W szkole przezywano cię żyrafa. Albo tyczka. Teraz jesteś dorosła i nikt ci już nie dokucza, ale i tak z lat młodości pozostał ci nawyk garbienia się. A gdy chcesz kupić ubranie, problemy z dzieciństwa odzywają się echem: za krótkie rękawy, sztukowane nogawki… chodź, porozmawiajmy o ciuchach. O tym, jak ubrać wysoką kobietę.

 

 

Jak ubrać wysoką kobietę: najważniejsze zasady przy kompletowaniu ubrania

Baśka i Ewelina pytają w mejlach o rady dla dziewczn w formacie powyżej 180 cm, Ola napisała pełen nadziei komentarz… bardzo dobrze rozumiem życzenie, żeby wyglądać drobniej, „normalniej”. Dziś moje 174 centymetry są dość przeciętnym wzrostem, ale gdzieś tak do 13 roku życia byłam najwyższą dziewczynką w klasie i przerastałam wszystkich chłopaków o głowę.

Nie możemy jednak zmienić tego, co w swojej szczodrości dała nam matka natura, dlatego… Wysoka Dziewczyno, potraktuj swoją nieprzeciętną prezencję jako kapitał. Kapitał, dla którego przetłumaczymy kolejne stylistyczne elementy:

  • formę,
  • kolor,
  • tkaniny,
  • wzory,
  • dodatki,

na najlepiej pasujące do twojej sylwetki i proporcji ubranie. Mam dla ciebie dużo zdjęć, bo chcę, żebyśmy się jak najlepiej zrozumiały.

 

 

Forma

Duża płaszczyzna ciała jest jak stworzona dla szeroko skrojonych i przestronnych form: swetrzyska z grubej, strukturalnej włóczki, peleryny o dynamicznie śmiałej linii, pełnego rozmachu płaszcza, szerokich spodni z mankietem, zamaszystej spódnicy o mało atrakcyjnej dla mniejszych pań długości midi…

To właśnie dla ciebie ktoś wymyślił wielowarstwowe zestawy, wystające jedne spod drugich ubrania na cebulkę, okręcone wokół szyi kominy, obszerne kroje, kolorystyczne kontrasty i grube miękkie tkaniny, w których mniejsza dziewczyna zwyczajnie zatonie.

 

Jak ubrac wysoka kobiete: ogolne zasadyJak ubrać wysoką kobietę? Fot. u góry: J.Crew; Burdastyle (12/2011, mod. 115); J.Crew   fot na dole: J.Crew; Burdastyle (01/2015, mod. 108B;  10/2016, mod. 111;  10/2015, mod. 103)

 

Przyjrzyj się zdjęciom dokładnie:

  1. mamy tu szeroko skrojone formy z twistem (granatowa cape, koniakowa peleryna,  kraciasta spódnica o asymetrycznej linii, kurtka z drapowanym przodem, różowe spodnie, szary płaszcz);
  2. mamy tu warstwy i kontrastowe bloki koloru które dzielą sylwetkę w poprzek;
  3. mamy grube i strukturalne tkaniny o zdecydowanym chwycie;
  4. mamy horyzontalnie rozmieszczone detale kroju: duże nakładane kieszenie, kaptury, zapięcie na kołki w kontrastowym kolorze, dużą szarfę wiązaną w talii, wyjątkowo szeroki mankiet spodni;
  5. mamy pasiaste rękawy, które tak samo jak wystające spod rękawów kurtki (swetra albo żakietu) mankiety, optycznie odejmują centymetrów długim ramionom;

Mamy tu całą masę środków stylistycznych, które mają tylko jedno jedyne zadanie: skrócić i utemperować wysoką sylwetkę.

 

 

 

Kolor

Bez dwóch zdań: kolor przyciąga wzrok, jest więc doskonałym instrumentem do optycznych manipulacji i równoważenia proporcji. Trzy rady, które powinnaś sobie zapamiętać, brzmią tak:

1. Horyzontalnie rozmieszczone plamy koloru dzielą powierzchnię ciała, więc skracają optycznie sylwetkę. Im większy kontrast między sąsiadującymi barwami, tym mocniejszy efekt.

2. Kolory usytuowane – z góry na dół – od najciemniejszego do najjaśniejszego oszukują oko, zmniejszając optycznie sylwetkę. Wrażenie to działa również w ramach tej samej barwy.

3. Ciepłe odcienie wydają się „szersze”. To znaczy, że w ciepłym beżu, oliwce, rudym brązie albo koralowej czerwieni będziesz wyglądała na mniejszą i masywniejszą niż w rzeczywistości (w przeciwieństwie do chłodnych barw z niebieskim półtonem, które optycznie wyciągają i wysmuklają sylwetkę).

