17 lutego 2019 / Szafa marzeń / 30 komentarzy

Metodę wielowarstwowego ubierania się na cebulkę, da się całkiem prosto wyjaśnić: zakładasz na siebie kilka warstw odzieży, żeby jak najlepiej dostosować się do całej palety zmiennych, (nie tylko) zimowych warunków. W zależności od tego, czy jesteś wystawiona na działanie wiatru i chłodu, czy przebywasz w nagrzanym pomieszczeniu, wkładasz lub zdejmujesz którąś z kolejnych części. Tak, aby się nie pocić, ani nie marznąć.

Dobra cebulka zależy od dwóch rzeczy: pierwsza to tkaniny, druga – ich właściwe połączenie. O materiałach odpowiednich na chłodne pory roku, rozmawiałyśmy ostatnim razem. Wiemy już więc jakie materiały grzeją, a jakie nie. Pozostaje nam teraz tylko ustalić, jak komponować je razem, aby rozgrzewająco-ochronny efekt był jak najlepszy.

 

Ubierz się na cebulkę: cienka bluzka zimąfot. Ivko; Ubierz się na cebulkę

 

Zimowe warstwy nie muszą być grube. Nawet delikatną bluzkę lub koszulę można bez obaw nosić w chłodnych porach roku. Najważniejsze, żebyś miała pod spodem ciepłą, rozgrzewającą bazę: wełniany podkoszulek albo jedwabną halkę.

 

 

Dlaczego marzniemy?

Nie siadaj na zimnym kamieniu (schodach, murku, trawie…), bo się przeziębisz! Albo: Załóż ciepłą kurtkę (czapkę, majtki…), bo na dworze jest zimno! Pamiętasz te słowa z dzieciństwa? Nawet jeżeli nasze babcie i mamy nie potrafiły nam wytłumaczyć dlaczego, miały rację.

My podeprzemy się odrobiną fizyki. Nauki ścisłe potrafią być rozpaczliwie skomplikowane, ale nic się nie martw, będzie prosto i zrozumiale. Wyjaśnimy sobie krótko dwie zasady termodynamiki: przewodzenie i konwekcję.

Między człowiekiem a środowiskiem zachodzi ciągła wymiana ciepła:

  • Przewodzenie jest wymianą ciepła między dwoma ciałami, które pozostają ze sobą w bezpośrednim kontakcie. I zawsze przebiega z ciała o temperaturze wyższej do ciała o temperaturze niższej.
  • Konwekcja to przekazywanie ciepła w wyniku ruchu płynu lub gazu.

Tracisz ciepło przez przewodzenie, gdy twój organizm wchodzi w bezpośredni kontakt z czymś zimnym, np. wtedy, kiedy stoisz na wyziębionej ziemi albo siadasz na zimnej ławce. Natomiast wiatr wciskający ci się pod okrycie wierzchnie lub lodowatym podmuchem owiewający głowę, kradnie ci ciepło przez konwekcję.

Wybierając odpowiednie ubrania, można skompensować nawet ekstremalne warunki pogodowe. Dlatego dobrze opatulone w cebulkowe warstwy, stawimy czoła każdej naukowej teorii!

 

 

Jak funkcjonują cebulkowe warstwy?

Wielowarstwowy strój składa się z trzech poziomów:

 

1. Pierwsza warstwa – wewnętrzna

Naszą bazą jest ciepła bielizna (podkoszulek, majtki, rajstopy, skarpetki). Bielizna leży bezpośrednio na skórze, więc ma dbać o to, żeby nasze ciało pozostawało ciepłe i suche.

 

Wełna jest idealnym bieliźnianym surowcem: reguluje temperaturę ciała (rozgrzewa, kiedy jest zimno i ochładza, kiedy jest zbyt gorąco), doskonale wchłania i odtransportowuje na zewnątrz pot, nawet wilgotna, nadal grzeje. Poza tym wspomaga cyrkulację powietrza, stymuluje krążenie i pochłania brzydkie zapachy, uwalniając je podczas wietrzenia (nie wymaga więc częstego prania).

