4 grudnia 2014 / Tkaniny / 22 komentarze

Kontrolna wizyta u ulubionej pani doktor. Właśnie ściągam cieplutki, wełniany sweterek, kiedy widzę… kurczę, dziura!

Spokojnie proszę, tylko bez nerwów, tak naprawdę to przecież tylko malutka dziurka. A poza tym,  dziura jak to dziura – kłuje w oczy, ale przede wszystkim jest niezłym punktem wyjścia, żeby porozmawiać o pielęgnacji wełny.

 

Do dziury zaraz wrócimy, natomiast od razu i na początku chcę Cię zapewnić, że choć sama do niedawna oddawałam się relaksującym przyjemnościom prania ręcznego, od małego przyuczona, że sweterki, bielizna i delikatne jedwabne ciuszki wymagają najwyższej troski, nie zamierzam Cię namawiać do tego samego.

Wręcz przeciwnie. Jako pracującej matce, problem wiecznego braku czasu nie jest mi obcy, ale przede wszystkim jestem pragmatykiem i szybko się uczę. Najpóźniej po drugim praniu (oczywiście ręcznym), kiedy moje najmilsze, wełniane podkoszulki wyraźnie zaczęły się zbiegać, wpadłam w złość. Jak to, pieszczę piorę je ręcznie, a one się kurczą?! Jak śmią?! Okazuje się, że powiedzenie “co za dużo, to niezdrowo” świetnie pasuje do zagadnienia pielęgnacji wełny.

 

 

Wełna wody się nie boi

Włókno wełny pokryte jest zachodzącymi na siebie dachówkowato łuskami, które decydują o elastyczności i możliwościach regeneracyjnych wełny. W sfilcowanej wełnie, łuski pod wpływem wilgoci oraz

  • intensywnego pocierania,
  • zbyt wysokiej temperatury,
  • albo agresywnego środka piorącego,

pozahaczały się o siebie wzajemnie, unieruchamiając włókno w nieodwracalnym procesie, którego efektem jest z skurczona, szorstka i zdeformowana tkanina.

 

Samej wody wełna się nie boi, nie lubi natomiast długiego namaczania, tarcia, agresywnych środków piorących, gorąca (30 °C to maksymalna temp. prania) oraz gwałtownych zmian temperatury.

 

Weźmy pierwszy z brzegu sweter. Akrylowy odkładamy natychmiast z powrotem, natomiast wełniany, nie dość, że o niebo cieplejszy i lżejszy od swojego bawełnianego odpowiednika, nie dość, że zamiast każdorazowego prania wystarczy mu regularne odświeżanie*, to jeszcze można go tak samo i bez ceregieli wsadzić do pralki.

 

*Regularne odświeżanie, dzięki któremu nieprzyjemne zapachy ulatniają się bez śladu, a włókna wełny regenerują, polega na wietrzeniu w oparach wilgotnego powietrza, czyli rozwieszeniu swetra (żakietu, spódnicy, itd) na balkonie albo w zaparowanej łazience – najlepiej na całą noc.

 

 

pielęgnacja wełny: pranie w pralce

Bardzo łagodny program prania w pralce: wewnątrz wanienki podana jest maksymalna temperatura prania, a dwie poziome linie pod symbolem oznaczają program dla wyjątkowo wrażliwych tkanin. Na przykład dla wełny właśnie.

 

 

 

Czy wełnę można prać w pralce?

Trudno uwierzyć, jednak jak wytłumaczyła mi miła i cierpliwa pani w serwisie Hess Natur (jednej z moich ulubionych marek produkujących ekologiczną odzież z naturalnych materiałów), której poskarżyłam się na marną jakość ich wełnianych podkoszulków – pranie w pralce jest bardziej bezpieczne dla wełnianych ciuszków, niż pranie ręczne (!).

Technologiczny postęp zrobił swoje, więc specjalny program do prania wełny lepiej poradzi sobie z moimi podkoszulkami niż ja sama, gwarantując:

  • stałą temperaturę prania oraz płukania,
  • delikatną mechanikę,
  • równomierne rozprowadzenie płynu do prania.

