9 lutego 2019 / Szafa marzeń / 15 komentarzy

Brr, zimno wokoło… Tęsknisz za słońcem? Zobacz, co znalazłam: śliczny trencz na wiosnę. I to nie jeden, nie dwa, tylko od razu trzy! Nie mam pojęcia, komu by nie pasowały albo kiedy nie można byłoby ich nosić. Wcale się nie zdziwię, jeśli już za chwilę znikną.

 

Wszystko się tu zgadza:

  • charakterystyczny krój,
  • dyskretny kolor (beż i granat),
  • właściwy materiał (100% bawełny z przyzwoitą podszewką).

 

Trencz z Massimo Dutti jest bardzo klasyczny:

 

Trencz na wiosnę: Massimo Duttifot. Trencz na wiosnę: Massimo Dutti

 

Płaszcz z najnowszej kolekcji Massimo Dutti, to klasyka w najlepszym wydaniu. Nie brakuje w nim żadnego z tradycyjnych elementów: dwurzędowe zapięcie, wysoki kołnierzyk zapinany na haczyk i z dopinaną patką, pagony, karczki z przodu i z tyłu, rękawy wykończone paskiem z klamrą… No i kolor – mów, co chcesz, klasyczniej już się nie da. Jedynym ukłonem w stronę nowoczesnej interpretacji są zapinane na guzik, zakładane boki.

 

Przyznaję się bez bicia, jestem fanką trenczy od Massimo. Moje dwa płaszcze tej firmy spisują się znakomicie. W jednym z nich – granatowym – przelatałam pół zimy, bo w komplecie z wełnianym golfem i wełnianą spódnicą (plus obowiązkową wełnianą bielizną :-) sprawdził mi się we wszystkich temperaturach powyżej zera.

 

 

 

Trencze z Boden mają szykowną, rzadko spotykaną długość za kolana i dowcipną podszewkę:

 

Trencz na wiosnę: Bodenfot.Trencz na wiosnę: Boden

 

Trencz z najnowszej, wiosennej kolekcji Boden. W dwóch kolorach do wyboru oraz w dwóch długościach: normalnej (regular) i dla pań o niższym wzroście (petite). Szerokie wstawki na rękawach oraz bawełniana podszewka w barwach angielskiej flagi dopełniają – typowy dla firmy – niesztampowy projekt.

Aha, i jeszcze… impregnowana tkanina jest odporna na deszcz. Nareszcie! Nareszcie prawdziwy płaszcz na mokrą, kapryśną wiosnę.

 

Tak, bardzo lubię tę angielską markę. Mają oryginalne, trochę zwariowane wzornictwo, sporo niezłych materiałów oraz szeroką rozpiętość rozmiarów. A poza tym fantastyczną obsługę klienta i równie fantastyczne przeceny. Kupiłam w Boden ukochane zimowe kozaki, a ich wełniane golfy noszę zawsze wtedy, kiedy nie wiem, co na siebie włożyć (czy istnieje lepsza rekomendacja? :-)

 

 

Wiesz, że każdego miesiąca przeglądam setki zdjęć i mnóstwo stron internetowych w poszukiwaniu materiału ilustrującego do kolejnych wpisów? Co i rusz wpadam na niezłe okazje albo ubrania, od których nie mogę oderwać wzroku. Owszem, czasami podrzucam wam coś na Facebooka, ale najczęściej lądują one zapomniane w zakładce „na potem”.

Pod wpływem naszych rozmów, w których przyznajecie, że zainspirowane omawianymi przykładami, zrobiłyście pierwszorzędne zakupy, doszłam do wniosku, że ukrywanie przed wami moich znalezisk, to marnotrawstwo do siódmej potęgi. Dlatego pokazuję od czasu do czasu, co wpadło mi ostatnio w oko.

 

 



Komentarze

  1. Monika
    10 lutego 2019

    Fantastyczne. Płaszcz w wersji petite, także w większych rozmiarach. Bez konieczności skracania, przesuwania paska itp. W dodatku granatowy. Ciekawe,czy można to już kupić w Polsce. I skąd Autorka wie,że właśnie szukam granatowego wiosennego płaszcza?! ;-) Aura za oknem wiosenna, pozdrawiam więc wiosennie ciepło. M.

