1 grudnia 2015 / Tkaniny / 83 komentarze

Z listów Czytelniczek:

„Czy orientuje się Pani z jakich materiałów powinien być wykonany naprawdę ciepły płaszcz na zimę? Chodzi mi raczej o coś bardziej eleganckiego (puchówka odpada). Chyba juz najwyższy czas zacząć coś szukać?  Boję się, że kolejną zimę będę marzła (…)”  

 

Z listów znalezionych na kobiecych forach:

„Pojęcie “ciepły, elegancki płaszcz” nie istnieje  Sama na taki choruję, byłam zawsze zmarźnięta w swoich płaszczach, mama namówiła mnie na puchowy płaszczyk, nie jest “ozdobiony” tymi obrzydliwymi ściągaczami, ani nie ma struktury “baleron obwiązany sznurkiem”, ma za to ładny granatowy kolor, zlote dodatki i kapturek z futerkiem od środka, jest ładny i w niczym nie przypomina tych ochydztw ze sklepów i….. nienawidzę go.”

 

Powiedzmy sobie od razu: w zasadzie każda tkanina nadaje się na zimowy płaszcz, ponieważ nawet cienki materiał można ocieplić rozmaitymi warstwami tak, żeby chronił przed zimnem. Na pewno puchówka, płaszcz ocieplony pikówką albo futro są zimowymi alternatywami, ale my pozostaniemy przy najszykowniejszej ze wszystkich rozgrzewających opcji – wełnianym płaszczu.

 

 

Najlepsza tkanina na zimowy płaszcz: przegląd zimowych wełen

Ciepły materiał na zimowe okrycie wierzchnie może być mięsisty albo raczej sztywny, puszysty albo bardziej gładki, przytulny albo szorstkawy, ale najważniejsze, żeby był wykonany ze 100-procentowej wełny. Wełna to włókno, które uzyskuje się z sierści różnych ras zwierząt: owiec, kóz, królików, wielbłądów, lam. Zwykle, gdy mówimy o wełnie mamy na myśli owcze runo, ponieważ inne wełniane gatunki określa się najczęściej nazwą zwierzęcia od którego pochodzą, np. alpaka (lama), kaszmir albo moher (koza), angora (królik) czy wełna wielbłądzia.

Wełna najwyższej jakości pochodzi ze strzyżenia żywych zwierząt. Taka wełna grzeje, ale nie pozwala się spocić, jest elastyczna (nie gniecie się i powraca do formy), jest mocna i trwała, a wilgoć, kurz i brud nie trzymają się jej powierzchni (sperlają się po niej). Dalsze rodzaje wełny – martwa, garbarska i pochodząca z recyclingu – nie mają jej idealnych właściwości. Jeżeli w składzie tkaniny czytamy „czysta żywa wełna“ albo „wełna ze strzyży“ – mamy do czynienia z wełną pierwszej klasy. Jeżeli czytamy „100% wełna“ albo po prostu „wełna“ – jest prawie pewne, że chodzi o którąś z postałych odmian.

 

Najlepsza tkanina na zimowy płaszcz to ta, która spełnia różnorodne oczekiwania: jest ciepła i lekka, nie gniecie się, zapewnia maksymalną wygodę i elegancki wygląd, ale przede wszystkim chroni przed zimnem. Wszytkie opisane niżej tkaniny mają jeden cel – strzec nas przed kaprysami zimowej aury. Dlatego:

  • wszystkie utkane są z wełny, najcieplejszego ze znanych włókien;
  • wszystkie wykonane są z nie-uczesanej, włochatej i rozkudlonej przędzy zgrzebnej (wyobraź ją sobie – to przeciwieństwo grzecznie wy-czesanej przędzy czesankowej, z której powstają np. gładkie tkaniny garniturowe);
  • wszystkie poddaje się w procesie wykańczania zgniataniu, tarciu i oddziaływaniu gorącej wody. Po co?  Po to, żeby spilśnić, czyli sfilcować i zagęścić ich powierzchnię. Potem jeszcze tylko drapanie i strzyżenie…

…i w efekcie otrzymujemy ciepły, mięsisty materiał o sytym i pełnym, mechatym i wyraźnie rozgrzewającym chwycie.

 

Flausz

Najlepsza tkanina na zimowy płaszcz: flauszfot. naturstoff.de (flausz: 90% czysta żywa wełna, 10% kaszmir)

 

Miękki jak flausz? Dokładnie tak! Gęsty, mięsisty, obustronnie drapany – to właśnie stąd bierze się ten wyraźnie włochaty meszek. Bardzo miękki chwyt flauszu jest stworzony do otulających albo podkreślających sylwetkę krojów, dlatego płaszcz szlafrokowy i redingot (oraz każdy inny płaszcz o rozkloszowanej linii A) są tu najlepszym wyborem.

Cechy charakterystyczne: matowa, wyraźnie wełnista powierzchnia z meszkiem po jednej lub obu stronach; ciepły, pełny i bardzo miękki w dotyku.

 

 

Gabardyna

Najlepsza tkanina na zimowy płaszcz: gabardynafot. florence.de (wełniana gabardyna: 100% czysta żywa wełna)

 

Wełnianą gabardynę strzyże się również, ale tak króciutko, żeby uwypuklić efekt splotu z niepowtarzalnymi skośnymi prążkami. Sprężysty i mięsisty wełniany klasyk, który świetnie nadaje się i do elegancko dystyngowanych i tych bardziej swobodnych krojów.

Cechy charakterystyczne: wyraźnie widoczne na powierzchni tkaniny skośne prążki; suchy, syty i ciepły chwyt.

 

 

Loden

Najlepsza tkanina na zimowy płaszcz: lodenfot. naturstoff.de, florence.de, (loden: 100% czysta żywa wełna)

 

Mocna, zwarta i bardzo zagęszczona powierzchnia lodenu jest wynikiem intensywnego procesu filcowania. Efektem jest gruba tkanina o sztywnym wdzięku, który najlepiej zaprezentuje się w płaszczu opisanym prostymi, stanowczymi liniami: dyplomatce, bosmance, budrysówce albo modelu z militarnymi asocjacjami.

Cechy charakterystyczne: zbita, spilśniona powierzchnia; gruby, ciepły i sztywny w dotyku.

Na zdjęciu po lewej: loden z niefarbowanej wełny w naturalnym kolorze. Po prawej: ciężki loden z delikatnym włosem i szlachetnym połyskiem (lustrem) – bardzo praktyczny, bo ciepły i nieprzepuszczający wiatru, a w nasyconej czerni – wyjątkowo piękny.

 

 

Tweed

Najlepsza tkanina na zimowy płaszcz: Harris Tweedfot. florence.de (Harris Tweed: 100% czysta żywa wełna)

 

Harmonijna kompozycja barw w tweedowej jodełce, która swój odrobinę surowy, rustykalny urok zawdzięcza luźno skręconym przędzom melanżowym w różnych kolorach.  Doskonały wybór na płaszcz o prostym kroju i w męskim stylu, np. dyplomatkę.

Cechy charakterystyczne: szorstka włochatość; różnokolorowa kompozycja zharmonizowanych ze sobą odcieni, z nieregularnymi barwnymi efektami rozrzuconymi na powierzchni tkaniny.

Na zdjęciu: oryginalny Harris Tweed – szkocki tweed produkowany według tradycyjnych standardów ręcznego rzemiosła, w typowych dla siebie odcieniach naśladujących urodę natury (tutaj, w przeplecionych ze sobą kolorowych niuansach wyobrażających barwę morza).

 

 

Welur

Najlepsza tkanina na zimowy płaszcz: welurfot. naturstoff.de (welur: 100% kaszmir)

 

Zagęszczony, drapany, a następnie strzyżony do określonej wysokości gęstego włosa – równa i bujna okrywa włosowa nadaje welurowi reprezentacyjnie szlachetny wygląd.

Cechy charakterystyczne: gęsty, równy włos; miękko układający się (gdyby nie jego zimowy ciężar, powiedziałabym nawet lejący – dlatego idealny na płaszcz o swobodnie miękkiej, tańczącej i płynącej linii).

Na zdjęciu: welur z czystego kaszmiru, który nadaje powierzchni tkaniny połyskliwą poświatę, pięknie reflektującą światło.

 

 

Oczywiście, jeszcze nie jeden raz spotkasz materiał, którego w żaden sposób nie będziesz umiała zakwalifikować. Różnorodne sploty, spektakularne przędze, wrabiane efektowne wzory… wyobraźnia projektanta tkanin może wyżyć się do woli. Nietrudno więc spotkać oryginalnie wyglądające tkaniny, których nie da się zaszeregować pod znajomo brzmiącymi nazwami.

