12 grudnia 2015 / Szafa marzeń / 41 komentarzy

Oczywiście, prezent dla niej powinien być wyjątkowy i osobisty. Luksusowy olejek do ciała (najlepiej nieprzyzwoicie drogi) nie tylko obłędnie pachnie, ale godzi wspólne imperatywy: twoją potrzebę dotyku, jej potrzebę czułości.

Dziewczyny, dzisiaj nie czytacie. Wstęp tylko dla panów.

 

Współczesnej kobiecie w pogoni między pracą, domem, a tysiącem mniejszych i większych obowiązków brakuje czasu dla siebie. Czasu, żeby pomyśleć o sobie; czasu, żeby pokaprysić; czasu, żeby poczuć się kochaną i rozpieszczaną. Dlatego pozwól jej doświadczyć wyjątkowego i pomyśl o świątecznym prezencie jak o uczuciu, którego można dotknąć. Zapomnij o swoich własnych upodobanianch, pozwól swoim własnym preferencjom tym razem pozostać w tle… nie kupuj jej nic śmiesznego, nic dziwnego, nic praktycznego i pamiętaj, że czuły dotyk jest najpiękniejszym wyznaniem miłości.

Najlepszy prezent dla niej? Podaruj jej coś od czego szaleją zmysły.

 

 

Prezent dla niej: kosmetyki

Wszystkie pachną tak, że można stracić głowę – pielęgnujące olejki do ciała i włosów, których wszechstronność zachwyca:

prezent dla niej: olejki do ciała i włosówfot. olejki do masażu i pielęgnacji ciała (douglas.pl); Elixir Ultime – kombinacja olejków do włosów firmy Kerastase, którą znajdziesz w dobrych salonach fryzjerskich.

 

Nie kupuj: kremu na cellulit, bo pomyśli, że robisz aluzje do jej wagi. Kremu ujędrniającego albo odmładzającego też nie, bo zmarnuje święta zamartwiając się, że już ci się nie podoba.

Na liście ulubionych prezentów dla pań, niepodzielnie królują perfumy. Nie chcę psuć ci nastroju, ale samo z siebie wkrada się nam pytanie o sens perfumowanej niespodzianki. Wiem, perfumy wydają się zawsze pasować i być odpowiednie na każdą okazję, ale zastanów się… dlaczego wybór zapachu, który aplikujemy bezpośrednio na skórę – i który wobec tego jest bardziej intymną sprawą niż cokolwiek innego – miałby zależeć od perfumiarskiego trendu roku albo promocyjnej przedświątecznej okazji? Podaruj jej perfumy tylko wtedy, jeżeli na 100% jesteś pewny o czym ona marzy.

 

 

Prezent dla niej: biżuteria

To nie musi być prawdziwa biżuteria, nie namawiam cię do kupowania brylantów. Rozejrzyj się w ofercie Swarovskiego. To jest firma, która rozumie, jak z prostego, przemysłowo wytwarzanego surowca, wykrzesać najlepsze co się da. I nie chodzi o to, żeby udawać, że ma się do czynienia ze szlachetnym kamieniem – rzemieślnicy Swarovskiego wiedzą w jaki sposób oszlifować zwykły kawałek szkła, żeby załamywał światło, pięknie rozświetlając kobiecą twarz:

prezent dla niej: biżuteria Swarovskifot. kolczyki i długopisy (swarovski.com); broszki (crystalfashion.pl)

 

Nie kupuj: imitacji. Nigdy nie kupuj w prezencie świątecznym (urodzinowym, rocznicowym) jakichkolwiek falsyfikatów. Ani plastikowych pereł z Tchibo, ani torebki usianej inicjałami luksusowej marki, która za ułamek oryginalnej ceny, bez powodzenia próbuje kopiować genialny zamysł. O podróbkach kosmetyków i perfum – które nawet jeśli nie pochodzą z nielegalnego źródła, mogą być przyczyną dermatologicznych powikłań – nawet nie będę wspominać.

 

 

Prezent dla niej: kaszmir

Przytul się na moment do niego i… będziesz wiedział dlaczego:

prezent dla niej: kaszmirfot. komplet szal i rękawiczki – boden.eu; szale – stories.com; pled i puduszki (wełna z odrobiną kaszmiru) – cosstores.com

 

Nie kupuj: taniego kaszmirowego sweterka z “pewnego” źródła za 100 zł. Przeczytaj serię o kaszmirze i bądź realistyczny – cudownie miękki kaszmirowy drobiazg na pewno ją zachwyci.