 

2. Druga warstwa – środkowa

Warstwa środkowa (bluzka, sweter, spódnica, spodnie, sukienka, kostium) jest odpowiedzialna za ochronę przed zimnem. Pamiętasz? Ostatnio rozmawiałyśmy o tym, że powietrze znajdujące się w tkaninach i ubraniach jest świetnym izolatorem ciepła. Właśnie dlatego w chłodnych porach roku sensownym jest noszenie kilku cienkich warstw odzieży, pomiędzy którymi mogą tworzyć się rozgrzewające „poduszki” powietrzne.

 

Ubierz się na cebulkę: ciepłe warstwyfot. Ivko; Ubierz się na cebulkę

 

Gruby, przytulny sweter jest cudownym wynalazkiem, ale znajdując się w ciepłym pomieszczeniu (w pracy, w domu, na zakupach, w restauracji itp.), będziesz się w nim tylko pocić.

Mając na sobie kilka warstw odzieży, np. bluzkę, apaszkę i żakiet albo cienki sweterek w towarzystwie kardigana (jak na zdjęciu), możesz dowolnie regulować swoje samopoczucie. Gdy będzie ci zbyt ciepło, rozepniesz guziki, podwiniesz rękawy lub zdejmiesz jeden z fragmentów stroju. A gdy wyjdziesz na dwór, nie musisz się obawiać – tak ubrana na pewno nie zmarzniesz. Zwłaszcza jeżeli będziesz miała na sobie odpowiednią bieliznę.

 

 

3. Trzecia warstwa – zewnętrzna

Warstwa zewnętrzna (kurtka, płaszcz) osłania przed warunkami atmosferycznymi. W zależności od tego, co dzieje się za oknem, powinna być ciepła, wiatroszczelna lub wodoodporna, ale przy tym przepuszczać powietrze.

Jeżeli warunki klimatyczne na to pozwalają, można się w ogóle bez niej obejść. Sensem ubierania się na cebulkę, nie jest noszenie wszystkich warstw naraz, tylko zmyślne dostosowywanie się do kaprysów pogody.

 

Ubierz się na cebulkę: ciepły płaszcz i dodatkifot. Ivko; Ubierz się na cebulkę

 

Parki i kurtki puchowe są bardzo praktyczne zimą, chociaż nie sprawdzają się, kiedy jest mokro. Jeżeli, tak czy inaczej, wolisz coś bardziej eleganckiego, wybierz któryś z klasycznych modeli wełnianego płaszcza. Płaszcz z gęstego, spilśnionego materiału (typu loden, sukno albo tweed) pozwala ciału oddychać, a przy tym jest bardzo ciepły, nie przepuszcza wiatru i sperlają się po nim krople deszczu. Mając na sobie taki płaszcz, jesteś przygotowana na każdą ewentualność zimowej pogody.

Rozmawiając o okryciu wierzchnim,  nie zapomnijmy o głowie, rękach oraz stopach. Ciepłe buty, rękawiczki, szal i czapka zapewnią odpowiednią izolację tych części naszego ciała, z których ciepło ucieka najszybciej.

 

 

Aha, a co na to fizyka? Warstwy pierwsza i druga, chronią nas przed utratą ciepła przez przewodzenie. Wszystko to, co nosimy na wierzchu, zabezpiecza przed utratą ciepła przez konwekcję.

 

 

Marzniesz? Ubierz się na cebulkę

Ubieranie się na cebulkę nie jest niczym nowym. Ale jest świetne, bo działa. Oczywiście, wielowarstwowe zestawy to coś więcej niż zakładanie na siebie przypadkowych albo modnych elementów. Dlatego, chociaż metoda cebulkowych warstw wydaje się logiczna, również tutaj można popełnić błędy. 

Najważniejsze zasady dotyczące wielowarstwowych zestawów, ujęłabym tak:

  1. Nie musi być grubo, żeby było ciepło. Cienki wełniany (lub kaszmirowy) sweterek jest lekki, mięciutki i grzeje lepiej niż gruby bawełniany sweter. Podobnie ma się sprawa z płaszczem: porządna płaszczowa wełna wygrywa na każdym polu z watowaną, pikowaną puchówką. W końcu nie chodzi nam o to, żeby dodać sobie optycznie dziesięć kilo więcej, tylko o to, żeby dobrze wyglądać, a przy tym nie marznąć.
  2. Unikaj syntetyków (np. nylonowych albo poliamidowych rajstop, poliestrowych bluzek i sukienek) oraz mieszanych materiałów o dużej zawartości syntetycznych włókien. To samo dotyczy odzieży wierzchniej. Gore tex i inne wodoszczelne tkaniny nie grzeją i bardzo ograniczają przepuszczanie powietrza, dlatego noś je tylko wtedy, kiedy naprawdę leje.
  3. Oprócz rodzaju materiału również krój odgrywa w cebulce istotną rolę. Odpowiednia cyrkulacja powietrza możliwa jest tylko wtedy, gdy odzież nie jest zbyt ciasna. Dobre, komfortowe dopasowanie jest ważne, ale poszczególne sztuki ubrania – łącznie z bielizną – nie powinny szczelnie przylegać do ciała.

 

No dobrze… a co, jeśli nie jesteś rasowym zmarzlakiem albo źle reagujesz na wełnę? Pogadamy sobie o tym w kolejnych odcinkach.

 

 

 

Najmilsza Czytelniczko, jeżeli podoba Ci się ten wpis, jeżeli rozszerzył on Twoją wiedzę albo pobudził Cię do refleksji i przewartościowania dotychczasowych poglądów, to proszę – udostępnij go dalej.
Pomyśl o swojej mamie, siostrze, przyjaciółce, koleżance z pracy lub uczelni, sąsiadce, znajomej z Facebooka… W ogromie informacji, która nas dzisiaj zalewa, często bardzo trudno jest odróżnić wartościowe od bezwiednie powtarzanych półprawd, dlatego chciałabym, żeby jak najwięcej kobiet miało szansę skorzystać z naszej blogowej burzy mózgów :-)
A jeśli chcesz być na bieżąco z tym, co dzieje się na Lady and the dress, zapisz się na newsletter.

 



Komentarze

  1. Anna
    17 lutego 2019

    Dobrej jakości zimowe puchówki (puchówki – czyli kurtki wypełnione naturalnym puchem z dodatkiem pierzu, watowanych kurtek nigdy nie nazwę puchówkami) sprawdzają się także w czasie deszczu czy śnieżycy. Wszystko zależy od materiału wierzchniego i sposobu jego impregnacji.

    Dobrym rozwiązaniem jest także kupno cienkiej puchówki, najlepiej bez kołnierza, oraz noszenie jej pod wełnianym płaszczem bądź inną kurtką. Jest cieniutka, w razie potrzeby można zdjąć, zwinąć i zajmuje niewiele miejsca w torbie czy plecaku a daje naprawdę dużo ciepła.

    Niestety, największy problem jest z ciepłymi butami. Te najcieplejsze nie są ładne, te ładne – nie są w ogóle ciepłe.

    Odpowiedz
    • Monika (Lady and the dress)
      18 lutego 2019

      U mnie zimą sprawdzają się dwa rodzaje butów:
      – te niespecjalnie ładne, ale ciepłe (Ugg), noszę na spacerach, szybkich zakupach lub kiedy zawożę Małe na różne zajęcia. I zawsze mam je w aucie, bo prowdzę w nich samochód;
      – te ładne, które noszę na wszelkie inne okazje, ocieplam sobie wełnianymi rajstopami i skarpetkami. Jeżeli kupi się buty o 1/2 rozmiaru większe, zmieści się do środka ocieplająca wkładka.

      PS Anno, widziałaś komentarz Joli we wpisie o wełnianej bieliźnie? Jola znalazła polską firmę, która ma w ofercie wełniane body. Nie beżowe, ale zajrzyj, może i tak się zachwycisz.

