14 listopada 2016 / Szafa marzeń / 32 komentarze

Zimno? Zimno. Pewnie dlatego w mejlach, komentarzach i na fb powtarzają się nieprzerwanie pytania na JEGO temat. Porządny zimowy wełniany płaszcz to zagadnienie, które was teraz najbardziej zajmuje. 

 

Dzisiejszym wpisem chcę podsumować wszystko to, co powiedziałam do tej pory na temat wełnianego płaszcza na zimę. Dlatego w jednym miejscu zestawiłam i uporządkowałam wszystkie artykuły, które się z nim wiążą, a każdy ustęp poprzedziłam krótką rozmową zaczerpniętą z naszych blogowych dyskusji.

Mam nadzieję, że pomoże wam to dokonać najlepszego zimowego wyboru.

 

 

Zimowy wełniany płaszcz: zacznijmy od początku

M. pisze na przykład tak:

Zima się zbliża, problem braku porządnego wełnianego płaszcza powraca do mnie jak bumerang. Zastanawiam się nad zakupem jednego, jest śliczny, w 100% z wełny, ale nie ma podszewki i to mnie trochę powstrzymuje. Czytałam Twoje posty o podszewkach, jakości, ale nadal nie wiem, czy kupić i zdecydować się na podszycie go np. wiskozową podszewką? Kosztuje 650 zł, więc nie jest to zabójcza cena za płaszcz. (…) Wizualnie odpowiada mi jak żaden inny, niebanalny kolor, prosty krój.

 

Odpowiadam:

(…) przede wszystkim powinnać płaszcz przymierzyć. Jak w nim wyglądasz? Czy świetnie na Tobie leży? Czy jest wystarczająco ciepły? Czy będzie Ci do wszystkiego pasował? Czy ma zadatki na ponadczasowego klasyka, którego będziesz mogła nosić przez kilka kolejnych sezonów? Jeżeli na wszystkie te pytania odpowiedź będzie twierdząca, rozważ wersję z wszyciem podszewki.

Ale sądzę, że problem leży gdzieś indziej. Dobrze, że podesłałaś link… już widzę w czym rzecz. Podlinkowany płaszcz, bez względu na swoją urodę, nie jest modelem, który można zaliczyć do kategorii “porządny wełniany płaszcz na zimę”. To jest płaszczyk przejściowy. Przekonuje mnie o tym krój z mocno wyciętym przodem oraz zapięciem na jeden guzik, przekonuje mnie o tym tkanina. A cena tylko potwierdza moje przypuszczenia.

 

Zimowy płaszcz. Przegląd klasycznych modeli

Diabeł tkwi w detalu, cz. II. Podszewka

Jaki kolor zimowego płaszcza jest najlepszy

Kupić nie kupić. Co powie nam odzieżowa metka

A na deser: Peleryna. Efektowna alternatywa dla płaszcza

 

 

Zimowy welniany plaszcz: z futremZimowy wełniany płaszcz; fot. Catherina, Simple, Catherina

Futrzane dodatki robią swoje: płaszcz wykończony futrem to kwintesencja zimowego szyku. Na zdjęciach mamy prawdziwe futro, ale namawiam cię do niesztampowego myślenia, ponieważ akurat w tym wypadku można bez szkody dla urody solidnie oszczędzić. Współczesne fake fur bywają tak piękne (i ciepłe), że trudno je odróżnić od naturalnych.

 

 

 

Zimowy wełniany płaszcz: odpowiednia tkanina

Kasia pisze na przykład tak:

Rozglądałam się za płaszczem bardziej zimowym, wełnianym. Trafiłam na kilka, piękne z dodatkiem kaszmiru, na wiskozowej podszewce. Ale co z ociepleniem? Nigdzie nie ma już płaszczy “watowanych”. Podobno już od kilku lat takich nie szyją. Czy rzeczywiście grubsza wełna wystarczy? (…) Upolowałam ukochany krój szlafrokowy w kolorze ciemnego bakłażana, ale bez ocieplenia i tak się zastanawiam, czy to wystarczy na zimę…

 

Odpowiadam:

Kasiu, płaszcz uszyty z wełnianej tkaniny o gramaturze powyżej 600g/m.bieżący jest ciepły jak futro. Tak się też czuje w dotyku. Jak się czuje w dotyku ten szlafrokowy bakłażan? Jeśli cienko i nie-mięsiście, to pewnie będzie w nim Pani marzła. Jeśli włochato, puchato, ciepło i w ogóle (proszę porównać z opisem wełnianych tkanin), to z pewnością nie. W tym samym wpisie, rozmawiamy sobie w komentarzach na temat grubości płaszczowych wełen (np. z Joanną).

