Najmilsze Przyjaciółki, blog zapada w zimowy letarg, ale mam dla Was niespodziankę – właśnie ukazał się mój pierwszy ebook!

„Pokaż mi, jak wygląda jakość” to książka w formie e-booka, która powstała na podstawie oryginalnych blogowych tekstów. Uzupełniłam ją fragmentami rozmów z czytelnikami, których pytania i uwagi zawsze bardzo mnie inspirowały. Co ją wyróżnia? Starannie dopracowane teksty, piękne zdjęcia, które obrazowo przybliżają omawiane zagadnienia oraz tematyka.

Zajrzyjmy razem do środka.

 

Okładka i dedykacja:

Monika Frese: mój ebook „Pokaż mi, jak wygląda jakość” - okładkafot. Monika Frese: mój ebook „Pokaż mi, jak wygląda jakość”

 

Od ponad 20 lat zajmuję się szyciem odzieży na miarę i wiem z doświadczenia, że większość z nas ma niewielkie pojęcie o materiałoznawstwie. No bo skąd? W szkole, w ramach podstawowej edukacji, nie dowiemy się niczego o jakości materiałów, ich wpływie na nasze codzienne samopoczucie i zdrowie albo pielęgnacji. Dlatego odzież rozpatrujemy najczęściej w kategoriach „podoba się – nie podoba” i dobrze przy tym, jeżeli potrafimy samodzielnie ocenić, czy dobrze się układa.

Ale ubranie to przede wszystkim tkanina – materiał, który leżąc bezpośrednio na ciele, chroni, łagodzi, ogrzewa, koi, ozdabia… Albo i nie. Wszystko zależy od materiału.

 

 

 

Spis treści i fragment tekstu:

Monika Frese: mój ebook „Pokaż mi, jak wygląda jakość” - spis treścifot. Monika Frese: mój ebook „Pokaż mi, jak wygląda jakość”

 

Przygotujcie się na miłe zaskoczenia. Spis treści o nich nie wspomina, ale w tekst są wplecione odpowiedzi na różne problemy czytelników. I tak np. w rozdziale 1, w części poświęconej zimowemu płaszczowi, znajdziecie obszerne wyjaśnienia rozmaitych płaszczowych dylematów. A w rozdziale 3, w części dotyczącej poliestrowej podszewki – omawiam jej naturalne alternatywy, odpowiadając na pytanie Anety (fot.).

 

 

 

I jeszcze dwa przykłady:

Monika Frese: mój ebook „Pokaż mi, jak wygląda jakość” - fragment tekstufot. Monika Frese: mój ebook „Pokaż mi, jak wygląda jakość”

 

Praca nad ebookiem trwała prawie pół roku, ponieważ wszystkim zajęłam się sama. Wybór i redakcja tekstów to była czysta przyjemność, ale potem trzeba było jeszcze: zrobić korektę, nadać całości formę graficzną (tzn. wybrać charakter pisma, wielkość czcionki, szerokość odstępów i marginesów, rodzaj i formę zdjęć, kolory…), przygotować okładkę, wykonać konwersję, czyli modyfikację do formatów e-bookowych, sporządzić formularze sprzedażowe, uregulować system płatności, opracować regulamin sklepu… i na szczęście nie pamiętam, co jeszcze. Bo gdybym od samego początku wiedziała, na co się piszę, to chyba bym się od razu poddała.

Ale teraz? Teraz skaczę z radości i jestem z siebie naprawdę dumna: mój ebook!

 

 

Ściskam, życząc przyjemnej lektury :-)

Monika

 

PS Wspomniałam już na samym wstępie, prawda? Blog zapada w zimowy letarg. Po chwili przerwy, której teraz bardzo potrzebuję, zastanowię się, w jaki sposób przeformułować archiwum, tak żebyście mogły dalej z niego korzystać.

 

Przejdź do ebooka