      Odpowiedz
  2. Joanna
    17 lutego 2019

    Ja lubię puchowe (prawdziwy puch off course) bezrękawniki, które zakładam pod kurtkę lub nawet wełniany płaszcz, żeby się docieplić. Fajnie to działa, bo nie krępuje ruchów rąk. W samochodzie zrzucam płaszcz, zostaje w kamizelce, dobrze mi sie prowadzi, ręce są swodobne, a jak trzeba wyskoczyć na szybko po coś to nie musze zakładać już płaszcza. A jak jest mokro to na puchową kurtkę zakładam następną kurtkę – taką cieniutką techniczną z membraną. Z butami faktycznie jest najgorzej – najcieplejsze, które mam to sniegowo-trekkingowe z North Face
    https://st.allani.pl/t/LysnoCS9BbwOeKwbwVzdlcslB5M=/300×300/buty-zimowe-the-north-face-w-sportowym-stylu-74720ac191c36e34ce1bd1e7612a2441b8d900d4.
    nawet w dwudziestostopnuowym mrozie było mi ciepło w stopy, ale wiadomo, ze to tylko do softshellowych spodni/sportowej kurtki/ itd. Nie mam pojecia jakie buty pasowalyby do wełnianego eleganckiego płaszcza na siarczyste mrozy, dlatego jak jest bardzo bardzo zimno to moje wełniane płaszcze zostają w szafie, bo nie mam tak ciepłych butów, które by to nich pasowały. Wszystkie mają takie cieniutke podeszwy. Ostatnio widzę, że buty Inuikii stały się popularne i dziewczyny zakładają je do eleganckich stylizacji, ale są dość drogie i nie wiem czy fatycznie takie ciepłe, jak oczekuje, żeby były. I w sumie tak naprawde nie wiem czy wyglądają dobrze do płaszcza :) chyba sa dość toporne. A do wełnianej spódnicy i wełnianego długiego płaszcza to już w ogóle nie wiem jakie ciepłe buty…

    Odpowiedz
    • Monika (Lady and the dress)
      18 lutego 2019

      Widziałam w tym roku sporo takich puchowych zestawów… fajne są, chociaż oczywiście nie dla każdego. Elegantkom, Romantyczkom i Dziewczynom Klasycznym taki funkcjonalny, lekko sportowy charakter nie bardzo odpowiada. Dlatego i u mnie lepiej sprawdza się futrzana kamizela. Noszę ją na cienką kurtkę (w charakterze ciepłej ozdoby) lub pod parką (w charakterze ciepłej podpinki). I tak jak Ty, za kierownicą.

      Pogadajmy o butach… Jakie buty nosić zimą do płaszcza, spódnic i sukienek?
      1. Klasykę: oficerki lub eleganckie kozaki na mniejszym lub trochę większym obcasie.
      2. Ekstrawagancję: buty na mocnej lub traktorowej podeszwie z niskim albo wysokim obcasem.
      Sama podczas mrozów noszę płaskie, eleganckie kozaki z wysoką cholewką (trochę podobne do tych, z tym, że moje są z zamszu). Zakładam do nich wełniane rajstopy i ewentualnie cienkie wełniane skarpetki ekstra.
      Zdarzają się śliczne zimowe buty, które mają w środku prawdziwe futerko. Cena takiego obuwia jest odpowiednio wysoka, ale można się zainspirować, ocieplając własne kozaczki futrzaną wkładką (wypróbowałam je w kaloszach, polecam).

      I jeszcze dwa przykłady: proszę i proszę. Musi nam wystarczyć do kolejnej zimy :-)

      Odpowiedz
  3. 555
    17 lutego 2019

    no ja też mam ogromny problem z butami.. najbardziej lubię zamszowe sztyblety..
    niestety, o ile można kupić bieliznę i odzież z naturalnych włókien, o tyle buty najczęściej ociepla się jakiś okropnym tzw. filcem obuwniczym, który z filcem nie ma nic wspólnego, a jest okropną syntetyczną włókniną, w której moje stopy robią się mokre i zimne.. trochę pomagają skarpetki z wełny z jedwabiem, ale tylko trochę, niestety :(

    Odpowiedz
    • Monika (Lady and the dress)
      18 lutego 2019

      Z tym filcem masz zupełną rację. W obuwiu również sprawdzają się cebulkowe zasady, a dwie najważniejsze to:
      – unikamy synetyków (rajstopy, skarpetki, tworzywo buta),
      – buty nie mogą być ciasne.
      Czyli zimą nosimy wygodne, skórzane buty ze skórzaną lub futrzaną wyściółką (w butach wyłożonych od środka prawdziwym futerkiem nawet podczas mrozów można chodzić boso). A zamsz? Czy zamsz nadaje się na zimną porę roku? No pewnie. Wszystkie moje zimowe kozaczki są z zamszu. Oprócz kaloszy :-)

      Odpowiedz
  4. Alicja
    18 lutego 2019

    Zaraz zrobię sobie cebulkę do pracy z wełenek, które świeżo uparłam w niedzielnym rytuale ;) Jak zwykle masz racje: kilka cieńszych, nieprzycisnietych do siebie, grzeje lepiej, niż jedno grube odzienie. Pozdrawiam wiosennie ;)

