Tak, wiemy, czytałyśmy już chyba ze sto razy – trencz jest absolutnym bestsellerem wszechczasów. Jest ponadczasowy, subtelnie zmysłowy, pasuje do wszystkiego i wszystko w jego towarzystwie od razu wygląda nowocześnie, przebojowo i cool. Ponieważ zgadzamy się co do słowa i też chcemy emanować aurą nonszalanckiej elegancji, zostawiamy dziś na boku przydługie wstępy i przechodzimy od razu do rzeczy: co powinnaś rozważyć, zanim kupisz trencz?

 

 

Zanim kupisz trencz: klasyka

Przeglądam wiosenne kolekcje w poszukiwaniu klasycznego trencza. Od różnorodności form i kolorów mieni mi się w oczach – lekki wiosenny płaszcz występuje dzisiaj we wszelkich możliwych wariacjach, jednak nie wszystkie modele ucieleśniają oryginalną wizję swojego legendarnego twórcy, Thomasa Burberry. Mamy więc dobry powód, żeby przyjrzeć się klasycznemu oryginałowi dokładnie i jeszcze raz.

 

Trenchcoat (z ang.: trench=okop, rów; coat=płaszcz) rozpoczął swoją historię w okopach I wojny światowej: służył angielskim oficerom, chroniąc ich przed zimnem i wilgocią na polach bitwy. Dzięki swojemu rewolucyjnemu wynalazkowi – impregnowanej i mocnej tkaninie (gabardynie) – Mr. Burberry otrzymał intratne rządowe zlecenie, na bazie którego rozpoczął produkcję ciepłych, wytrzymałych i nieprzemakalnych płaszczy dla armii.

Spójrz, każdy detal trencza zdradza jego wojskowy rodowód:

 

Zanim kupisz trencz: klasyka Burberryfot. burberry.com

 

Naramienniki? Na naramiennikach umieszczano stopnie wojskowe, a pod nimi dało się przymocować np. maskę gazową, rękawiczki albo czapkę.

Karczki przodu i tyłu? Pod podwójną warstwą materiału żołnierz dłużej pozostaje suchy, ale co ważniejsze – jego broń również.

Raglan? Szeroki rękaw typu raglan pozwala na swobodne i zamaszyste ruchy.

Dwurzędowe zapięcie, paski ściągające mankety rękawów, stójka kołnierza zapinana na haftki, zapinane na guzik wloty kieszeni, dopinana ciepła podszewka z wełny… wszystkie elementy oryginalnego trencza są tak pomyślane, żeby dawały jak najlepszą ochronę podczas zimnych, wietrznych i deszczowych dni.

 

 

 

Obojętnie – reprezentujesz, urzędujesz, świadczysz usługi, wychowujesz, spędzasz czas w ruchu lub na wolnym powietrzu – klasyczny trenchcoat, który po mistrzowsku łączy w sobie wygodę z nieskomplikowanym seksapilem, na pewno cię nie zawiedzie. Idealny partner biznesowego kostiumu, sprawdzony przyjaciel ukochanej pary jeansów, perfekcyjny towarzysz małej czarnej – klasyczny trencz nie tylko pasuje zawsze i wszędzie, ale niezmiennie od lat, podkreśla atrakcyjnie niezależną kobiecość.

Trencz jest uniwersalnym płaszczem przejściowym i co roku oglądamy go w nowych wariantach: skóra, lakier, koronki, dżins… Dramatycznej osobowości w to graj, ale dziewczyna klasyczna nie da się złapać w żadną stylistyczną pułapkę, pozostając wierną oryginałowi w dyskretnym beżu:

 

Zanim kupisz trencz: klasyczne modelefot.  hobbs.co.uk (3 u góry i 1 u dołu); zalando.pl

 

Różnią się od siebie stylem, jednak wszystkie charakteryzują się tymi samymi klasycznymi atrybutami: stonowany, dyskretny beż, naturalnie zarysowana linia ramion, typowe dla trencza detale kroju (dwurzędowe zapięcie, kołnierz na wysokiej stójce, naramienniki, pasek z klamrą…)

 

 

 

Zanim kupisz trencz: kolor

Porozmawiajmy o beżu. Czerń i granat również należą do klasycznej palety kolorów, ale o ile z czernią i granatem nie powinnaś mieć większych problemów, z beżem sprawa wygląda już inaczej.

