15 maja 2016 / Prosto z atelier / 19 komentarzy

Znam dwie popularne teorie spierające się o długość wiosennego płaszcza. Pierwsza twierdzi, że im niższy wzrost, tym krótszy powinien być płaszcz (i odwrotnie). Druga próbuje nam wmówić, że dolny brzeg płaszcza powinien przykrywać spódnicę.

Mam ponad piętnaście lat praktyki w ubieraniu kobiet i żadna z nich mnie nie przekonuje.

 

 

Znasz również te reguły, prawda? A przynajmniej już gdzieś, kiedyś o nich słyszałaś. Zapomnij o nich teraz, przynajmniej na czas, jakiego potrzebujesz, żeby przeczytać ten wpis. Zapomnij, nie dlatego, że są one z gruntu nieprawdziwe, tylko dlatego, że traktują sprawę wyboru idealnej długości płaszcza powierzchownie i rygorystycznie, całkowicie lekceważąc naturę personalnej niepowtarzalności.

Każda z nas jest inna, każda wygląda inaczej oraz ma zupełnie różne pragnienia i priorytety. Dlatego każda z nas ma swoją własną idealną długość płaszcza, która zależy od trzech bardzo indywidualnych parametrów:

  1. proporcji ciała,
  2. trybu życia,
  3. stylowego temperamentu.

 

 

Jaka długość płaszcza jest dla Ciebie najlepsza? Ta, która uwzględnia proporcje Twojego ciała

Jeżeli lubisz logicznie racjonalne argumenty, mam dla ciebie miłą niespodziankę: tak, istnieją matematyczne formuły, dzięki którym obliczysz swoją idealną długość płaszcza. Za punkt wyjścia przyjmuje się, że idealne ciało mieści się w 8 równych częściach, a optymalna dla niego długość znajduje się na wysokości jednej z nich, np.:

  • przy wzroście 168 cm będzie to 21 albo 42 albo 63 cm nad podłogą (168:8=21);
  • przy wzroście 176 cm, odpowiednio – 22 albo 44 albo 66 cm, mierząc od podłogi (176:8=22).

Bierzesz się już za pomiary? Poczekaj… szczerze mówiąc, matematyczny kanon wydaje mi się interesujący tylko w odniesieniu do spodni. W spódnicy lub w sukience oprócz centymetrów dzielących dolny brzeg płaszcza od podłogi, równie ważny jest kształt nogi – ponieważ wystająca spod płaszcza nóżka widziana jest w całej swojej urodzie, dobrze byłoby, gdyby dolny brzeg podkreślał jej zgrabną część.

 

Idealna długość płaszcza: kształt nogifot. burberry.com

 

W spodniach nie ma to takiego znaczenia, ale w spódnicy już tak: nie jesteś pewna, które miejsce twojej nogi jest najzgrabniejsze? Zwykle to, które wypada poniżej albo powyżej najszerszej części kolana lub łydki – modelki Burberry prezentują tę koncepcję w sposób doskonały.

 

 

 

Ogólnie rzecz biorąc, im niższy wzrost, tym bardziej… nie, wcale nie krótszy, tylko dopasowany powinien być płaszcz, ponieważ nadmiar w żadnej postaci nie służy filigranowej budowie ciała. Tak samo jak masywny rewers z wielkim kołnierzem, odstające kieszenie z klapkami albo widowiskowe guziki, zamaszysta szerokość przytłacza małą dziewczynę, która gubi się w niej i wygląda na jeszcze mniejszą, jeszcze drobniejszą i bardziej dziecinną. Wniosek odwrotny nasuwa się sam.

Zostańmy jeszcze przez moment przy dopasowaniu… bez względu na to jakiego jesteś wzrostu,  jedna zasada sprawdza się w mojej codziennej pracy bez pudła – jeżeli szyjemy płaszcz, w 9 przypadkach na 10* jest pewne, że:

 

Płaszcz z podkreśloną i wysoko osadzoną talią sprawi, że będziesz wyglądała zgrabniej i kształtniej. Już niewielka różnica kilku centymetrów wystarczy, żeby nogi wydłużyły się, a talia sprawiała wrażenie smuklejszej.