 

Dlaczego tak marźniesz kochanie? Testujemy płaszczową wełnę

Najlepsza tkanina na zimowy płaszcz: jak przeżyć zimę i nie zamarznąć?

Zimowe klasyki: wełniany flausz

Dlaczego wełna gryzie?

A na deser: Wełniany płaszcz, czyli sklepowy asortyment nas nie rozpieszcza

 

 

 

Zimowy wełniany płaszcz: dopasowanie

Nina pisze na przykład tak:

Czy może mi Pani doradzić jaki płaszcz na zimę kupić, chodzi o rozmiar. (…) rozmiar 36 jest bardzo dopasowany … a nie wiem czy nie powinnam wziąść 38, chociaż jak go mierzyłam to w ramionach był trochę za szeroki, na całej sylwetce luźny i z tyłu na plecach przy ramionach marszczy się. Ten dopasowany jest trochę ciasny, ale sweterek pod niego ubiorę, bluzkę też. I jeszcze się tak zastanawiam, otóż dokąd powinna sięgać długość rękawów?

 

Odpowiadam:

Dużo zależy od fasonu płaszcza, od własnego samopoczucia oraz od tego, co się zwykle pod spodem nosi. Dlatego najlepiej jest przymierzać płaszcz w swoim typowym codziennym ubraniu (jeśli na co dzień noszę kostiumy – na kostium, jeśli na co dzień noszę sweterek ze spodniami – na sweterek w towarzystwie spodni) oraz – żeby ocenić odpowiednią długość płaszcza – w butach, które najpewniej będę do nich nosić (chodzi o wysokość obcasa). Na pewno płaszcz nie powinien ani opinać,  ani marszczyć się na plecach (…). Wszystko na temat dopasowania oraz odpowiedniej długości rękawów znajdzie Pani we wpisach…

 

Płaszcz dobrze dopasowany: jak powinien leżeć?

Właściwa długość rękawa

Jak ładnie przedłużyć rękawy? Kilka praktycznych pomysłów

I na deser: Czego możemy nauczyć się od mężczyzn?

 

 

 

Zimowy wełniany płaszcz: strategie zakupów

Sandra potrzebuje nowego płaszcza i zastanawia się nad różnymi możliwościami. Pyta o najlepsze wełniane mieszanki albo o możliwość ocieplenia płaszcza. Przegląda różne modele ale nie może się zdecydować, ponieważ jej budżet jest ograniczony:

Poszukuję płaszcza zimowego, i oczywiście czytałam wszystkie Twoje wpisy, ale mój fundusz na płaszcz wynosi maksymalnie 400 zł.

 

Odpowiadam:

Wiesz co, Sandro? Mam dla Ciebie propozycję rozwiązania długofalowego: zaczekaj na przeceny. Potrzebujesz dobrego płaszcza na zimę, a Twój budżet wynosi max. 400 zł, tak? Moja rada brzmi: kup płaszcz na przecenach. Płaszcz przeceniony z 700-800 zł, to całkiem inny numer, niż płaszczyk, którego cena wyjściowa jest o połowę mniejsza. Już teraz rozejrzyj się wśród płaszczy przekraczających Twoje fundusze (jeśli możesz, wpadnij do kilku sklepów i poprzymierzaj parę obiecujących modeli), upatrz sobie najładniejsze i bądź cierpliwa. Za dwa miesiące ceny zaczną lecieć w dół, aby w okresie poświątecznym osiągnąć swoje apogeum. W naszym klimacie prawdziwe mrozy mamy zwykle w styczniu i lutym, więc jeśli będziesz trzymać rękę na pulsie, powinnaś przywitać Nowy Rok w porządnym płaszczu wartym dwa razy tyle, ile masz do wydania teraz. Zapomnij o tych kilku kolejnych miesiącach, które jakoś przetrzymasz i myśl perspektywicznie.

