17 marca 2019 / Materiały / 46 komentarzy

W serii „Pytania Czytelników” omawiam szerzej różne zagadnienia i problemy, z którymi dzielicie się ze mną w mejlach i komentarzach. Dzisiaj rozmawiamy o jakości jedwabnej odzieży. A konkretnie – dlaczego tak często jedwabne rzeczy trzeba oddawać do prani chemicznej? I czy robiąc zakupy, już na pierwszy rzut oka da się rozpoznać jakość jedwabiu?

 

Joanna pisze:

Witaj Moniko,

Parę miesięcy temu postanowiłam wywalić poliester z szafy i zainwestować w nowe ubrania z naturalnych tkanin. Na Twojego bloga trafiłam całkiem niedawno i będę tu zaglądać regularnie, bo widzę tutaj ogromną wiedzę, której nie mogłam znaleźć nigdzie indziej! W chwili obecnej zachorowałam na jedwab, również pod wpływem Twoich chwalebnych postów na jego temat. Ale są rzeczy, których nie rozumiem i byłabym ogromnie wdzięczna za pomoc.

Ta koszula, obiekt moich westchnień, taka niby zwyczajna (link do strony massimodutti.com/pl), ale dlaczego pranie chemiczne, skoro tę poniższą koszulę, również z jedwabiu morwowego (link), można prać już ręcznie w wodzie?

Czy to znaczy, że ta druga koszula została poddana dekatyzacji, a pierwsza nie? Czy ubrania z jedwabiu, które można prać w wodzie, są gorszej/lepszej jakości?

Pozdrawiam Cię serdecznie.

 

 

Jakość jedwabiu: Massimo Duttifot. Massimo Dutti; Jakość jedwabiu

 

Troszkę potrwało, zanim komentarz Joanny doczekał się osobnego wpisu. Oba linki są już nieaktualne, dlatego wyszukałam w najnowszej kolekcji podobne przykłady. Co ciekawe, wszystkie dostępne w tej chwili na stronie MD jedwabne bluzki, przeznaczone są do prania na sucho.

Dlaczego? Jedwab nie jest trudny w pielęgnacji, ale niefrasobliwe postępowanie, zawsze może spowodować uszkodzenie, a nawet całkowite zniszczenie szlachetnych włókien. Producent stoi więc po bezpiecznej stronie, zalecając czyszczenie chemiczne.

 

 

 

Jakość jedwabiu: możliwość prania w wodzie jest ważną wskazówką

To czy jedwab nadaje się do prania w wodzie, czy nie, jest ważnym kryterium oceny jego jakości.

Wbrew obiegowej opinii, większość jedwabnych tkanin bez problemu można wsadzić do wody. Wyjątkiem są materiały pokryte haftem oraz te o sztywnym chwycie: szantung, jedwab dupion, tafta, brokat, żakard, organza. Wodna kąpiel im nie służy, ponieważ pod jej wpływem zmieniają one teksturę, stając się miękkie i oklapłe.

W rzeczywistości jedwab nie jest tak wrażliwy, jak się powszechnie sądzi. Fakt, że wiele jedwabnych tekstyliów ma na etykiecie pielęgnacyjnej wzmiankę „tylko do prania na sucho”, wynika głównie z tego, że producenci nie są w stanie przewidzieć wszystkich możliwych sytuacji.

Jeżeli metka informuje, że jedwabny materiał należy czyścić wyłącznie chemicznie, oznacza to jedno z dwóch:

  • Albo firma bardzo ostrożnie sformułowała instrukcję pielęgnacji odzieży, chroniąc się w ten sposób przed roszczeniami odszkodowawczymi.
  • Albo z jakością materiału jest coś definitywnie nie w porządku.

 

Jakość jedwabiu: porozmawiajmy więc o kiepskiej jakości

Etykieta pielęgnacyjna „Dry Clean Only”* może świadczyć o tym, że producent w niewiedzy albo chcąc zaoszczędzić:

– Kroił poszczególne elementy ubrania raz wzdłuż, raz w poprzek albo ukośnie, zupełnie ignorując kierunek przebiegu nitek. Dlatego jedwabna odzież uprana w wodzie kompletnie się odkształci.