Pamiętasz? W komentarzach do Klasycznego ideału ponadczasowości, dyskutowałyśmy już o jego idealnym odcieniu. Jeśli masz typową, delikatną urodę Słowianki chłodny beż będzie najprawdopodobniej dla ciebie lepszym wyborem niż jakikolwiek żółtawy. Słowiańska cera lubi kolory, które nawet w zimnym świetle słońca Północy wyglądają miękko i łagodnie: piaskowy beż, kakao, taupe (średnio nasycony szary brąz)… czyli rozbielone, oszronione i podbarwione różowym lub szarym półtonem, odcienie najdyskretniejszej z barw.

 

Zanim kupisz trencz: kolorfot. hobbs.co.uk; j.crew.com

 

Po lewej: chłodny/chłodny, po prawej: ciepły/ciepły. Tylko porównując różne tonacje, upewnisz się czy masz do czynienia z właściwym kolorem.

Przymierz płaszcz, który ci się podoba i przekonaj się: czy twoja cera nabrała blasku? Czy zmarszczki albo niedoskonałości skóry stały się mniej widoczne? Czy włosy wydają się bardziej lśniące i bujniejsze niż zwykle? Jeśli tak, nie ma wątpliwości – trafiłaś na swój odcień.

 

 

 

 

Zanim kupisz trencz: materiał

Dla tradycjonalistki istnieje tylko jeden wybór – stuprocentowa bawełniana gabardyna, chociaż inne typowo trenczowe tkaniny – bawełniana popelina i bawełniana satyna – również świetnie poradzą sobie z podtrzymaniem szykownego image płaszcza.

Każda z nich jest plastycznym, ale dość sztywnym materiałem, który potrafi uformować kobiecą sylwetkę od nowa: nada jej idealną linię klepsydry i w zależności od potrzeb, ukryje albo doda kilka kilogramów. Wiotka, miękka albo cienka tkanina, która się w sobie zapada, nie będzie umiała temu zadaniu podołać.

 

Zanim kupisz trencz: idealna tkaninafot. burberry.com; naturstoff.de

 

Gładka tkanina – matowa albo z lekkim refleksem (nie mylić z połyskiem) – wygląda bardziej elegancko od tkanin z rustykalnie pogniecioną, gruboziarnistą, przetartą lub w jakiś sposób postarzoną powierzchnią.

Od lewej: bawełniana gabardyna (impregnowany oryginał Burberry, po którym sperla się woda); miękka bawełniana satyna o delikatnym połysku; bawełniana popelina – odrobinę papierowa, ziarnista i sztywna w dotyku.

Wszystkie trzy rodzaje materiałów mają tę zaletę, że doskonale wpisują się w stylowe ramy każdego kierunku, który obierzesz – sportowego, klasycznego albo romantycznego – ponieważ tak samo dobrze komponują się z eteryczną sukienką z delikatnego szyfonu, jak i z wygodnymi spodniami z wełny.

 

 

 

Prosto z atelier: zdaję sobie sprawę, że najpopularniejszym materiałem na trencz są bawełniano – poliestrowe mieszanki, jednak błagam, nie daj sobie wmówić, że ten rodzaj tkaniny występuje tak często, bo jest praktyczny i łatwy w pielęgnacji. Nie jest. Nie namawiam cię do zakupu oryginału Burberry (choć wiem, że dla niejednej z nas byłoby to spełnieniem marzeń :-). Stań się posiadaczką poliestrowego trencza jeśli tylko chcesz, ale nie daj się wodzić za nos fałszywymi argumentami i wybieraj świadomie – przekonuje cię kolor, cena albo łatwość zakupu. Kropka.

Ale jeszcze zanim kupisz trencz, powiedzmy sobie otwarcie, mieszanki tkanin są tak powszechnie dostępne nie dlatego, że wyróżniają się jakimiś szczególnymi zaletami. Powody są natury… bardziej przeliczalnej: odzież uszytą z materiału wykonanego na bazie syntetycznych włókien da się łatwo, szybko i tanio wyprodukować w milionach egzemplarzy.