 

 

Prezent dla niej: słodkości

Coś dla łasuchów i smakoszy. Ręcznie konfekcjonowane czekoladki, czyli uczta dla podniebienia i oczu:

prezent dla niej: słodkościfot. chocolissimo.pl

 

Nie kupuj: nie, tym razem Lindt nie wystarczy. Choć ładnie opakowany i niezły, nie spełnia wymagania wyjątkowości.

 

 

Prezent dla niej: bielizna

Jedwabna koszulka? Piżamka? Pończoszki?

prezent dla niej: bieliznafot.bielizna – stories.com; koszulka w kolorze nude – cosstores.com; rajstopy – falke. com/pl

 

Nie kupuj: sam. Nie poradzisz sobie z wyborem, a o trafieniu we właściwy rozmiar możesz od razu zapomnieć. Dlatego pomyśl o karcie upominkowej z dobrego sklepu z bielizną. Oszczędzisz sobie krępujących rozmów na temat głębokości miseczki, a ona sama zdecyduje co woli: jedwabną haleczkę, wełnianą koszulkę, modelujące rajstopy czy piękny biustonosz.

 

A propos kart upominkowych. Nie mam pojęcia, dlaczego cieszą się one takim skromnym powodzeniem. Przecież kartą podarunkową załatwiasz kilka rzeczy naraz: ograniczasz swój zakupowy stres do minimum, a jej dajesz wybór i nie psujesz radości z zakupów.

prezent dla niej: karta podarunkowafot. ralphlauren.com, aryton.pl, zara.pl (ubrania); wkruk.pl (biżuteria); lipari.pl (bielizna)

 

Że dla leniwych? Że mało osobista? Że nieromantyczna? Wręcz przeciwnie. Nie ma nic mniej romantycznego niż zawiedzione nadzieje z powodu (za dużego, za małego, nie w takim kolorze…) trafionego jak kulą w płot prezentu.

 

 

Miły Przyjacielu, weź sobie proszę moją przestrogę do serca: prezenty, o których dziś rozmawiamy nie są przeznaczone dla koleżanki z pracy, szefowej, sąsiadki albo mamusi. Oprócz tego, że są to raczej intymne podarunki, mogą być całkiem mylnie odebrane, przysparzając ci sporo niepotrzebnych przykrości.

Więcej inspiracji na piękny prezent dla niej znajdziesz w rekomendowanych pod spodem wpisach. Ach… jeśli chcesz wiedzieć w jaki sposób myślą kobiety, nie zapomnij przeczytać komentarzy.

 

 

Hej, a co Ty tu robisz! Zakradłaś się ukradkiem? Dobrze, jak już jesteś, to może masz jeszcze jakiś inny pomysł, który ułatwi naszym panom podarunkową łamigłówkę?

 

 

Udostępnij
Email this to someoneShare on FacebookTweet about this on TwitterShare on Google+Pin on Pinterest


Komentarze

  1. rawita
    12 grudnia 2015

    Muszę podrzucić jakoś sprytnie ten post mojemu mężczyźnie. Niestety jestem prawie pewna, co dostanę: sportową maskę przeciwpyłową. To nie żart, rzadko kto się pyta, jaki mam “rozmiar twarzy” :D A taki kaszmirowy szaliczek, hmmm hmmm

    • Monika Frese
      13 grudnia 2015

      Sportowąmaskęprzeciwpyłową?!
      Podpisuję się w Twoim imieniu w liście do Mikołaja na temat drobiazgu z kaszmiru :-)

      • rawita
        14 grudnia 2015

        Mikołaj (ten z 6.12, przyszedł wczoraj spóźniony) postawił jednak na moje wymarzone perfumy. Ale maska pod choinkę mnie nie ominie, podobno już zamówiona :D To się nazywa, Bogu świeczkę i diabłu ogarek ;)

        • Monika Frese
          15 grudnia 2015

          Kochany Mikołaj (a co tam, niechby i odrobinę spóźniony :-)
          P.S. Dziewczyno,Ty lepiej nam w końcu powiedz do czego ta maska? Święta pod bokiem, a może my wszystkie na gwałt jakiejś potrzebujemy?!