 

 

Najlepsza tkanina na zimowy płaszcz: formuła składu

„Warto wiedzieć, że materiały syntetyczne (w szczególności poliester i poliamid) podnoszą trwałość ubrań oraz komfort noszenia (wełna przestaje “gryźć”) dlatego większość producentów decyduje się więc na zastosowanie domieszek. Jeśli taka domieszka nie stanowi więcej niż 20% składu można śmiało uznać dany płaszcz za dobry jakościowo.”

(Cytat, który można przeczytać nie tylko na różnych blogach z ambicjami, ale i w oficjalnych tekstylnych publikacjach.)

 

Ładnie brzmi. Tak racjonalnie, ale… to tylko uspakajająca, mglista półprawda. Dwa zdania, a tyle w nich upakowanej nieścisłości. Rozmawiamy o dobrej jakości, tak?

  • materiały syntetyczne nie podnoszą trwałości wełnianych ubrań, ponieważ wełna sama w sobie jest wyjątkowo wytrzymałym i mocnym włóknem (porównaj z półprawdami na temat kaszmiru);
  • materiały syntetyczne nie podnoszą komfortu noszenia, ponieważ to właśnie w nich pocimy się, przegrzewamy, podśmiardywujemy;
  • większość producentów decyduje się na stosowanie domieszek, ponieważ wełna z syntetykami jest tańsza. Nikt nie jest zainteresowany trwałością naszych ubrań (przecież za rzadko byśmy kupowały), tylko możliwościami redukcji kosztów.

Płaszcz można śmiało uznać za dobry jakościowo wtedy, jeżeli uszyty jest ze 100-procentowej wełny. W idealnym przypadku, ze 100-procentowej czystej żywej wełny.

 

Najlepsza tkanina na zimowy płaszcz: składfot. florence.de; naturstoff.de 

 

Wszystkie są w tym samym kolorze, więc łatwiej będzie nam porównać efekt.

Od lewej: matowa i mięsista – czysta żywa wełna; lekka i jedwabiście połyskliwa – wełna wzbogacona 30-procentowym dodatkiem kaszmiru; przytulna i ciepła jak futerko – alpaka z 15-procentowym dodatkiem wełny.

 

 

Ideą mieszania ze sobą różnych włókien jest to, żeby przy pomocy innego surowca zwiększyć zalety i zminimalizować albo zrównoważyć wady. Decydującym jest zarówno kombinacja poszczególnych składników jak i ich proporcje (skład procentowy). To znaczy, że im większy udział któregoś z surowców, tym większy jego wpływ na walory użytkowe tkaniny (a w konsekwencji – ubrania). Z tego punktu widzenia:

  1. wzbogacenie owczej wełny kaszmirem ma sens zarówno ze względów estetycznych (szlachetny połysk), jak i praktycznych (wełna staje się cieplejsza, lżejsza i jedwabiście miękka). W porównaniu do czystego kaszmiru, który jest kosztownym rarytasem, tkanina o takiej kompozycji jest sporo tańsza.
  2. Dobra wełna grzeje, nie gniecie się, jest mocna i trwała, a wilgoć, kurz i brud nie trzymają się jej powierzchni (sperlają się po niej). Włókna syntetyczne są mało hygroskopijne (nie wchłaniają wody i potu) oraz brudzą się szybko, ze względu na nieprzeciętnie wielką zdolność do elektryzowania. Na gryzienie i drapanie też nie pomogą, ponieważ są to objawy nędznej jakości wełny, której brakuje lanoliny (tłuszczu zwierzęcego, który sprawia, że wełniane włókno jest miękkie, pielęgnuje skórę i trzyma z daleka od niej bakterie). Dlatego dodawanie do wełny syntetyków nie ma żadnego sensu, oprócz maksymalnej obniżki kosztów.
  3. Materiał składający się z kilku bardzo różnych składników budzi moje podejrzenia. Podejrzewam mianowicie, że jest wykonany z jakichś resztek albo niepełnowartościowych składników. Chcę być fair, więc muszę cię przy tym uprzedzić – to jest bardzo subiektywne odczucie (oparte tylko i wyłącznie na mojej zawodowej praktyce :-). Klasycznie krawieckie tkaniny, z którymi pracuję na co dzień, takie jak krepa, satyna, flausz, flanela, welur albo dżersej, wykonane są najczęściej z jednego surowca (100% wełny albo 100% jedwabiu) i nigdy nie mają więcej niż dwóch komponentów w swoim składzie (80% wełna 20% kaszmir,  70% wełna 30% jedwab, 85% bawełna 15% wełna). Wyjątkiem jest chyba tylko żakard.

Wnioski musisz wyciągnąć sama.

 

 

Najlepsza tkanina na zimowy płaszcz: dylematy

„Teściowa uszyła mi z materiału sztruksowego płaszczyk i ociepliła podszewką pikowaną (jakaś watopodobna rzecz) i to było ciepłe…ale sztywne jak cholera a do tego fason mi nie odpowiada. Teraz kupiłam niedouczona płaszcz w mohito – lubię ten sklep, bo nie zauważyłam nic negatywnego jeśli chodzi o jakość. Ale płaszcz poliestrowy, cienki a drogi, marzłam w nim nawet 3 miesiace temu (płaszcz z futerkowym kołnierzykiem więc mi było głupio nosić go w słoneczne wrześniowe dni, a potem juz tylko w nim marzłam). Szukałam czegoś choć częściowo z wełną. Ale….nie istniały takie akurat w tych sklepach, w których patrzyłam, a nie mam ochoty wydawać większych pieniędzy na płaszcz, który mi się znudzi na drugi rok. Teraz zamierzam na allegro kupić jakiś ze składem min. 60%wełny – myślę że będzie mi w miarę ciepło, skoro teraz mam 95% poliester???”

 

Wiesz, co? Nie chodzi mi o to, żebyś nie kupowała wełny z syntetycznymi dodatkami. Chodzi mi o to,  żebyś wiedziała, co kupujesz i żebyś wybierała świadomie.

Powiedzmy sobie szczerze, płaszcz z domieszką sztucznych włókien również może być ładny, a na dodatek jest tym rodzajem zimowego asortymentu, z którym spotkać się najłatwiej. Jednak nie dajmy sobie wmówić, że taki płaszcz jest super praktyczny: łatwiejszy w pielęgnacji albo bardziej trwały. Nie jest. Oprócz tego, że wełna jest najcieplejszym, najbardziej miękkim i trwałym włóknem, jest również nieskomplikowana w pielęgnacji. Wystarczy, jeśli swój wełniany płaszcz będziesz regularnie wietrzyła, od czasu do czasu szczotkowała dobrą szczotką z włosia (żeby oswobodzić go z kurzu i brudu) oraz chroniła przed molami. Wełnę łączy się z poliestrem albo poliamidem tylko z jednego powodu – tak jest taniej.

 

Jeśli myślisz w podobny sposób jak autorka przytoczonego ustępu, nic mądrego ci nie doradzę. Moim zdaniem, płaszcz zimowy musi być uszyty z dobrej 100-procentowej wełny, ponieważ jego zakup nie jest kaprysem albo jednosezonową przygodą.

Prawdziwy ciepły płaszcz zimowy to inwestycja. Nie myl jej z wydatkiem.

 

 

 

Miła Przyjaciółko, jeśli szukasz jeszcze swojej wymarzonej tkaniny na zimowy płaszcz, zajrzyj koniecznie na mojego Facebooka (nie musisz mieć własnego konta, żeby się króciutko rozejrzeć). Życzę owocnych łowów :-)

 

 

Udostępnij
Email this to someoneShare on FacebookTweet about this on TwitterShare on Google+Pin on Pinterest


Komentarze

  1. 555
    1 grudnia 2015

    to ostatnie czerwone włochate z alpaką to mój ulubiony rodzaj tkaniny na zimowy płaszcz :)

    • Monika Frese
      2 grudnia 2015

      Strasznie, no… włochata uroda :-) Ale ja… ja, to chciałabym mieć wszystkie!

  2. olamari
    1 grudnia 2015

    No…., chyba nie wiem do końca z czego właśnie uszyłam płaszcz! ;)
    Tkanina kupiona jako wełniany loden, ale coś mi się teraz zdaje, że nie tylko ( mogę podesłać zdjęcie), chociaż to nie pierwsza rzecz z tej tkaniny i wszyscy mówią, że jest bardzo ciepła. Mnóstwo bardzo przydatnych informacji i wskazówek. Dla mnie super – na pewno nie raz, nie dwa do nich wrócę – dziękuję!
    Moje ulubione słowo z posta: podśmiardywujemy!
    Serdecznie pozdrawiam!

  3. olamari
    1 grudnia 2015

    Ojej, byłam w sklepie! Bolało! Piękne tkaniny, niestety ceny powalają na kolana, jak się podniosę, to sobie jakiś kupon/resztkę kupię. Kiedyś, może…. No, ale jest już kierunek choć na razie poza zasięgiem, niestety!