 

 

 

Zanim kupisz trencz: rodzaj zapięcia

Jeśli rozmawiamy o klasycznym trenczu, musimy też porozmawiać o dwurzędowym zapięciu. Na pierwszy rzut oka ten sam trenchcoat, ale to tylko dziewczyna jest ta sama:

 

Zanim kupisz trencz: zapięcie dwurzędowefot. burberry.com

 

Przyjrzyj się uważnie wszystkim czterem modelom i zobacz… co te guziki wyprawiają z jej figurą!

Sposób i szerokość ich rozmieszczenia wpływa na to, jak postrzegamy całą sylwetkę. Spójrz na zdjęcie nr. 1 i nr. 2: oba płaszcze są wypracowane cięciami i skrojone blisko ciała, ale to przede wszystkim te wąsko rozstawione (i biegnące po zwężającym się od góry do dołu dwurzędowym łuku) guziki, wysmuklają i wyszczuplają modelkę wprost w niewiarygodny sposób.

 

A właśnie, zwróciłaś uwagę? Pasek trencza nie jest przewleczony przez klamerkę, tylko zamotany na supeł. To jest właśnie ta elegancka nonszalancja, która drobnym, swobodnym gestem przekonuje: nic na siłę.

 

 

To w jaki sposób nosisz swój trencz – zapięty, rozpięty, zamotany – ma duży wpływ na ciężkość twojej sylwetki:

 

zanim-kupisz-trencz-zapięcie

fot. burda style; asos.com

 

Po rozpięciu guzików dwurzędowego zapięcia, na dekolcie rozłoży się mniej lub bardziej głęboki rewers, który wraz z szerokim kołnierzem zaakcentuje ramiona i górną część sylwetki, optycznie je poszerzając. Jest to więc opcja dla szczupłych pań oraz tych wszystkich, których punkt ciężkości leży na wysokości bioder i ud. Rozbudowana góra tworzy równowagę do dolnych partii ciała, wyrównując proporcje sylwetki.

 

 

Co innego dziewczyna z dużym biustem. Jeśli masz spory biust, który rzadko kiedy mieści się w rozmiary gotowej konfekcji, rozważ na serio taką propozycję: nie musisz grzecznie zapinać się na wszystkie guziki – rozpięty trencz wygląda wyjątkowo szykownie i nonszalancko, a jego otwarte brzegi tworzą dodatkowe pionowe linie, które wydłużają i nadają sylwetce lekkości:

 

Zanim kupisz trencz: duży biustfot. burda style

 

Ważne jest, żebyś szukając swojego idealnego modelu, zwróciła uwagę na dobre dopasowanie w ramionach, wąskie wyłogi oraz – w idealnym przypadku –  jednorzędowe zapięcie. Głęboki dekolt oraz minimalistyczne potraktowanie detalu (np. zlewające się z tłem guziki), również spełnią swoją rolę, ponieważ nieprzeładowany elementami zdobniczymi płaszcz nie poszerza i nie dodaje objętości.

 

 

Prosto z atelier: w przypadku dużego biustu sprawa z dobrym dopasowaniem zaczyna się nam okropnie komplikować, ponieważ prawdziwą sztuką okazuje się znalezienie okrycia wierzchniego, które w miarę dobrze na człowieku leży.

Problem polega na tym, że odcinek ramię – pacha  – pierś jest skomplikowanym fragmentem każdego wykroju. Wraz z powiększaniem się obwodu biustu, trzeba zmodyfikować wycięcie pachy, kontrolując cały czas linię ramienia. Ubranie ze sklepu nie radzi sobie z tym zadaniem, bo w gotowych rozmiarach konfekcyjnych, gdy rośnie biust proporcjonalnie rośnie też głębość pachy i szerokość ramion.

Czy dziwi wobec tego fakt, że nawet jeśli znalazłaś płaszcz albo żakiet, w którym możesz się dopiąć, masz w nim ramiona jak napastnik rugby?

 

 

 

Zanim kupisz trencz: rękaw z główką czy raglan?

Charakterystyczna dla raglana jest specjalna forma, w której rękaw tworzy całość z partią ramienia, zaczynając się tuż pod podkrojem szyi. Skośne szwy biegnące od obojczyków (z przodu) i karku (z tyłu) do pachy oraz zaokrąglona linia sprawiają, że ramiona wyglądają na węższe niż w rzeczywistości.