 

Dlatego moja rada brzmi: przesuń szlufki przytrzymujące pasek w gotowym płaszczu o kilka centymetrów do góry. Stań przed lustrem i sprawdź, jaka korektura będzie w twoim przypadku najlepsza, 1,5 – 3 – 5 – a może 8 centymetrów? Po takim zabiegu, nawet niewysoka kobietka będzie wyglądała w trenczu za kolana ładnie i proporcjonalnie (ważne jest tylko, żeby płaszcz był dobrze dopasowany, czyli nie za szeroki w ramionach i o właściwej długości rękawa).

 

*Ten jeden przypadek na dziesięć dotyczy sytuacji, kiedy z natury masz krótką górną część ciała albo/i bardzo duży, ciężki biust, więc w ramach optycznego równoważenia proporcji powinnyśmy raczej talię delikatnie obniżyć. Przesuwanie szlufek do góry w gotowym płaszczu nie ma również sensu wtedy, kiedy jako wysoka dziewczyna i tak masz problemy ze znalezieniem płaszcza, w którym nie miałabyś talii na wysokości pachy (oczywiście, odrobinę przesadzam, ale tę nieprawidłowość kroju rozpoznasz i tak od razu – po za krótkim rękawie).

 

Idealna długość płaszcza: przesunięcie taliifot. net-a-porter.com (Burberry); hobbs.co.uk

 

Na pierwszy rzut oka wszystko jest w porządku. Na pierwszy… ponieważ, gdy przyjrzysz się uważniej zauważysz, że w błękitnym płaszczu po prawej, talia modelki wygląda wyjątkowo foremnie i szczupło, a sama sylwetka sylwetka sprężyściej oraz bardziej kobieco niż w modelu po lewej.

W błękitnym trenczu talia wypada wyżej, więc tworzy nam się harmonijna dla oka symetria 1/3 do 2/3 (z krótką górą i wydłużonym dołem). Dziewczyna na pierwszym zdjęciu jest bezsprzecznie szczupła i zgrabna, ale nisko i dość luźno związany pasek optycznie dzieli jej figurę na pół, nie tworząc wystarczającego kontrastu góra-dół, który tak bardzo sprzyja wrażeniu lekkości i smukłości.

 

 

 

 

Jaka długość płaszcza jest dla Ciebie najlepsza? Ta, która pasuje do Twojego stylu życia i Twojej codzienności

Klasycznie elegancka dziewczyna nie potrzebuje płaszcza, w którym można biegać i skakać, bo nawet jeśli musi podbiec do autobusu, tylko reperezentacyjny, szykowny model w stosowny sposób zaakcentuje spowijającą ją atmosferę dystyngowanej powściągliwości. Krótki, wygodny płaszczyk nie dorośnie do tej roli.

 

Krótszy płaszcz dodaje sylwetce dynamicznego wdzięku, natomiast dłuższy  – lady mini, mezzo i midi, czyli wszystkie długości od kolana w dół – wygląda bardziej dojrzale, podkreślając elegancję i wyrafinowanie.

 

Właśnie na tej zasadzie młoda kobieta prowadząca bardzo aktywny tryb życia, prawdopodobnie intuicyjnie wybierze płaszczyk o długości „w okolicach uda”, który nie będzie plątał się jej między kolanami, nie będzie jej krępował i ograniczał, i w którym będzie się po prostu lepiej (czytaj: swobodniej, energiczniej) czuła.

 

idealna-długość-płaszczahobbs-londonfot. hobbs.co.uk

 

Oba bardzo ładne i w obu bez wstydu można pokazać się w niemal każdej codziennej sytuacji. Różnica zasadza się na charakterze każdego z płaszczy, wyrażonym przede wszystkim długością.

W trenczu po lewej, łatwo jest wyobrazić sobie studentkę biegnącą na zajęcia albo młodą mamę pchającą wózek podczas zakupów; w tym po prawej widzimy raczej dziewczynę spieszącą do pracy albo na spotkanie z klientem/kontrahentem/inwestorem.