– Nie przejmował się wstępnym zdekatyzowaniem materiału (dekatyzacja to kąpiel w wysokiej temperaturze, która zapobiega zbieganiu się tkaniny w trakcie użytkowania). Dlatego jedwabna konfekcja uprana w wodzie na pewno się skurczy.

– Wybrał tkaniny zafarbowane tanimi, nietrwałymi barwnikami. Dlatego jedwabny materiał uprany w wodzie puści kolory, odbarwi się lub zblaknie.

Niektórzy naciągacze posuwają się jeszcze dalej. Jedwab sprzedaje się na wagę, dlatego pomysłowi przedsiębiorcy obciążają tkaninę chemicznymi roztworami, żeby za tę samą ilość materiału, móc wynegocjować wyższe ceny. Zdarza się, że na rynku można znaleźć wyroby, które mają w sobie więcej chemii niż jedwabnych włókien.

A zła jakość jedwabiu wyjdzie dosłownie – w praniu.

 

* „Dry Clean Only”. Symbol „wyłącznie do czyszczenia na sucho” przedstawiony jest graficznie jako przekreślona miednica z wodą.

 

 

Jakość jedwabiu: co mogłabym ci doradzić podczas zakupów?

Masz zamiar zaopatrzyć się w szal, koszulę albo negliż z naturalnego jedwabiu? Ocena jakości kupowanej odzieży jest trudna, jeżeli w ogóle możliwa do oszacowania. Dlatego mam dla ciebie 3 rady:

1. Nie kupuj odzieży noszonej bezpośrednio na nagiej skórze, jeżeli trzeba ją czyścić chemicznie. Bluzki, letnie sukienki i spódnice, bieliznę oraz dodatki powinnaś bez kłopotu uprać sama w domu. Perchloroetylen*, najczęściej stosowany rozpuszczalnik w branży czyszczenia na sucho, jest wysoce toksyczny i rakotwórczy.

* W skrócie Per, oznaczony na metkach symbolem dużego P zamkniętego w kółku.

A co z wyjątkami, o których wspominałam wyżej? Sukienką z jedwabnej tafty przeznaczoną na okazjonalne wyjścia? Brokatowymi spodniami albo eleganckim żakietem z szantungu? Te ubrania zaniesiesz do jednej z ekologicznych placówek. Pralnie ekologiczne wykorzystują nietoksyczne metody czyszczenia na sucho, np. rozpuszczalniki na bazie silikonu. Ich dodatkową zaletą jest to, że w przeciwieństwie do Peru, nie uszkadzają żadnych dekoracji i ozdób (cekinów, guzików czy klamer).

2. Bądź czujna, jeżeli sprzedawca, etykieta lub opis produktu zachęca cię do kupna, powołując się na ułatwienie pielęgnacji. Apretury poprawiające połysk, chroniące przed plamami lub ułatwiające prasowanie, nie obejdą się bez agresywnej chemii. Chemiczne uszlachetnianie całkowicie zmienia właściwości tkaniny, ale przede wszystkim – szkodzi twojej skórze i zdrowiu.

3. Od razu zaopatrz się w dobry środek do prania. Nie ważne co wybierzesz, istotne jest tylko, żeby na opakowaniu wyraźnie było napisane, że nadaje się on do pielęgnacji jedwabnej odzieży. Specjalistyczne detergenty działają wyjątkowo łagodnie i nie zawierają składników, które mogłyby uszkodzić włókna jedwabiu.

 

 

A już następnym razem… pierzemy! Przerobimy sobie krok po kroku pranie i prasowanie jedwabiu, a przy okazji opowiem ci, dlaczego domowe alternatywy, np. szampon dla dzieci, nie są idealnym rozwiązaniem w przypadku pielęgnacji jedwabnych rzeczy.

 

 

Najmilsza Czytelniczko, jeżeli podoba Ci się ten wpis, jeżeli rozszerzył on Twoją wiedzę albo pobudził Cię do refleksji i przewartościowania dotychczasowych poglądów, to proszę – udostępnij go dalej.
Pomyśl o swojej mamie, siostrze, przyjaciółce, koleżance z pracy lub uczelni, sąsiadce, znajomej z Facebooka… W ogromie informacji, która nas dzisiaj zalewa, często bardzo trudno jest odróżnić wartościowe od bezwiednie powtarzanych półprawd, dlatego chciałabym, żeby jak najwięcej kobiet miało szansę skorzystać z naszej blogowej burzy mózgów :-)
A jeśli chcesz być na bieżąco z tym, co dzieje się na Lady and the dress, zapisz się na newsletter.