Rękaw typu raglan nie tylko zapewnia więcej miejsca (zmieści się pod nim żakiet albo ciepły sweter) i swobody od klasycznego rękawa z główką, ale również wygląda od niego mniej oficjalnie, więc jest chętnie stosowany dla podkreślenia niezobowiązującego, wygodnego charakteru ubrania.

 

zanim-kupisz-trencz-rękaw-Burberryfot. burberry.com

 

Po lewej: wszywany do pachy o owalnym wykroju rękaw z główką; po prawej: przecinający skośnymi szwami bark rękaw raglanowy.


 

Prosto z atelier: a propos rękawa, słyszałaś albo czytałaś już coś takiego?

„Zwróćcie uwagę na swobodę ruchów. Podnieście ręce i wyciągnijcie je przed siebie. Jeżeli podczas tych czynności wyczuwalny jest opór, proponuję przymierzyć większy trencz, bo ten jest za mały (…)”

Aaa… boli już jak się czyta. Ja proponuję zmienić zawód i nie doradzać w kwestiach, na których się nie zna (co te wszystkie dyżurne panie stylistki mają z tym wyciąganiem rąk?!). Wyjątkowo elegancki, wąsko skrojony płaszcz nie jest przeznaczony do ćwiczeń fizycznych. Od tego są elastyczne dresy. Dlatego jeśli już musisz w swoim trenczu wymachiwać rękami, zaopatrz się lepiej w model z obszerną pachą. Najlepiej raglan.

 

 

 

Miłe Przyjaciółki, jasne że nie wyczerpałyśmy tematu. Zostało nam jeszcze do omówienia kilka kwestii w kwestii pt. Zanim kupisz trencz, na przykład optymalna długość płaszcza, o której porozmawiamy następnym razem.

Natomiast o różnych elementach kroju (kołnierzu, wyłogach albo rodzajach kieszen) pisałam przy okazji wpisu Kurtka doskonała. Jak detale kroju wpływają na twój wygląd? Wpis ten jest bardzo dobrym rozszerzeniem i uzupełnieniem naszego tematu, zajrzyjcie więc do niego koniecznie.

 

 

 

Udostępnij
Email this to someoneShare on FacebookTweet about this on TwitterShare on Google+Pin on Pinterest


Komentarze

  1. Aga
    1 maja 2016

    Piekny jest ten trencz, biore go od razu – naturalnie tylko i wylacznie burberry (moze kiedys bedzie mnie na niego stac, narazie sobie popatrze i pomarze).
    Sama mam 2 trencze, granatowy i czarny, ale musze powiedziec, ze ten bezowy jest po prostu jedyny i niepowtarzalny.
    Dzieki za super wskazowki, na pewno sie przydadza w poszukiwaniach.
    Pozdrawiam

    • Monika Frese
      1 maja 2016

      Naprawdę, mam wrażenie, że nic nie dorównuje oryginałowi… dwa odcienie beżu (ciepły i zimny – to te na 1 fotce od dołu), kilka długości do wyboru, doskonały materiał, odpinana podszewka w charakterystyczną kratę (więc można go nosić wiosną, latem, jesienią i ciepłą zimą). A ten kołnierz na cudownie wysokiej, usztywnianej stójce? A ten dopasowany krój, który wyszczupla i odmładza o dobre 10 kilo? A niech to! Znowu się zakochałam :-)

  2. Justyna
    1 maja 2016

    Bardzo żałuję że post nie pojawił się zanim kupiłam swój beżowy trencz, ponieważ kilka rzeczy w ogóle nie brałam pod uwagę. Ciarki mnie przechodzą na myśl o poście o długości bo mam wrażenie, że w tej kwestii popełniłam największy błąd ;) ogólnie post świetny i oby więcej takich :)

    • Monika Frese
      2 maja 2016

      Nawet, jeśli nie o wszystkim pomyślałaś kupując swój nowy trencz, jedno na pewno zrobiłaś dobrze – nie wybrałaś czerwonego, złotego albo (brr… ) khaki, tylko beż!
      A co do postu o optymalnej długości, wiesz co? Ty go wcale nie czytaj. Albo nie! Przeczytaj. Zobaczysz, nie będzie tak źle :-)

  3. 555
    1 maja 2016

    ja jeszcze nie kupiłam swojego ideału, więc temat idealnie trafiony!