 

 

Mam wrażenie, że przy projektowaniu obydwu modeli ktoś fantastycznie wszystko przemyślał: zarówno długość,  kolor oraz sposób noszenia każdego płaszcza mówi nam wiele o jego funkcji i przydatności. Nic – ani sam trencz, ani sposób jego przedstawienia na zdjęciu – nie jest zostawione przypadkowi:

  • krótki płaszczyk ma ciemniejszy kolor, który jest nie tylko praktyczny, ale ze względu na przynależność do naturalnych barw ziemi, wygląda bardziej przystępnie i bezceremonialnie. Odrobinę przykrótkie spodnie, mniej formalny rodzaj bluzki oraz obuwia z chwościkami, sygnalizują wygodę i potrzebę komfortu. Ten prostolinijny klimat został podkreślony uchwyconą w ruchu pozą modelki oraz swobodnym rozpięciem trencza.
  • W jasnym modelu wszystko pracuje na jego poważny, oficjalny charakter: chłodny, neutralny kolor, elegancka długość, statyczna poza modelki ubranej w białą koszulę. Zapięty i przewiązany płaszcz wysyła subtelny sygnał wiarygodności i klasy.

 

 

 

Jaka długość płaszcza jest dla Ciebie najlepsza? Ta, która podkreśla Twój stylowy temperament

Trencz jest jakby stworzony do wyrażania niewymuszonej elegancji i nonszalanckiego szyku. Co absolutnie nie znaczy, że jeśli twój temperament nie odpowiada klasycznemu albo eleganckiemu typowi stylowej osobowości, nie możesz nosić trencza. Pewnie że możesz, będziesz go tylko interpretować – łącznie z optymalną długością – według własnych stylowych kanonów.

 

Każdą długość płaszcza da się przystosować do swojego osobistego stylu i ulubionych elementów ubrania.

 

Podobnie jak trudno jest uformować w myślach obraz Dziewczyny Eleganckiej w warstwowych szatach, niełatwo jest wyobrazić sobie Dziewczynę Kreatywną albo Królową Dramatu w konserwatywnie grzecznej, zapiętej na ostatni guzik wersji płaszcza, który z dokładnością co do centymetra zasłania brzeg spódnicy.

 

Idealna długość płaszcza: stylowy charakterfot. stylebop

 

Tradycyjna formuła stylistyczna, która zaleca, aby płaszcz przykrywał odzież spodnią, tak naprawdę funkcjonuje dobrze tylko zimą albo w przypadku osobowości eleganckiej i klasycznej, które intuicyjnie odrzucają wszystko to, co zakłóca jednostajnie elegancki wizerunek.

W przypadku wszystkich innych stylowych charakterów, taka dystyngowana i powściągliwa prezencja zwykle się nie sprawdza, ponieważ nie ma nic wspólnego z ich stylowym potencjałem*.

 

 

*Opis i charakterystykę każdego ze stylów znajdziesz w Archiwum, w przedziale lipiec-listopad 2014.

 

 

O tym jak ważną rolę przy wyborze swojej idealnej długości odgrywa osobisty stylowy charakter, przekonują mnie zawsze moje własne spontaniczne decyzje: z reguły wybieram dłuższe płaszcze – midi i maxi, a mój wybór nie jest sprawą stylistycznego wyrachowania (wysoka dziewczyna nosi długie płaszcze) tylko samopoczucia. Długi płaszcz otula mnie aurą nieuchwytnej powagi i dystansu, co bardzo odpowiada klasycznej połowie mojej stylowej osobowości, podczas kiedy połówka romantyczna (ta większa :-) czuje się w nim nastrojowo osłonięta i gotowa do stawienia czoła codziennym zadaniom.

W krótkim płaszczu, który niejednokrotnie lepiej sprawdziłby się w codzienności zabieganej i pracującej matki dwojga dzieci, czuję się nago. Nago, czyli przykrótko, kuso i mało poważnie, dlatego w sytuacji wymuszającej na mnie praktyczne ubranie (np. podczas odwożenia maluchów rowerem na zajęcia sportowe albo muzyczne) zamiast płaszcza wybiorę raczej kurtkę, która z samej zasady jest uosobieniem sportowej wygody i sprawdza się w aktywnym działaniu.

 

 

 

Jaka długość płaszcza będzie dla Ciebie najlepsza?