    • Monika Frese
      2 grudnia 2015

      Podśmiardywujemy?! Ekhm… tak mi się chyba jakoś wymsknęło.
      Ale poczekaj, uszyłaś sobie płaszcz? Zdolna dziewczyna! To teraz opowiadaj i kawa na ławę: fason, kolor, długość…
      Loden nie loden, jak piękny i ciepły, tylko to się liczy (hmm… bardzo jestem ciekawa z czego w końcu uszyłaś swój płaszczyk. To zdjęcie też poproszę monika.frese@lady-and-the-dress.com :-)

      Spokojnie, poczekamy – zobaczymy. Prawdziwe przeceny jeszcze przed nami.

      • olamari
        2 grudnia 2015

        Zdjęcia przesłałam ale kolor na zdjęciu jest bardziej niebieski niż w rzeczywistości. To jest granatowy loden ze średniej długości włosem – granatowym i niebieskim. Długość do kolan, fason “O”. Idealnie wygląda jako dodatek do długich nóg i długiej szyi! 😉 Szkoda, że nie moich!

        • Monika Frese
          3 grudnia 2015

          Oj, Ty! Ale się nabrałam.
          Włos długi i gęsty, a taki kudłaty, że od razu mam ochotę krzyknąć: welur! Ooo, nie… nie mam zamiaru się spierać: być może nie mam racji, być może producenta/sprzedawcę tkaniny poniosła nazewnicza fantazja, a być może to właśnie tak sobie kudłaty loden (bez macania, w ocenie tkaniny jednak się nie obejdzie :-)

          W każdym razie całość wygląda bardzo szafirowo, bardzo ładnie i bardzo rozgrzewająco.

          • olamari
            3 grudnia 2015

            Wg Twojego opisu też stwierdziłam, że to wypisz, wymaluj welur – wcześniej myślałam, że on występuje tylko z krótkim włosem. Już tego nikomu nie “wytknę”, bo sklepu nie ma… Pozdrawiam!

  4. Agnieszka
    1 grudnia 2015

    Oj, warto było jeszcze zajrzeć wieczorową porą ;) Tak, żadnych kompromisów! Wiedziona tym przekonaniem, udałam się wczoraj po swoją wymarzoną mieszkankę wełny z kaszmirem… I wyszłam bez niej – okazało się, że w hurtowni musiałabym kupić cały zapas (co prawda tylko 2 m więcej, ale przy tej cenie koszt znaczny). Będę szukać dalej, a dzięki Pani przekonuję się też do alpaki, więc i pole manewru odrobinę szersze:) Pozdrawiam.

    • Monika Frese
      2 grudnia 2015

      Mhm… hurtowe ceny, ale i hurtowe ilości. Mam nadzieję, że już po świętach zaczną się prawdziwe obniżki cen. Oczywiście, większość tkanin sprzedaje się w regularnej cenie, ale zwykle – i bez żadnych ustępstw na rzecz jakości – można znaleźć tę czy inną fantastyczną okazję.
      Rozumiem, wolałybyśmy tę… ja również będę miała oczy szeroko otwarte :-)

  5. Krystyna
    1 grudnia 2015

    Jakie cudowne te tkaniny, zwłaszcza ten szary flausz, a ja z odłożonych pieniążków musiałam kupić nowe buty zimowe (niezbędne) i znów szycie się odwlecze.
    Zajrzałam na Facebooka i jestem ciekawa co zrobisz z tą alpaką? Bo pewnie będzie Ci krzywda pociąć takie cudo.

    • Monika Frese
      2 grudnia 2015

      Szarość to coś dla Ciebie… ale powinności przodem (chociaż mam wrażenie, że buty to jedyna część damskiej garderoby, której przymiotnik “zbędny” nie dotyczy :-)

      Czytasz w moich myślach? Mam 3,5 m. Będę się owijać.

  6. Pola
    1 grudnia 2015

    Czekałam i się doczekałam, dziękuję:D Ojej, ale mi smaka narobiłaś. Mam teraz niezły dylemat. Napisałam na facebooku. Miłego wieczoru :)

    • Monika Frese
      2 grudnia 2015

      Dzień dobry :-) Wcale się nie dziwię, że nabrałaś apetytu… one są piękne.

      Polu, skopiowałam Twoje pytanie odnośnie płaszcza z FB, żeby również inne panie mające podobny dylemat, mogły wyciągnąć dla siebie wnioski:
      …pytanie odnośnie płaszcza, z tej tkaniny http://tkaniny-italia.pl/luksusowa-alpaca-baby-jasny-rozowy-pastel-p1571.html: czy gdybym chciała prosty płaszcz taki bez wyłogów, tylko…no, taki chanelowski, z okrągłym dekoltem, to ile tego wziąć, i czy krawcowa mogłaby uszyć taki płaszcz bez tego całego podklejania itp (tylko jak sukienkę), i czy tez by dobrze wyglądał, czy nie bardzo?

      Cała uroda płaszcza z alpaki polega na tym, że jest on miękki i bardzo ciepły, więc w zasadzie nie ma żadnego powodu, żeby go czymś podklejać i usztywniać. Czyli mogłaby i na pewno będzie wyglądał ładnie.
      Standardowo, na płaszcz będziesz potrzebowała dwie długości i długość rękawa (jeżeli płaszcz miałby mieć długość 115 cm: 115 x 2= 230 + długość rękawa + ok. 20 cm zapasu na wykończenia itp., czyli co najmniej 3 m). Jesteś szczuplutka (rozm. 36), więc być może starczyłyby tylko dwie długości (ok. 2,5 m), ale jeśli płaszcz miałby być dwurzędowy, lekko rozszerzany albo tylko z paskiem – może być za mało.
      Jest jeszcze jedna rzecz do przemyślenia – ta tkanina “płynie”. Szkoda byłoby ją zamknąć w wąskiej, obcisłej formie.
      Na wszelki wypadek i jak zwykle – skonsultuj ilość potrzebnej tkaniny w oparciu o szczegóły kroju z krawcową. W tej cenie na pomyłki nie można sobie pozwolić.

      • 555
        2 grudnia 2015

        jak się zagląda na fb bez logowania? :(

        • Monika Frese
          2 grudnia 2015

          Na stronie głównej – drugi pasek od góry, zaraz nad tytułem najnowszego wpisu (fb, newsletter, rss, kontakt).
          Facebook, klik :-)

          • 555
            3 grudnia 2015

            no tak robiłam, ale nic nie pokazało i natychmiast kazało mi się zalogować :(

          • Monika Frese
            3 grudnia 2015

            Bezczelny! Mnie, jeszcze zanim założyłam konto, wyrzucał dopiero po jakichś 5 min. i zawsze zdążyłam ciutkę się rozejrzeć :-( Może Krystyna przeczyta i coś nam podpowie, bo kiedyś wspomniała, że nie korzysta z fb, ale moją nowiutką alpakę widziała.

            Krystyno, pomóż!

        • Krystyna
          4 grudnia 2015

          Melduję się z poślizgiem. Co do Facebooka, na głównej stronie klikam na zakładkę Facebook i przewijając oglądam ignorując rejestrację i informację o cookie, które zostają widoczne na górze strony. To działa także w przypadku innych stron www.

          • Krystyna
            4 grudnia 2015

            P.S. Przyszło mi do głowy, że mogę korzystać z Facebooka, ponieważ na moim IP są dwa komputery, a drugi użytkownik nagminnie korzysta z FB.

          • 555
            4 grudnia 2015

            u mnie tak kiedyś było, teraz nie działa :( pewnie wina jakichś aktualizacji :(
            ps. też mam dwa komputery na jednym ip i na drugim użytkownik fb :D

          • Monika Frese
            4 grudnia 2015

            555: specjalnie dla Ciebie, już śpieszę wyjaśnić co tam z tym fb:
            Na tkaniny-italia.pl jest 25% obniżka na materiały z kaszmirem i alpaką, a poza tym pokazałam moją nową miłość :-)

          • Krystyna
            4 grudnia 2015

            To się porobiło, ja dzisiaj po 5-ciu latach absencji zalogowałam się na moje fb konto i z przyjemnością polubiłam Lady and the dress. A w którymś komentarzu pisałam, że tego nie zrobię. Kobieta zmienną jest.
            Ta nowa miłość Moniki cudna jest, też zamierzam podobną mieć.

          • Monika Frese
            4 grudnia 2015

            Zmienna i… nieobliczalna :-) Dziękuję.
            Założyłam to konto, bo brakuje mi miejsca na takie szybkie olśnienia-wtręty-przemyślunki. Ale Kryś, nie wybaczę sobie jak przeze mnie znowu wsiąkniesz.
            P.S. Cudna. Tylko pamiętaj, do owijania!