 

Jak ubrac wysoka kobiete: koloryJak ubrać wysoką kobietę? Fot. Burdastyle (10/2011, mod. 124A); J.Crew; Massimo Dutti (tę mini żółtą torebeczkę całkowicie ignorujesz. Dlaczego? Zaraz o tym przeczytasz).

 

 

 

Tkanina

Wyobraź sobie dużą, wysoką kobietę w zwiewnych szyfonach… coś tu nie gra, prawda? Delikatne, powiewne albo cieniutkie i lejące się materiały nie są dla ciebie. Potrzebujesz tkaniny z optycznym ciężarem. Pomyśl o tweedzie, bouclé, sztruksie, lodenie, grubej, swetrowej dzianinie, futrze… to są materiały o wyjątkowo atrakcyjnej powierzchni, na których coś się dzieje i które pasują do twoich dumnych, wyniosłych proporcji.

Struktura twojego ciała jest wymarzona do prezentacji nietypowych faktur, ekstrawaganckich splotów i wszystkich zdecydowanych (mięsistych, wzorzystych, włochatych…) powierzchni.

 

Jak ubrac wysoka kobiete: tkaniny Jak ubrać wysoką kobietę? Fot. Burdastyle (01/2016,  mod.122;  11/2010, mod 102;  10/2016, mod.112)

 

 

 

Wzory

Nazwijmy rzecz po imieniu: zapomnij o wszystkich kratkach, łączkach, kropeczkach i paseczkach. Jeśli chcesz nosić wzory, muszą one pasować do skali i gabarytów twojej figury. Dla ciebie są kwiaty, grochy, kraty i pasy. I wszystkie inne duże desenie:

 

Jak ubrac wysoka kobiete: wzoryJak ubrać wysoką kobietę? Fot. Burdastyle (08/2016, mod.101;  08/2015, mod.111A;  10/2011, mod.112)

 

 

 

Dodatki

I znowu: najważniejszy jest odpowiedni format. Żadnych torebek, paseczków, szaliczków czy czapeczek. Żadnych filigranowych maleństw i żadnych drobiazgów, których i tak nie będzie na tobie widać.

Dla ciebie są torby, pasy, szale i chusty. Wybieraj zdecydowane, śmiałe w formie akcesoria, które harmonijnie odwzorowują twoją naturalnie dużą skalę.

 

Jak ubrac wysoka kobiete: dodatkiJak ubrać wysoką kobietę? Fot. Massimo Dutti

 

 

 

 

Jak ubrać wysoką kobietę: analiza na konkretnych przykładach

Dla utrwalenia nowo zdobytych wiadomości przeprowadźmy krótką lekcję poglądową, omawiając przykłady na „tak” i na „nie”.

Do porównania z rozmysłem wybrałam ubrania, które świetnie pasują niewysokim dziewczynom. Konfrontacja rozmiarów petite i long wcale nie jest głupia – to, co dobrze funkcjonuje na małych kobietkach, nie może działać na dużych dziewczynach, więc strategie wyrównywania proporcji w obu przypadkach będą zupełnie odwrotne.

 

Przykład 1.

Jak ubrac wysoka kobiete: rozmiary petite i longJak ubrać wysoką kobietę? Fot. Ralph Lauren;  J.Crew

 

Zacznijmy od monochromatycznych zestawów w szarościach.

Modelka z lewej: prążkowana wzdłuż dzianina, wąskie nogawki spodni, wysokie obcasy, prawie jednobarwny blok koloru podciągający nogi aż pod brodę, no i sama kolorystyka – stopniowanie barw od najjaśniejszej do najciemniejszej z góry na dół… wszystko ma tu mamić oko, wysmuklając i rozciągając drobną sylwetkę podłużnymi liniami do granic możliwości.

Modelka z prawej: dzianinowa peleryna – komin przecinająca horyzontalnie dekolt i nagą linię rąk, szerokie spodnie marleny z zakładkami, płaskie obcasy, uporządkowanie odcieni (ciemniejszy na górze, jaśniejszy niżej) i nawet ta wielka płachta gazety w ręku… wszystko tu pracuje na korzyść dużej sylwetki. I przy okazji – zestawy balansujące na granicy męsko-damskie są fantastycznym stylem dla dziewczyny o ponadprzeciętnym wzroście. Zmaskulinizowane elementy (tkanina spodni, rodzaj obuwia, duży wyraźny zegarek) dodają całości pikanterii.