          • rawita
            15 grudnia 2015

            No jak to? żeby super miejsko i industrialnie wyglądać :D Moja będzie we wzorek moro, look żywcem wyjęty z mortal kombat. A tak serio, to do zimowego biegania mimo smogu.

          • Monika Frese
            15 grudnia 2015

            Dbałość o formę? Aaa… to co innego… koniecznie proszę pozdrowić Mikołaja!
            Na zdrowie :-)

  2. Dorota
    12 grudnia 2015

    Witaj,
    czytam ostatnie dni Twojego bloga, jestem zachwycona , tyle ważnych rzeczy o tkaninach i stylu.
    Chciałabym zadać pytanie(mam nadzieję,że nie nadużywam) planuję kupić sukienkę na prezent, jestem pewna rozmiaru,ale w kontekście tych wszystkich informacji, czy to dobry fason na codzienną kieckę mxm.pl/pl/p/SUKIENKA-SERENITY-GRANATOWA/2396
    a skład może być, prawie połowa to akryl i poliester (ale bardzo ciężko znaleźć w Polsce nawet internetowy sklep z fajnymi sukienkami o dobrym składzie)
    Skład:
    31% poliester
    22% wełna
    17% akryl
    15% wiskoza
    14% jedwab
    1% elastan

    podszewka:
    100% acetat

    Pozdrawiam bardzo serdecznie, będę wdzięczna za odpowiedź:)

    • Catty
      13 grudnia 2015

      Ja co prawdą nie jestem adresata pytania, ale pozwolę sobie powiedzieć parę słów. Krój ładny, ale dla mnie to nie jest dobry skład (chociaż niepoliestrowa podszewka to duży plus). Wiem, że to sprawa bardzo indywidualna, ale jeśli ubranie noszone w miarę przy ciele (bluzka, spodnie czy marynarka) ma powyżej 30% poliestru czy akrylu, to nosi mi się je bardzo źle. To prawda, że w sieciówkach z ubraniami wełnianymi jest słabo, jeśli już są, to tak do 50%. Ale za to fajnej bawełny z dodatkami jest więcej, trzeba tylko trochę poszukać. Za wełnianymi sukienkami chyba lepiej się rozglądać w małych sklepach lub wydać więcej u niszowych marek – jak np. u Moniki Kamińskiego, której wełniane sukienki zbierają bardzo dobre opinie. Sama się nie wypowiem, bo ja sukienki kupuję tak do 100 złotych, więc kilkaset złotych za jedną to dla mnie sporo :D

      • Catty
        13 grudnia 2015

        Funkcja autokorekty nie zawsze działa prawidłowo – oczywiście miałam na myśli Monikę Kamińską.

        • Monika Frese
          13 grudnia 2015

          Dziękuję za refleksje na temat tkanin i sukienkowe typy :-)

        • MonikaM
          16 grudnia 2015

          Pozwolę sobie również polecić sukienki Moniki Kaminskiej. Sama nie mam (jeszcze?), ale koleżanka jest bardzo zadowolona i wygląda świetnie. Serdecznie polecam też brytyjski sklep Hobbs. Posiadam kilka sukieniek i płaszczy z których jestem bardzo zadowolona. No i wełna góra :)

          • Monika Frese
            16 grudnia 2015

            Nie znamy. Jeszcze :-)
            No, bo jeśli wełna, to chętnie (ach tam, koniecznie!) się porozglądamy.

          • 555
            17 grudnia 2015

            szkoda tylko, że nie szyją większych rozmiarów :(

    • Monika Frese
      13 grudnia 2015

      Dobry wieczór Doroto. Zachwycona, ale i… odrobinę niepewna? Przyjrzyjmy się więc podlinkowanej sukience:
      – to jest na pewno model na wiele codziennych okazji (śliczny kolor), jednak tylko Ty sama możesz ocenić czy będzie pasować do stylu, typu urody i charakteru osoby obdarowywanej.
      – O składzie nie będziemy rozmawiać (jaki jest każdy widzi), w każdym razie na pewno masz rację, że znalezienie sukienki z dobrej tkaniny graniczy z cudem. O jednym trzeba pamiętać – w opisie nie ma na ten temat ani słowa, ale skład tkaniny i krój upewniają mnie, że to jest sukienka, którą trzeba będzie prać po każdorazowym założeniu. Chemicznie, co znaczy, że koszty użytkowania będą niebagatelne.
      – W moim przypadku zawsze zwycięża pragmatyzm: nie odważyłabym się kupić w prezencie sukienki wymodelowanej cięciami, bez możliwości przymierzenia i ewentualnej wymiany (albo zwrotu).

