15 października 2016 / Szafa marzeń / 39 komentarzy

Cześć. Czas na kolejną odsłonę jesiennej sukienki. Nasz jesienny program obejmuje również sukienki z bawełny – materiału, który ma sporo zalet.

Tak, bawełna ma sporo zalet: jest delikatna, miękka, nie drażni, nie uczula, jest bardzo przyjemna dla skóry. Również tej wrażliwej. Włókna bawełny mają jeszcze jedną cechę, o której nie wszyscy wiedzą – same w sobie nie grzeją. Podobnie jak inne włókna roślinne (np. len, konopie, ramia albo juta) są one dobrym przewodnikiem ciepła, co znaczy, że świetnie chronią przed upałami, ale jako ogrzewacz nie dorównują wełnie czy jedwabiowi.

Na nasze szczęście, dla zapewnienia nam przyjemnie rozgrzewających doznań, pracuje cały arsenał wyspecjalizowanych technik tkackich. Sztruks, flanela, aksamit, ciepłe rodzaje denimu wykończone od spodu meszkiem, różnorodne dzianiny – dzięki przędzy runowej, drapaniu, strzyżeniu albo dzianiu, bawełniany materiał może stać się mięsisty, ciepły i przytulny.

 

 

I znowu mam dla ciebie niewielki, lecz doborowy wybór sukienek odpowiednich na sezon jesienno-zimowy. Wyszukałam dla nas 25 fantastycznych, tym razem bawełnianych, egzemplarzy. W różnych fasonach, w różnych kolorach, w różnych długościach. W całkiem różnych stylach.

 

 

Sukienki z bawełny na jesień: szmizjerki

Różnią się detalami, ale łączy je ten sam wygodny, sportowy krój:

Sukienki z bawelny na jesien: sztruks

Od lewej: sztruksowa w 3 różnych długościach petite, regular, long  (Boden); z dżinsu (TomTailor) i sztruksu (Tom Tailor, widziałam w sklepie firmowym); dżinsowa (MarcoPolo).

 

 

 

Sukienki z bawełny na jesień: bawełniana klasyka

Klasyczna forma oraz  ciepła, klasycznie bawełniana tkanina:

Sukienki z bawelny na jesien: klasyka

Od lewej: pieprz z solą – dopasowana sukienka z krótkimi rękawkami i wyszczuplającym marszczeniem na wysokości talii* (Simple); aksamitna princeska bez rękawów o rzadko spotykanej długości za kolano (Outfit Format); dopasowana cięciami sukienka futerał z rękawem 3/4 i z dżerseju o reliefowej strukturze, który bardziej przypomina plastyczną tkaninę niż dzianinę – w 4 wariantach kolorystycznych i 3 długościach petite, regular i long (Boden); suknia w kolorze wina z układaną w fałdy spódnicą, uszyta z ciepłej i mięsistej bawełnianej piki (Hobbs).

*Na temat sukienki Simple rozmawiamy sobie w komentarzach z Anną. Niestety, ma poliestrową podszewkę.

 

 

 

Sukienki z bawełny na jesień: denim całkiem inaczej

Dla koneserek:

Sukienki z bawelny na jesien: denim

Od lewej: model, który nazywa się Como jeans, ale mnie pasuje lepiej inna nazwa Chcę ją mieć natychmiast! (Bonjour and kiss)*; tak wygląda sztuka przez duże S (AniaKuczyńska); wdzięk, który wygląda bardzo nowocześnie (Livia Clue); klasyczny krój, zaskakująca tkanina – wyobrażam ją sobie nawet do pracy (Modbis; wpisz w ich wyszukiwarkę dżins, a przyjemnie zdziwisz się możliwościami).

 

*Aktualizacja 5 minut przed opublikowaniem: gdy przygotowywałam wpis, w sklepie byly 2 rozmiary, 36 i 38 w cenie 365 zł. Niestety, oba już zniknęły. Cała nadzieja w tym, że jeszcze się pojawią.