          • Krystyna
            4 grudnia 2015

            Obiecuję nie wsiąkać, słowo.
            Zamówiłam u Św. M. “Encyklopedię materiałów odzieżowych” G.Baugh i poleciłam ją też Makoszy. Będę miała zabawę robiąc próbnik do książki. Wolę to od fb.
            PS Owijanie jest najlepsze, tylko trudno w tym wyjść do ludzi, no chyba, że to tajemna przyjemność tylko dla Miłych Przyjaciółek.

  7. Anna
    2 grudnia 2015

    Dzień dobry. Potrzebna mi rada odnośnie płaszcza, który mam na oku (na razie jest w szafie znajomej). Płaszcz ten chciałam przysposobić do życia w MOJEJ garderobie ale zastanawiam się czy nie jest cokolwiek “ciotkowaty”… i zużyty- wydaje się że widać to przy kieszeniach. W składzie ma 80% wełny i 20% alpaki- to mnie zachwyca, długość 100cm. uszyty przez Pabia. Zdjęcie pozwolę sobie przesłać na adres mailowy podany wyżej w odpowiedzi na komentarz olamari. Proszę o ocenę i radę: kupić, nie kupić.

    • Monika Frese
      2 grudnia 2015

      Pani Aniu, ratunku! Nic nie widzę! Żadnych szczegółów, żadnego zbliżenia, żadnego człowieka w środku…
      Dlatego moja rada jest taka:
      1. proszę go sobie pożyczyć na weekend,
      2. proszę przymierzyć i obejrzeć się przed lustrem: czy dobrze leży? Jak wygląda w połączeniu z ulubioną długością spódnicy? Czy to, co widzi Pani w lustrze pasuje do nowego wizerunku jakość – kobiecość – odrobina tajemnicy? Czy wygląda Pani w tym płaszczu kobieco i tajemniczo?
      3. Proszę obejrzeć dokładnie wszystkie miejsca, które jako pierwsze zużywają się i niszczą: brzegi rękawów, wloty kieszeni, dziurki na guziki, stan kołnierza (zwłaszcza od środka), podszewkę i tył – czy nie jest zmechacony, przetarty albo wypchnięty na wysokości pupy?
      Jeżeli choćby jedna odpowiedź, na któreś z tych pytań brzmi “nie” – szukamy dalej. Aniu, jeśli już na pierwszy rzut oka ma Pani jakieś podejrzenia (czy dotyczące stylu płaszcza, czy jego stanu), to coś chyba jest na rzeczy. Proszę sobie zaufać :-)

      • Anna
        3 grudnia 2015

        Dziękuję za odpowiedź i przypomnienie, że przecież ja właśnie w taki sposób podejmuję decyzję czy kupić jakąś rzecz: jedna wątpliwość oznacza “nie kupuj”. Zatem decyzja zapadła: to nie jest płaszcz dla mnie. Choć z pewnością wyglądałabym w nim tajemniczo…albo w stylu: nie wiadomo o co chodzi. Obraz mnie samej, otoczonej aurą zagadki i tajemniczości rozbawił mnie setnie. Jeszcze raz serdecznie dziękuje. Cieszę się, że w wirtualnym oceanie spotkałam Panią. Życzę Nam wspaniałego dnia i całego życia.

  8. Sylwia
    2 grudnia 2015

    Piękne materiały. Co jeden to ładniejszy. Zazdroszczę ludziom, którzy potrafią sami szyć. Mój płaszcz juz doszedł. Wygląda przyzwoicie. I nawet rękawy ma równej długości. Czekam tylko na chłodniejsze dni, bo póki co to +10 stopni i deszcz. Mimo tego pozdrawiam cieplutko i czekam na kolejne wpisy.

    • Monika Frese
      2 grudnia 2015

      A właśnie! My tu bez przestanku o zimowych płaszczach, a prognoza pogody na zimę jakaś taka… błee, wietrznie-ciepło-mokra.

      Czyli płaszcz zostaje? Cieszę się. Raz, że nie poleciłam go na wyrost, dwa – jedne z moich najmilszych zimowych wspomnień, dotyczą właśnie ślicznego i ciepłego płaszczyka z H&M :-) I ja bardzo ciepło pozdrawiam.

  9. Anna
    2 grudnia 2015

    Zajrzałam na wspomnianą stronę Supertkaniny i znalazłam: Tkaninę wełnianą Virgin Wool na spódnicę. Kolor “rwie oczy” tak jak lubię ale ma w składzie 20% tajemniczego pl. Czyżby poliester? I po co dodawać go do V W? Jeśli tak, to moje serce z trudem zniesie rezygnację z zakupu. Dziękuję za wprowadzenie w świat naturalnych, szlachetnych tkanin. Nie dowiedziałam się tego w szkole a wolałabym tą wiedzę, zamiast geografii gospodarczej, historii politycznej i obliczania logarytmów. Życzę wspaniałego radosnego wieczoru.

    • Monika Frese
      2 grudnia 2015

      Wiesz, że myślę sobie tak samo? Kontrolna wizyta u lekarza albo niewinna rozmowa na temat suplementów i zaraz się złoszczę, że tak mało wiem o funkcjonowaniu własnego organizmu. Dlaczego stres odbija się na wyglądzie skóry? Albo: co lubi moja wątroba? …nie uważałam na lekcjach biologii czy tylko mi się zdaje, że o paciorkowcach i życiu intymnym pantofelka było za to dużo?

      Tak, jak przypuszczasz Anno – pl od poliester.
      Miłego wieczoru. Również. I dobranoc :-)

  10. Makosza
    2 grudnia 2015

    Dobry wpis, myślałam, że już dużo wiem a tu nowości.
    NIe znam dobrej krawcowej, w moim rodzinnym mieście też nie. Po prostu to będzie wydatek, na który trochę będe zbierać i bezkompromisowo kupię najlepsze na co mnie będzie stać. Oczywiście kolor i fason ten dla mnie idealny.
    Dzieki za ten wpis. Już rozumiem te różnice w cenach.

    • Monika Frese
      2 grudnia 2015

      Dziękuję :-) Jak już powiedziała Anna, szkoda, że nie naumiałyśmy się tego wszystkiego i jeszcze innych paru pożytecznych rzeczy zwyczajnie, w szkole.
      I wiesz, co? Przez ten czas, kiedy sobie oszczędzasz, porozglądasz się spokojnie i rozejrzysz. Kto wie? Być może całkiem przypadkowo wpadnie Ci w ręce cudowny płaszcz albo okaże się, że ktoś może polecić adres świetnej krawcowej.

  11. Agnieszka M.
    2 grudnia 2015

    Piękne zdjęcia pięknych tkanin. Prawie jak dzieła sztuki.
    Oj, ciężko mi się przekonać do myśli, że ubranie może być inwestycją. W tej chwili inwestuję w zęby, to dla mnie priorytet. Na liście dalej są buty i okulary, to są rzeczy, które muszą być porządne, wygodne i się podobać. Ale dzięki komentarzom innych pań zajrzałam do s-h, dziś po raz drugi, i natrafiłam na rzecz w miarę ciekawą. Pochwalę się szczegółowo po odebraniu z pralni.

    • Monika Frese
      2 grudnia 2015

      Jestem za. Popieram bez mrugnięcia okiem listę priorytetów, na których zaraz od góry stoi dbałość o własne zdrowie.
      Ale, jak to “w miarę ciekawą”? Eh, ja to bym chciała zawsze “zachwycające” i “zapierające dech w piersi”… wybacz i pochwal się koniecznie. Prosimy :-)

      • Agnieszka M.
        5 grudnia 2015

        Ciuchami baaardzo rzadko się zachwycam.
        Kupiłam jasnoszarą budrysówkę, zapięcie na kołki i zamek, kaptur. Skład 70% schurwolle, 20% poliamid, 10% kaszmir, podszewka niestety 100% poliester. Rozmiarowo ok, kolor prawie idealny (szary dobry dla mnie, choć lepszy byłby ciemniejszy). Oceniam, że jak za 64 zł to jest całkiem dobrze. Cena jak na s-h niska nie jest, ale to taki z tych droższych, to i tak było dniu najniższej ceny, pół godziny przed zamknięciem i całkowitą wymianą towaru (przypadkiem, że tego dnia, akurat tamtędy szłam). Pewnie bym nic nie kupowała teraz, gdyby nie dziura w redingocie po siostrze – który zresztą jest czarny, czyli dla mnie fatalny.