      Rozumie się samo przez się, że nie wypowiem się w tej sprawie autorytatywnie (masz ją kupić czy nie), ale mam nadzieję, że moje krótkie podsumowanie pomoże Ci wyciągnąć najlepsze dla siebie wnioski.
      I ja serdecznie pozdrawiam

      • Dorota
        13 grudnia 2015

        Dziekuję bardzo za odpowiedź nt. sukienki.W ogóle nie pomyślałam o tym praniu….
        Hm…
        Chyba jednak nie zaryzykuję.
        Ale sama, mam nadzieję, zaoszczędzę :)po świętach na sukienką Moniki Kamińskiej właśnie:) dla siebie. Zaobaczę czy warta ceny, najwyżej oddam.
        pozdrawiam
        Dorota

  3. Michałsiporski
    12 grudnia 2015

    Pani Moniko, super wpis, na pewno coś wykorzystam przy okazji zbliżających się świąt! Bardzo klarownie napisane, dużo merytorycznej wiedzy.

    Pozdrawiam!

    • Monika Frese
      13 grudnia 2015

      Dziękuję za męski punkt widzenia.
      Michale, ciepło pozdrawiam i życzę Panu samych magicznych momentów podczas wręczania świątecznych upominków.

  4. Celestyna
    12 grudnia 2015

    No oczywiście,że przeczytałam.Czy to normalne, że się wzruszyłam?Chyba już oczyma wyobraźni widzę, jak mój M. stosuje się do Twoich rad i już tym mnie oczarowuje.

    • Monika Frese
      13 grudnia 2015

      Ty sobie nie wyobrażaj, tylko mu podrzuć do czytania (…kurczę, tylko jak?).
      P.S. Wzruszyłaś się? Moja Ty :-)

  5. 555
    12 grudnia 2015

    mnie tu wcale nie ma..

    • Monika Frese
      13 grudnia 2015

      Oczywiście. Właśnie widzę :-)

  6. Krystyna
    13 grudnia 2015

    Mnie też tu nie ma, ale jakby co, to do tych czekoladek poproszę książkę Łukasza Walewskiego „Przywitaj się z królową. Gafy, wpadki, faux pas i inne historie”.

    • Monika Frese
      13 grudnia 2015

      Jasne, że nie, ale i tak masz absolutną rację – praliny i książka tak ładnie do siebie pasują (mniam… i obie dla zmysłów).

      Uwaga panowie! Na liście książkowych prezentów dla niej mamy już:
      1. „Przywitaj się z królową. Gafy, wpadki, faux pas i inne historie”, Łukasza Walewskiego (dziękuję Krystyno)
      2. „To nie są moje wielbłądy. O modzie w PRL”, Aleksandry Boćkowskiej (dziękuję Agnieszko)
      moje typy na Gwiazdkę to seria bestsellerów Kamila Janickiego:
      3. „Żelazne damy. Kobiety, które zbudowały Polskę”
      4. „Pierwsze damy II Rzeczpospolitej”
      5. „Damy złotego wieku. Prawdziwe historie”
      oraz:
      6. „Love, style, life”, Garance Dore

      Kto da więcej?

      • Irensa
        15 grudnia 2015

        Książki Olgi Tokarczuk. Wszystkie bez wyjątku! No,może mniej ‘Księgi Jakubowe” bo święta przepadną /grube, ponad 700- stronowe tomisko/

        • Monika Frese
          15 grudnia 2015

          Ojej, podnosisz poprzeczkę… dwukrotna laureatka “Nike”.

