Dalida 40 den kryjące oraz Florence 50 den idealne na sezon jesienno-zimowy, pierwsze matowe, drugie satynowe. Te z delikatnym połyskiem idealnie dopasowywują się do nóżki, wysmuklają, wyglądają elegancko i są wytrzymałe. Z cieńszych rajstop mogę polecić Monica 20 den matowe, moje ulubione :) Fortissima 15 den również matowa i naprawdę bardzo wytrzymała. Warto przetestować ;).

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      7 września 2016

      Dziękuję Klaudio. Twoje polecenie brzmi tak ładnie… aż szkoda, że inne Czytelniczki mają zupełnie inne doświadczenia z Gattą (do poczytania w komentarzach pod wpisem o rajstopach Falke).

      Odpowiedz

Dodaj komentarz