 



Komentarze

  1. Dobrawa
    17 marca 2019

    Bardzo przydatny wpis. Jako absolutna entuzjastka zakupów internetowych mam jednak problem z tym, że sprzedawcy internetowi bardzo nonszalancko podchodzą do kwestii opisu produktu. Akurat Massimo Dutti jest tu miłym wyjątkiem. Niestety nie raz zdarzyło mi się kupić ubranie, które odsyłałam ze względu na sposób czyszczenia i kraj produkcji. Zawsze jednak staram się wysłać do sklepu informację, że jednak mogli się bardziej postarać. Czekam na wpis o pielęgnacji jedwabiu, bo coś czuję po ostatnich wpisach, że po skompletowaniu wełnianej garderoby nadszedł czas na jedwab!

    Odpowiedz
    • Monika (Lady and the dress)
      18 marca 2019

      Masz rację, brak lub tylko oszczędna informacja na temat wyrobu, to prawdziwa plaga. Akurat przeglądałam stronę firmy, która zameldowała się na moim instagramie. Opis produktów jest, ale o pielęgnacji – jak zwykle w przypadku młodych polskich marek – ani słowa. No i jak tu zaryzykować kupno czegokolwiek?
      A o pielęgnacji jedwabiu już się pisze. Trzeba przecież wykończyć kolejny powszechny przesąd na temat szlachetnych, naturalnych tkanin :-)

      Odpowiedz
      • Anna z Natabo
        18 marca 2019

        Moniko, zastanawiam się, czy pisząc o młodej polskiej firmie, która się zameldowała na Twoim instagramie niedawno masz na myśli moje Natabo. Tak czy inaczej, dziękuję Ci za zwrócenie uwagi na to, że informacja o pielęgnacji jest ważna :) Przy większości produktów tę informację podaję, ale dzięki Twojemu komentarzowi sprawdziłam wszystko jeszcze raz i widzę, że nie przy wszystkich. Jak najszybciej to uzupełnię, żeby już żadna z moich klientek nie musiała się zastanawiać, jak można prać ubrania.

        Odpowiedz
        • Monika (Lady and the dress)
          18 marca 2019

          Nie, miałam na myśli… ugryzłam się w ostatniej chwili w język… nie powiem kogo, bo mało mi się u nich podoba.
          Bardzo się cieszę, że zainspirowałam Cię do poprawy użyteczności strony. Z punktu widzenia klientek, dokładne informacje o samym produkcie i jego pielęgnacji, to bardzo istotne sprawy. Wiem, że pytałaś na swoim insta dziewczyny, jakie opisy wolą – krótkie czy rozbudowane. Jestem zwolenniczką tej drugiej opcji, ponieważ zdjęcia i informacje muszą zastąpić dotyk, którego brakuje w sprzedaży online.

          Wiesz, że zepsułaś mi niespodziankę? Chciałam wspomnieć o Twojej firmie, we wpisie o sukienkach z naturalnych materiałów. Moimi faworytkami są Berberis, Veronica i aksamitna Diantus. Dzień dobry Anno :-)

          Odpowiedz
          • Anna z Natabo
            29 marca 2019

            Och, jak to się stało, że nie zauważyłam Twojej odpowiedzi?
            Bardzo mnie cieszy, że to jednak nie ja “podpadłam”. Większość moich klientek również wybrało dodatkowy długi opis ubrań i od nowej kolekcji już go wprowadziłam. Mam nadzieję, że to pomoże wyobrazić sobie tkaninę i jej układanie się :) Jeszcze bardziej się cieszę, że zwróciłaś uwagę na natabowe ubrania. Ale już się chowam, siedzę cicho i czekam cierpliwie na niespodziankę-wpis o sukienkach z naturalnych materiałów :)

    • Marta
      18 marca 2019

      Mnie bardzo rozczarowała metka na jedwabnej sukience firmy Solar. Metka twierdzi krótko: Jedwab 100%. Tymczasem sukienka składa się z warstwy wierzchniej, faktycznie z jedwabiu, oraz podszewki, ewidentnie z poliestru. Ale o nim metka nie wspomina.