 

Jak kupować na wyprzedażach

Co opłaca się kupić na zimowej wyprzedaży. A co nie

Wyznanie snoba

I na deser: Kompromis? Nie, dziękuję

 

 

Zimowy welniany plaszcz: tkaninyZimowy wełniany płaszcz; fot. naturstoff.de

To materiał, jego kolor, faktura, grubość i skład, nadaje ubraniu charakter. Dzięki niemu twój płaszcz może wyglądać kobieco, przebojowo, subtelnie, luksusowo, zabawnie, poważnie, naturalnie, rustykalnie, nowocześnie, klasycznie… i jak tylko chcesz.

Z wyborem tkaniny jest podobnie jak z wyborem koloru – powściągliwość jest dobrym doradcą. Wyraźne, intensywne desenie, dokładnie tak, jak mocne, intensywne kolory, energetyzują, ale również szybko nużą oko, natomiast spokojna w odcieniu tkanina wcale nie musi być nudna: masz wybór między interesującą fakturą, włosem, połyskiem i wrabianym wzorem.

 

 

 

Jeśli masz zamiar uszyć zimowy wełniany płaszcz

Marta pisze na przykład tak:

Dzień dobry, trafiłam na Pani bloga szukając informacji, z czego uszyć płaszcz na zimę. Choruję na eleganckie płaszcze i postanowiłam, że czas spróbować kupić tkaninę i znaleźć krawca, który uszyje coś naprawdę dla mnie, ale nigdzie nie mogę znaleźć materiałów jakości, o której pisze Pani we wpisie. Czy zna Pani jakieś sklepy internetowe lub stacjonarne we Wrocławiu, gdzie mogłyby być grube wełniane porządne tkaniny warte uwagi?

 

Odpowiadam:

(…) właśnie przygotowuję krótkie podsumowanie na temat zimowego płaszcza, w którym znajdą się również wpisy o tkaninach. Regularnie pojawia się w nich nazwa sklepu internetowego tkaniny-italia.pl, w którym wybór świetnej jakości materiałów jest naprawdę niezły. Inny sklep online, w którym również można coś znaleźć to lajtmar.pl. (…) Cierpliwość bezsprzecznie się przyda, ale jestem pewna, że w końcu coś pięknego Pani znajdzie. P.S. Dobra pracownia krawiecka ma zwykle wybór materiałów na składzie albo przynajmniej dostęp do sprawdzonego źródła. Może warto byłoby od tego zacząć?

 

Kupić nie kupić? Na co zwracać uwagę wybierając tkaninę

Jakie tkaniny warto kupować na wyprzedaży

Dobrą tkaninę też da się kupić taniej

Zimowy płaszcz. Uwagi nie tylko dla pań szyjących

Krojenie tkanin z włosem

A na deser: Dziewczyny… szyjemy peleryny!

 

 

 

Zimowy wełniany płaszcz: pielęgnacja

Marrus pisze na przykład tak:

Tak jak pisałam, wszystko piorę w pralce, psychiczne potrzebuję tego w kwestii zakupów w lumpeksach. Ale ten płaszcz jest inny, sztywny dość, jak dalece okiem sięgam pod poszewkę (nylonowa, buuuu), jest czymś podklejony, jakby płótnem. Coś mi mówi, że to w pralce z wodą nie utrzyma się, że pomarszczy się, czy mogłabyś coś na ten temat napisać? (…) Ogólne płaszcz nie nosi śladów zużycia, jest czysty, nie ma zapachu i nie muszę go prać, ale miałabym większy komfort noszenia gdybym go odświeżyła. Prania chemicznego staram się unikać ze względu na opary, ale może to jest ten przypadek, że trzeba?

 

Odpowiadam:

Ani mi się waż! Płaszcza nigdy nie wsadzamy do pralki. To jest dokładnie ten przypadek, o którym myślisz. Ja również nie przepadam za chemią, ale są sytuacje, kiedy nawet odzież wierzchnią trzeba odświeżyć. Byłoby cudnie, gdyby samo szczotkowanie wełnianego płaszcza wystarczało, ale zwykle nie wystarcza: plamy, zabrudzenia, zapocenia, zatłuszczony kołnierz. Albo, tak jak w tym konkretnym przypadku, porządne wyczyszczenie płaszcza pochodzącego z nieznanego źródła.
O tym, z czym to się je, przeczytasz w Praniu chemicznym bez tajemnic (podklejenie na płótnie należy do kategorii “usztywnienia wewnętrzne”, o których wspominam), a w komentarzach znajdziesz wypowiedź Klaudyny, która opowiada o nietrującym środku wykorzystywanym przez nowoczesne pralnie. Rozejrzyj się w okolicy – być może taka “zielona” pralnia jest również gdzieś u Ciebie.