    • Monika Frese
      2 maja 2016

      Szykuj się… będzie więcej :-)

  4. olamari
    1 maja 2016

    A ja tu sobie spokojnie czekam na nowe wpisy, dziwiąc się, że już od dawna nic nowego nie ma… A chyba omija mnie newsletter!
    Temat gorący – i ta swoboda w wymachiwaniu rękami w płaszczu też mnie dobija! Ten problem rozwiąże płaszcz z dzianiny – ale jak go wtedy nazwać – bo na pewno nie trencz!
    Mnie najbardziej podoba się trencz rozpięty, z ołówkową sukienką pod spodem – dłuższy od sukienki albo, jeśli sukienka jest szeroka dołem – krótszy. Choć sama chodzę raczej w spodniach😉!

    • Monika Frese
      2 maja 2016

      Płaszcz z dzianiny jest na pewno bardzo wygodny (mam dwa ukochane i aż szkoda, że nie jestem typem “wymachiwacza” – tak się marnują! :-). Więc dla osób ceniących praktyczne zalety płaszcza – albo on, albo raglan z głęboką pachą.

      P.S. Sprawdziłam, newsletter grzecznie melduje, że został do Ciebie wysłany (wczoraj o 19.00). W poprzednich meldunkach też nie widzę żadnych nieprawidłości, ale ostatnia data otwarcia to 1.04. Od tego czasu ukazały się jeszcze cztery posty, czyli również cztery newslettery – przejrzyjsz skrzynkę, czy zwyczajnie gdzieś się nie zapodziały (może przypadkowo wylądowały w spamie), zanim poproszę speca od programu o pomoc?

      • olamari
        5 maja 2016

        No i rzeczywiście był w spamie… 😐

        • Monika Frese
          9 maja 2016

          Dzięki za info (mój newsletter?!… w spamie?!!… ;-)

  5. Krystyna
    2 maja 2016

    O właśnie takie wpisy lubię, konkretnie, rzeczowo. przystępnie i jak tu się nie zakochać. Ten raglan mnie interesuje i wymachiwanie rękami z tego powodu, że przemieszczam się głównie góralem, i trzeba do kierownicy nachylić się, i wyciągnąć mocno ręce, i jeszcze chciało by się elegancko wyglądać.

    • Monika Frese
      2 maja 2016

      Elegancko na rowerze? (Ironizuję, bo cały czas pamiętam, jak próbowałam zrealizować swoją elegancko-romantyczną rowerową wizję. 3 zniszczone spódnice później: przestałam się wygłupiać i jeżdżę w wąskich spodniach w równie eleganckim towarzystwie trenczowej albo futrzanej kamizeli :-)
      Z raglanem świetnie sobie wykombinowałaś, bo nie dosyć, że to najbardziej swobodna forma rękawa, to jeszcze dużo się pod nią zmieści (na rower wiadomo – nie ma to jak “cebulka“) i pasuje do trencza jak ulał.

      • Krystyna
        2 maja 2016

        O właśnie coś takiego, może poza dziurami w spodniach.

  6. Irensa
    2 maja 2016

    No tak, więc w końcu już wiem dlaczego wyglądam wyjątkowo dobrze w trenczowej kurteczce /lub jak ktoś woli w krótkim płaszczyku/! Sprawa dotyczy wysokiej stójki to raz, ale przede wszystkim właściwie rozmieszczonym guzikom! Zapięcie jest dwurzędowe a guziki są rozmieszczone w miarę blisko siebie i efekt gotowy! Świetny wpis! Gdzie Ty Dziewczyno zdobyłaś taką wiedzę? Gratuluję! I jeszcze się nią dzielisz! Niesamowite!

    • Monika Frese
      2 maja 2016

      Guziki górą! Trzeba będzie wystosować na ich cześć jakiś hymn pochwalny, czy coś…

      Jak to gdzie? Gapię się ciągle, rozglądam, no i podglądam własne klientki przed, po i w czasie przebierania :-)
      Dziękuję Najmilsza Przyjaciółko. Dobrze mi od tych wykrzykników.