      Odpowiedz
  2. Hania
    17 marca 2019

    Właśnie, kraj produkcji… Też staram się zwracać uwagę, tyle, że oba podpisy, made in china, czy made in UE są dosyć enigmatyczne. Czasem firmy piszą z którego kraju pochodzi surowiec (najczęściej w przypadku wełen) i to już by dawało jakieś większe rozeznanie.

    Odpowiedz
    • Agnieszka
      17 marca 2019

      Drogie przedmówczynie, o co chodzi z krajem produkcji? Jakoś nigdy nie zwracałam na tę informację uwagi…

      Jeśli o jakość jedwabiu chodzi to mam porównanie np. tego z Zary (dosłownie rozłazi się) do tego w odzieży Jaeger (bluzeczka nie gniecie się nic a nic, pięknie się układa, nie łapie zapachów).

      Moniko, jesteś skarbnicą wiedzy i straszną kusicielką 😄

      Odpowiedz
      • Dobrawa
        17 marca 2019

        Nie jestem przekonana, że odzież wyprodukowana w Azji jest gorsza jakościowo. I w Europie zdarza się wyprodukować buble. Kwestia w jakich warunkach i przez kogo zostały uszyte ubrania. Ideałem byłoby gdyby producent informował też o pochodzeniu materiału, ale to już też zaczyna się powoli dziać. Szczególnie w małych firmach odzieżowych, które tylko wiedzą o produkcie i procesie jego powstawania mogą “wygrać” z gigantami odzieżowymi. Mi generalnie chodzi o szacunek do klienta, który ma prawo podejmować świadomie decyzje i ma prawo wiedzieć gdzie został wyprodukowany towar, czy o kwestii czyszczenia, czy składu.

        Odpowiedz
      • Monika (Lady and the dress)
        18 marca 2019

        Największa różnica między odzieżą produkowaną “tutaj” i na wschodzie, dotyczy ceny. Koszt uszycia pojedynczej sztuki w Wietnamie jest dwa razy niższy niż w Chinach, a ten z kolei 2-3 razy niższy niż w Polsce. Im posuwamy się bardziej na zachód, tym jest drożej (produkcja niemiecka lub włoska jest warta jakieś 10 razy więcej od chińskiej). I mówimy tu o znajomości rzemiosła, czyli przyzwoitej jakości odszycia. Właśnie dlatego większość produkcji odbywa się na wschodzie. Uszycie czegokolwiek w Europie jest bardzo drogie i to są ceny, których przeciętny klient przyzwyczajony do powszechnie dotępnej, taniej, masowej mody, nie jest jeszcze gotów zapłacić.

        Temat jest bliski mojemu sercu, ale ja mam proste marzenia: jako klientka, chciałabym znać przede wszystkim dokładny skład surowcowy oraz zalecany sposób pielęgnacji. A do tego poproszę o duże, wyraźne zdjęcia ze zbliżeniami materiału i opis detali. To mi zupełnie wystarczy. Na początek.

        Agnieszko:
        No pewnie :-)) Niech żyje pierwszorzędna jakość, pozdrawiam ślicznie :-)

        Odpowiedz
    • Monika (Lady and the dress)
      18 marca 2019

      Haniu:
      Gdy rozmawiamy o surowcu, jedyną pewność daje informacja, że pochodzi on z upraw lub hodowli ekologicznych. Jeżeli mamy do czynienia np. z wełną organiczną, wiemy już całą masę rzeczy:
      – że zwierzęta są dobrze traktowane i nie dzieje im się krzywda;
      – że wełna jest żywa, czyli ma najwyższą wartość i zachowała wszystkie swoje wspaniałe właściwości;
      – że odzież z niej uszyta nie zawiera pestycydów, a do jej przerobu i farbowania nie użyto trującej chemii;
      – że pracownicy mają przyzwoite warunki pracy i są dobrze wynagradzani…
      bez względu na to, czy surowiec pochodzi z Anglii, Nowej Zelandii czy Chin. W tych samych krajach hoduje się zwierzęta na wełnę również konwencjonalnie. Niestety, w konwencjonalnej produkcji często chodzi tylko o jedno – o jak największy zysk. A wszytko to przekłada się na jakość naszej odzieży.