        • Anna
          16 grudnia 2015

          Dokładniej 900. Jestem w połowie…

  7. Beata
    13 grudnia 2015

    Witam. Odkryłam Pani bloga przypadkiem i od tygodnia zachłannie czytam ( narażając się na nieprzyjemności, również w pracy, to silniejsze ode mnie).Tak mało jest sensownych blogów dla kobiet dojrzałych. Co do prezentów dla nas to zawsze mówię mężowi że torebek i biżuterii nigdy nie odmówię. Tym sposobem dostaję pod choinkę ” od dzieciątka” ( tak się mówi na Górnym Sląsku) torebki na które nie stać mnie na co dzień. Pozdrawiam. Bywam tu codziennie.

    • Monika Frese
      14 grudnia 2015

      Dzień dobry, miło mi Panią poznać Beato.
      Otwarte mówienie o swoich pragnieniach (nie tylko w kontekście podarunkowo-świątecznym :-) to bardzo dobra strategia. Sama również ją stosuję.

      Proszę się rozgościć i… proszę nie narażać swojej zawodowej pozycji, dozując sobie raczej lekturę. Już niedługo i tak będzie się Pani skarżyć, że tak rzadko piszę :-)

  8. Ola P.
    14 grudnia 2015

    Podobnie jak wszystkich wiernych czytelniczek, też mnie tu niema i nie było. Ale…… My od kilku lat, jak dzieciaki podrosły, wszyscy piszemy listy do Mikołaja ze swoimi chceniami, marzeniami. Doskonale sprawdzający się patent na trafione prezenty.
    Jeśli chodzi o prezent dla niej to polecam kartę upominkową do spa, na jakieś masaże lub inne zabiegi relaksująco- upiększające. Sama dwukrotnie znalazłam taką niespodziankę pod choinką. Był to karnet otwarty – w ramach kwoty mogłam wybrać sobie te zabiegi, które mnie interesowały :-). Jak ja uwielbiałam męża wracając po masażu do domu….:-)))) W tym codziennym, zwariowanym pędzie był to cudowny relaks na który musiałam znaleźć czas, żadne wymówki że nie mam kiedy nie wchodziły w grę.

    • Monika Frese
      14 grudnia 2015

      Znakomity pomysł… ułożyć się wygodnie i pachnieć. A ugniataniem, walcowaniem i wygładzaniem (czyli całą ciężką robotą) niech się zajmują inni! Jak na wpis, którego ona oficjalnie nie czyta, zebrał się już nam bardzo ładny pakiet podarunkowych sugestii :-)

      Olu, mam nadzieję, że wszyscy zainteresowani tematem panowie, zauważyli wzmiankę o wprost proporcjonalnym do jakości prezentu uwielbieniu dla męża (i policzyli sobie te szczęśliwe uśmiechy :-)
      Ciepło Panią pozdrawiam

  9. Makosza
    15 grudnia 2015

    Chciałam być sprytna, przeczytać i szybko uciec ale jak już przyłapałaś to co mi szkodzi wtrącić swoje 5 groszy.

    Dodam do listy prezętów wspólny wypad albo wyjście na… koncert, balet, do teatru, operę, musikal. Oczywiście wybieramy pod kobitke. Jak nie lubi baletu to nawet spędzenie wieczoru podziwiając Jezioro Łabędzi tanczone przez balet z Petersburga nie sprawi przyjemności a foch do Walentynek murowany. To naprawde fajny prezęt. Jeśli finansowo możemy i chcemy to wspólny wypad do… np. weekend w Paryżu itd.

    • Irensa
      15 grudnia 2015

      O tak, wyjście… eleganckie, żeby można było zaprezentować mój piękny, granatowy toczek wykończony piórami…

    • Monika Frese
      15 grudnia 2015

      (…się skradają cichaczem :-)
      Oj, fajny! Zobacz – nie tylko mnie się od razu spodobał.
      Takie wyjście to dzisiaj nierzadko jedyna okazja, żeby człowiek miał pretekst do przepuszczenia połowy pensji na kieckę jak z marzeń. O paryskich (ale i praskich, mazurskich albo białowieskich) weekendach nic nawet nie pisnę… ehm, tego… Mikołaju, czytasz?

      Irensa: Nooo, to Jezioro Łabędzie będzie jak znalazł! Czy Mikołaj już zawiadomiony?