Jestem bezkompromisową zwolenniczką nienagannych proporcji, jednak w tym bardzo konkretnym przypadku uważam, że idealna długość płaszcza bardziej zależy od twojego indywidualnego stylu niż od czegokolwiek innego. To znaczy, że zanim staniesz przed lustrem mierząc obwód swojej łydki, zastanów się spokojnie: kim jesteś? Kim chciałabyś być?

 

Idź za głosem serca. Próbuj, przymierzaj i nie zwracaj uwagi na to, co mówią inni. Tylko ty sama wiesz co ci w duszy gra i co cię uszczęśliwia – w sprawach stylistycznych wyborów, większość nie ma racji.

 

Nie sądzę, żeby współcześnie jakakolwiek niepisana konwencja, pochodząca z czasów dyktatury mody oraz społecznych konwenansów, miała jeszcze jakąś rację bytu. Stylistyczna wolność wyboru jest nieodzownie związana z naszym prawem do decydowania o tym co jest ładne i wygodne, a co nie. Weźmy pierwszy przykład z brzegu: nie da się kategorycznie stwierdzić, że płaszcz spod którego wystaje rąbek, albo nawet i spory fragment spódnicy lub sukienki, nie może wyglądać równie ładnie jak ten, który całkowicie zakrywa jej brzeg. Spójrzmy na poniższe przykłady:

 

Idealna długość płaszcza: z sukienkąfot. stylebop

 

Każda z przedstawionych kompozycji płaszcz – spódnica, przekonuje do siebie, wyglądając atrakcyjnie, każda w swoim stylu. Klasyczny beż trencza stanowi neutralną bazę, na tle której dowolny inny kolor (albo mieszanka barw) wygląda dobrze i harmonijnie.

Płaszcz w intensywnym albo nietypowym kolorze zawsze sprawdzi się uzupełniony spokojnymi tonacjami.

 

 

 

Idealna długość płaszcza: spodniefot. stylebop

 

Reguła, która upiera się, że płaszcz powinien przykrywać brzeg sukienki i spódnicy w obawie przed niechcianym efektem warstwowego ubrania na cebulkę, jest niedemokratycznym przeżytkiem – przecież pań, które noszą spodnie, nie obowiązuje.

 

 

 

 

Miła Przyjaciółko, nie bój się wyglądać inaczej. Właśnie w przypadku klasyków, które z założenia wyglądają charakterystycznie rozpoznawalnie, niekonwecjonalna nuta fantazji i swobody jest mile widziana. I wtedy żadna z nas nie wygląda tak samo.

Jeśli nie zdecydowałaś jeszcze z jakim stylowym kierunkiem najbardziej ci po drodze, poświęć niedzielne popołudnie, żeby się tego dowiedzieć. Test stylowej osobowości oraz opisy poszczególnych stylowych charakterów bardzo ci w tym pomogą.

 

 

 

 

Udostępnij
Email this to someoneShare on FacebookTweet about this on TwitterShare on Google+Pin on Pinterest


Komentarze

  1. Weronika
    15 maja 2016

    Przyznam szczerze, że ja też zawsze uważałam, że płaszcz powinien zasłaniać sukienkę/spódnicę. Nie wiem gdzie ja to przeczytałam. Ale już jakiś czas temu odkryłam, że moja najlepsza długość sukienki, płaszcza, spódnicy to ta sięgająca tuż przed kolano. Mam wrażenie, że dzięki temu moje nogi wydają się nieco grubsze niż są. Bo przecież nie każdy chce się wyszczuplić ;-)
    A jak ostatnio założyłam ołówkową szarą sukienkę, którą szyłam na miarę to sporo osób mi się przyglądało, gdy szłam ulicą. Super uczucie :-)

  2. Katarzyna
    15 maja 2016

    Ten wpis czyta się jak poezje :) I oczywiście całkowicie się zgadzam “Tylko ty sama wiesz co ci w duszy gra i co cię uszczęśliwia – w sprawach stylistycznych wyborów, większość nie ma racji.” Dzięki!