 

Pranie chemiczne bez tajemnic

Kochamy? Więc dbamy

A na deser: Golarka do ubrań. Mała rzecz a cieszy

 

 

 

Czy jeszcze o czymś zapomniałam? Aha!

Co zrobić, jeśli marzysz o porządnym wełnianym płaszczu, ale jego zakup w tej chwili przekracza twoje finansowe możliwości?

Zajrzyj do wpisu Wełniany płaszcz, czyli sklepowy asortyment nas nie rozpieszcza: w podrozdziale Małe kroki, pewny efekt, opisałam jedną z możliwości. Inną będzie właściwa strategia zakupów (j.w.).

 

Co zrobić, jeśli jesteś okropnym zmarźlakiem i martwisz się, że wełniany płaszcz na zimę ci nie wystarczy?

Jeżeli nie przekonuje cię to, co napisałam o porządnej wełnianej tkaninie, rozejrzyj się za futrem (prawdziwym lub sztucznym), kożuchem albo płaszczem puchowym (to nie jest moja dyscyplina, więc nie bardzo się znam, w każdym razie ładne modele widziałam w Ochniku). Ewentualnie pomyśl o pikowanej lub futrzanej podpince.

 

Co zrobić, jeśli temat płaszcza na zimę masz już z głowy i szukasz teraz raczej pasujących dodatków?

Kilka informacji i sugestii znajdziesz tutaj:

Dobre rękawiczki… dobre, czyli jakie?

Kupuję zimowe rękawiczki. Na co powinnam zwrócić uwagę?

Zauroczenia: szal w kształcie golfu

Dzianinowy komin, czyli jak zrobić sobie samej najgorętszy dodatek sezonu

 

 

Na koniec mam dla Ciebie radę: jeśli szukasz pomocy w rozwiązaniu konkretnego dylematu, nie zapomnij przejrzeć komentarzy. Komentarze na Lady and the dress zawierają odpowiedzi na bardzo różne problemy, a przy okazji są źródłem mądrych refleksji i interesujących poleceń.

 

 

Udostępnij
Email this to someoneShare on FacebookTweet about this on TwitterShare on Google+Pin on Pinterest


Komentarze

  1. Weronika
    14 listopada 2016

    Moniko, duszo dobra! Co ja bym bez Ciebie zrobiła? No chyba dalej gapiła się na te strony z płaszczami. Myślami Cię ściągnęłam, bo od kilku dni nic tylko szukam materiałów na płaszcze. Ale może od początku. Dojrzałam (a może dorosłam?) do uszycia mojego wymarzonego płaszcza na miarę. Uwielbiam jesień i zimę za to, że można chodzić w płaszczach :) To jest mój wymarzony model: http://www.massimodutti.com/pl/kobieta/p%C5%82aszcze/d%C5%82ugi-czarny-p%C5%82aszcz-c680658p7670543.html?colorId=800. Z tym, że ja ten skórzany, cienki pasek chciałabym zastąpić wykonanym z tego samego materiału co płaszcz i przewiązywać się nim jak w trenczu. I dodałabym jeszcze kilka guzików. Przeczytałam wszystkie Twoje artykuły o płaszczach zimowych, materiałach, krojach itp. I dostałam pomieszania z poplątaniem. Ale, ale… Znalazłam takie oto dwa materiały:
    http://sklep.supertkaniny.com/pl/p/Flausz-Welna-kaszmir-Black-Czarny/11747
    I taki: http://sklep.supertkaniny.com/pl/p/Flausz-Welna-Prasowana-kaszmir-Camel-/11847

    Nie mam tak wprawnego oka jak Ty, może dojrzysz na tych zdjęciach, czy ten materiał będzie się tak układał na sylwetce jak ten płaszcz z massimo? Chodzi o to, że jeśli się okaże, że oba te materiały są strasznie sztywne, to nie będzie tego lekko lejącego efektu, tylko wyjdzie mi sztywna bryła, a nie o to mi chodzi. Czy na oko one w ogóle wydają się ciepłe? I cena jakaś wyjątkowo niska, nawet za pól metra. Hmm, mam dylemat.