  12. Joanna
    4 grudnia 2015

    Pani Moniko, proszę o wyjaśnienie zagadki. Czytam sobie i czytam post z zaciekawieniem a moje myśli lecą ku mojemu staremu płaszczowi, który kupiłam dobre 7 lat temu. Skład: 90% wełna, 10% kaszmir (niestety metka się starła i nie wiem jaka to wełna), a marzłam w nim niesamowicie- dlaczego? Czy na właściwości grzewcze ma wpływ grubość takiego materiału, czy to skład był oszukany? Zamiast zimowego płaszcza miałam wiosenno-jesienny. Nadmienię, że płaszcz jest polskiej marki Chwirot i kupiłam go za ok 800 zł.
    A tak jeszcze przy okazji tego płaszcza: byłabym bardzo, bardzo wdzięczna za poruszenie kiedyś tematu wyboru rozmiaru. Płaszcz posiadam w rozm. 40, lecz schudło mi się i teraz dosłownie na mnie wisi. Znalazłam więc w sklepie podobny w kroju płaszcz tej marki i co? 38 wszędzie za ciasne, 40 za ciasne w biuście! ??? Nic nie rozumiem. Podobnie mam z wyborem rozmiaru robiąc zakupy przez internet, np. przeglądam ofertę jednej z sieciówek i mam chrapkę na spódnicę. Sprawdzam tabelę rozmiarów- 40 idealne jakby szyte na mnie. Idę do sklepu i w rzeczywistości jestem pomiędzy 36 a 38.
    Przepraszam, że się tak rozpisałam. Pogubiona:)

    • Monika Frese
      4 grudnia 2015

      Rozmawiałyśmy już sobie w komentarzach do Zimowy płaszcz. Przegląd klasycznych modeli o tym, że zimowa wełna powinna być mięsista, gruba (w sensie “wiem, co trzymam w ręku”), włochata i ogólnie ciężka. Ciężka nie znaczy ocieplona, tylko o wysokiej gramaturze. Na przykład, jeśli klientka zamawia u mnie zimowy płaszcz, szukam wełen płaszczowych o gramaturze powyżej 400 g na metr bieżący (wyjątki potwierdzają regułę, więc bardzo “puchaty” flausz albo kaszmir, który jest wyjątkowo ciepły – mogą być lżejsze). Jeżeli dziewczyna jest zmarźlakiem – tak jak ja – szukamy materiału, który nie tylko “waży”, ale jest utkany z najcieplejszych wełen (czysty kaszmir, wełna wielbłądzia, alpaka).
      Oczywiście, kupując w sklepie możemy tylko zdać się na skład (w którym nie ma ani słowa o gramaturze) oraz zaufać sprzedawcy mając nadzieję, że wie z jakim towarem ma do czynienia i że nie chce nam niczego wcisnąć za wszelką cenę. Dlatego próba samodzielnej oceny tkaniny ma sens (i dlatego opisuję i pokazuję na zbliżeniach wszystko tak dokładnie :-)
      Firmy Chwirot nie znałam, ale znalazłam. 7 lat temu ta sama kwota miała inną siłę nabywczą, jednak dzisiaj nie widzę (online) ani jednego płaszczyka tej firmy bez sztucznych domieszek. W cenie ok. 800 zł też nie. Cena zresztą jest niezłym wyznacznikiem jakości płaszcza, więc trzymam się tego, co już powiedziałam w jednym z poprzednich wpisów płaszczowej serii, cyt. “znalezienie płaszcza, w którym nie byłoby się wstyd pokazać i który uszyty byłyby ze 100-procentowej wełny, poniżej tysiąca złotych jest niemożliwe.”

      O rozmiarach chętnie. Będzie. Zwłaszcza o tych magicznych 40-kach, które okazują się 36/38 (a klient cieszy się, że jest taki szczupły i z radości… aż chce się kupować).
      Ha! No to mnie też wyszło A4 :-) Pozdrawiam

  13. M.
    4 grudnia 2015

    Piękne te tkaniny :)
    A czym się różni wełna “zwykła” od, powiedzmy, super 150? Ich właściwości się bardzo różnią?

    • Monika Frese
      4 grudnia 2015

      Wełna super jest określeniem, którego używa się rozmawiając o najlepszych gatunkach wełen garniturowych (kostiumowych ma się rozumieć też). Taka wełna nie ma nic wspólnego z wełnianą tkaniną na płaszcz, ale bardzo się cieszę, że o niej wspomniałaś. Chętnie się rozgadam, na przykład przy okazji omawiania formalnego ubioru do pracy.
      P.S. Jakby co, to pokazywałam już przykłady takich wełen, tyle że bez wdawania się w techniczne szczegóły.

      • M.
        4 grudnia 2015

        No dobrze, na płaszcz nie, a, powiedzmy, na sukienkę lub spódnicę? I czy można ją nosić na nagą skórę?
        Mam sweter z wełny parzonej i jest miły, nie drapie, ale mierzyłam niedawno sweter wełniany w Benettonie, niby w całości wełna merino, a gryzł tak, że nie wytrzymałam w nim nawet 5 minut. Po tym doświadczeniu miałam przez jakiś czas uraz do wełnianych swetrów.
        A ja baaardzo chętnie poczytam o okołomarynarkowych problemach! :)

        • Monika Frese
          4 grudnia 2015

          Na nagą skórę? Wełnę kostiumową? Nieee. Nie z powodu “gryzienia”, tylko dlatego, że taka wełna nadaje się wyłącznie do czyszczenia chemicznego.
          Dobra wełna nie gryzie – obojętnie czy ta dziana czy tkana. Wełna drapie i gryzie tylko wtedy, jeśli jest kiepskiej jakości. Ale o tym będziemy sobie już niedługo gadać (wiem, obiecanki cacanki, ale w końcu “dojrzałam”).
          Dlatego… spokojnie. Powoli. Bez pośpiechu. Będzie wszystko :-)

      • 555
        6 grudnia 2015

        jak to “nic wspólnego”???? a surowiec, kochana? ;)

  14. iwona
    5 grudnia 2015

    nawiązując trochę do komentarzy pod poprzednimi wpisami pragnę się pożalić. Mianowicie ostatnio czuję się jak Julia z Pretty woman (i nie chodzi w żadnym wypadku o wizualne podobieństwo). Tzn. mam kasę, mam listę potrzebnych i wymarzonych rzeczy, i nie mam gdzie ich kupić. Nie pociesza mnie myśl, że zaoszczędzę, bo chciałabym mieć w czym chodzić. Sklepy pozmieniały rozmiarówkę i teraz noszę rozmiar 32 (przez lata pasował mi 34, nie, nie schudłam), a mało kto szyje w takim rozmiarze. Ci co szyją, robią to źle albo ze złych materiałów. Poszukiwania krawcowej, która spełniłaby moje pedantyczne wymagania spełzły na niczym (wierzcie mi, jak się raz ma w ręce porządnie i zgodnie ze sztuką uszytą rzecz, na resztę nie chce się patrzeć, nawet jeśli są “wystarczająco” dobre).

  15. Gusia
    6 grudnia 2015

    “podśmiardywujemy” ? wtf ? nie lepiej napisać że zaczynamy śmierdzieć ?

    • Agnieszka M.
      6 grudnia 2015

      Cytuję: “wtf?” Nie mogłaby Pani wyrażać się parlamentarnie? Trzeba zaraz wulgaryzmami operować?

    • Monika Frese
      7 grudnia 2015

      Gusia? Nie lepiej poszukać sobie bloga na własnym językowym poziomie?

      Agnieszka, Irensa, czuwacie? Kochane.

  16. Irensa
    6 grudnia 2015

    No niestety taka jest smutna prawda. W tkaninach ze sztucznych włókien właśnie “podśmiardywujemy” i najlepszy dezodorant plus częsta kąpiel niewiele pomoże! A prezentowane tkaniny po prostu przepiękne, co widać, słychać i czuć!

  17. Aga
    8 grudnia 2015

    Kochana, zgadzam sie z Toba w 100%. Nie ma kompromisow, jezeli chodzi o dobra jakosc!!!!
    Lepiej jest NIE KUPIC sobie kolejnej rzeczy za kilkanascie zlotych (Euro) i byc za jakis czas niezadowolona, tylko dlatego, ze bardzo nam sie podoba, no ale jakosc nie jest taka, jak bysmy chcialy. O nie!!!
    Lepiej jest zaoszczedzic sobie i uzbierac, a potem kupic ta naprawde cudowna, jedyna, w 100% perfekcyjna sztuke np. ta: http://de.maxmara.com/p-6086325906007-veruska-grau (w tym przypadku bede musiala troszke poszukac, bo tutaj juz wyprzedane, ale sie nie poddaje ;-) )
    Pozdrawiam cieplutko i zycze wszystkim poszukujacym cierpliwosci i udanych zakupow (wyprzedaze tuz tuz)

    • Agnieszka M.
      8 grudnia 2015

      A tu też podszewka z wiskozy…

    • Monika Frese
      8 grudnia 2015

      Ma się ten wybredny gust, nie ma co… cudowna. Na pierwszy rzut oka widać, że mięciutka i przytulna tkanina. I stonowana barwa, która nie przytłacza urody materiału, i wąskie ramiona, i żadnego nadmiaru detali, i… (a o lisie nic nie wspomnę, bo możemy go sobie darować). I no właśnie – i podszewka z wiskozy.