  7. Wiktoria
    2 maja 2016

    Uwielbiam trencze. Uwielbiam, uwielbiam, uwielbiam…

  8. Agnieszka
    3 maja 2016

    Rozjaśniło się w głowie parę kwestii dzięki temu wpisowi, dziękuję :) Wiem już, że nie ma co skłaniać się ku mieszankom bawełny z poliestrem, które oferują nam prawie wszystkie sieciówki… Na swoje nieszczęście zakochałam się też w tych raglanowych rękawach – jak teraz znaleźć takie cudo, jeśli Burberry jest poza naszym zasięgiem w najbliższym tysiącleciu?
    Pozdrawiam serdecznie :)

    • Monika Frese
      3 maja 2016

      Śmieszna sprawa, bo raglan, pierwowzór trenczowego rękawa, stał się dzisiaj rzadką rzadkością. Co nie znaczy, że nie można go dostać. Można, tylko trzeba poszukać, a bez sporej ilości przymiarek podczas poszukiwania ideału i tak się nie obejdzie.
      Gdzie szukać trencza? Wszędzie. Każda szanująca się firma, która sprzedaje klasyczną albo sportową odzież damską i ma w swojej ofercie płaszcze, ma również trencze, np.:
      – bardzo ładny wybór znajdziemy prawie w każdej kolekcji Massimo Dutti. Trzeba czytać składy tkanin, bo poliestrowa mieszanka to norma, ale od czasu do czasu coś fajnego się znajdzie. W zeszłym roku kupiłam u nich cudnie przecenioną kamizelkę trenczową na podszewce z wiskozy, z którą o tej porze roku prawie się nie rozstaję (bawełniana gabardyna z nylonem, nie tak ładna jak oryginał Burberry, ale też nie przemaka :-);
      – w Boden tak samo – w każdej kolekcji wiosennej i jesiennej jest co najmniej kilka modeli. W tym roku pastelowe trencze (bawełniana gabardyna na wiskozowej podszewce ślicznie wykończonej lamówkami) rozeszły się prawie na pniu. Boden ma jeszcze tę zaletę, że sprzedaje rozmiary “niestandardowe”, w tym petite. Na ich kolejną dostawę trenczy trzeba będzie pewnie poczekać do jesieni, ale jakby nie było – na zakup ładnego egzemplarza jeszcze w tym tysiącleciu, szanse są spore :-)
      – w Zalando, po ustawieniu opcji tkanina: bawełna, zostaje całkiem niezły wybór.

      Rozglądam się cały czas, a o zjawiskach godnych uwagi będę meldować na facebooku… o! Wpadł mi właśnie w oko piękny i mocno przeceniony trencz Simple (zaraz wrzucę fotkę na fb), ale został już tylko jeden rozmiar, 42.

      I ja ślicznie pozdrawiam

      • Agnieszka
        3 maja 2016

        Pani Moniko, dziękuję pięknie za podpowiedzi – będę odwiedzać i te miejsca, Boden znam i lubię, ale jakoś kojarzyli mi się głównie z sukienkami do tej pory. Tylko cóż z tym rękawem, teraz żaden inny mi nie w głowie ;)

  9. Weronika
    3 maja 2016

    Miałam kiedyś trencz. Dawno temu. Był okropny. Pozbyłam się go bez żalu. Materiał był bawełniany, ale jak wiemy, bawełna bawełnie nie równa. Gniótł się jak szalony. Wyglądałam w nim przez to jak menel. A że nie chcę wyglądać jak menel to oddałam go potrzebującym. Za to ten z Burberry…jak wygram w totolotka to pierwsze co jadę do Katowic i kupuję burberrowski płaszcz. Ale najpierw trzeba zacząć grać w totolotka ;-)

    • Monika Frese
      3 maja 2016

      Masz rację, pognieciony trencz z byle jakiej bawełny wygląda jak… worek na kartofle.
      Hazard? Chyba będę się musiała przyłączyć… też chcę Burberry!

      • Aga
        5 maja 2016

        Ja tez, dlatego zaczelam juz oszczedzac, po 50 € co miesiac, to sie uzbiera. No moze za jakies 3-4 lata!
        A co tam. Juz zadnych “zastepiaczy” nie kupuje, chce Burberry!!!!
        No chyba, zeby w jakims second hand takie cacko dostac, ale to chyba raczej graniczy z cudem.