    • Monika Frese
      15 listopada 2016

      Piękny płaszcz, ale wiesz… on wcale nie wygląda tak miękko. W zbliżeniu widać prążki, które sugerują sztywniejszą fakturę… no, ale to tak na oko.
      Na drugie oko, tkaniny które wybrałaś są bardzo ładne, szczególnie ta czarna. Gramatura i skład przekonują, że to ciepły materiał. A cena… Za świetną wełnę z 25% dodatkiem kaszmiru i o podobnej grubości trzeba by zapłacić przynajmniej jakieś 170-190 zł/mb netto. Tutaj mamy 124 zł/mb netto, a różnica jak sądzę wynika z jakości wełny. “Wełna” oznacza wszystko, co ma związek z sierścią owcy, ale raczej nie wełnę najlepszego gatunku, bo wtedy na pewno byłoby napisane “wełna ze strzyży” albo “virgin wool”. Pamiętasz jeszcze wpis o różnych rodzajach i jakości wełny Dlaczego wełna gryzie?

      Podsumowując:
      – bez macania się nie obejdzie, ale optycznie rzecz biorąc ten czarny flausz wygląda bardzo przyzwoicie.
      – Jeżeli chciałabyś mieć materiał najlepszej jakości (znamy się od dawna, więc wiem, że tak :-), poszukaj jeszcze. Zwróć uwagę na oznaczenia składu: kaszmir jest w porządku, ale wełna ma być żywa (ze strzyży, pure new wool) albo z pierwszego strzyżenia (dziewicza, virgin wool), które oznacza się tym samym symbolem (WV).
      Zajrzyj do izpol.pl – opisy tkanin są skandalicznie skąpe, ale mają ładny wybór płaszczowych czerni i beży (tylko proszę, nie kupuj nic, jeśli nie otrzymasz próbek tkanin. Przy cenach, o których rozmawiamy, każda wymówka jest absurdem).
      Teraz dopiero Ci namieszałam, co?

      P.S. Aha, a mówiłam już, że cieszę się razem z Tobą z podjęcia szyciowej decyzji? To będzie na pewno fantastyczny płaszczyk (nie przejmuj się tak bardzo moim kręceniem nosem, masz już przecież całkiem niezłe doświadczenie w szyciu na miarę :-)

      • Weronika
        16 listopada 2016

        Bardzo dziekuje za pomoc. Tej strony z tkaninami nie znałam wcześniej. Rzeczywiście jest tam parę perełek. A opisy faktycznie skąpe. Nie ma podanej gramatury więc nie wiem jak gruba jest ta tkanina. Próbki będą konieczne. Jeszcze raz dziękuję. Ozłocić Cie trzeba .)

  2. M.
    14 listopada 2016

    Cieszę się, że mój komentarz pojawił się jako w pewnym stopniu Cię zainspirował i pojawił się jako punkt odniesienia we wpisie :)

    Postanowiłam odpuścić szukanie gotowego płaszcza w sklepie, kupiłam stuprocentową wełnianą, dość grubą tkaninę, wełnianą watolinę oraz wiskozę w małe kwiatuszki na podszewkę :) i oddałam babci, która jest krawcową. Kilka dni temu byłam na ostatniej przymiarce, pozostało wdać rękawy. Płaszcz wyszedł przepiękny, po prostu idealny! I przede wszystkim myślę, że wreszcie przestanę marznąć! :D

    • MonikaM
      16 listopada 2016

      Droga M czy jest szansa ze podzielisz sie z nami zdjeciem tego plaszcza.
      Ja co prawda na razie mam w szafie wszystko czego potrzebuje, ale chciałabym kiedyś uszyć długi klasyczny płaszcz :)

  3. Aga
    14 listopada 2016

    Och, znam ten dylemat. Ja tez dlugo szukalam tego idealnego, jedynego i wymarzonego plaszcza na jesien, zime i wiosne.
    Ile to godzin spedzilam w internecie, bo w sklepach niestety nic nie bylo i w koncu, po prawie roku i kilku zamowieniach – niewypalach, mam, znalazlam, przymierzylam i sie zakochalam. Oto on: http://de.maxmara.com/p-6016066906013-zic-schwarz
    Pozdrawiam serdecznie i zycze wytrwalosci i cierpliwosci.