      Ściskam mocno za te entuzjatyczne wykrzykniki :-)

  18. Ola
    9 grudnia 2015

    Podpisuje się pod wpisem czterema kończynami. Mam płaszcz 100% wełny kupiony kilkanaście lat temu. Cena wyjściowa była wysoka bo to Pierre Cardin dla Pabii. Nigdy nie był prany, nigdy prasowany. można go zgnieść i nie widać na nim zagnieceń. Fason klasyczny. Niestety trochę przetarł się przy mankietach więc wymyśliłam, że obetnę dół bo jest bardzo długi i zrobię coś w rodzaju mankietów. Naprawdę było warto go kupić.

    • Monika Frese
      9 grudnia 2015

      Kilkanaście lat temu? Myślę… że nie trzeba nam lepszych referencji :-)
      Olu, zanim nożyce pójdą w ruch, może zajrzy Pani na wpis o przedłużaniu rękawa?

  19. Anna
    16 grudnia 2015

    CO Pani myśli o takim płaszczu?
    Czy te 5%nylonu mocno go dyskwalifikują?
    http://www.e-taranko.com/product-pol-35412-PLASZCZ-Z-WELNY-ALPAKI.html
    ANia

    • Monika Frese
      16 grudnia 2015

      Wcale. Jeśli już coś tu jest do zdyskwalifikowania, to tylko ta okropna czapa. Na szczęście nie jest w pakiecie :-)

  20. rawita
    20 stycznia 2016

    Moniko, zainspirowana Twoim wpisem (dopiero z niego dowiedziałam się, czym jest wełna ze strzyży) ruszyłam na poszukiwania sensownego płaszcza na wyprzedaży. Naprawdę jest ciężko coś dobrego znaleźć, wełny 100% nie spotkałam wcale. Ostatecznie udało mi się upolować w Simple piękny, szlafrokowy, szary płaszcz o składzie 80% wełna ze strzyży, 20% poliamid. O zakupie zadecydowała świetna forma i bardzo duża obiżka. Gdy patrzę na zdjęcia przykładowych tkanin podejrzewam, że to welur. Tkanina jest barzo gęsta i miękko się układa, ale jest zaskakująco cienka. Czy tak ma być?
    Póki co przy -12 rankiem wychodzę do pracy w kożuchu, planuję wypróbować nowy zakup jak będzie kilka stopni cieplej.

    • Monika Frese
      20 stycznia 2016

      Siedzę sobie polerując wpis o wyprzedażach, w którym również znajdzie się kilka płaszczy. W Simple online znalazłam dla nas kilka bardzo ładnych modeli z wełny, ale nie widzę podobnego do tego z Twojego opisu.
      Czy tak ma być? Bez macania, pardon, trudno powiedzieć (ech, szkoda, że nie dopytałaś się w sklepie). Fakt, że materiał jest gęsto tkany i wygląda jak welur (czyli jest włochaty) rokuje bardzo dobrze, ale czy te rokowania się potwierdzą?
      Trzymam kciuki, już wkrótce przekonasz się sama. Na żywym organiźmie.

      • rawita
        20 stycznia 2016

        Dziękuję:) To chyba jednak nie welur, może loden, bo jest taki jakby sprasowany. Wiem, że to kompletnie różne typy, ale zasugerowalam się zdjęciem. Pani w sklepie nie była zorientowana w kwestii materiału, wbrew metce mówiła, że 100% wełna. Ale najważniejsze, żeby grzał i dobrze się nosił. To taki https://simple-cp.com/odziez/plaszcze/opl16936-t0762-00031. Z kozakami na obcasie z lśniącej, czarnej skóry wygląda lepiej niż na zdjęciu, więc wiążę z nim duże, stylizacyjne nadzieje.

        • Monika Frese
          21 stycznia 2016

          Wcale się nie dziwię, że zdecydowałaś się go kupić. To jest bardzo ładny płaszcz – bardzo klasyczny i bardzo ponadczasowy, zarówno jeśli chodzi o formę, jak i o kolor. A do tego ta cena! Tkanina wygląda raczej na sfilcowaną (gęstą i sprasowaną) niż włochatą, ale jakby co… to przecież masz jeszcze ciepły kożuszek.

          Dzień dobry :-)

  21. rawita
    21 stycznia 2016

    Dziękuję, miło mi, że Ci się podoba :)

    • Monika Frese
      21 stycznia 2016

      Właśnie chciałam dopisać post scriptum do mojego komentarza, ale byłaś szybsza:
      Przepraszam za podejrzenie, że nie wywiedziałaś się w sklepie dokładniej co i jak. Zakładam, że same musimy brać odpowiedzialność za nasze zakupowe decyzje, ale zapominam, że personel sklepowy nie dość, że często nie umie pomóc, to jeszcze sam potrzebuje pomocy. To tyle, cześć :-)

  22. marta
    18 maja 2016

    hej, a czy w ogole jakies firmy teraz robia plaszcze z czystej zywej welny, bo nic nie moge znalesc?

    • Monika Frese
      19 maja 2016

      Robią. Proszę zajrzeć do wpisu o przecenach (oprócz tego, w każdym płaszczowym wpisie, np. pod zdjęciami albo w komentarzach, pojawiają się nazwy niezłych marek).

  23. Pi1992
    12 lipca 2016

    Dzień dobry, a czy mogłaby Pani doradzić, czy taka tkanina nadałaby się na jesienno-zimowy płaszczyk? W zimie najpewniej i tak będę ocieplać go dodatkową narzutką, bo straszny ze mnie zmarzluch odkąd schudłam :(

    https://www.tkaniny.net/81-4578-052_spilsniany-loden-5.html

    • Monika Frese
      12 lipca 2016

      Dzień dobry, według tego, co czytamy przy opisie materiału:
      – czysta żywa wełna (czyli jej najlepszy rodzaj),
      – spilśniana (czyli zagęszczona i ciepła),
      – nadaje się na modne i ciepłe stroje jesienne i zimowe,
      tak. Jeśli miałabym się do czegoś przyczepić, to do nazewnictwa (to ma być dzianina i loden w jednym, ale o lodenie pisałam wyżej – loden nie jest miękką dzianiną) i do zdjęcia, które przedstawia uszytą z tego materiału spódnicę. Jeżeli da się z niego uszyć spódnicę, to znaczy, że nie może on być ciepły i gruby. Narzutka zimą – gdy temperatury spadną poniżej zera – będzie zatem na pewno potrzebna.

      Proszę zapytać o możliwość otrzymania próbki. Poznanie przez dotyk, to najlepsza metoda, żeby ocenić czy tkanina nadaje się do naszych celów.

      • Pi1992
        19 lipca 2016

        Dziękuję Pani bardzo!

        • Pi1992
          25 sierpnia 2016

          Jeszcze raz proszę Panią o pomoc.

          Ale najpierw mała dygresja. Byłam wczoraj z Mamą u krawcowej, która proponowała mi tkaninę z 40% wełny oraz wiskozy i poliestru w nieznanej proporcji oraz inne tego typu. Wracając do domu dyskutowałam z Mamą upierając się, że to nie są materiały wysokiej jakości, w końcu przeczytałam Jej powyższego posta i ze zdziwieniem usłyszałam, że to Ją przekonuje (moją Mamę wcale niełatwo do czegoś przekonać) i żebym kupiła coś lepszego. Tak więc bardzo dziękuję.

          Pojawił się jednak kolejny dylemat. Dalsze rozważania nad szyciem płaszcza (który w zamierzeniu ma być intensywnie użytkowanym płaszczem na wiele sezonów, i to takim, żebym nosiła go z przyjemnością, a nie “z braku laku”) doszłam do wniosku, że z lodenu nie wyjdzie mi to o czym marzę – taka piękna fałdzista rzecz o łagodnych liniach i miękkim kołnierzu. Płaszcz ma być przy tym wielofunkcyjny i zakładający ciążową zmianę wymiarów, ale przede wszystkim bardzo trwały. Jestem gotowa na duży wydatek, ale tylko o ile miałby mi się takowy zwrócić. Płaszcz będzie używany codziennie lub prawie codziennie, w pociągach i autobusach, możliwe że czasem będzie go trzeba zwinąć i włożyć do niewielkiej szafki, że czasem zmoknie i tak dalej. W tej sytuacji nie jestem do końca pewna, czy powinnam kupować luksusowy materiał, boję się po prostu że takie użytkowanie go “wykończy”.