      Odpowiedz
  3. Joanna
    17 marca 2019

    O proszę, cierpliwość opłaca się :) dziękuję Moniko.
    W ciągu tych kilku lat zgromadziłam różne rodzaje jedwabiów i u mnie zależność jest taka – te z “górnych półek” z mojej szafy (J. Crew, Jeager, Marc Jacobs, Ralph Lauren) trzeba prać chemicznie (ale przyznam, że nosi mi się je fantastycznie), jakieś no name’y upolowane za pare złotych na allegro ręcznie (różna jakość, też od fantastycznych perełek po takie sobie), a jedwabna halka z Intimissimi, którą byłam zachwycona rozpadła mi się na szwach. Widzę, że te jedwabie są bardzo różne, cienkie, grubsze, sztywniejsze lub lejące się. Im więcej wiem, tym mniej wiem :) kusi mnie bardzo, że wepchnąć do wody coś, co jest przeznaczone do prania chemicznego. Poczekam na następny post.

    Odpowiedz
    • Monika (Lady and the dress)
      18 marca 2019

      Widzę, że nie próżnowałaś i zgromadziłaś piękną kolekcję Joanno. Ale proszę, poczekaj jeszcze z tym moczeniem. Mam nadzieję, że po kolejnych wpisach trochę Ci się to jedwabne zagmatwanie rozjaśni (bo wiesz, tak w ogóle, to ja się dopiero rozkręcam :-)

      Zastanawiam się, czy zrobić dopisek przy bieliźnie o tej wpadce z Intimissimi… hmm, pomyślę. Może to i owo samo nam się wyklaruje po wpisie o pielęgnacji? A swoją drogą ciekawe, jakie doświadczenia z tą marką mają inne panie.

      Odpowiedz
  4. Monika
    17 marca 2019

    Witam, dzięki Twoim radom kupując jedwabną odzież zawsze dopytuję o przepis prania. Po co mi biała bluzka, którą po każdym użyciu musiałabym nosić do pralni chemicznej?! Natomiast kupilam chustę z jedwabnego twillu bardzo znanej, renomowanej marki. I producent zaleca pranie chemiczne. Chusta jest świetna gatunkowo, przyjemna w dotyku, pięknie zdobiona, brzegi ręcznie wykańczane. Czy zalecenie prania chemicznego to tylko ostrożność producenta? Dziękuję i pozdrawiam. M.

    Odpowiedz
    • Monika (Lady and the dress)
      18 marca 2019

      Szczerze? Trudno powiedzieć. Sporo firm rekomenduje czyszczenie na sucho w przypadku jedwabnych szali i apaszek. Oczywiście, wiele z nich zabezpiecza się w ten sposób przed wszelkimi możliwymi “domowymi wpadkami”, ale inne robią to z premedytacją. Przecież wiedzą, że gdy wsadzi się do wody ich wzorzysty wyrób, zejdą z niego wszystkie kolory.
      Ja ufam dobrym markom, ale dlatego również grzecznie stosuję się do pielęgnacyjnych zaleceń (no dobrze… zwykle się stosuję, bo czasem mam ochotę poeksperymentować). Jeżeli nie chcesz ryzykować nieprzyjemności, trzymaj się przepisu prania z metki. I już teraz rozejrzyj się za dobrą pralnią ekologiczną.

      Odpowiedz
      • Monika
        19 marca 2019

        Bardzo dziękuję. Nie będę eksperymentować. Długo polowałam i oszczędzałam na ten ideał. Poszukam więc pralni eko. Co do jedwabiu Intimissimi – mam dwie halki i kilka koszulek krótkich. Wszystko piorę w wodzie, ze względu na ręce raczej w pralce niż ręcznie. Nic się nie dzieje,choć chodzę w nich i piorę często.
        Pozdrawiam serdecznie.
        M.

        Odpowiedz
        • Monika (Lady and the dress)
          19 marca 2019

          Moniko, wiesz, że jesteś skarbem? Ja też ślicznie dziękuję za opis Twoich doświadczeń z bielizną Intimissimi.

          Odpowiedz
          • Monika
            19 marca 2019

            Ja skarbem?! Ale miło! Dziękuję. M.