  4. Ewelina
    14 listopada 2016

    Świetny post pod szyldem “Zapytaj Monikę. Ekspert odpowiada”! Bardzo zgrabnie podsumowałaś tematykę okołopłaszczową: co kupić, żeby nie żałować. Ja swój płaszcz “must have” z wełny pół na pół z kaszmirem uszyłam parę miesięcy temu, zmagając się z mdłościami ciążowymi i takim ciążowym zmęczeniem – chociaż było mi ciężko, to udało się. Mam płaszcz z dobrej tkaniny, mięsisty, cieplusi, w ponadczasowym kolorze “camelowym”, z dużym kołnierzem (który rewelacyjnie chroni od wiatru, kiedy wychodzę bez czapki, okazuje się, że wieje pierońsko, a do domu nie chce się wracać) i który dzięki szerokim połom zmieścił nieduży jeszcze ciążowy brzuszek a i teraz po ciąży pasuje idealnie. Uszyłam model bez guzików, więc zawiązuję paskiem tak ciasno, jak mi potrzeba. Dlatego jeśli w sklepie nic fajnego nie ma, to zachęcam do uszycia (własnoręcznie albo u krawcowej).
    Tkaninę kupiłam w tkaniny-italia (Binassi). Również bardzo lubię wspomniany Lajtmar, natomiast cenowo fajny jest też sklep internetowy Tesma (tu są często promocje na dany rodzaj tkanin, warto mieć newsletter).

  5. Marrus
    14 listopada 2016

    Moniko, jesteś wielka! WIELKA! Ile tu wiedzy!
    Powinnaś napisać książkę!
    Samo już samo czytanie daje uczucie luksusu (w jak najlepszym znaczeniu), błogości, ciepła i aż się chce zimy. Dla mnie jesień i zima mają jedną wspólną zaletę – wspaniałe okrycia wierzchnie. Kocham płaszcze, mogę o nich czytać od rana do nocy. Mam dwa krótkie i dwa długie i ciągle mi mało… No to sobie pooglądam i poczytam. Uwielbiam zdjęcia z tkaninami, aż chce się ich dotknąć.
    Jesteśmy z koleżanką pod wrażeniem ogromu Twoich informacji o wełnie. Do stosunkowo niedawna tkwiłyśmy w stanie wielkiej nieświadomości.

  6. Asia
    14 listopada 2016

    Zimowy płaszcz był zawsze tym, na co byłam w stanie wydać najwięcej pieniędzy. Taki płaszcz prędzej się znudzi (albo stanie się za mały…) niż się zniszczy. Od liceum nie znoszę kurtek czy płaszczy puchowych, więc wełniany płaszcz musi być prosty i uniwersalny – na co dzień i od święta. Rok temu kupiłam granatową Martę http://www.chwirot.pl/kolekcja,9,1,299.html (od jakichś 17 lat to mój czwarty zimowy płaszcz) i uwielbiam go – gruby, ciężki, ciepły. Nie mnie się, po odświeżeniu (parownicą lub w suszarce na odpowiednim programie) wygląda super. Lekko rozkloszowany krój jest idealny dla mojej sylwetki. Kocham także długość sporo za kolano – zawsze w tym płaszczu czuję się elegancka w taki niewymuszony sposób, czuję się profesjonalnie i kobieco. Absolutnie nie czuję potrzeby posiadania drugiego płaszcza czy kurtki “na zmianę”. Wszystkim życzę znalezienia takiego ubrania.

    Co do rozmiaru – za duży płaszcz nie będzie dobrze wyglądał, ale uważam, że gorszy jest jednak ten za ciasny.

  7. Irensa
    15 listopada 2016

    Aż żal, że w tym roku nie mam w planie nowego płaszcza!

  8. Monika Frese
    15 listopada 2016

    Cześć Dziewczyny. Kupujecie? Szyjecie? Czytacie?
    …wspominałam już coś o fajnych refleksjach i poleceniach w komentarzach? Ja też Was kocham :-)

  9. Makosza
    16 listopada 2016

    Fajny wpis.
    W sklepach płaszczy wiele jest ale znaleźć ten idealny to kawał roboty. Dobrze, że to nie jest zakup coroczny.