  10. Sylvia123
    16 grudnia 2015

    Pani Moniko, chciałam się przywitać, ponieważ też niedawno odkryłam bloga i przeczesuję archiwum :) Jest to jeden z nielicznych blogów, gdzie tekst nie stanowi tylko wymuszonego dodatku do zdjęć, ale zawiera naprawdę wartościową treść. I chyba jako pierwsza autorka wpłynęła Pani na moje podejście i kilka zakupowych decyzji. Odnośnie do wymarzonych prezentów, to warto chyba mimochodem wspominać o tym co nam się marzy, albo przyda (zwiększając częstotliwość w okolicach świąt). Można sprawdzić, czy ktoś nas w ogóle słucha :), ułatwić Mu zadanie i pozostawić w przekonaniu, że sam wpadł na genialny pomysł. Sprawdzone:)
    Pozdrawiam!

    • Monika Frese
      16 grudnia 2015

      Inteligentny, dorosły mężczyzna i manipulacja? Nieee…(wspominać, powtarzać i podtykać pod nos! Jasne, że się zgadzam, ale… nigdy się do tego nie przyznam głośno. Mam nadzieję, że On tu jednak zagląda :-)

      Od kilku dni jestem w jakimś szalonym biegu i mam wrażenie, że nic nie robię dość dobrze, więc takie ciepłe komentarze bardzo mnie motywują. Dziękuję Sylwio za serdeczne słowa. Cieszę się mogąc Panią gościć.
      Proszę czuć się na blogu swobodnie, a ja również ślicznie pozdrawiam :–)

      • Agnieszka
        16 grudnia 2015

        Chociaż raczej nie będę przez mężczyznę obdarowywana w tym roku, muszę zostawić parę słów:) Pani Moniko, proszę nie wątpić w siebie! Nie znamy się osobiście, ale z bloga emanuje takie ciepło, dojrzałość i profesjonalizm, że jest to jedyne miejsce w sieci, gdzie zostawiam komentarze – na innych blogach nie czułam takiej potrzeby. Tutaj chcę dołożyć cegiełkę, żeby pisała Pani jeszcze częściej:) Dość chyba powiedzieć, że gdy widzę zapowiedź nowego posta zaparzam ulubioną herbatę – to takie małe święto. Poleciłam też Pani bloga kilku bliskim osobom, w tym Mamie, która ‘w internetach’ bywa rzadko. Odkąd tutaj zaglądam wzbogaciłam się już o spódnicę z cool wool na lato i kaszmirową na zimę, jedwabno-wełnianą bieliznę (dziękuję za polecenie Niny von C!) i stosik tkanin “na zapas”. Niestety lista rośnie – chęć zakupów duża, ale i niechęć do kompromisów większa niż kiedyś, tak więc budżet póki co uratowany;) Pozdrawiam z Krakowa!

        • Monika Frese
          16 grudnia 2015

          I pomyśleć, że chciałam iść wcześniej spać!
          Agnieszko, dziękuję Pani ślicznie za ten cudownie spontaniczny rezonans. Się troszkę poskarżyłam, ale mam za to bardzo mocny bodziec, żeby zapowiedź nowego posta ukazała się… jak najszybciej :-)

          Oczywiście, że się okropnie wzruszyłam. Bardzo, ale to bardzo mocno ściskam :-)

  11. Sylwia
    18 grudnia 2015

    Ach te prezenty!
    Na 25 urodziny dostałam od narzeczonego tablet…i niby nie narzekam, ale sentymentu też nie mam ;)
    Może teraz wyślę po prostu linka :)
    Pozdrawiam!

    • Monika Frese
      18 grudnia 2015

      Mhm… niezły pomysł. Słyszałam, że spora część panów kupuje prezenty w ostatniej chwili, więc szanse na mniej praktyczny świąteczny upominek są całkiem dobre :-)

      P.S. Cieszę się, że znowu jesteś.

      • Sylwia
        17 stycznia 2016

        Zaglądam wiernie, ale z uwagi na brak czasu nieregularnie i nie wdaję się w dyskusje. Doskoczę do komputera w wolnej chwili, przeczesuję wszystkie posty,które ominęłam, i nagle (!) koniec czasu. Trzeba pędzić dalej.
        Przy okazji: Wszystkiego najlepszego w nowym roku Moniko :) Pozdrawiam

        • Monika Frese
          18 stycznia 2016

          Ech, wiem… znam… trzeba pędzić dalej…
          Bardzo ciepło, noworocznie ściskam. Spełnienia marzeń Sylwio :-)