        • Monika Frese
          5 maja 2016

          O kurczę, czekaj… 50 x 12 m-cy = 600 €/rok… tak, 3 lata z ogonkiem za taką klasyczną klasykę.
          Nie jest źle, też zaczynam odkładać. Jeszcze przed emeryturą będziemy wyglądać very classy!

          P.S. Od dwustu do ok. tysiąca € trzeba zapłacić za płaszcz Burberry w ekskluzywnym szmateksie. Tyle że w ciucholandach online nie ma zwrotów – trochę ryzykowna sprawa, jeśli chcemy (a chcemy :-) trafić ideał.

          • 555
            9 maja 2016

            oczywiście, że przy każdych zakupach poza siedzibą przedsiębiorcy są zwroty, muszą być :)
            w Polsce też się trafiają cudeńka, ja kupiłam klasyczną pikowaną kurtkę Burberry za mniej niż 200 PLN – oczywiście używaną :)

          • Monika Frese
            9 maja 2016

            Z punktu widzenia klienta… byłoby fajnie :-) Jednak taki luksusowy online second-hand funkcjonuje raczej jak platforma pośrednicząca między sprzedawcą i kupującym, tzn. że kupujesz prywatnie i na własną odpowiedzialność. Jeżeli rzecz nie podoba ci się albo nie pasuje, tyle dobrego, że możesz ją wstawić znowu do sklepu (ale sprzedającym jesteś już Ty).

            W takim systemie o Burberry za 200 zł (gratuluję! Zazdroszczę :-), można tylko pomarzyć, ale narzekanie byłoby grzechem. Kupno-sprzedaż działa w dwie strony, więc i jako klient, i jako sprzedawca zrobiłam już kilka całkiem niezłych transakcji.

  10. Makosza
    3 maja 2016

    Mam jeden, średnio go lubię, kupiłam na szybko ale miałam 2-3 dni i małe finanse, bo byłam przed i po podróży. Jako osoba będąca klepsydrą muszę powiedzieć, że dziwnie się czuję w tym płaszczu, moje piersi źle wyglądają. Co tu dużo mówić, są trochę spłaszczone. W ogóle to nie sądziłam, że można na tyle detali zwrócić uwagę i że są ważne, bo przecież jak kupić to idealny, nazbierać kasiorki i znaleźć ten nasz płaszczyk. Zawsze można na święta, urodziny, imieniny poprosić o kasę jako prezent. Grosik do grosika i będzie złotówka.
    Do mnie beżowe nie przemawiają choć beż kamienny czy ten szary to piękne kolory, w sklepach rzadko kiedy takie widzę. Czuję się dobrze w ciemniejszych kolorach, pewnie dlatego, że ja to pani zima i to ta ciemna. Przyznam się jednak, że szary albo lodowy płaszcz na zimę byłby fajny.
    Jak seria się skończy to chyba założę notesik- ściągę, gdzie w punktach wypiszę na co powinnam zwrócić uwagę przy zakupie różnych rzeczy.
    Bardzo dobry wpis, przykłady ze zdjęciami, prosto przekazana wiedza. To jest to, co niedźwiadki lubią najbardziej. I ten myk z guzikami. Niby taki mały szczegół a ile daje. Detale!
    He, oj tak, proszę wymachiwać w każdą stronę, by zobaczyć czy pasuje. Zawsze czułam się głupio w sklepie jak kazano mi tak robić. Jedyne co robię to w przebieralni kucam jak mierzę spodnie, bo nie lubię wysokich a nie chcę, by mój tyłeczek od góry uśmiechał się do ludzi oraz nachylam się w sukience. Nie zawsze kucam a nie chcę, by przy schyleniu się pośladki od dołu się pokazywały.

    A płaszczyk z bawełnianego denimu to dobry pomysł?

    • Monika Frese
      4 maja 2016

      Dżinsowy płaszcz? Super pomysł. Taki płaszczyk to kwintesencja stylu boho, ale dla dziewczyny naturalnej albo – scharf geschnitten – dla kreatywnej elegantki to też fantastyczna opcja. Pani zimie byłoby pewnie poza tym pięknie w kolorach szlachetnych kamieni: kobalt, szmaragd, rubin. Ale lodowa, zmrożona szarość też.