Uwierzyłam jej, wypróbowałam, a zarzuty odszczekuję. Od tej pory piorę w pralce wszystkie swoje wełniane swetry, szale i bieliznę – nawet te, dla których producent żąda prania na sucho. Dzianinowe wełniane sukienki również. Same szczegóły wyglądają tak:

1. zawsze używam płynu przeznaczonego do prania wełny i to w śladowych ilościach, zawsze wybieram pranie zimne (poniżej 30 °C) i bez wirowania, a szczególnie delikatne oraz zdobione rzeczy (np. cieniutką koszulkę wykończoną koronką albo kaszmirowy sweterek z dekoltem obszytym kryształkami Swarovskiego) wsadzam do – pełniącej ekstra ochronną rolę – poszewki na poduszkę.

2. Zamiast zwykłych środków zmiękczających – zabronione! – od czasu do czasu dodaję odrobinę produktu zawierającego lanolinę (tłuszcz owczy), który przywraca wełnie jej naturalną wilgotność i zapobiega “gryzieniu”, na które skarżą się wrażliwcy. Specjalistyczne preparaty są zwykle drogie, ale kuracja do włosów z lanoliną także świetnie spełni nawilżającą rolę.

3. Uprane i jeszcze mokre ubrania delikatnie odciskam z wody, zawijając je i ugniatając w dużym ręczniku. Potem ładnie, na płasko i na miękkiej podkładce z suchego ręcznika, rozkładam sztuka po sztuce na suszarce. Im bardziej się tu przyłożę, tym lepiej: żadnych odciśniętych śladów linek suszarki, żadnego zdefasonowania formy, a i prasowanie – którego sprężyste i mechate wełniane włókno nie lubi – jest zupełnie zbędne.

 

W przypadku dzianin sprawa jest prosta: właściwie pielęgnowane stają się coraz ładniejsze, coraz bardziej miękkie i puszyste.

 

 

 

Dlaczego większość wełnianych ubrań ma zalecenie do prania na sucho?

Teoretycznie wszystkie wełniane ubrania można byłoby prać w pralce, ponieważ nawet najdelikatniejszy kaszmir nie boi się kontaktu z wodą. To, że wełniane płaszcze, kostiumy, spodnie, sukienki i spódnice najczęściej przeznaczone są do czyszczenia chemicznego ma swoje dwa główne powody:

Po pierwsze, samo ubranie, jego wzmocnienia wewnętrzne oraz podszewka wykonane są z całkiem różnych materiałów, które również całkiem różnie reagują na wodę. Efektem wspólnej kąpieli mogą więc być deformacje, zbiegnięcia tkaniny, plamy albo zacieki.

Po drugie, w cyklu powstawania, zarówno materiału jak i ubrania, oddziaływuje na nie cały zespół mniej lub bardziej skomplikowanych procesów, od farbowania zaczynając, a na uszlachetnianiu*, kończąc. Niektóre z tych procesów nie współgrają po prostu z opcją prania na mokro.

 

*”Uszlachetnianie” to cały szereg przeróżnych zabiegów, mających poprawić wygląd oraz właściwości użytkowe tekstyliów. W tym wypadku gwiazdka oznacza, że stąpamy po cienkim lodzie, a temat jest kontrowersyjny i wymaga osobnego potraktowania.

 

 

Te z nas, które nie boją się ryzyka, mogą podobnie jak ja – na własną odpowiedzialność, czyli bez możliwości reklamacji w przypadku, gdyby próba się jednak nie powiodła – poeksperymentować. Praktyka pokazuje, że przy zachowaniu wszystkich środków ostrożności, z dzianinowymi wyrobami pranymi w pralce nie ma żadnych problemów.

Podobnie jest z wełnianymi tkaninami o bardzo luźnej strukturze, ale tu – uwaga dla pań szyjących – zawsze bezpieczniej jest przeprowadzić doświadczenie na małej próbce materiału. Jeśli efekt nam się spodoba, wystarczy w ten sam sposób zdekatyzować wszystkie elementy ubrania (wkłady, zamki itp), aby mieć pewność, że podczas kolejnych prań gotowego już wyrobu, nie spotkają nas niemiłe niespodzianki.