 

 

Sukienki z bawełny na jesień: dzianina na każdą (nie)pogodę

Dla zmarźlaków:

Sukienki z bawelny na jesien: dzianina

Od lewej: jedwab z bawełną – ściągacz z luźnym golfem w ciepłym, złocistym odcieniu albo w czerni (Massimo Dutti); bawełniany ściągacz w pięknej butelkowej zieleni z rozkloszowaną fałdkami spódnicą (Jumperfabriken); wzbogacona wełną, dopasowana sukienka z asymetrycznie wykończonym dekoltem (Simple); bawełniany żakard w przydymionych kolorach z wyszczuplającym newralgiczny obszar talia-biodra-uda wzorem (Kooi).

 

 

Sukienki z bawelny na jesien: kolorowa dzianina

Od lewej: bardzo długa sukienka ze ściągaczowej dzianiny, czarna albo w kolorze naturalnej bieli (Polo Ralph Lauren); przyciągnie wzrok, jak żadna inna – bajecznie kolorowy żakard z przemyślnie uplasowanym wyszczuplającym deseniem; obok jej pastelowy odpowiednik (Kooi); śliczna i cicha – delikatnie rozkloszowana suknia z rękawami wykończonymi guziczkami (Tommy Hilfiger); i jeszcze jedna spokojna piękność – miękki kolor i miękki materiał uszlachetniony odrobiną kaszmiru (Jumperfabriken).

 

 

I jeszcze deser. A na deser…

 

Sukienki z bawełny na jesień: same słodkości

Nie wyglądają jak zimowe futrzaki, ale za to są po prostu śliczne:

Sukienki z bawelny na jesien: słodko i romantycznie

Od lewej: ekstrawagancka sukienka z ekologicznej bawełny w pięknej popielatej szarości (Zara); pudrowy róż, czarny odpinany plastron, bawełna z jedwabiem – krótka, zapinana na całej długości na guziczki sukienka Cosa; romantyczna, pastelowo-błękitna sukienka w stylizowane kwiaty z aksamitnej w dotyku bawełny (MarieZélie); jak sugeruje zdjęcie na modelce można ją nosić jako tunikę – prosta sukienka w drobną krateczkę z prześliczną marszczoną stójką (Cos).

 

 

 

Sukienki z bawełny na jesień: refleksje

Moje wnioski z poszukiwań jesiennej bawełnianej sukienki są następujące: ten, kto pomyśli, że znalezienie pięknej i ciepłej sukienki wykonanej z bawełny odpowiedniej na chłodne pory roku, to bułka z masłem w porównaniu do namierzenia sukienki wełnianej, jest w błędzie.

Owszem, dzianinową sukienkę uszytą ze 100%-owej bawełny dostać wcale łatwo, ale nie każda z nas może i lubi paradować w dosłownie podkreślającej kształty dzianinie. Poza tym, wyraźnie brakuje mi naturalnych dzianin produkcji krajowej, które w przeciwieństwie do tego, co proponują marki zachodnie, uwzględniałyby zasobność kieszeni polskiego klienta i nie miałyby takich podkręconych cen.

Nie rozumiem również, dlaczego brakuje na rynku sukienek sztruksowych. Sztruks jest:

  • ciepły,
  • przemiły w dotyku,
  • nieskomplikowany w pielęgnacji,
  • niedrogi,
  • można go dostać w dużym wyborze kolorystycznym,

a na dodatek roztacza nieodparty urok ziemiańskiego, angielskiego szyku. Ze sztruksu, podobnie jak z cudownie miękkiego aksamitu, można uszyć prawie wszystko: szmizjerkę, princeskę, dopasowaną sukienkę futerał, sukienkę-tunikę, sukienkę płaszczową, sukienkę inspirowaną folklorem…

Pod względem linii kroju z aksamitem jest jeszcze prościej, ponieważ głębia barwy, którą aksamit zawdzięcza swojemu gęstemu runu, uwodzi tak bardzo, że nie potrzebuje żadnej dodatkowej konkurencji i aż prosi się o prosty, skromny fason. A obok wszystkich swoich zalet aksamit ma tylko jedną jedyną wadę – nie bardzo lubi wodę.