Zwróć uwagę na materiał spodni. Podłużny deseń w obu przykładach ma całkiem różne zastosowanie. W wąskich spodniach ma jeszcze bardziej wysmuklać nogi, neutralizując skracające działanie długości 7/8 (oraz mankietu). W szerokich ma dodawać lekkości męskiej, z rozmachem skrojonej tkaninie.

 

 

Przykład 2.

Jak ubrac wysoka kobiete: rozmiar longJak ubrać wysoką kobietę? Fot.  J.Crew

 

I jeszcze dwa bardzo kobiece zestawy.

Modelka z lewej: poprzeczne pasy koszulki, szerokie mankiety pozornie niedbale wystające spod (nie-za-krótkich!) rękawów, kolorowa spódnica w duże kwieciste wzory… nic tu nie jest pozostawione przypadkowi. Weźmy tylko tę spódnicę układaną w fałdy. Normalnie taka spódnica pięknie wysmukla figurę. Ale nie tym razem, bo orgia kolorów i wielkich floralnych motywów sprawia, że podłużnych fałd w ogóle nie widać. Widać za to odważny kolor, kontrast i rozmach, czyli to, co duża sylwetka naprawdę lubi.

Modelka z prawej albo inaczej: źle ubrana wysoka dziewczyna. Dlaczego źle? Prawie jednobarwny blok koloru wysmukla. Podłużne, wyraźnie zaznaczone fałdy spódnicy wysmuklają. Wąska linia dopasowanej sukienki wysmukla. A długie ręce, całkowicie nagie i odsłonięte aż do ramienia, sprawiają wrażenie jeszcze dłuższych.

Obrysowane cienkim konturem horyzontalne linie szwów (dekolt i talia) to za mało, żeby zrównoważyć wszystko to, co dzieje się w pionie.

 

 

 

Jak ubrać wysoką kobietę? Bardzo optymistyczne podsumowanie

Wysoka Dziewczyno, czy wiesz, że tylko ty tak naprawdę możesz nosić całą masę szałowych rzeczy, w których kobiety o mniej spektakularnym wzroście po prostu giną?

Tylko ty bezkarnie możesz nosić szerokie marleny i tylko ty obłędnie wyglądasz w najmodniejszych spodniach ostatnich sezonów, culotte.

Tylko ty możesz zamiatać ulice obszernym płaszczem do samej ziemi albo jeszcze lepiej – objętnie, co masz pod spodem, narzucasz na to pelerynę i już wyglądasz bosko.

To na tobie ciepłe zimowe warstwy, tzw. layering  wygląda zjawiskowo stylowo, podczas gdy drobniejsze babeczki ubrane na cebulkę przypominają bardziej opatulone bałwany.

Wysoka Dziewczyno, uśmiechnij się, rozluźnij i spójrz na wszystko z góry ze stoickim spokojem. Słusznie podejrzewasz, że my – twoje niższe siostry w odzieżowej potrzebie – choć mniejsze, mamy dużo większe problemy.

 

Cdn. (a w nim porozmawiamy o tym, jak i gdzie robić zakupy przy nietypowym wzroście).

 

 

 

Udostępnij
Email this to someoneShare on FacebookTweet about this on TwitterShare on Google+Pin on Pinterest


Komentarze

  1. Agnieszka M.
    7 listopada 2016

    Od jakiegoś czasu (tzn.wiem od jakiego i dlaczego) nie rozumiem idei skracania i wydłużania sylwetki.

    • Makosza
      8 listopada 2016

      Kobiety i mężczyźni są różni. Jedni akceptują siebie a inni chcieli by coś zmienić. Na wzrost nie mamy wpływu (wysokie buty są pomocne) ale optycznie możemy sobie pomóc, wydłużyć albo skrócić sylwetkę, po to, by czuć się pewniej.

    • Monika Frese
      8 listopada 2016

      Najpierw chciałam napisać, że… ale, to nie ważne. Koniec końców chodzi nam tylko o to, co tak ładnie wyjaśniła Makosza: kto chce, ten wykorzystuje ubranie do korygowania błędów matki natury (prawdziwych czy urojonych, jego sprawa). A kto nie, ten nie.

      • Agnieszka M.
        8 listopada 2016

        Nie chciałam wyjść na krytykanta, sorry. W każdym razie wzrost dla mnie jest jaki jest, to nie jest nic do korygowania, żadna wada.