 

 

pielęgnacja wełny: lawenda przeciw molom

 Suszone kwiaty lawendy, czyli ziołowe pogotowie przeciwmolowe.

 

 

 

Pielęgnacja wełny, czyli słowo o przechowywaniu i wełnianych dziurach

O czułym traktowaniu, odpowiednich wieszakach i paru innych rzeczach istotnych w pielęgnacji ubrań rozmawiałyśmy już jakiś czas temu. Teraz wracamy z powrotem do dziury. I do natury.

Najbardziej niebezpiecznym okresem dla wełny jest lato (w zależności od pogody okres od maja do sierpnia), czyli czas, kiedy większość wełnianych ubrań leżakuje sobie w spokoju, a Tineola bisselliella, czyli mały motyl nocny z rodziny molowatych, rozpoczyna swoje gody. Sam motyl, powszechnie znany jako mól odzieżowy, jest niegroźny. To jego larwy, które aż do przeobrażenia odżywiają się z upodobaniem wełną – zwłaszcza tą przepoconą i niezbyt świeżą – są prawdziwym, siejącym zniszczenie zagrożeniem.

Na szczęście, chociaż mole mogą pojawiać się przez cały rok, my mamy do dyspozycji cały arsenał naturalnych i chemicznych środków pierwszego rażenia. W mojej garderobie pachnie lawendą, która oprócz zapachu zniechęcającego pożeracze, znana jest ze swojego relaksującego działania. Innymi naturalnymi środkami są szałwia, bergamotka albo melisa, które w postaci ziół porozwieszanych między ubraniami w bawełnianych woreczkach albo olejków eterycznych, którymi naciera się półki i wnętrze szaf, przesycają garderobę naturalnymi, kojącymi aromatami.

Jeśli na samą myśl o ziołowych aromatach, woreczkach i olejkach krzywisz się z niesmakiem, nie zawracaj sobie nimi głowy i kup któryś z gotowych preparatów. W każdej drogerii znajdziesz przeciwmolowe odstraszacze w sporym wyborze – do zawieszania, przekładania albo przyklejania we wnętrzu szaf.

 

Wszystkie środki, obojętnie czy te naturalne, czy te będące wynikiem chemicznych destylacji, świetnie spełniają swoje zadanie, pod warunkiem… regularności. Gdy zapach wietrzeje, gdy mija termin przydatności, nie dajemy żadnych szans żrącym szkodnikom, od razu wymieniając zużyte przeciwmolowce na nowe. Aha, i stosujemy je stale i przez cały rok – hmm, no tak… to takie małe przypomnienie dla siebie samej. Przecież ta maleńka dziurka, choć już dawno zacerowana, w końcu nie wzięła się sama z siebie.

 

 

 

Miłe Przyjaciółki, Drodzy Goście,

jakie są Wasze doświadczenia z wełnianymi tekstyliami, wełnianymi pożeraczami albo na przykład pilingowaniem się wełny?

Moje własne obserwacje dowodzą, że niezależnie od swojej jakości wyroby wełniane lubią się pilingować. Małe, wełniane supełki powstają w wyniku ocierania powierzchni, więc najczęściej widzimy je na wewnętrznej części rękawów i z boków. Ważne jest, żeby ich nie skubać i nie obrywać – co może spowodować uszkodzenie włókna – tylko ostrożnie obcinać przy użyciu malutkich nożyczek albo specjalnej golarki do wełny.

Nie pytajcie mnie dlaczego tak się dzieje, ale zauważyłam, że w niektórych swetrach po krótkim okresie strzyżenia i golenia, pilingowanie samo z siebie tak po prostu zanika. W których? W tych najbardziej mięsistych i – niestety – najdroższych.