        • Joanna
          19 marca 2019

          To chyba ja źle trafiłam. A to była halka, którą znowu dostałam od chłopaka w prezencie. Ta się rozpadła…kolejna była z poliestru zamiast z jedwabiu…ech…

          Odpowiedz
          • Monika (Lady and the dress)
            20 marca 2019

            Nie no, kochany… bardzo się stara. Może trzeba mu podsunąć konkretny model z głośnym, wyraźnym westchnięciem?

            PS Na pewno są panowie, którzy umieją sprawiać wspaniałe niespodzianki, są wyjątkowo romantyczni i w ogóle wiedzą, co w kobiecej duszy piszczy gra. Mnie 15-letnie małżeństwo nauczyło, że:
            – po pierwsze, mężczyzna lubi otrzymywać konkretne zadania do wykonania,
            – po drugie, najbardziej cieszą mnie prezenty, które sama sobie wybrałam.
            Ale może to tylko ja tak mam z Panem Inżynierem o bardzo ścisłym umyśle :-))

  5. amariae
    17 marca 2019

    Ja mam pytanie – czy detergent do prania wełny nadaje się też do prania jedwabiu? Czy powinnam raczej szukać zupełnie osobnego produktu?

    Odpowiedz
    • Monika (Lady and the dress)
      18 marca 2019

      Jeżeli na detergencie jest wspomniany jedwab, to tak. Dość często na etykiecie jest napisane, że środek nadaje się do tkanin delikatnych, wełny i jedwabiu. W kolejnym wpisie wyjaśnię co i jak.

      Odpowiedz
  6. AgnieszkaM
    18 marca 2019

    Mogłabyś coś napisać o szyciu jedwabiu? Leży mi i nie może się doczekać, z różnych powodów, ale też ze strachu. Czytam, że jakieś tam trzeba nici, w pasmanteriach takich nie ma, proponują mi zwykłe poliestrowe 120. Na razie widzę tyle, że dekatyzować trzeba.

    Odpowiedz
    • Monika (Lady and the dress)
      18 marca 2019

      Owszem, chcę zrobić osobny wpis o jedwabiu – czy raczej o różnych rodzajach jedwabiu – dla pań szyjących. Mam go w planach, ale nie wiem czy przed wakacjami zdążę. Wiesz, co Agnieszko? Opisz mi dokładnie, jak wygląda Twój materiał. Jest cienki czy gruby, lejący się czy sztywny, matowy czy błyszczący, gładki czy ziarnisty… A może umiesz go nazwać (satyna, szyfon, dupion, buretta…)? Zobaczę, co da się zrobić.

      Odpowiedz
      • AgnieszkaM
        19 marca 2019

        Jest ich kilka, musiałabym przejrzeć zapasy. Cienkie tkaniny na bluzki czy letnie sukienki. Szyfon, choć nie taki całkiem mgiełka, krepa, satyna.

        Odpowiedz
  7. Daria
    18 marca 2019

    Kilka lat temu zrobiłam rewolucję w szafie i pzbyłam się poliesteru i innych włókien sztucznych. Od tego czasu sukcesywnie uzupełniam braki i zebrałam już trochę jedwabiu. Na początku stosowałam się do zleceń na metce i nosiłam do pralni chemicznej, z tą konsekwencją, że tych rzeczy prawie nie ubierałam. Aż koleżanka mnie uświadomiła, że pierze jedwab zawsze ręcznie, w płynie do jedwabiu. Spróbowałam i wyszło dobrze. Mam nawet dwie bluzki z Boden, 100% jedwab, które piorę w pralce, zgodnie z zaleceniem producenta.
    Od jakiegoś czasu chętnie robię zakupy w internetowych vintage shopach. Nie jest jak w second hand prawie za darmo, ale jakość z najwyższych półek i aspekty ekologiczne szybko mnie przekonały.
    Pozdrawiam serdecznie i dziękuję Moniko za jak zwykle wspaniały wpis!

    Odpowiedz
    • Asia
      18 marca 2019

      Dario, polecisz jakieś vintage shopy?