    Odpowiedz
  5. Bożena
    18 lutego 2019

    Cebulka najbardziej skuteczna to wełniana podkoszulka z długim rękawem, kaszmirowy golfik i wełniany żakiet z podszewką.
    Wełniane rajty, wełniane majtasy , wełniana spódnica, skarpety z wielbłąda i oficerki na grubszej podeszwie. Jako okrycie wierzchnie futerko z norek vintage.
    Nie marznę w takim zestawie nawet w ekstremalnych warunkach czyli w naszym kościele;)
    Na mroźny spacer traperki clarks flanelowe spodnie i sweter dale of norway , na to kożuszek jagnięcy bądź kurtka puchowa.
    Problem zaczyna się kiedy trzeba wejść na herbatę do znajomych.
    Wtedy wizyta w toalecie i zrzucanie warstw do dużej torby- niezbędne.
    Na mocny wicher na wełnę polecam pod płaszcz bądź kurtkę pikowaną kamizelkę w poliamidu – niezastąpiona.
    Pozdrawiam w piękny, słoneczny dzień .

    Odpowiedz
    • Dobrawa
      18 lutego 2019

      Ładne, eleganckie i ciepłe buty (ocieplane owczym runem) ma w ofercie Uterque. Teraz na stronie ich nie ma, ale co roku kilka modeli jest dla zmarźlaków. Cen to około 700 zł. Trapery ekstremalnie cieple ma firma Panama Jack dostępna na Zalando. Przy obniżkach można je dostać za 400 zł. Buty obu firm noszę od dwóch lat i jeszcze nigdy mi stopy nie zmarzły.

      Odpowiedz
        • Monika (Lady and the dress)
          18 lutego 2019

          Mmm, fajne… to te, które Aga nam polecała w poprzednim wpisie do biegania na gołą stopę. Coś mi się widzi, że w przyszłym sezonie żadna z nas nie będzie miała wymówki, że marzną jej nóżki!

          Odpowiedz
          • Alicja
            19 lutego 2019

            Zapytałam Age, co to za obuwie z owcza wełna i ucieszyłam się, bo takie buty od jesieni mam w „obserwowanych” na Zalando ;) IVKO miałam, ale spodnie, z cudnej ultracienkiej bawełny. A właśnie się teraz zastanawiam, czy jedwabna prosta koszulka zabudowana z przodu sprawdzi mi się na wyjeździe w bardzo ciepłe kraje. Trochę na zmarnowanie by poszła…

          • Monika (Lady and the dress)
            19 lutego 2019

            Alu, czy możesz uściślić, co z tą jedwabną koszulką? Czego dotyczą Twoje obawy? Właśnie piszę hymn pochwalny na temat jedwabiu, do jednego z kolejnych odcinków…

          • Aga
            19 lutego 2019

            https://www.zalando.pl/panama-jack-bambina-igloo-sniegowce-pa311x00h-o12.html
            to sa dokladnie te buty, ktore posiadam, ale moje sa w kolorze koniakowym. Mam je juz 3 sezon i nie wiem co to “zimne nozki” (do tej pory cierpialam zima straszne meki). Do spodni zakladam je na gola stope i czuje sie wspaniale, nozki nie marzna i nie poca sie.
            Polecam wszystkim bardzo serdecznie, nie sa one tanie, ale taki zakup ma sie na lata i teraz w przecenie warto zainwestowac, bo jak w stopki jest cieplo, to i cala reszta mniej marznie.

          • Alicja
            20 lutego 2019

            Obawy co do jedwabiu dotycza moich osobistych uwarunkowań. Mam ultrajasna skore i musze nakładać filtry, a one bardzo plamią ubrania, wiec delikatna koszulka wróciłaby z praktycznie niespieralnymi plamami. Kusi mnie delikatność i przewiewnosc, ale nie chce się martwić o ciuch.