          Mam na oku coś takiego: tkaniny-sklep.com.pl/pl/p/Tkanina-welniana-kaszmir%2C-kupon-3%2C20-mb-M01291-A/1120
          Wydaje się dobra patrząc na skład i cenę, ale nie ma nic o tym czy to żywa czy też jakaś gorszej jakości wełna.

          Z kolei coś takiego: sklep.supertkaniny.com/pl/p/Flausz-welna-Virgin-Petrol/9471 ma w składzie żywą wełnę, ale niestety także poliester. I jest dużo tańsza.

          Albo ta: sklep.supertkaniny.com/pl/p/Flausz-welna-kaszmir-MEDIUM-GRAY-SZARY/6988 – znów ani słowa o gatunku wełny, ale jest kaszmir. Niestety poliester także.

          Bardzo proszę o pomoc, jeśli znajdzie Pani chwilę, bo już w głowie mi się kręci (choć wybór nie jest wcale taki szeroki, jeśli ma się określone wymagania co do składu, struktury, gramatury, a także koloru). Czy na płaszcz o opisanym przeznaczeniu lepiej wybrać luksus, czy coś tańszego, czego nie będzie aż tak żal gdy się zniszczy? A poza tym – czy wełny po 60-80 zł/mb mogą być dobrej jakości?

          • Monika Frese
            27 sierpnia 2016

            Kingo (przepraszam, ale jest mi przyjemniej rozmawiać, zwracając się po imieniu) rozumiem Pani niepokój.
            Na temat wełny krąży olbrzymia ilość mitów i ciągle słyszymy, że wełna jest delikatna, a wełniany płaszcz nie nadaje się na nasze warunki klimatyczne i w ogóle trzeba się z nim obchodzić jak ze śmierdzącym jajkiem. Proszę jednak zapytać kogoś, kto powtarza takie “mądrości” czy są to doświadczenia z pierwszej ręki, a zwykle okaże się, że “no nie, ale słyszałam…” albo “…koleżanka mi mówiła”.
            Wszystko, co mogłabym doradzić na temat zimowego płaszcza, powiedziałam już w powyższym wpisie (i całej serii artykułów na temat), powtórzę więc z tylko: dobra wełniana tkanina świetnej jakości jest najładniejszym, a jednocześnie najbardziej praktycznym materiałem na zimowy płaszcz, jaki można sobie zamarzyć.

            W Pani komentarzu pojawia się sporo pytań. Spróbujmy je usystematyzować:
            1. Czy wełny dobrej jakości mogą kosztować 60 – 80 zł/mb? Nie, jeśli rozmawiamy o czystej żywej wełnie. Taka wełna to wydatek co najmniej 140 zł/mb, a im większy dodatek ekskluzywnych włókien – kaszmiru, alpaki, wełny wielbłądziej – tym więcej (np. z 20% dodatkiem kaszmiru, powyżej 180 zł/mb). Wszystko co w handlu detalicznym kosztuje mniej budzi moje wątpliwości (wyjątkiem są końcówki tkanin, wyprzedaż tkanin z ostatniego sezonu albo obniżki w związku z zamknięciem sklepu, który pozbywa się towaru za bezcen).
            Jeśli sama miałabym wybierać między czystą żywą wełną z minimalnym (5-10%) dodatkiem włókien syntetycznych, a podejrzanie tanią wełną z kaszmirem, wybrałabym pierwszą tkaninę.
            2. Najbardziej wytrzymałe wełniane materiały płaszczowe to gęsto tkany loden albo gabardyna. Tkaniny na płaszcz o miękkiej linii, to przede wszystkim flausz i welur.
            3. Jeżeli chodzi o praktyczną stronę, to pomijając skład, zastanowiłabym się poważnie nad kolorem. Jasne czy ciemne, wszystkie tkaniny brudzą się tak samo, tyle że na tych o średnio nasyconym, niejednoznacznm kolorze (tkanym z różnobarwnych włókien, np. szary melanż z Pani ostaniego linku albo tweed z 4 fot. od góry) zabrudzenia są najmniej widoczne.
            4. I najważniejsze: czy na codzienny zimowy płaszcz lepiej wybrać luksus czy coś tańszego? Jestem przekonana, że w życiu zawsze trzeba wybierać najlepsze na co można sobie w danej chwili pozwolić. Owszem, płaszcz z pięknej, dobrej jakościowo tkaniny jest luksusem, ale przede wszystkim zimową koniecznością.

            Kingo, podczas pierwszego poważnego zakupu zwykle pojawia się sporo wątpliwości, ale zapewniam Panią, że nie ma nic przyjemniejszego, niż otulić się cudownie miękkim i cudownie ciepłym wełnianym płaszczem w bury, zimowy poranek… ciepło pozdrawiam i proszę koniecznie uściskać ode mnie Mamę :-)

  24. Catherine
    21 lipca 2016

    Wspaniały artykuł!!! W końcu ktoś mówi jasno “jak jest” :D Paniom szukającym płaszczy, swetrów itd – polecam olx.pl i allegro – ludzie często sprzedają używane lub nawet nowe 100% wełniane piękne rzeczy za dosłowny bezcen! Swój ulubiony wełniany sweter Abercrombie&Fitch kupiłam za…30zł!! Jest przepiękny, trwały, nie wymaga tyle prania, bo wełna jest po prostu fenomenalnym materiałem. NIGDY, naprawdę nigdy nie dajcie sobie wmówić, że te syntetyki to coś przydanego czy dobrego. Nie dość, że szkodzi Wam zdrowotnie, to jeszcze za każdym razem gdy pierzemy te gówniane materiały do środowiska trafia masa mikro-plastiku, który nas zwyczajnie zatruwa. W sklepach tylko poliestry, akryle itp. duperele. Ciuchy “do pierwszego prania” bo potem bezużyteczne. Oczywiście, że jest to na rękę firmom – one są sprzedawać, a nie bawić się w jakość. Na szczęście jeszcze można dostać w formie surowych materiałów świetne rzeczy i uszyć sobie coś samemu albo znaleźć krawcową. Serdecznie to polecam – lepiej mieć jeden czy dwa super ciepłe swetry, które uwielbiacie nosić niż 10 gównianych syntetyków, które duszą ciało i w których jest zimno. Lepiej wydać parę stów na porządną rzecz, ale taką którą się nosi z przyjemnością i która jest dokładnie uszyta na Wasz wymiar niż 10, których nie lubicie nosić.

    • Monika Frese
      22 lipca 2016

      Policzyłam! Sześć wykrzykników w pierwszych trzech zdaniach (trzy pierwsze już należą do moich ulubionych :-)
      Catherine, dziękuję Ci za ślicznie za te wykrzykniki, dziękuję za polecenia i za Twój entuzjazm, który dosadniej i krócej wyraża moje własne poglądy.

      Czytam sobie właśnie, że na Karaibach temperatury w ciągu dnia nie spadają poniżej 25°C i zastanawiam się, kiedy i w jakich okolicznościach, Ewa w rajskim ogrodzie może potrzebować wełnianego sweterka… wieczorem? … w klimatyzowanych pomieszczeniach? Opowiedz nam, proszę.

  25. M.
    23 września 2016

    Zima się zbliża, problem braku porządnego wełnianego płaszcza powraca do mnie jak bumerang. Zastanawiam się nad zakupem jednego, jest śliczny, w 100% z wełny, ale nie ma podszewki i to mnie trochę powstrzymuje. Czytałam Twoje posty o podszewkach, jakości, ale nadal nie wiem, czy kupić i zdecydować się na podszycie go np. wiskozową podszewką? Kosztuje 650 zł, więc nie jest to zabójcza cena za płaszcz :)

    • Monika Frese
      24 września 2016

      Rozważam właśnie, co zrobiłabym na Twoim miejscu i najważniejszy wniosek już mam! Jeśli będziesz w nim zabójczo wyglądać, to chyba nie ma sobie nad czym dłużej łamać głowy :-)
      To trochę tak na żarty, ale na serio również, bo przede wszystkim powinnać płaszcz przymierzyć. Jak w nim wyglądasz? Czy świetnie na Tobie leży? Czy jest wystarczająco ciepły? Czy będzie Ci do wszystkiego pasował? Czy ma zadatki na ponadczasowego klasyka, którego będziesz mogła nosić przez kilka kolejnych sezonów?
      Jeżeli na wszystkie te pytania odpowiedź będzie twierdząca, rozważ wersję z wszyciem podszewki. Koszt płaszcza naturalnie się zwiększy (zwłaszcza, jeśli zlecisz usługę krawcowi), ale dużym plusem takiego rozwiązania jest to, że nie jesteś zdana na poliestrową regułę, tylko masz całkowity wpływ na rodzaj podszewki… to może być porządna wiskozowa satyna, ale również ciepły, pikowany ocieplacz albo nawet (bo czemu nie?) sztuczne futerko.