      Z tym spłaszczaniem to jest taka sprawa, nie każdy biust lubi 4 warstwy nakładającego się na siebie materiału w typowej dla trencza dwurzędówce (zwłaszcza ten, który mieści się w miseczkę większą od ulubionego konfekcyjnego rozmiaru piersi B/C).
      Coś mi się widzi, że notesik będzie wypełniony po brzegi :-) Już widzę minę jednej albo drugiej sprzedawczyni, jak zaczniesz go kartkować, odhaczając punkt po punkcie…

      • Makosza
        5 maja 2016

        Już patrzyły. Ostatnio szukałam z przyjaciółką sukienki na ślub. Wybrałyśmy, ona przymierzyła, ja pochwaliłam, pani pochwaliła a ja wzięłam się do roboty. Skład, jak uszyte, jak wykończone. Pamiętam Twój wpis o białych koszulach, jak je charakteryzowałaś. Niesamowite, że niektórzy chcą 150 euro za plastikową sukienkę.
        Oj tak, ciemne, mocne kolory. Jakoś zawsze oczy w nich błyszczą.
        ten płaszczyk jest jednorzędowy. Mam czas z nim do jesieni.
        http://mostrami.pl/pl/ubrania-okrycia-wierzchnie-trencze/plaszcz-denim-sirtet-granatowa-117689

        • Monika Frese
          5 maja 2016

          Bardzo ładna rzecz. Czyli Elegantka :-)

  11. Makosza
    5 maja 2016

    Nie wkleiło się wszystko. Ten jeansowy ładny.

  12. MonikaM
    8 maja 2016

    Trench od Hobbsa poznałam od razu bo się na niego czaiłam już jakis czas. Niestety nie mój odcień beżu, ale polecam, bo jakość i krój cudowne.

    • Monika Frese
      9 maja 2016

      W ogóle cudnie klasyczne rzeczy mają w tym Hobbsie.
      Cieszę się, że potwierdziłaś moje przypuszczenia. Dziękuję :-)

  13. Małgorzata
    22 października 2016

    Hmm… ja mam trench jasno szary bo w beżu wyglądam jakoś blado i niewyraźnie. Czy to jest jakieś wielkie przestępstwo przeciwko klasyce?

    • Monika Frese
      23 października 2016

      Prawdziwym przestępstwem byłoby, gdybyś uparła się na beż, chociaż Ci w nim zupełnie nie do twarzy.
      Szarości są cudne. Zobacz, sama (oryginalna) klasyka.

  14. Katarzyna
    3 maja 2017

    Udało mi się upolować trencz marzeń – bardzo podobny (jeżeli chodzi o fason) do płaszcza detektywa z Twin Peaks, ma bardzo szerokie klapy, jest dwurzędowy i długi (https://anthobuzz.files.wordpress.com/2014/10/1412611233_twin-peaks-zoom.jpg). 100% bawełna, podszewka wiskozowa, &other stories.

    Co do kolorów, odkryłam, że najlepiej mi w neutralnym beżu – ani przesadnie zimnym (zbyt szaro), ani ciepłym (no cóż..:)). No i tak jak mówiłam – sprawdza się absolutnie do wszystkiego :)

    • Monika Frese
      3 maja 2017

      Cudne zdjęcie. I te boskie klapy też mogę sobie wyobrazić.
      A ja zaczęłam w końcu oszczędzać na Burberry. Od wymarzonego modelu dzielą mnie jeszcze lata świetlne, ale co tam! Przymierzyłam i po prostu zakochałam się na amen w tym sztywnym kołnierzu na wysokiej stójce.

      P.S. Katarzyno, w przeciągu najbliższych dni zamierzam na jakiś czas wyłączyć funkcję dodawania komentarzy. Proszę o wyrozumiałość – codziennie zalewa mnie spam z całego świata i mam już powoli dosyć.
      A tak w ogóle, to pozdrawiam Cię bardzo ciepło i wiosennie :-)

      • Katarzyna
        4 maja 2017

        Pozdrawiam rowniez i zycze powodzenia :)