 

 

Hej, jeśli przychodzi Ci do głowy jakieś sprawdzone, skuteczne działanie w temacie “pielęgnacja wełny”, proszę nie daj się prosić :-)

 

 

 

Udostępnij
Email this to someoneShare on FacebookTweet about this on TwitterShare on Google+Pin on Pinterest


Komentarze

  1. Monika
    5 grudnia 2014

    Ja jednak nie ryzykuję prania dzianiny wełnianej w pralce – po paru wpadkach na odpowiedni program wrzucam tylko tę z wełny typu “superwash”. Ona znosi pralkę bez problemu. Z resztą można ryzykować, o ile nie jest zrobiona z włókien typu singiel (ang. single ply), czyli przędzionych z jednego pasemka wełny. Te ubrania – superprzyjemne w noszeniu – filcują się już prawie od samego patrzenia, a co dopiero memłane w pralce… Swoje najcenniejsze dzianiny piorę w płynie, który nie wymaga wypłukiwania – zanurzenie w chłodnej wodzie z płynem, kilkukrotne bardzo delikatne wygniatanie, wypuszczenie wody i delikatne odciśnięcie. Potem parę dni schnięcia i już! :)

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      5 grudnia 2014

      Brzmi autentycznie obrazoburczo, prawda? Aż sama się przestraszyłam, co tu powypisywałam :-)
      Status quo wygląda tak, że mamy dwie sprawdzone metody prania wełny, a każda z pań wybiera tę, która bardziej jej odpowiada. Według temperamentu i cierpliwości.

      P.S. Czytałaś “Dziewczyny… szyjemy peleryny!”? Na wszelki wypadek ściskam Cię jeszcze raz! I dziękuję.

      Odpowiedz
    • 555
      7 grudnia 2014

      bardzom ciekawa, co to za płyn nie wymagający płukania, poproszę jakieś namiary :)

      Odpowiedz
      • Monika Frese
        8 grudnia 2014

        Nikt się nie zgłasza ze szczegółowymi wyjaśnieniami?
        Znalazłam coś takiego, ale przyznaję się od razu – nie mam żadnego doświadczenia.

        Odpowiedz
        • Monika
          10 grudnia 2014

          Zgadza się, ja używam Eucalanu. Podobno są jeszcze jakieś inne, ale w Polsce nie znalazłam.

          Odpowiedz
          • 555
            14 grudnia 2014

            dziękuję, przy okazji przetestuję :)

  2. irensa
    7 grudnia 2014

    Zawsze wełniane ciuszki /w tym czapki i szale/ prałam ręcznie i długo, długo suszyłam. Zaryzykuję i spróbuję w pralce, może na początek te najmniej cenne. Jeżeli metoda się sprawdzi to świetnie. Odświeżanie poprzez wietrzenie i zaparowywanie znam i też polecam :)

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      7 grudnia 2014

      Zuch dziewczyna. Pewnie, że się sprawdzi. U mnie się sprawdza, to dlaczego u Ciebie nie miałaby też?
      I wiesz co… niby wirowanie w pralce jest zabronione, ale delikatne wygniatanie z wody w dużym i grubym ręczniku, skraca proces schnięcia do mało uciążliwych 24 godzin. Daj znać, jak poszły Ci pierwsze próby :-)

      Odpowiedz
  3. Magda
    8 grudnia 2014

    Cenne wskazówki. Nawet nie wiedziałam jak można zniszczyć wełnę jeśli się o nią właściwie nie dba.

    Odpowiedz
  4. Aga
    14 grudnia 2014

    Czytam z uwaga te wszystkie wpisy i komentarze, i tylko moge pozazdroscic, ze mozecie nosic welniane ubranka.
    Ja niestety nie moge, jeszcze dla mnie takiej welny nie stworzono, zeby mnie nie gryzla.
    A szkoda, bo te wszystkie sweterki, sukieneczki i ….. sa takie piekne i puszyste, i na pewno bardzo cieplutkie.
    Trudno, musze obejsc sie smakiem :-(
    Ale goraco i serdecznie pozdrawiam :-)