    • Monika (Lady and the dress)
      11 lutego 2019

      Sklepu jeszcze nie ma, ale Boden wysyła do wszystkich krajów Unii, czyli również do Polski (płaci się kartą kredytową albo przez PayPal, a sama transakcja odbywa się w języku angielskim).
      Ach… bo granaty! :-)

  2. irensa
    10 lutego 2019

    Wynajdujesz przepiękne rzeczy. Ten beżowy płaszczyk od Massimo Dutti wprost dla mnie /no prawie/. Kołnierz na wysokiej stójce dla długiej szyi idealny. A dwurzędowe zapięcie /poszerza!/ jak widać na załączonym zdjęciu da się zakamuflować. Dlaczego go jeszcze nie mam? Bo cena też do zaakceptowania. Ach, ten biust! Może się nie zmieścić tam gdzie inne parametry są w normie.

    • Monika (Lady and the dress)
      11 lutego 2019

      Fajne, prawda? A propos kołnierza, słuszna uwaga. Kołnierz na wysokiej stójce z MD jest idealny dla długiej szyi, a kołnierz trencza Boden – niski, bardziej płasko rozłożony – nie będzie przytłaczał optycznie tej krótszej. Tak czy inaczej (długa czy krótka szyja, mały czy duży biust) bez przymierzania się nie obejdzie.

  3. Aga
    11 lutego 2019

    Piekne te plaszczyki, uwielbiam trencze, to jest odzienie idealne dla mnie, i gdybym nie posiadala takowego, to na pewno bym sobie teraz kupila. Dzieki Tobie zaopatrzylam sie w zeszlym roku w trencz z Massimo Dutti i teraz tylko czekam na odpowiednia pogode, zeby znowu go zalozyc. Pozdrawiam serdecznie

  4. Bożena
    11 lutego 2019

    Hmmm, bedę w opozycji :)
    Niegdyś zakupiłam trencz uwiedziona Złym Tyrmanda :) i …klapa. Nie nosił mi się. Nie było już w Polsce przedwiośni, nie pasowałam do długiego płaszcza z jasnej bawełny , wymagającego posągowej urody, oględnych ruchów , własnego szofera :)
    Tymczasem ja struś pędziwiatr wiecznie zagoniony, jeżdżący rowerem, przeciskający się pośród brudnych samochodów na parkingu, nie odnalazłam sie w estetyce trencza.
    Kurtka Barboura , ramoneska, wełniane płaszczyki, które lepiej wyglądają nawet niedopięte z płaskimi butami- to zupełnie wystarczy.
    Na kilka dużych ,wiosenno jesiennych wyjść do opery czy filharmonii mam trenczyk zarzucany na sukienki. Moja sylwetka wygląda w długości do początków uda, o niebo lepiej.

    Wydaje się , że płaszczowa bawełna trencza musi pozostać nieskazitelna , wyprasowana absolutnie bez zagnieceń , coby nie wyglądać jak porucznik Colombo…
    Więc akurat ten must have mnie nie zakłóca snu;)
    Mimo to podziwiam panie potrafiące czerpać radość:)

    • AgnieszkaM
      11 lutego 2019

      Fajnie nie być samotnym w opozycji. Kiedyś myślałam o trenczu (na fali budowania klasycznej garderoby?), ale dobrze, że nie kupiłam. Też to rzecz nie dla mnie. Nie ten styl, dwurzędówka średnio, a już całkiem odpada u mnie wiązanie w talii. A taka długość to do płaszcza zimowego owszem (bo zimno, a lepiej wyglądam w takich do połowy uda). To normalne i w sumie fajne, że nie wszystko wszystkim pasuje.

    • Marcelina
      12 lutego 2019

      Miałam podobne odczucia z trenczem Massimo (właśnie z tego powodu ten ich klasyczny model to mój najmniej lubiany trencz), a wiesz w czym jest myk? Wystarczy kupić trencz, który nie jest taliowany. Taki luźny, tylko ściągnięty paskiem wygląda dużo bardziej niezobowiązująco. A jak jeszcze jest długi, to już w ogóle luz blues i szofera nie potrzeba, można chodzić po mieście i powiewać połami.