        • Monika Frese
          8 listopada 2016

          Dla Ciebie nie. Zapytaj o to samo moją mamę, która przy wzroście 160 cm w kapeluszu (cicho Mamuś, to dla dobra edukacji :-) nawet na górską wycieczkę wybiera się na obcasach. Głupie? Wcale nie. Ktoś dostrzegł przecież w końcu problem i specjalnie dla niej wymyślił wygodne koturny i platformy sprytnie zamontowane w sportowym bucie.

          • Agnieszka M.
            8 listopada 2016

            Nie chodziło mi tylko o to, że nie mam problemu ze swoim wzrostem (całkiem przeciętnym, 164), ale patrząc na innych nigdy nie myślę, że ktoś za wysoki czy za niski jest.

        • Marrus
          8 listopada 2016

          Moim zdaniem to nie do końca chodzi o skracanie, wydłużanie czy inne dążenie do jakiejś ujednoliconej miary a o to co bardziej pasuje, podkreśla i wyciąga piękno na wierzch. To oczywiście rzecz gustu i absolutnie najważniejsze jest jak osoba się w ubraniu czuje, ale są pewne zasady proporcji, tak w sztuce jak i architekturze, których zaburzenie powoduje efekt karykatury. Postrzeganie tego może być bardzo indywidualne w przypadku ubioru, plus stara prawda, że ładnemu we wszystkim ładnie… Np ja w kusej, marszczonej sukience w łączkę przypominam umajony słup telegraficzny a w stylu gamine wyrośnięte pacholę. Za to w proporcjach zaproponowanych w tym wpisie wyglądam jak dorosła kobieta, tak… godnie, choć ubieram się swobodnie.
          To chyba nie problem, że ktoś niski wyglada nisko, tylko, że pewne połączenia przytłaczają taką osobę. I tu nie chodzi o to żeby zmieniać sylwetkę, tylko, żeby nie pobrzydzać.

          • Anna O.
            8 listopada 2016

            Niektóre style ubierania się przytłaczają nie tylko niskie osoby, ale także takie średniaki jak ja (tego już będę się trzymać, pogodziłam się z tym, że nie jestem wysoka, ale średniaka nie oddam ;-) ). Trochę to trwało, zanim zrozumiałam, dlaczego świetne stylizacje, tak pięknie prezentujące się na modelkach, na mnie już takie świetne nie są…Dlatego bardzo jestem wdzięczna Monice za to, że dzięki swojemu fachowemu oku umożliwiła mi jeszcze lepsze zrozumienie tych różnic.

          • iwona
            11 listopada 2016

            No tak, tylko wpis nie mówi o tym, co wysoką kobietę pobrzydza (no ok, o tym też jest), tylko jak się ubrać by wydawać się niższą. A przecież nie ma niczego złego w podkreślaniu swojego wzrostu.Na tej samej zasadzie nie rozumiem push-upów lub falbanek imitujących coś czego nie ma.

  2. Marrus
    7 listopada 2016

    Aaaaa! To o mnie! Nie jestem bardzo wysoka, 175 cm, ale za to bardzo szczupła i to tworzy wrażenie większego niż w rzeczywistości wzrostu.
    Dziękuję, opisałaś moją wymarzoną szafę. Wiele lat gubiłam się wśród swoich przypadkowo komponowanych strojów. Teraz dociera do mnie w czym czuję się jak ryba w wodzie i w czym wyglądam dobrze. Kocham warstwy, kocham marleny (mam piękne, wełniane, już 9-letnie z Solara, tylko aż do teraz nie wiedziałam, że tak się nazywają), płaskie buty, duże torby, marynarki, narzutki, ogromne szale i chusty, jesienną modę warstwową, swetry, kardigany, DŁUGIE PŁASZCZE!, taka zmiękczona męska klasyka jest mi bardzo bliska. Bardzo podobają mi się spódnice midi, ale poza bezrajstopowym latem rzadko noszę, no i nie noszę wzorów, poza tym wszystko się zgadza.
    Moniko, wspaniały wpis, gratuluję; dorosła, wysoka czytelniczka jest szalenie usatysfakcjonowana.

    • Monika Frese
      8 listopada 2016

      Aaa, znam ten fenomen: gdy idę gdzieś razem z moją przyjaciółką Agnieszką, która jest 2 cm ode mnie niższa (proszę zapisać do protokołu!), słyszę potem często coś w rodzaju “i widziałam cię z twoją przyjaciółką, no wiesz, z tą wysoką”.
      I wszystko się zgadza. Bo Aga ma bardzo wysportowaną i młodzieńczą sylwetkę, którą podkreśla dopasowanymi ciuchami, a ja jestem co najmniej dwa rozmiary okrąglejsza i chętnie noszę powłóczyste szaty (latem) albo przestrzenne warstwy (zimą). Optyczne manipulacje w akcji :-)
      Z tymi “marlenami” to możliwe, że sobie zmyślam. Szerokie spodnie z kantem i zakładkami w pasie uszyte z typowo męskiej tkaniny, zawdzięczamy Marlene Dietrich – gwieździe Hollywood, która szokowała stróżów moralności swoim ekscentrycznym stylem (w latach 30-tych zeszłego wieku, damy – z wyjątkiem prywatnych albo sportowych okoliczności – nie nosiły publicznie spodni). I ja, na cześć boskiej Marlene i na swoje potrzeby, takie spodnie zawsze nazywam marlenami.