 

Ludzie! To znaczy (pardon, emocje mnie poniosły), Panie i Panowie prowadzący firmy odzieżowe… na co jeszcze czekacie? Przecież my te wszystkie ciepłe, sztuksowo-dzianinowo-aksamitne cudowności wykupimy Wam na pniu!

 

 

 



Komentarze

  1. Katarzyna
    15 października 2016

    Uwielbiam sztruks. I aksamit. Sztruks znalezc dosc ciezko, chociaz udalo mi sie ostatnio w tatuum upolowac spodnice. A aksamit na szczescie bardzo modny- ale ten bawelniany znalzlam jedynie w MaxMarze i pojedyncze modele w mango. Niestety wszystko, tylko nie sukienki :( Wiec przyladam sie do apelu!

    Z Twojej selekcji kusza mnie wszystkie sukienki, ale najbardziej chyba ciemny dzins z marcopolo :).

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      15 października 2016

      Wiesz, że jak go zobaczyłam, to prawie zaczęłam skakać z radości? Prawie, bo zaraz okazało się, że to jednak nie sztruks, tak jak mi się w pierwszej chwili wydało. Taką boską sztruksową szmizjerkę o długości midi zamówiłabym sobie natychmiast.

      P.S. Cieszę się. No to jesteśmy już dwie :-)

      Odpowiedz
      • Katarzyna
        1 listopada 2016

        Widzialam ostatnio na zywo te sukienke z Outfit Format. Imponujaca :) Ale kupilam w koncu cullotes i stwierdzam, ze konstrukcja jest po prostu idealna. Lewa strona wyglada niezle, wiekszosc szwow wykonczona lamowkami. Tyle narazie moge powiedziec, zobaczymy jak bedzie sie nosic.:)

        Odpowiedz
        • Monika Frese
          2 listopada 2016

          O, fajnie :-) Rozglądałam się już w Outfit Format i bardzo podoba mi się ta prosta, bezpretensjonalna stylistyka. Mam tylko takie bardzo subiektywne odczucie, że mają… jakby tu… nierówny design. I zdarzają się sztuczne mieszanki. Dam nam jeszcze trochę czasu, może razem dojrzejemy.
          Spódnico – spodnie i do tego idealnie dopracowane? Zazdroszczę! Przymierzam się do nich od wieków :-)

          Odpowiedz
  2. Anna
    15 października 2016

    Cześć Dziewczyny, jestem trzecia :-) , też poproszę o sztruksowe sukienki. A te zaprezentowane w poście także bardzo mi się podobają, niektóre widziałam, ale przecież nie wszystkie. Pani Moniko, wyrazy uznania, znowu bardzo interesujący i z pewnością pracochłonny, przegląd.

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      15 października 2016

      Cześć Aniu, fajnie, że do nas dołączasz. Co trzy – o, cztery! Krystyna też jest z nami – to nie jedna :-)

      P.S. Oj, pracochłonny. Kto by pomyślał… dużo zdjęć, mało słów, a tyle zamieszania. Wykończymy jeszcze tylko jedwab i potem będą już wyłącznie referaty po 10 stron każdy. Tak, jak lubię najbardziej :-)

      Odpowiedz
  3. Krystyna
    15 października 2016

    No to cztery. też lubię sztruks i aksamit, bardziej sztruks. No i dżins. No i te wełniane, a jak dojdzie jedwab to już całkiem przepadnę. I jak tu wybrać tę jedną?

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      15 października 2016

      Ommm… tylko spokojnie. Zanim krajowi producenci się ockną (poruszeni naszym czterogłosowym apelem do żywego :-) minie jeszcze pewnie trochę czasu. Jeśli spojrzeć na to z tej jaśniejszej strony, to kompletowanie garderoby w tempie jedna sukienka na rok, ma w sobie coś z zen… medytacja i slow fashion w jednym. I bez nadszarpywania budżetu.