          • Monika (Lady and the dress)
            20 lutego 2019

            Znam ten problem, ponieważ moja skóra również jest bardzo jasna i do tego wrażliwie reaguje na słońce. Próbowałaś kremów z filtrami mineralnymi? Nie są takie tłuste i lepkie, jak normalne emulsje przeciwsłoneczne. W dotyku są raczej suche i dość opornie się rozprowadzają, uchodzą jednak za zdrowsze i skuteczniejsze. Od lat używam Avene (gama mineralna do skóry nadwrażliwej SPF 50+) i nigdy nie miałam problemów z niespieralnymi plamami.
            Jeżeli masz czas i ochotę, zrób mały eksperyment na mało widocznym fragmencie koszulki i po lewej stronie. Trochę szkoda zostawić taki skarb w domu. Jedwab cudownie chroni podczas upałów, a do tego (np. w razie oparzeń) jest prawdziwym wytchnieniem dla skóry.

            Pięknych wrażeń na urlopie Alicjo :-)

          • Alicja
            21 lutego 2019

            Przyznam, ze na wczasach jestem „tą Rosjanka w wielkim kapeluszu” ;) bardziej ode mnie zasłoniete są skośnookie damy (maseczki) i ortodoksyjne muzułmanki. Avene używałam kiedyś i służył, już teraz nie mogę, skóra staje się coraz bardziej kapryśna. Ale faktycznie, używam mineralnych. I jednak zaryzykuje i wypróbuje jedwab na wyjeździe :)

  6. justyna
    18 lutego 2019

    Te kolory i fasony mnie urzekły. Coś pięknego!

    Odpowiedz
  7. Makosza
    19 lutego 2019

    Ja w opozycji, bo nie jestem zmarźlakiem. Zima to lekki sweterek a na to kurtka/ płaszcz a jak jest plusowa temperatura to zwykła dzienna sukienka a na to płaszcz/kurtka. Cebulka jest fajna na patelni jak i na wypady w góry na wędrówki. Wiadomo delikatna wełenka robi dobrą robotę.
    Ivko jak zawsze cieszy oczy.

    ps. a co tam, pochwalę się. jestem posiadaczką opaski na zimniejsze dni z dziewiczej wełny meriono, którą nawet mogę w pralce prać za 5,50 euro plus praca mamy. Na dniach zaczynam dziergać szaliczek. Żyć nie umierać!

    Odpowiedz
    • Monika (Lady and the dress)
      19 lutego 2019

      Cebulka czy nie, wełna górą!
      Pewnie, że się chwal. I daj trochę pozazdrościć… szaliczka, który zaraz powstanie, dziergającej mamy i własnych dziewiarskich umiejętności. Robienie na drutach zaliczam do kategorii “wyższa szkoła metydacji”. Kiedyś na pewno się jej nauczę :-)

      Odpowiedz
      • Makosza
        21 lutego 2019

        Noo właśnie ja jestem w trakcie nauki. Za to moja szkoła spokoju i medytacji to wyszywanie.
        A dzisiaj w Karstadzie widziałam moher z jedwabiem. Ślicznie mięciutkie ale powoli, najpierw szaliczek meriono. Ah i wełnę tę można prać w pralce do 40 stopni.

        Odpowiedz
  8. Agnieszka
    19 lutego 2019

    Witam. Wypatrzyłam buty z wełną marki Rieker.Nie grzeszą wyglądem,ale grzeją.Co do wełny,noszę bieliznę chociaż wcześniej wszystko mnie gryzło.Teraz myślę,że to były poliestrowe ciuchy,których ciało nie toleruje.Zaciekawiłaś mnie tym jedwabiem.Nie wiedziałam,że ma takie właściwości.Czekam na wpis.

    Odpowiedz
    • Monika (Lady and the dress)
      20 lutego 2019

      Poliestry albo ich mieszanki, albo wełna słabej jakości, albo… lista ubrań i materiałów, których skóra nie lubi jest długa. Ale czysta żywa wełna i jedwab, to co innego. Zaraz zresztą kończymy z zimowymi wełnami i będzie więcej o jedwabiu.
      Pozdrawiam.

      Odpowiedz
  9. irensa
    20 lutego 2019

    Wybieram się do kina, więc ubranie “na cebulkę’ sprawdzi się jak najbardziej, bo potem będzie dłuuugi spacer. A pogoda średnia – raczej zapowiada się mokro i wietrznie. Niektórzy mówią, że nie ma złej pogody, tylko ubranie nieodpowiednie!

    Odpowiedz

Dodaj komentarz