21 stycznia 2014 / Tkaniny / 13 komentarzy

Wełniany flausz to… albo inaczej… wyobraźmy sobie materiał: puszyście miękki i lekki, otulający przenikliwym ciepłem. Materiał, który dzięki swojej gęstej i mechatej włosowej okrywie ochrania przed zmienną aurą, przeszywającym wiatrem, dokuczliwym zimnem.

Materiał, który pomimo swojej mięsistej, pełnej esencji substancji gwarantuje elegancką i bardzo kobiecą sylwetkę. Trudno sobie wyobrazić? Nieszkodzi, mam dla nas parę ciepłych atrakcji.

 

Wełniany flausz. Jego wyjątkowo miękki i ciepły chwyt sprawia, że jest on pierwszym kandydatem na liście najbardziej poszukiwanch zimowych tkanin. Na szczęście przy tym, w swojej nieskomplikowanej, bezpretensjonalnej formie, również jednym z łatwiej dostępnych.

 

Niecodziennie pastelowy, piękny wełniany flausz w kolorze oszronionego różu:

 

flausz wełniany

 

W nieco lżejszym wariancie (450g/m), z delikatnym, jednostronnie drapanym meszkiem i o lekkiej i przejrzyście zmrożonej poświacie. Pudrowy róż w takim wydaniu jest eleganckim i wbrew pozorom wszechstronnie utalentowanym odcieniem, współgrającym z wieloma klasycznymi barwami i tonacjami.

 

wełniany flausz

 

 

A tu jeszcze jeden przykład. Ten sam rodzaj tkaniny, ten sam skład (100% żywa wełna), ale całkiem inny efekt:

 

wełniany flausz z bliska

 

Głęboka, melanżowa szarość z wibrującym srebrzystym refleksem, w dorodnej, bardzo mięsistej i ciepłej odmianie (560g/m), obiecującej rozgrzewające doznania. Lewa strona tkaniny potęguje rozgrzewające wrażenie: jest bardzo ścisła, gęsta i wygląda zupełnie jak najprawdziwszy, mocno sfilcowany loden!

 

wełniany flausz: zmrożona szarość

 

 

Jak pielęgnować wełniany flausz?

Pranie chemiczne jest najpewniejszym sposobem na zachowanie naszego wełnianego, zimowego okrycia w doskonałej formie. Jednak profesjonalne czyszczenie jest w zasadzie konieczne tylko w przypadku mocnych albo widocznych zabrudzeń.

 

Czysta żywa wełna ma właściwości samooczyszczające i aby wspomóc jej samodzielną regenerację wystarczy regularnie, najlepiej po każdorazowym noszeniu, wietrzyć wełnianą odzież na świeżym powietrzu (dobrze zaparowana łazienka spełni również swoje zadanie). Im bardziej wilgotne powietrze, tym lepiej, ponieważ tym szybciej znikają ewentualne zagniecenia i wszelkie nieprzyjemne zapachy.

 

Systematyczne, możliwie delikatne szczotkowanie miękką szczotką do ubrań porządkuje i odświeża  przygniecione włoski, jednocześnie uwalniając tkaninę od kurzu i drobnych zanieczyszczeń.

 

 

I jeszcze mała uwaga dla pań szyjących

Przed skrojeniem flauszu, zawsze przeprasowujemy go lekko i na lewej stronie przez wilgotną ściereczkę. Nawet jeśli materiał nieznacznie się wstąpi (zwykle nie więcej niż 5%), stanie się najwyżej odrobinę bardziej zwarty i ciepły. Tak zdekatyzowana tkanina nie sprawi nam żadnych niespodzianek, będąc gotową na dalszą obróbkę oraz późniejsze czyszczenie w pralni chemicznej. Miękka podkładka, na przykład kawałek bawełnianej flaneli lub ręcznik zapobiegnie przy tym zaprasowaniu i przygnieceniu delikatnego flauszowego meszku.

Sama, na wypadek nieprzewidzianych sytuacji podczas szycia, planuję zwykle dodatkowe pół metra tkaniny więcej (jakieś 10-20% w zależności od jej rodzaju). Zmiana zaplanowanego kroju, uszkodzenie, zaplamienie albo skurczenie się materiału w trakcie radosnych twórczych zmagań, może zdarzyć się przecież każdemu.

 

 

Udostępnij
Email this to someoneShare on FacebookTweet about this on TwitterShare on Google+Pin on Pinterest


Komentarze

  1. Barbarossa
    25 stycznia 2014

    Marzę o takim eleganckim, flauszowym płaszczyku. Zwłaszcza ten pudrowy róż by mi się podobał. Pozdrawiam Cię ciepło w mroźny dzionek.

    • Monika Frese
      25 stycznia 2014

      Piękny kolor, prawda? Taki esencjonalnie kobiecy.
      I ja pozdrawiam Basiu:)

    • Alicja
      4 lutego 2017

      Znam stronę z takim płaszczykiem :-)

  2. Irensa
    25 stycznia 2014

    Piszesz tak pięknie i cieplutko o flauszu, ze aż dziwne wydają się wszechobecne na ulicy ciemne kurtki z materiałów, których jedyną zaleta jest fakt, że nie chłoną wody i nie przepuszczają powietrza. No i wszyscy wyglądamy tak samo. Pozdrawiam gorąco!

    • Monika Frese
      25 stycznia 2014

      Tak mi się coś właśnie wydawało, że chyba za mało osób mnie czyta:).
      Hmm… widziałaś najnowszy post? Ja też umiem wyglądać jak wszyscy.

    • Irensa
      26 stycznia 2014

      No nie! To ma być “jak wszyscy”! Nie, moja miła znowu się nie udało! I tak trzymać! A aplikacje to Twój charakterystyczny styl prawie nie do podrobienia. Ach, też bym tak chciała…

    • Monika Frese
      26 stycznia 2014

      Miło tak sobie przed zaśnięciem poczytać…
      Dobranoc Irenso:))

  3. 555
    31 stycznia 2014

    ach.. zamrożone płatki róż.. rozmarzyłam się..

    • Monika Frese
      31 stycznia 2014

      Właśnie się zastanawiam, dlaczego ja na to nie wpadłam… byłby taki piękny tytuł:)

  4. Aguś
    15 listopada 2015

    A ja mam takie pytanko:) czy flauszowy plaszczyk bez podszewki nadaja sie na zime? chodzi o cos takiego http://magmac.pl/damskie-okrycia-wierzchnie/860-flauszowy-plaszcz-ze-wstawkami-z-eko-skory.html?utm_source=facebook&utm_medium=cpc&utm_campaign=facebook-karuzela

    • 555
      15 listopada 2015

      Aguś, to coś z linka, który wkleiłaś, moim skromnym zdaniem, nie nadaje się zupełnie do niczego :/

    • Monika Frese
      15 listopada 2015

      Niestety, moim też. Flauszowy płaszcz, nawet ten bez podszewki, nadaje się na zimę tylko wtedy, jeżeli wykonany jest z ciepłego wełnianego materiału. Podlinkowany płaszczyk nie spełnia tego wymagania, więc jego właścicielka na pewno będzie w nim marzła.

  5. Aguś
    19 listopada 2015

    Ok dziekuje dziewczyny za informacje :) takze bede sie trzymala od tego z daleka :P