  10. galeria61
    17 listopada 2016

    Moniko, a skoro jesteśmy przy temacie wełny, to co powiesz na temat wełny parzonej? Na płaszcz lub spódnicę?
    czy to pośledniejszy gatunek, taka “parzona”?
    Dziękuję Ci za ten wspaniały post. Za poprzednie również :)
    Gosia

    • Monika Frese
      18 listopada 2016

      Wełna parzona (albo gotowana) to wełna, która w wyniku działania ciepłej wody i tarcia filcuje się. Taki materiał jest gęsty i zbity, a więc rówież cieplejszy od swojego nie-sfilcowanego odpowiednika. Poza tym jest szytwniejszy i łatwo się go szyje (zagęszczona tkanina nie przesuwa się, nie siepie i “ukrywa” małe krawieckie niedociągnięcia, np. nierówne szwy).
      Określenie “wełna parzona” jest więc neutralną nazwą, informującą o właściwościach i wyglądzie tkaniny: materiał jest zagęszczony, ciepły, szytwniejszy i ma niewyraźną, lekko skołtunioną powierzchnię (jest tak zbity, że nie da się rozpoznać jego splotu). O tym, czy wełna jest dobrego gatunku, przekona nas natomiast opis “100% wełna ze strzyży” albo tak jak tu “100% wełna dziewicza”. Jeżeli w składzie widzimy tylko “wełna”, albo “100% wełna”, trzeba wyjść z założenia, że mamy do czynienia ze słabą jakością (z wełną martwą albo przetwarzaną z resztek, czyli wtórną).
      O wełnie to ja mogę długo… ciepło pozdrawiam Gosiu :-)

      P.S. Aha, i jeszcze – wełniany materiał na płaszcz musi być grubszy, niż ten na spódnicę. Wspominam o tym tylko dlatego, ponieważ często widzę w opisie tkanin wymienione jednym tchem przeznaczenie: płaszcz, peleryna, żakiet, sukienka, spódnica. Nieee… no tak, to się nie da, Drodzy Państwo Sprzedawcy!

  11. Karina
    20 listopada 2016

    Dziewczyny, a macie godną polecenia płaszczową krawcową w wawie, która zrobi dobrze dopasowane cudo? Bo mi się nic nie podoba w sklepach, a w płaszczu, który mam z Arytona, jest mi zwyczajnie za gorąco…

    • galeria61
      20 listopada 2016

      A ja się tu podepnę z pytaniem o krawca, ale we Wrocławiu. Macie kogoś godnego polecenia? Przy okazji – krawiectwo ciężkie i lekkie mnie interesuje, czyli płaszcze i sukienki :))
      pozdrawiam
      Gosia

    • Katarzyna
      20 listopada 2016

      Agencja Ochrony Mody na Grochowie. Maja materiały i krawcowe z prawdziwego zdarzenia :)

      • Karina
        24 listopada 2016

        Dzięki wielkie, sprawdzę!

  12. Weronika
    20 listopada 2016

    Moniko, a czy ta tkanina będzie się nadawała na trencz? http://sklep.supertkaniny.com/pl/p/-TKANINA-Gabardyna-czarna-welna/10556

    • Monika Frese
      21 listopada 2016

      Tak w ogóle, to gabardyna świetnie nadaje się na trencz, ale w tym konkretnym przypadku, zdjęcia są tak zrobione, żebym nic nie potrafiła sobie wyobrazić. I rzeczywiście nie potrafię. Najlepiej zapytaj bezpośrednio u źródła (telefonicznie lub przez mail).

  13. Katarzyna
    20 listopada 2016

    Paniom anglojęzycznym szukającym inspiracji w sieciówkach droższych i tańszych bardzo polecam https://www.youtube.com/watch?v=xrUwv2E2LzM i ogólnie tę serię :)

    • Katarzyna
      20 listopada 2016

      Oczywiście ilość informacji nieporównywalnie mniejsza niż w tym wpisie (cały czas czekam na książkę!), ale może się komuś przyda.

    • Monika Frese
      21 listopada 2016

      Ja się zainspirowałam – formą przekazu. Aż szkoda, że ja z tych piszących, a nie gadających.

      P.S. Nie podpuszczaj. “Właśnie wydałam swoją pierwszą książkę”… nooo, brzmi nieźle :-)

  14. Ania
    25 listopada 2016

    Pani Moniko, chciałam prosić o radę. Marzy mi się uniwersalny płaszcz. W moim przypadku uniwersalny oznacza taki, w którym mogłabym pójść z dziećmi na spacer, ubierając do niego kalosze, pójść po zakupy czy odebrać dzieci z przedszkola,sporadycznie na bardziej formalne wyjścia (filharmonia, teatr). Wymyśliłam więc sobie trencz z tweedu. Czy to się może udać? Czy taką forma płaszcza będzie współgrała z tweedem?
    P.S. Uwielbiam Pani bloga. Jest dla mnie kopalnią wiedzy podaną w fantastycznej formie :-)