      Odpowiedz
    • Monika (Lady and the dress)
      18 marca 2019

      Nie ma to, jak dobra koleżanka. Pranie ręczne jest podstawą, ale jedwab nie jest zwykle aż tak delikatny, żeby nie przeżył prania w pralce. Brawa dla Boden za realistyczne podejście do potrzeb klientek – jeszcze jeden powód, żeby lubić tę angielską firmę.
      Ja też pozdrawiam ciepło Dario. Do następnego razu :-)

      PS Znam i polecam Rebelle. Kupiłam tu min. prześliczną torebkę – bez śladów używania i za połowę ceny. Mnie również zachęcają te same aspekty. Oszczędne obchodzenie się z naturalnymi, powoli odnawialnymi surowcami (wełna, kaszmir, jedwab) oraz wypróbowana już jakość. Bo w trakcie używania i po kilku praniach, chcąc nie chcąc jakość wychodzi na jaw.

      Odpowiedz
  8. Mary
    18 marca 2019

    Szkoda tylko, że moja bluzka, którą jak wynikało z metki można prac ręcznie, cała się nieodwracalnie pogniotła po takim praniu :( detergent, woda, suszenie było ok :(
    Także moje zaufanie do metek poległo!

    Odpowiedz
    • Monika (Lady and the dress)
      18 marca 2019

      Nieodwracalnie? Jeżeli bluzka nie nadaje się do noszenia, mimo że stosowałaś się do zaleceń z metki, masz powód do reklamacji.
      Ale czy naprawdę masz, sprawdzimy kolejnym razem, kiedy krok po kroku omówimy pranie, suszenie i środki ostrożności, których trzeba przestrzegać podczas samodzielnej pielęgnacji. Nie jest ich dużo, ale są ważne, np. ten, że jedwabiu nie wolno wykręcać i wyżymać, bo mogą pozostać na nim trudno usuwalne zagniecenia.

      Odpowiedz
  9. Dobrawa
    19 marca 2019

    Pochwalę się! Po tym jak Pani Monika wrzuciła na insta zdjęcie w spódnicy we wzór paisley stwierdziłam, ba zachorowalam na to, że ja też chce spódnicę takiej długości nosić z kozakami . Na allegro kupiłam taką piękność https://allegro.pl/oferta/spodnica-plisowana-100-jedwab-naturalny-kolorowa-7871620278 Dzisiaj przyszła i jest piękna.

    Odpowiedz
    • Monika (Lady and the dress)
      20 marca 2019

      No bardzooo… i dla wysokich! Będzie super do kozaków. I do balerin, i do sandałków, i…
      Ale w opisie, o pielęgnacji oczywiście ani słowa (nie, wcale się nie czepiam. Wykańczam właśnie wpis o pielęgnacji i widzę, że bardzo nam się przyda :-)

      Odpowiedz
  10. Marta
    20 marca 2019

    Moniko, a co powiesz o wiskozie, którą producent nakazuje oddawać do pralni? Czy zakaz prania w wodzie jest wskazówką, że materiał nie jest dobrej jakości? Znalazłam w Massimo Dutti sukienkę, której krój i kolor bardzo mi odpowiadają, o tę: https://www.massimodutti.com/pl/kobieta/nowo%C5%9Bci/mid-season-sale/sukienki%2C-kombinezony-i-sp%C3%B3dnice/sukienka-koszulowa-z-paskiem-c1875516p8522490.html?colorId=700 . Tkanina jest gruba i ciężka, to nie jest zwiewna wersja wiskozy, której pełno w sklepach. Czy uważasz, że warto w to inwestować? A jeśli tak, to czy rzeczywiście delikatne pranie w pralce bez wirowania jest ryzykowne?
    I serdecznie Cię pozdrawiam, bardzo tu u Ciebie miło.

    Odpowiedz
    • Monika (Lady and the dress)
      20 marca 2019

      Na pierwszy rzut oka sukienka wygląda bardzo ładnie, ale… no właśnie. O wiskozie pisałam w serii o materiałowych mieszankach. Przeczytanie obydwu wpisów na pewno sporo Ci wyjaśni i ułatwi podjęcie decyzji.
      Ciepło pozdrawiam Marto.

      Odpowiedz
      • Marta
        20 marca 2019

        Moniko, dziękuję za podpowiedź, odświeżyłam sobie wpisy, które wskazałaś. Wiskoza ideałem nie jest, ale cóż, choć kocham wszystkie moje wełny, kaszmiry, jedwabie i lny, to bardzo trudno mi kupić ubrania, których kolor i krój mi odpowiadają, więc kiedy trafi się coś z wiskozy, to nie marudzę, bo to i tak bez porównania lepiej niż poliestry i – fu! – akryle. W przypadku wspomnianej sukienki zastanawia mnie tylko kwestia pielęgnacji: czy taka wiskoza, którą producent każe oddawać do pralni, może być gorsza od takiej, którą metka pozwala prać w pralce? I czy rzeczywiście trzeba się do tego pralniowego zalecenia stosować, bo delikatne pranie w wodzie to będzie dla tkaniny krzywda?