      Wiesz, co? Nie można sobie chyba wyobrazić bardziej idealnej sytuacji… kochasz wszystko to, w czym wyglądasz najlepiej.

      • Aga
        8 listopada 2016

        😘

  3. Anna O.
    7 listopada 2016

    Dobry wieczór, co prawda, nie o mnie (kiedyś byłam oficjalnie “wysoka” – 167cm, jednak dorosły pokolenia rzeczywiście wysokich dziewczyn), ale lepiej zrozumiałam, dlaczego niektóre fasony, wzory czy sposoby ubierania się nie są dla mnie. Coś nieco wiedziałam, coś czułam intuicyjnie, ale dopiero ten wpis wszystko mi uporządkował – bardzo dziękuję! Jednak rozkloszowane midi spódnice nadal będę nosić, może monochromatyczność na to mi pozwoli?

    • Monika Frese
      8 listopada 2016

      No pewnie. Zaraz zresztą do midi wrócę, bo przypomniały mi się słowa Jadwigi Grabowskiej, która tak podsumowała skargi narzekających na swój wzrost modelek (to nie jest cytat, tylko mój przekład z pamięci): “Nie rozumiem, co wy macie ciągle za problemy ze wzrostem. Przed wojną, jak moda nakazywała, żebyśmy były wysokie, to wszystkie byłyśmy posągowej wielkości, a jak żurnale lansowały słodką kobiecość, to wszystkie byłyśmy malutkie.” Wyborny tekst, który oddaje całą prawdę o sztuce ubierania się.
      Forma ubrania może być lepiej albo gorzej predysponowana do podkreślenia urody konkretnej figury, więc możemy wybrać, to co nam najlepiej pasuje. Ale nawet jak nie pasuje, to i tak często da się coś z tym zrobić, ponieważ to cała masa detali – rodzaj tkaniny, kolor, wzory lub ich brak, odrobinę zmieniona długość – przesądzają o efekcie końcowym. Ze spódnicą midi jest tak samo. Najłatwiej ubrać w nią panią o wysokim wzroście, ale tak naprawdę taką spódnicę może założyć każda z nas. Bo wariacji jest bez liku. I całe szczęście! Długość midi – od mezzo, czyli tuż za kolano, aż do końca łydki – to przecież jeden z najlepszych wynalazków kobiecej mody :-)

      • Kinga
        24 listopada 2016

        Moniko, a może cały wpis o spódnicach midi? Ostatnio bardzo mi się podobają, są bardzo klasyczne i bardzo kobiece. Jednakże wydaje mi się, że niełatwo ładnie je dopasować do sylwetki (oczywiście wysokim i szczuplutkim łatwiej:)). Rady o tym jak dobrać midi do różnych wzrostów i sylwetek byłyby super.

        • Monika Frese
          25 listopada 2016

          Da się zrobić, bo spódnice są w planach. Zaraz po sukienkach.

  4. olamari
    7 listopada 2016

    Hm, jak to miło by było, gdyby to był mój problem… Ale rzeczywiście – ubieranie takiej sylwetki, ten luz i rozmach, na który tak rzadko można sobie pozwolić – uwielbiam to! Od razu w głowie 100 pomysłów na super zestawy – fajnie to pokazałaś!

    • Monika Frese
      8 listopada 2016

      Łatwy temat, prawda? Chociaż oczywiście nie dla samych zainteresowanych. A o innych problemach też będzie… o!
      Jak widzę, już się ustawia kolejka :-)