      • M.
        24 września 2016

        Chętnie postąpiłabym zgodnie z tą radą, która brzmi bardzo rozsądnie :) Tyle, że płaszcz wypatrzyłam w internetowym sklepie (a dokładniej o tutaj -> http://cloudmine.pl/produkt/femilitary/), więc nie bardzo mam możliwość stacjonarnego mierzenia go. Może po prostu zamówię i jeśli nie będzie leżał jak trzeba, zwrócę…?
        Wizualnie odpowiada mi jak żaden inny, niebanalny kolor, prosty krój. I będzie pasował do martensów i angielek ;)
        O poliestrowej podszewce nie ma mowy, odkąd zainteresowałam się jakością ubrań, kupuję tylko naturalne materiały – głównie jedwabie i wełny, więc na pewno nie zdecyduję się na nic z tego materiału :) Zdecydowanie wolę mieć małą, starannie wyselekcjonowaną szafę niż dużą, pełną sieciówkowych szmatek marnej jakości.

        • Monika Frese
          24 września 2016

          Obojętnie, sklep stacjonarny czy online, ubranie trzeba zawsze przymierzyć. Zresztą zakupu przez internet dotyczy to szczególnie, ponieważ w inny sposób nie można przekonać się o grubości, strukturze i dokładnej barwie tkaniny. Pomijając już dopasownie.
          Ale sądzę, że problem leży gdzieś indziej. Dobrze, że podesłałaś link… już widzę w czym rzecz. Podlinkowany płaszcz, bez względu na swoją urodę, nie jest modelem, który można zaliczyć do kategorii “porządny wełniany płaszcz na zimę”. To jest płaszczyk przejściowy. Przekonuje mnie o tym krój z mocno wyciętym przodem oraz zapięciem na jeden guzik, przekonuje mnie o tym tkanina. A cena tylko potwierdza moje przypuszczenia.
          Ale wiesz, co? Przymierz go i tak. Być może nie mam racji. Być może nie jesteś takim zmarźlakiem jak ja i lżejszy płaszcz jest właśnie tym, czego potrzebujesz. A być może będziesz go miała z głowy, bo rzeczywistość okaże się bardziej pospolita od wyobrażeń przywołanych świetnymi zdjęciami :-)

          P.S. Dzięki za fajny adres (na pierwszy rzut oka niezłe, bardzo nowoczesne sylwetki i wysmakowane dodatki). Chętnie się porozglądam.

  26. Kasia
    27 września 2016

    A ja z pytaniem z trochę innej beczki. Rozglądałam się za płaszczem bardziej zimowym, wełnianym. Trafiłam na kilka, piękne z dodatkiem kaszmiru, na wiskozowej podszewce. Ale co z ociepleniem? Nigdzie nie ma już płaszczy “watowanych”. Podobno już od kilku lat takich nie szyją. Czy rzeczywiście grubsza wełna wystarczy?
    Mam ukochany płaszcz, z czarnej wełny z bardzo wyraźnym prążkiem, z nieistniejącej już Modeny, szlafrokowy, kupiony za pierwsze zarobione pieniądze ponad 10 lat temu, on ma ocieplenie w postaci jakiejś tkaniny wówczas nowej technologicznie, lekkiej, ciepłej niczym 4 wełniane swetry (tak twierdziła metka)! Faktycznie ciepły ten płaszcz, piękny, ukochany, ale już nieco znoszony i musiałam go zastąpić. Upolowałam ukochany krój szlafrokowy w kolorze ciemnego bakłażana, ale bez ocieplenia i tak się zastanawiam, czy to wystarczy na zimę… Pocieszy mni Pani, Moniko, czy podłamie?

    • Marrus
      27 września 2016

      Można uszyć coś w stylu podpinki, ale ja bym tego nie wszywała w płaszcz tylko dopinała kiedy trzeba. Wtedy płaszcz jest bardziej uniwersalny na różne warunki pogodowe. Może to być również zupełnie osobna katana zdejmowana z płaszczem, która samodzielnie też może występować jako okrycie wierzchnie np jesienią. Osobiście bardzo lubię takie rozwiązania z możliwością dopasowania.

    • Monika Frese
      28 września 2016

      Ja też. Ruchoma podpinka, np. z pikowańca, albo futrzana kamizela, którą można nosić pod spodem lub na wierzchu. Takie rozwiązania wyglądają jednak najlepiej do kurtek albo płaszczy w swobodnym stylu. Eleganckiej sylwetce trochę w nich ciężko.

      Kasiu, płaszcz uszyty z wełnianej tkaniny o gramaturze powyżej 600g/m.bieżący jest ciepły jak futro. Tak się też czuje w dotyku. Jak się czuje w dotyku ten szlafrokowy bakłażan? Jeśli cienko i nie-mięsiście, to pewnie będzie w nim Pani marzła. Jeśli włochato, puchato, ciepło i w ogóle (proszę porównać z opisem wełnianych tkanin powyżej), to z pewnością nie.
      Na pocieszenie oczywiście :-)

      • Kasia
        28 września 2016

        Moniko,
        “Obmacałam” ten płaszcz i wymiętoliłam…jest dość zbity i dość włochaty, obstawiam welur, bo z gabardyny mam ten stary ideał, który to mój kolega na studiach ośmielił się oszacować jako… Sztruksowy :)
        Z lodenu mam czarny, lekko wojskowy, flausz to też nie jest.
        Jest grubszy niż loden i grubszy niż ten gabardynowy, zatem jest szansa :) ale dałyście mi do myślenia z podpinką. Mam taką leciutką puchową kurteczkę a la żakiet. Może się nada…
        A propos wełny… po lekturże Pani bloga wystawiłam zakupowe radary na czarną wełnianą kiecę koktajlową. Taką uniwersalną, do tańca i do różańca. I w Simple takową wypatrzyłam. Czysta wełna ze strzyży, 2% elastanu, połyskująca, mięsista, na acetatowej podszewce, bez rękawów, dołem lekko falująca. Przeceniona z ok. 800 zł na 215 zł. Kupiłam ją tuż przed urodzinami i miałam w czym świeczki z torta zdmuchiwać :-)
        A w temacie poliestrów… Kilka lat temu w Monnari czy Taranko czy też Solarze często i gęsto pojawiały się sukienki z jedwabiu, na lekkich jedwabnych podszewkach, w całkiem rozsądnych cenach… Mając dwadzieścia kilka lat, posiadałam sukienki jedwabne sztuk pięć. Do tej pory je mam… Na chwilę obecną jedwabnych sukienek niemal nie widać, a ceny poliestru i wiskozowych poszybowały w górę. Spytałam jakiś czas temu sprzedawczynię w Taranko, co się podziało z jedwabnymi sukienkami. Odpowiedź mnie podłamała… Otóż klientki skarżyły się, że się mną… Ech, takie damy…

        • Monika Frese
          28 września 2016

          Wiesz, że faktycznie: przecież moja własna mama kupiła parę lat temu w Monnari śliczną sukienkę z wrzosowego jedwabiu. A teraz nic tam nie ma. Takie damy… to im damy.
          Za to z tą małą czarną trafiłaś fantastycznie. Bombowa przecena… oj! Czyżby dlatego, że reszta dam woli pancerne poliestry? Tak czy siak, mam nadzieję, że będzie się świetnie nosiła :-)

          P.S. Gęsty, grubszy, dość włochaty? Jak dla mnie brzmi całkiem zimowo.

        • Kasia
          22 lutego 2017

          Wiem i ubolewam, Moniko, że c.d. nie nastąpi, ale doskonale rozumiem powody. Mam nadzieję, że wspaniale realizujesz się zawodowo i artystycznie! Piszę jednak, by dać informację zwrotną dla czytelniczek o podobnych dylematach jak ten mój z jesieni, mianowicie, czy płaszcz z mięsistej wełny bez ociepliny da radę zimą. Otóż zima w tym roku z prawdziwego zdarzenia, a ja oblatałam cały ten czas w rzeczonym płaszczu i było mi cieplutko. Fakt, że nosiłam w tym roku wyłącznie wełniane swetry pod spodem, ale przy minus 17 stopniach miałam płaszcz, wełniany sweter, koszulę i jedwabną koszulkę na ramiączkach i nie odczułam zimna na ciele osłoniętym płaszczem. Zaopatrzyłem się w też w ogromniasty szal z mięciutkiej wełny w zbliżonym kolorze do bakłażana i uzyskałam elegancki total look przy ogromym komforcie ciepła. Kocham wełnę miłością już chyba dozgonną :)

          • Monika Frese
            23 lutego 2017

            Kasiu, dziękuję za ten fantastyczny opis ciepłej, zimowej garderoby! Zgadzam się z Tobą co do słowa – wełniano-jedwabne warstwy to jedyna pewna metoda na szykowne przetrwanie minusowych temperatur.

            Pozdrawiam ślicznie.