      Odpowiedz
      • Krystyna
        15 października 2016

        Poczekaj, do tych czterech może dołączyć stopniowo chór spragnionych lepszej jakości.
        Slow fashion jak najbardziej, tylko ta omm…medytacja nie bardzo wychodzi, już lepsze będą referaty po 10 stron każdy :-)

        Odpowiedz
  4. Olka
    16 października 2016

    Bardzo podoba mi sie sukienka z Simple, mimo, że taka długość wymaga obcasów.
    Zachwycająca jest tez ta pistacjowa MarieZelie; właśnie tego kroju szukałam ostatnio. Rozważałam zakup jej granatowego odpowiednika z krótszym rękawem.
    Ale..przecież moja szafa już dzis jest pełna sukienek, i nowych tak naprawdę nie potrzebuję.
    A tak z innej beczki, cieszę sie z “powrotu” aksamitu i sztruksu w modzie. Znalazłam idealne egzemplarze na dnie własnej szafy… nienoszone ostatnie 7 lat, w stanie idealnym.
    Moim ulubionym ubiorem do pracy w październiku jest dżersejowa sukienka do kolan + aksamitny lub zamszowy żakiet. Lub aksamitna spódnica zestawiona z grubszą bawełnianą koszulą.

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      17 października 2016

      Czy to jest szafa w stylu “stoliczku nakryj się”? Też bym taką chciała! Zaglądam, a tam w samym kąciku wisi cudna szmizjerka ze sztruksu lub dżinsu w stylu lat 70-tych… a niech tam, mógłby być nawet oryginał!
      Ale jeżeli Twoja szafa jest wypełniona sukienkami (mogę sobie wyobrazić, że tak. Ostatnio wspominałaś przecież o małej czarnej z Simple i ślicznej wełnianej dzianince z Boden :-) masz rację, nie-kupuj-kolejnej, choćby nie wiem jak ładnej. Prawdopodobnie potrzebujesz czegoś zupełnie innego: ciepłej piżamki, nowego płaszcza albo pięknej pary zimowych rękawiczek.

      P.S. Aksamitna spódnica z koszulą? Brzmi bosko.

      Odpowiedz
      • Olka
        17 października 2016

        Ach, mieć taka szafę “stoliczku nakryj się”.. Z aksamitem to był jednorazowy incydent- po prostu kilka lat temu kupiłam czarną zamszowa garsonkę do pracy, ale okazała się zbyt formalna wiec wisiała nieużywana. Dopiero teraz wpadłam na pomysł żeby ja rozkompletować i nosić oddzielnie.

        Odpowiedz
        • Olka
          17 października 2016

          Garsonka jest aksamitna, nie zamszowa🙂 ciągle mi się myli

          Odpowiedz
          • Monika Frese
            17 października 2016

            Aksamitny kostium? Olu, to jednak inna bajka… twoja szafa, to Sezam pełen skarbów!

            P.S. Nie szkodzi :-) Ale może pomoże, jak wyobrazisz sobie, że zamsz to nie materiał, a skóra.

  5. Agnieszka M.
    16 października 2016

    Sztruks dla mnie tylko na spodnie, więc Wam nie wykupię:) Aksamit na spódnice. Sukienki na chłodne pory roku tylko princeski bez rękawów, żeby pod spód koszulę czy bluzkę założyć.

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      17 października 2016

      I dobrze, będzie więcej dla nas :-)
      Bardzo praktycznie rozwiązałaś problem ciągłego prania sukienek. Ja wpadłam na niego dopiero niedawno, szukając fajnego pomysłu dla moich marznących ramion w ulubionej dzianinowej sukience. Nie dość, że z wystającymi spod spodu bufiastymi albo szyfonowymi rękawami wygląda ona wyjątkowo szykownie, to jeszcze regularne pranie należy się przede wszystkim noszonym bezpośrednio na ciele bluzkom.

      Odpowiedz
  6. rawita
    16 października 2016

    Moniko ale mnie ucieszyłas ta sukienka Marco Polo! Jest przepiękna, z cudownym militarnym sznytem! Gdy zobaczyłam, że na zalando została jedna sztuka, dokładnie w moim rozmiarze, nie zastanawiałam się ani pięciu minut, choć cena zabolala :-) dziękuję za spełnione marzenie! Ja akurat nie przepadam za sztruksem, ale mam ogromną słabość do ciemnego denimu.