  5. Ida
    7 listopada 2016

    Dzięki temu, że od dłuższego już czasu niesiesz nam kaganek odzieżowej oświaty, nie czułam się tak całkiem zielona studiując artykuł. Po obejrzeniu filmu “Niewinne” zakochałam się w płaszczu, który nosi główna bohaterka – może nie jest zamaszysty, ale ten kołnierz… Ech, aż mam nieskromne przeczucie, że na mnie wyglądałby jeszcze lepiej.
    http://www.filmowa.net/images/com_droppics/172/n2.jpg
    Jako wysoka i szczupła upodobałam sobie dwurzędowe, kołnierzaste płaszcze (skojarzyło mi się z agamą kołnierzastą). Sukienki noszę tylko z paskiem albo przynajmniej z cięciem w talii (nigdy powyżej). Lubię przecinać sylwetkę na wysokości talii przez zestawianie kontrastowej, ciemniejszej spódnicy lub spodni z jasną górą. Odwrócenie kolorów wywołuje we mnie wewnętrzny sprzeciw, ale może się przekonam. U mnie pierwszą zasadą są ładne proporcje sylwetki, tzn. długie nogi, dopiero na drugim miejscu jest skracanie całej sylwetki.
    PS. Moje dumne metr osiemdziesiąt pozdrawia ciepło!

    • Makosza
      8 listopada 2016

      uuu więc nogi do nieba

    • Monika Frese
      8 listopada 2016

      I tak… no więc ten kaganek… on mi się, tego… bardzo mi się podoba!
      A długie nogi można wyczarować również jaśniejszym blokiem koloru (zwłaszcza, jeśli dopasujemy ton w ton obuwie), ale nie w tym rzecz, żeby stosować cokolwiek wbrew sobie. Jeśli nie podoba ci się myśl “ciemne barwy u góry, jasne u dołu”, zapomnij bez poczucia winy o stopniowaniu kolorów. Jasny odcień przy twarzy pięknie ją rozświetla, no i kto powiedział, że trzeba użyć całej artylerii na raz?

      P.S. Cudny rewers… skromnemu czy mniej skromnemu, przeczuciu zawsze warto zaufać :-)

      • Ida
        14 listopada 2016

        Od dawna zaglądam na takiego bloga modowego Atlantic – Pacific. Zdjęcia autorki doskonale ilustrują to, o czym mówi artykuł: zamaszystość, ciekawe formy, interesujące proporcje. :) Polecam, może któraś z wysokich koleżanek-czytelniczek znajdzie coś dla siebie.

  6. Mm
    7 listopada 2016

    Witam,
    Przeczytałam i podobnie jak Agnieszka M , nie rozumiem idei optycznego skracania/.wydłużania sylwetki, Dlaczego mając więcej wzrostu niż średnia krajowa mam to ukrywać? Panie niższego wzrostu noszą buty na potężnych obcasach/ platformach, deformując stopę, tylko po to, żeby być wyższą, niż w rzeczywistości. Ja to mam, więc po co mam nosić np. marleny, w których wyglądałabym i czuła się jak w namiocie. Wolę wąskie spódnice, rurki, szare spodnie RL zdarłabym z modelki w tej chwili :).

    Fakt jest taki, ze dzisiaj mój wzrost jest inaczej odbierany,niż kiedyś (czytaj podstawówka), albo teraz dziewczyny są faktycznie bardziej “dorodne”, albo ja nabrałam dystansu.

    Pisze to osoba mająca 178 cm, rozmiar 40. Lat 44.

    • Monika Frese
      8 listopada 2016

      Marto, zacznijmy od wyklarowania nieścisłości – to moje własne wysokie Czytelniczki (wymianę zdań z Olą można przeczytać tutaj, na samym końcu ciągu komentarzy) prosiły, żebym ułatwiła im życie. Niesłusznie założyłam, że moje motywacje są zrozumiałe, więc natychmiast się poprawiam, dopisując wyjaśniające zdanie w tekście.

      Ale wróćmy do Twojego komentarza. Z moich rozmów z klientkami wynika, że panie o niskim wzroście rzeczywiście chcą dodać sobie kilka centymetrów, nosząc wysokie obcasy. Jednak przede wszystkim deformują sobie stopy, ponieważ marzą o długich nogach. Szczerze mówiąc, naprawdę rzadko widzę niewysokie dziewczyny z naprawdę krótkimi (proporcjonalnie do własnej sylwetki) nogami, chociaż to jest właśnie ten “feler”, który małym kobietkom spędza sen z oczu.
      Dla mnie sprawa jest całkowicie jasna – rozmawiając o kobiecej figurze, obojętnie w jakim rozmiarze, tak naprawdę nie rozmawiamy o faktach, tylko o emocjach. O emocjach, kompleksach i subiektywnych odczuciach. I jeśli ja ze swojej strony mogę pomóc, przekładając język emocji na stylistyczną poprawność, to będę to robić.
      Bardzo się cieszę, że są kobiety zadowolone w 100% z własnej figury, ale przecież to nie do nich są skierowane porady.