    Odpowiedz
    • Monika Frese
      14 grudnia 2014

      Czekaj, czekaj. W podziękowaniu za takie ładne pozdrowienia zdradzę, że… w przygotowaniu jest już temat dla wełnianych wrażliwców, który pojawi się jakoś tak niedługo po nowym roku. Jak w nim nie znajdzie się jakieś dobre rozwiązanie dla Ciebie, to już nie wiem dopiero wtedy będziesz obchodzić się smakiem. Na razie żyjemy nadzieją :-)

      Odpowiedz
    • Agrest
      24 lutego 2015

      Ja nigdy nie noszę wełnianych ubrań na samą skórę. Zawsze pod sweterkiem mam jakąś bluzkę bawełnianą i to na długi rękaw. Dzięki temu nic mnie nie gryzie i czuję się komfortowo. Warto też pamiętać, że w ten sposób wełna izolowana jest od potu, który pochłania bawełniana koszulka i nie wymaga wtedy tak częstego prania i odświeżania.

      Odpowiedz
      • Monika Frese
        24 lutego 2015

        Druga strona medalu wygląda tak: jeśli się spocę, a na gołej skórze mam bawełnianą koszulkę, to okrrropnie zmarrrznę, ponieważ bawełna ma do siebie przede wszystkim to, że… odświeża. Niestety, żadna alternatywa dla marznących zmarźlaków. Ale za to dla wszystkich innych – rzecz na pewno warta wypróbowania.

        Dziękuję za praktyczny głos rozsądku, który przypomniał mi o obietnicy dla wrażliwców :-)

        Odpowiedz
  5. Pielęgnacja kaszmiru | Lady and the dress
    28 kwietnia 2015

    […] Oczywiście, że pamiętamy o tym, aby przechowywane ubrania były czyste – ostatecznie nic tak bardzo nie smakuje odzieżowemu molowi, jak lekko przepocona wełna… mniam! (A o sposobach na mole, więcej we wpisie na temat pielęgnacji wełny). […]

    Odpowiedz
  6. Dżins. Mocny trend sezonu | Lady and the dress
    21 czerwca 2015

    […] regularne odświeżanie przy pomocy pary – dokładnie tak, jak to już wypróbowałyśmy z wełną. Para odświeża i odpręża włókna tkaniny, rozprostowując zagniecenia oraz wypchane […]

    Odpowiedz
  7. Derylka
    7 października 2015

    Co do prania w pralce – w tych z certyfikatem woolmark green możesz prać nawet, gdy są przeznaczone do ręcznego. Jeśli jest z ultracare to ubraniom nic się złego stać nie może.

    Odpowiedz
  8. Ratunku! Mój sweter się mechaci! Co robić?! - Lady and the dress
    18 kwietnia 2016

    […] pielęgnacja wełnianego swetra jest najlepszą i najbardziej naturalną profilaktyką zapobiegającą […]

    Odpowiedz
  9. Ewa
    27 maja 2016

    Problem z praniem wełny w pralce, niewspomniany przez autorkę, jest jeszcze taki, że niestety większość modeli pralek na programie do wełny pierze we wskazanej temperaturze (np. 30 stopni), a płucze w całkiem zimnej wodzie. Dla wełny różnica już 5 stopni powoduje szok temperaturowy i… filcowanie. Dlatego przede wszystkim upewniłabym się najpierw czy posiadana pralka ma funkcję płukania w takiej samej temperaturze jak temperatura prania.

    Odpowiedz
  10. Magda
    27 stycznia 2017

    Dużo ciekawostek – jak widać nawet pranie ręczne nie uchroni przez wpadkami. Przyznam, że ja postawilam na daleko idący pragmatyzm i od razu delikatne czy bardziej wartościowe rzeczy oddaję do pralni. Miałam świetną sukienkę, która pod wpływem moich umiejętności straciła na uroku, więc teraz od razu kierunek Pralnia Wrocław i przynajmniej wiem, że wszystko będzie ok. :) Ale warto wiedzieć czego się wystrzegać. :-)

    Odpowiedz

Dodaj komentarz