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      17 października 2016

      Masz rację, to jest fantastyczna sukienka. Z militarnym sznytem i temperamentem. Gdyby była ze sztruksu, to natychmiast zapomniałabym, że tak właściwie to ja nie noszę wąskich sukienek. Dla niej zrobiłabym absolutny wyjątek. Jest taka… ostra.

      Mam nadzieję, że będzie pasowała i świetnie się nosiła :-)

      Odpowiedz
  7. Avarati
    17 października 2016

    Bardzo lubię Twoje propozycje, ale chętnie widziałabym na sobie jeansową sukienkę z Modbis – jest najmojsza :) Potem ta granatowa z Boden, jest cudnie fikuśna :)

    Jeśli chodzi o aksamit, to uwielbiam :) Mama ma do dziś w zapasach czarną suknię maxi z dekoltem wodą na wieczorową imprezę kupioną 20 lat temu, z racji wieku już jej nie pasuje, ale czyham na nią, tylko trzeba ją zwęzić w pasie, podnieść w ramionach i będzie cudo :) To mieszanka bawełny, jedwabiu i ciutki elastanu. Jest bardzo glam :)
    Natomiast sztruks… nie lubię i koniec. Żadne próby mi w tym nie pomogły.

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      17 października 2016

      Sztruksem się nie martw, ja biorę cały. Ale z tym aksamitem musisz zrobić coś jeszcze przed karnawałem. Sukienka z miękkim, lejącym się dekoltem dzisiaj uszyta byłaby z poliestrowego aksamitu (w rzadszym przypadku z wiskozowego), a tu bawełna i jedwab! Mhmm… cud miód i rarytas.

      Modbisowski denim też mi się podoba. Tak właściwie, to jest dzianina, która tylko udaje dżins, ale wychodzi jej to bardzo aksamitnie :-)

      Odpowiedz
  8. Makosza
    18 października 2016

    Aksamit jest magiczny. Kiedyś miałam marynarkę z aksamitu koloru zielonej butelki. Cudeńko.

    Odpowiedz
  9. Marrus
    18 października 2016

    Ja o sztruks nie będę się z Wami szarpać, kupcie wszystek, podoba mi się, ale nie na mnie. Za to dżins owszem, owszem. Ale takie sukienki dla mnie nadają się tylko na lato. Od jesieni do wiosny noszę tylko wełnę, sukienek z botkami u siebie nie lubię wcale, nie lubię też grubych rajstop. Jeśli z kozakami to tylko o długości przykrywającej krawędź cholewy. U innych mi nie przeszkadza widok rajstop nad butami ale u siebie tego nie znoszę. Podoba mi się wizja sukienki, wąskiej albo tunikowej, z gustownymi muszkieterkami na płaskim obcasie. Może kiedyś… :) Mogłaby być aksamitna, skoro aksamit może być bawełniany albo dżinsowa, choć najchętniej jednak wełniana.

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      18 października 2016

      O!O!O! Aksamitna lub dżinsowa tunika i buty za kolano, to przecież moje ukochane lata 70-te.
      Jak chcesz, będę Cię szturchać w sprawie tego “może kiedyś”.

      P.S. A żebyś wiedziała :-) Kupim wszystek!

      Odpowiedz
  10. Catty
    20 października 2016

    Zarówno ten, jak i poprzedni post z serii bardzo mi się podoba, widać ogrom włożonej pracy, piękne propozycje, a ja uwielbiam sukienki ;) Z wełnianych zachwycałam się głównie sukienkami z Hobsa, ale to raczej do podziwiania, bo ani aktualnie nie potrzebuję, ani aktualnie nie planuję przeznaczać takich kwot na sukienkę. Uświadomiłam sobie, że w sumie mam całkiem sporo sukienek, szczególnie bawełnianych, krótkich i dopasowanych, więc może na razie wystarczy ;)

    Z powyższych propozycji urzekła mnie Livia Clue, ale w wersji Sky – od kilku dni za mną chodzi ;) Ale widziałabym ją raczej na okazje półformalne, jak wesela (nie mam ani jednej sukienki “na wesele”, poza tą z mojego własnego, którą próbuję bezowocnie sprzedać), niż na co dzień, a takie okazje na razie mi się nie szykują, więc nie warto kupować na zapas, ech, szkoda…

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      20 października 2016

      Dziękuję ślicznie Catty. No bo czasem można się tylko tak po prostu pozachwycać :-)

      Nie, na pewno nie warto kupować na zapas. Ale gdyby któregoś dnia okazało się, że trzeba – i jak to zwykle w takim razach bywa, na już i na zaraz! – to sprawdzone adresy już mamy.