        Odpowiedz
        • Monika (Lady and the dress)
          21 marca 2019

          W przypadku wiskozy, nie chodzi raczej o to, czy jest lepsza, czy gorsza, tylko ogólnie o jej małą odporność w kontakcie z wodą. Mokra wiskoza może się podrzeć, uszkodzić, skurczyć, zdeformować… a do tego gniecie się jak głupia. Przezorny producent zaleca czyszczenie na sucho, bo ryzyko jest po prostu zbyt duże.
          Załóżmy jednak, że zaryzykowałaś i sukienka bez szkody przetrwała wyjątkowo delikatne pranie. Teraz trzeba ją wyprasować. Szansa, że sama sobie poradzisz z żelazkiem jest niewielka. Ten materiał znosi tylko bardzo niskie temperatury, więc:
          – albo jej nie doprasujesz i sukienka straci swoją elegancką miękkość,
          – albo powyświeca Ci się na zgrubieniach szwów, np. kołnierzu, listwie zapięcia czy ozdobnych klapach na przodzie.
          Dlatego właśnie w przypadku wiskozy zalecenie pielęgnacyjne brzmi: trzymaj się bardzo dokładnie instrukcji konserwacji z metki. Jeżeli zadziałasz na własną rękę i coś pójdzie nie tak, nie będziesz miała ani sukienki, ani prawa do reklamacji.

          Artykuł pod roboczym tytułem “Dlaczego nie lubię wiskozy?” jest już w przygotowaniu, ale chyba muszę się pośpieszyć. Wiem, nie jest łatwo… wiosenne kolekcje tak bardzo kuszą.

          Odpowiedz
          • Marta
            21 marca 2019

            Moniko, dziękuję, wiele mi rozjaśniłaś i dałaś do myślenia. Rzeczywiście, niektóre moje rzeczy z wiskozy bardzo straciły na urodzie po praniu, ale dotąd myślałam, że to po prostu sklep oszczędza na jakości wiskozy, bo na przykład moje wiskozowe sukienki brytyjskich marek mają się po latach doskonale. Ech, kupowałabym na lato same lny i bawełny, i jedwabie, tylko jakoś nikt mi nie chce ich wyprodukować w odpowiednim kroju i kolorze. Może już czas pomyśleć o szyciu na miarę.
            I oczywiście wyczekuję artykułu o wiskozie!

        • Joanna
          22 marca 2019

          Ja kiedyś wyprałam sukienke z wiskozy (wiskoza z elastanem chyba) w wodzie, a na metce było pranie chemiczne, kiedyś już wspominałam. Skurczyla się ze dwa rozmiary, a była taka mięsista i tak cudownie skrojona…także nie polecam ryzkować.

          Odpowiedz
          • Marta
            25 marca 2019

            Dzięki za sugestię. Rozsądek wygrał, zwracam sukienkę. Liczę, że znajdę jeszcze coś podobnego z lepszej tkaniny.

  11. Alicja
    23 marca 2019

    Po pierwsze – dziękuje za wpis, rozkoszuje się samym czytaniem :) Po drugie – pytanie mam, co to za śliczności Massimo Dutti na pierwszym zdjęciu – zakładana koszula z jedwabiu to mój ideał. A po trzecie zastanawiam się nad lniana koszula z ich obecnej kolekcji, ale ona ma na metce, żeby prac chemicznie. Zniechęca… Pozdrawiam wiosennie!

    Odpowiedz
    • Monika (Lady and the dress)
      25 marca 2019

      Dzień dobry Alicjo :-) Po pierwsze – ślicznie dziękuję! Po drugie – bluzkę znajdziesz na sale. Po trzecie – zauważyłam, że w ostatniej kolekcji jest bardzo dużo lnianych rarytasów, ale większość z nich jest przeznaczona do prania na sucho. Nawet bluzki i sukienki. Masz rację, ja też tracę od razu ochotę.

      Odpowiedz

Dodaj komentarz