      • Agnieszka M.
        8 listopada 2016

        Myślę, że chodzi i o fakty i o osobiste odczucia. Obiektywnie nie każdej sylwetce każdy fason pasuje, każdej karnacji każdy kolor. To można/trzeba dopasować do danej osoby. Zaskoczyłaś mnie, Moniko, że to porady nie dla osób zadowolonych z figury, że to z pozycji subiektywnej. Nie mam jednak doświadczenia z klientkami, nie bardzo wiem, jak to jest. Może masz wrażenie, że kompleksy przeważają i dlatego tak piszesz? Tak próbuję zgadywać. W każdym razie napracowałaś się i na moje oko właśnie obiektywnie to są rzeczy prawie tylko dla wysokich.
        Przeczytałam wpis P. Oli (bardzo sympatyczny zresztą) i właśnie wygląda nie na wyraz kompleksów, nie na chęć zatuszowania wzrostu, ale szukania porady, jak po prostu dobrze wyglądać przy wysokim wzroście.

        • MonikaM
          9 listopada 2016

          Myślę, że właśnie o to chodziło dziewczynom. Bo żeby dobrze wyglądać mając w jakiś sposób nieproporcjonalną budowę (czy to będąc ponadprzeciętnie wysoką, niską, szerszą w ramionach czy biodrach) musimy te proporcje zrównoważyć. I w przypadku wysokiej osoby będzie to skracanie sylwetki strojem.

  7. Irensa
    8 listopada 2016

    a ja czekam z niecierpliwoscią na wpis o tych mniejszych z większymi problemami.

    • Monika Frese
      8 listopada 2016

      To ja proszę o cierpliwość :-) Będzie.

  8. Agnieszka M.
    8 listopada 2016

    Pokornie zgadzam się z wypowiedzią P. Anny O. Dobrze mi zrobi przypomnienie sobie, co mi nie pasuje. Tak więc ten wpis jest dla każdego pożyteczny.

  9. Karolina
    9 listopada 2016

    Wszystko fajnie:) Tak chciałabym chodzić ubrana, tylko gdzie kupić spodnie które będą miały nogawki dobrej długości? Albo sukienkę która talię będzie miała na wysokości mojej taili? Nie jestem wysoka tylko 176 cm, a kupienie sukienki która dobrze leży jest ciężko, czy spódnicy która jest za kolano. Z moich obserwacji wynika że ubrania są szyte dla Pań o wzroście 168 cm, tak jakby wyższych nie było. Mam nadzieję że ulegnie to zmianie bo sama widzę na ulicach dużo dziewczyn wysokich, sama mam koleżanki wysokie (180 cm, 185 cm), w naszych rozmowach wciąż powraca temat za krótkich ubrań. Mam nadzieję że producenci ubrań ujrzą potencjał w produkcji ubrań dla wyższych kobiet.

    • Monika Frese
      9 listopada 2016

      Niektórzy już przejrzeli na oczy i oprócz konfekcji w rozmiarze regular, proponują petite (dla niedużych pań) i long albo tall (dla pań wysokich). Takich firm jest jednak niewiele i niestety prawie wszystkie z zagranicy.
      O problemach z zakupami przy wzroście różniącym się od standardowej sklepowej normy oraz ich rozwiązywaniu, porozmawiamy już następnym razem.

  10. Avarati
    10 listopada 2016

    Przeczytałam Twój post z wielką ciekawością, choć jestem niską dziewczyną (1,57 m to rzeczywiście nie jest oszałamiającym wynikiem), ale wiele ludzi uważa, że wyglądam na zdjęciach co najmniej na 1,65m, a nawet 1,7!. Przecież to o dziesięć cm więcej niż mam :D Nie czuję się jednak mała tym bardziej, że nie jestem drobna, nie mam przymusu dodawania sobie centymetrów, no chyba, że od czasu do czasu mam ochotę na obcasy.

    Jeśli chodzi o osoby wysokie, to ja dzielę takie kobiety na smukłe i dostojne, które jak żadne inne wyglądają bardzo kobieco w marynarkach i spodniach w kant. Widzę to na przykładzie mojej mamy, która jest wysoka (1,77m), ale absolutnie nie wyobrażam sobie jej figury klepsydry w szerokich rzeczach. Ma taką sukienkę w biało-czarną panterkę do kolan, dopasowaną do sylwetki. Każdy myśli, że ma rozmiar 42 lub 44.