      Odpowiedz
  11. Ani_a
    22 października 2016

    ja tu nie będę dyskutować ;) o wyższości sukienek z wełny nad bawełną, którą lubię latem, ale apeluję: uważajcie dziewczyny na dzianiny – trzeba jednak mieć niezłą figurę, rajstopy, które nie wpijają się w talię i przyzwoitą halkę albo bieliznę, która da wsparcie figurze, bo przyznacie, że fatalnie wygląda dopasowana sukienka z dzianiny, która ujawnia wszystkie te wspomniane, że się tak wyrażę imponderabilia ;) boję się dzianiny!
    ps. wełny bywają przecież całoroczne, więc nie kojarzmy jej tylko z zimą

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      22 października 2016

      Jeśli chodzi o “imponderabilia “, sama stawiam na mocny, nie-cienki i nie-wiotki rodzaj materiału. Właśnie z tego powodu, odpadają wszystkie lejące się i cieniuchne dzianinowe wiskozy. W przypadku dopasowanej formy, za najlepsze uważam stabilne, ale sprężyste i grubsze rodzaje dzianin, np. podwójną wełnianą dzianinę typu ponte di roma (romanit) albo wełniane lub bawełniane ściągacze.
      Do tego, tak jak wspomniałaś, dobre rajstopy i halka. I po strachu :-)

      Odpowiedz
  12. Anna
    22 października 2016

    Mnie zachwyciła sukienka z Simple. I dzisiaj przy okazji zakupów weszłam do stacjonarnego sklepu ją zmierzyć. I co się okazało? Jest cudna;). Miła, mięsista bawełna, bardzo przyjemna w dotyku, świetny krój i ja świetnie w niej wyglądam. ALE. Niestety ma poliestrowo-elastanową podszewkę… Taką w rodzaju elastycznej rajstopy. I co z tym zrobić? Za pełną cenę na pewno jej nie kupię, ale zaczęłam się zastanawiać, czy nawet przy posezonowych przecenach warto ją kupić i kombinować ze zmianą podszewki?

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      24 października 2016

      Poliestrowa podszewka? O niech ich… jaka szkoda. Z drugiej strony, nie tak często się znowu zdarza, że gotowa rzecz jest i piękna, i pasuje na człowieka jak ulał. Sądzę, że jeśli w szafie nie wisi już kilka podobnych sukienek, a pod ręką jest niezła krawcowa, sprawa na pewno warta jest rozważenia (inna opcja: wyprucie podszewki i noszenie sukienki z halką).

      Dziękuję ślicznie za relację “na żywo” :-) Zaraz zrobię krótką notkę pod zdjęciem.

      Odpowiedz
    • Asia
      26 października 2016

      Jeżeli cena podczas wyprzedaży będzie Ci odpowiadać, ja bym kupiła. Ile masz rzeczy w szafie, o których możesz powiedzieć, że “mają świetny krój i świetnie w nich wyglądasz”? Jak sporo – to zazdroszczę ;) A jak nie… no to właśnie: kup! Zawsze pozbycie się czy zmiana podszewki to mniejszy zabieg niż zmiana całej sukienki czy uszycie na miarę.