      • Bożena
        12 lutego 2019

        U mnie na wsi trwają nieustające prace na ulicach – kopią gazociąg, telefonię , zdejmują i układają chodniki. Zwały błota obrzydzają życie ;).
        W mieście tłok , samochody brudne jak jeden diabeł. Łódź nie ma miejsca na parkowanie, przeciskanie się w trenczu w jakiejkolwiek formie z paskiem czy rozwianymi połami ma jeden smutny koniec pralnia lub pralka :D po każdym wyjściu.
        No chyba że uwzględniamy, że warunki bojowe i chadzamy jak sołdat .
        W mojej sytuacji zostaje wybieg dla modelek, z tym, że niekoniecznie ktokolwiek chciałby mnie podziwiać;)
        Przybijam piątkę koalicjantkom !

      • irensa
        13 lutego 2019

        Marcelino już to widzę i podoba mi się jak nie wiem co!

  5. MonikaM
    11 lutego 2019

    Piekne sa, ale jak bym tak bardzo chciala, zebysmy sie kobietki nie baly kolorow :)
    Ja sie czaje na czerwony trench, bo moj stary juz ma 7 lat i nie wyglada zbyt wyjsciowo. A czerwony plaszcz w mojej szafie to obowiazek ;)

    • Monika (Lady and the dress)
      12 lutego 2019

      Nie boimy się, słowo! Ja sama jestem wielką miłośniczką cichych (nie)kolorów, ale… widziałaś moją spódnicę ma Instagramie? Człowiek robi co może, żeby sobie trochę podkolorować życie :-)
      Czerwony płaszczyk… gdzie ja go widziałam… aaa, już wiem. Pokazywałm kiedyś taki na facebooku (czerwony, z pelerynką, z wiosennej kolekcji Simple). A tak w ogóle, to szanse na czerwony są całkiem spore w tym roku. Barwą nowego sezonu jest koral, więc w sklepach nie powinno zabraknąć różnych wariacji na temat czerwieni.

  6. Alicja
    18 lutego 2019

    Mam beżowy trencz z Massimo. Niestety, moje gorączkowe pragnienie posiadania beżowego trencza zaowocowało nietrafionym wyborem: mój model to nie jest krój dla szerokoramiennych. Pagony na ramionach, zbyt sztywny materiał, nietrafiona długość. Jest śliczny, starannie wykończony, ale gniecie się, co nie pasuje do eleganckiego kroju. Wiec wisi na wieszaku i tylko z rzadka go ubieram. Za to (na fali lektury innego Twego posta) przyznam, ze kupując płaszczyk w Arytonie, miałam poważny zgryz, był tam cudny redingot, który leżał na mnie jak marzenie. Szukałam płaszczyka jasnego, a redingot był tylko czarny. Ale jaka wełna, jaka cudnie kobieca linia.

  7. Kasia
    20 lutego 2019

    Dwa razy przymierzałam ten z MD i nie jestem do końca przekonana. Skoro płaszcz jest pognieciony od samego wiszenia na wieszaku i przymierzania to jak będzie wyglądał po 20 min jazdy samochodem? Poza tym krój i kolor jak najbardziej ok, fason taki, że nawet do mniej eleganckiego stroju też fajnie pasuje. Cały czas się nad nim zastanawiam..

    • Monika (Lady and the dress)
      21 lutego 2019

      Jeżeli jest wymięty już od samego patrzenia, to nie ma cudów, będzie się gniótł. Zastanawiasz się? Więc daj mu jeszcze jedną szansę Kasiu. Przymierz inny egzemplaarz tego samego modelu i sprawdź, czy wygląda lepiej.

      PS Ja mam dwa trencze od MD. Ten z grubszej, prążkowanej gabardyny, nie gniecie się i w ogóle spisuje się znakomicie. Drugi jest uszyty z gładkiej, lżejszej tkaniny i pewnie chętnie by mi się wygniótł w samochodzie, ale nie daję mu okazji. Zawsze zdejmuję płaszcz, gdy prowadzę, grzecznie wieszając go na siedzeniu obok.