    Drugi rodzaj wysokich kobiet to duże kobiety, takie jak supermodelki lat 80-tych, które mogą pochwalić się wysportowaną sylwetką, zgrabnymi nogami i mocnymi ramionami. Najbardziej podziwianą przeze mnie kobietą w dzieciństwie była Liv Tyler, która przecież nie jest klasyczną pięknością, a przecież to ona dostała rolę Arwen :)

    • Monika Frese
      10 listopada 2016

      Liv Tyler jest klasyczną pięknością w stylu nowoczesnej Królewny Śnieżki. Kropka :-)

  11. Ola
    12 listopada 2016

    Witam Ciebie Moniko oraz wszystkie komentujące panie. Doczekałam się! Hurraaa!!! Rozgorzała tu dyskusja! Jestem zdumiona osobami za przeproszeniem metr pięć w kapeluszu… eee nie, daruję sobie. Syty głodnego nie zrozumie i tu sprawa ma się podobnie. Rzecz NIE W TYM jak się skrócić, bo umówmy się: KOSZYKARSKI WZROST TO NIE JEST BYLE 180 cm tylko WIĘCEJ! ) i choćby człowiek-kobieta stawał na głowie ŻADNYM TRIKIEM TEGO NIE ZMIENI. Jedyne co można zrobić to zrezygnować z minimalnych choćby obcasów. Rzecz w tym, aby nie wyglądać z tym szczęściem nieporadnie czyli jak to niektórzy mówią “z okna na plac”. Dodatkowy orzech do zgryzienia to wiek takiej osoby – co uchodzi nastolatce czy dorosłej osobie raczej nie znajdzie zastosowania w wieku “babciowym”. Trudno znaleźć takie propozycje. Doskonale czuję się w długim rozkloszowanym dwurzędowym płaszczu, “marleny” jak najbardziej znam. Z tymi za długimi rękawami wystającymi spoza wierzchniego okrycia to mnie Moniko zaskoczyłaś jak Zorro. Gdzie, no gdzie takie rękawy (wraz z pozostałością) miałabym znaleźć? Nie ma takiego miejsca na świecie. Ja się cieszę gdy jako-tako rękaw ma jakieś 63 cm. Co do warstw… hmmm… nie jestem przekonana. Sądzę, że to dodaje kilogramów, a skoro dodaje to tym samym powiększa. Ale spokojnie, czekam na ciąg dalszy. Moniś – dziękuję! :) Buźka, pa!

    • Monika Frese
      13 listopada 2016

      Cześć Olu,
      biję się w piersi, powinnam od razu zacytować fragment naszej rozmowy albo przytoczyć mejle Baśki (bardzo szczupłe 182 cm) lub Eweliny (185 cm). Ale to nic, w końcu z wiedzy o tym jak ubrać wysoką dziewczynę mogą skorzystać wszyscy, ba… paradoksalnie nawet małe kobietki.
      A propos skorzystania: czy warstwy powiększają? Chyba tylko nadmiar. Dobrze zaaranżowane warstwy (porównaj: pierwsza fot. od góry, dziewczyna w spódnicy w kratę) skutecznie ukryją kilka nadprogramowych kilogramów, bo w nich nie do końca wiadomo co jest człowiek, a co jest ubranie. Natomiast jeśli chodzi o długaśne rękawy, mam dla Ciebie kilka pomysłów:
      – zajrzyj do Tall Street; mają sporo mieszanek, ale również koszule z czystej bawełny. Rękaw o długości 70 cm plus opcja skracania, jeśli jest za długi;
      – gdy przeglądałam ostatnio dziecięce ciuszki, wpadło mo w oko coś takiego. Koszulowe fragmenty są doszytą fałszywką, ale całość wygląda po prostu bomba… kto powiedział, że podobnego pomysłu nie można zaadaptować dla kobiecego ubrania?
      – Zajrzyj do wpisu o przedłużaniu rękawów. Znajdziesz w nim kilka fajnych przykładów (niektóre są tak ładne, że od razu mam ochotę rżnąć własne rękawy :-)

      Ciąg dalszy już wkrótce. Ciepło pozdrawiam :-)

  12. Monika
    17 listopada 2016

    Witam po raz pierwszy,
    dopiero dziś trafiłam na ten blog i jako wielbicielka dobrych gatunkowo rzeczy (i halek) jestem zachwycona.
    Wracając do tematu, zazdroszczę wysokim paniom właśnie szerokich spodni, grubych swetrów, zamaszystych płaszczy… Przepadam za takim stylem i mimo nikłego wzrostu czasem noszę. :-)

    • Monika Frese
      18 listopada 2016

      Coś mi mówi, że jesteś we właściwym miejscu… dzień dobry Moniko, rozgość się proszę :-)