      Odpowiedz
      • Anna
        26 października 2016

        Dziękuję za obie odpowiedzi. Oj, kusicie, kusicie;). A miałam kupować tylko takie rzeczy, które spełniają wszystkie moje kryteria… A tak na poważnie, to postanowiłam poczekać do przecen i zobaczyć, czy ostatnie się jeszcze jakaś sztuka w moim rozmiarze i wtedy ją kupić (albo zakup przemyśleć raz jeszcze). Bo kupując ją za pełną cenę miałabym trochę wrażenie, że popieram taką politykę firmy i tę poliestrową podszewkę. A tak nie jest. Denerwuje mnie, że w sklepach internetowych producenci nie podają pełnego składu ubrania (bo jak to, podszewki tam nie ma?) i psują fajne produkty takimi właśnie wpadkami. Bo nie uwierzę, że wszycie wiskozowej podszewki zamiast poliestrowej wyraźnie podniesie koszt produkcji, szczególnie że ta sukienka nie jest tania. Nie mówię, że 500 zł to cena nieadekwatna za dobry produkt, ale nie będę tyle płacić za sukienkę, którą muszę w jakiś sposób przerobić. To się poużalałam;).

        Odpowiedz
        • Anna O
          26 października 2016

          ona już jest przeceniona na ich stronie – w tej chwili sprawdziłam. Gdyby nie domieszka wełny, to też chyba bym się na nią skusiła :-)

          Odpowiedz
          • Anna
            26 października 2016

            Ja pisałam o tej pierwszej wymienionej sukience z Simple – pieprz z solą, z krótkim rękawkiem, bez domieszki wełny. Ta niestety nie jest przeceniona tak jak ta druga (tzn. jest chyba teraz jakaś promocja, z nią ta “moja” sukienka kosztuje ok. 400 zł).

          • Anna O
            26 października 2016

            O, rzeczywiście, to także piękna sukienka. Mnie bardziej w oko wpadła ta druga, głównie ze względu na długość i fason, bardziej dla mnie odpowiednie. Trzymam kciuki, żeby tą Twoją także szybko i porządnie przecenili :-)

    • Anna O
      26 października 2016

      Ta sukienka też mi wpadła w oko :-) . Wymiana podszewki w sukience chyba nie jest bardzo skomplikowana? Musiałam dać do wymiany podszewkę w kurtce, a także w spódnicy, zresztą od razu przy jej kupnie był taki plan, no i nie było to ani skomplikowane dla fachowców, ani jakoś specjalnie drogie dla mnie. A sukienka śliczna i na dodatek świetnie leży…
      Dodałam literkę do imienia, bo dopiero ostatnio się zorientowałam, że mam imienniczkę :-).

      Odpowiedz
  13. 555
    23 października 2016

    właśnie ostatnio upolowałam czekoladową sztruksową szmizjerkę z Boden, boska!
    marzy mi się jeszcze nietypowa sukienka z elastycznego jeansu :)

    no i poluję na jakieś ciekawe kozaki na moją gru…. wróć! wyrobioną łydkę ;)

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      24 października 2016

      Boska? Czekoladowa? Szmizjerka? Ze SZTRUKSU? Mhm… brzmi ładnie.
      Też poluję (i łydeczka też jak się patrzy :-)

      Odpowiedz
  14. Asia
    26 października 2016

    Ja znalazłam takie cuda dla osób lubiących wzory i kolory Desigual czy Ivko: https://vippidesign.com/arizona-new/635-sukienka-damska-24.html i https://vippidesign.com/halloween/608-sukienka-damska-z-rozeta-11.html Cała marka ma takie obłędnie kolorowe rzeczy. Minus – podszewki poliestrowe, a jakże. Ale wzory są nieziemskie, przepiękne, chociaż nie wiem, czy ja bym się odważyła je nosić.

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      26 października 2016

      Bajkowe wzory. Mhmm… podstępnie bajkowe (przyjrzałam się dokładniej tej sukience z kolekcji Halloween :-)
      O, ta też fajna (fot. z tyłu), ale masz rację, to nie są sukienki dla każdego. Dla mnie też są za mocne. Takie klimaty, to coś dla dziewczyny z jajami ekstrawaganckiej.

      Dzięki za całkiem nowy adres. Faktycznie sporo poliestrów, ale poszperam sobie w wolnej chwili, żeby czegoś nie przeoczyć.

      Odpowiedz

Dodaj komentarz