    • Monika Frese
      26 listopada 2016

      Wspaniały pomysł! Dlaczego sama na niego nie wpadłam? Przecież ja uwielbiam tweed… tweed jest przepięknym, pełnym życia materiałem, a do tego jest wyjątkowo wytrzymały i bardzo praktyczny.
      Aniu, świetnie to sobie Pani wymyśliła, wystarczy spojrzeć tylko na te dwa przykłady: aaach! I oooh! Albo tu – łatwo sobie wyobrazić, że ta wełna w kolorze burgunda to tweed, prawda?

      Dziękuję za przemiłe serdeczności i ślicznie pozdrawiam :-)
      P.S. Jeżeli ma Pani ochotę, proszę przejrzeć jeszcze tę stronę – tweedowe inspiracje bardzo po brytyjsku.

      • Ania
        26 listopada 2016

        Pani Moniko, bardzo dziękuję za odpowiedź. Taki zachwyt to ja rozumiem, nie to co mężowe: “Co? Trencz? Tweed? Ale o co chodzi?” :-) Podlinkowała Pani same cudowności, a stronę sklepu przeglądam wzdłuż i wszerz, to zdecydowanie moje klimaty :-) Teraz czeka mnie chyba najtrudniejsze zadanie – znalezienie materiału. Przeglądałam już polskie sklepy internetowe i nie znalazłam nic ciekawego. Do sklepów stacjonarnych trochę się boję iść bo jestem kompletnym laikiem i chyba łatwo będzie mi wcisnąć kiepski materiał. Jeśli natknęłaby się Pani na jakiś porządny tweed na niemieckich stronach to proszę o mnie pamiętać, będę bardzo wdzięczna.

        • Monika Frese
          28 listopada 2016

          Rozejrzę się w tym tygodniu i jak coś znajdę, podlinkuję pod spodem. Proszę zaglądać.

          A propos “wciskania”: niezależnie od tego, co mówi sprzedawczyni, warto samej sprawdzić informacje na etykiecie materiału (rozmawiałam o tym niedawno z Małgorzatą w komentarzach do tego wpisu). Dobry tweed powinien być w całości wykonany z wełny, czyli w składzie mamy 100% wełna, a jeszcze lepej 100% wełna ze strzyży (lub wełna dziewicza). Najsłynniejszym jest szkocki Harris Tweed – niezniszczalny, ciepły i cudny.
          Aniu, właśnie dlatego, że nie ma Pani jeszcze dużego doświadczenia, polecałabym wizytę w kilku dobrze zaopatrzonych sklepach z tkaninami. W sklepie stacjonarnym ma Pani okazję poczuć materiał – dotknąć go, upewnić się co do koloru, faktury czy grubości. A nawet owinąć się nim przed lustrem “smakując” wszystkimi zmysłami (proszę się nie bać, zawsze tak robię i jeszcze nigdy nie zdarzyło się, żeby ktoś zwrócił mi uwagę :-)

  15. Ania
    28 listopada 2016

    Bardzo dziękuję za rady, rozejrzę się w moim mieście i na pewno będę zaglądać w etykiety.
    Ach…Harris Tweed…im dłużej patrzę na ubrania z niego uszyte tym bardziej chcę mieć takie cudo w swojej szafie. Kurczę, może się tak wstrzymać rok, dociułać grosza i mieć swój kawałek Harrisa.., :-)

    • Monika Frese
      2 grudnia 2016

      Sama tak bym zrobiła… bo jak tu się oprzeć?

      P.S. Aniu, wpisz w wyszukiwarkę (Suche) “tweed”, to oprócz Harrisa ukaże się jeszcze parę innych tweedowych tkanin.

  16. Sandra
    7 stycznia 2017

    O proszę – mój komentarz pojawił się w artykule :) Potwierdzam, lepiej odłożyć i poczekać na swój wymarzony, ciepły płaszcz niż narzekać, że jest nam zimno w poliestrowo-“wełnianej” mieszance. Wszystko zależy od naszego podejścia. Ja coraz bardziej świadomie i mądrze podchodzę do zakupów, i to mnie ratuje przed popełnieniem dawnych gaf, których żałowałam, łącznie z wydaną gotówką. Ale najbardziej ratuje mnie blog…ten blog ;)
    Buziaki!