    • Monika Frese
      16 maja 2016

      To ja dziękuję. Zdopingowana Twoim komentarzem, zmieniłam odrobinę końcówkę. Teraz pasuje jeszcze lepiej :-)

  3. Justyna
    15 maja 2016

    Bardzo przydatny wpis, którego się troszkę bałam ale niepotrzebnie – juz wiem że długość płaszcza którą wybrałam jest idealna :)

  4. Avarati
    16 maja 2016

    Świetny wpis, cieszę się, że po raz kolejny obaliłaś mity ubraniowe. :) Tym bardziej, że one nas potrafią oszpecić.
    Mam kompaktową budowę ciała, szerokie ramiona, duże piersi, wąskie plecy i biodra, ale za to odstającą pupę. Przy czym nogi i ręce są długie w stosunku do reszty ciała i to wszystko mieści się w 157 cm. Przez to większość sprzedawczyń ma kłopot, jak ubrać – jak powiedziała pewna nauczycielka – figurę podobną do szczura (ach, cudowne gimnazja, potrafią człowiekowi zatruć życie i zakompleksić). Jedna sprzedawczyni wprost mi powiedziała, że na mojej figurze żadne normalne ubranie nie będzie na mnie dobrze wyglądać i zaproponowała płaszcz w kształcie A i oversize, w których wyglądałam, jakbym je wzięła z szafy mojej ciotki.

    Osobiście nie przejmuję się tak zwanymi regułami ubierania się dla niskich osób, najkorzystniejsze są dla mnie dopasowane do ciała ubrania. Uwielbiam płaszcze, moim hitem nr 1 jest dopasowany, skórzany płaszcz do kolan. To mój as, który trzymam w szafie, kiedy chcę być bardziej dramatyczna.

    • Makosza
      16 maja 2016

      Każdą osobę da się dobrze ubrać a jak ktoś, kto się tym zajmuje i twierdzi, że jest inaczej to oznacza, że nie jest dobry w swoim fachu. W obecnych czasach możemy wybierać z tylu różnych fasonów, że coś będzie dla Ciebie,w czym będziesz się dobrze czuć.
      Ostające pupy są fajne, na siłowni nie jedna skupia się właśnie na tej części ciała, by mieć fajny tyłeczek. I nie ma co słuchać debilnych nauczycielek.

    • Monika Frese
      16 maja 2016

      Czy kara chłosty istnieje jeszcze w kodeksie karnym? “Wysoki Sądzie, wnoszę o ponowne wprowadzenie kary chłosty, wymierzanej pedagogom i autorytetom wychowawczym jako konsekwencja i zadośćuczynienie za bezmyślne chłostanie jęzorem…”

      Doskonale rozgrywasz atuty swojej figury – dobre dopasowanie, to podstawowa zasada przy niewielkim wzroście i wyraźnie kobiecych atrybutach sylwetki. A sprzedawczyni nie miała racji: sklepy nie sprzedają “normalnych” ubrań, tylko ubrania w znormatyzowanch rozmiarach. Takie rozmiary (rozmiary konfekcyjne) mają wyobrażać jakąś przeciętną i właśnie dlatego, tak naprawdę nie pasują na nikogo.
      Temat na całkiem niezły dowcip… co wciskają klientkom sprzedawczynie? Bzdury. Pozdrawiam :-)

      • Ida
        17 maja 2016

        Chłosta to chyba nawet za mało dla osoby, która nie zdaje sobie sprawy jak głęboko zapadają młodemu człowiekowi w pamięć takie słowa.

        Babcia i mama nauczyły mnie, że spódnica powinna wystawać spod płaszcza na 2-3 cm, żeby – jak twierdziły – było widać, że nie zapomniało się ubrać dolnej części garderoby. O dziwo dotyczyło to nawet tych płaszczy, które kończyły się w połowie kolana. Mnie z kolei bardziej podoba się gdy spod tego płaszcza nic już nie wystaje – trochę jakby udawał sukienkę.
        korzystając z okazji, czy widziałyście gdzieś trencze, które sięgnęłyby do kolan kobiecie o wzroście 180 cm? Szukam od kilku lat.

        • Monika Frese
          17 maja 2016

          Trzymam z mamą i babcią. Mnie też jak nic nie wystaje, to tak jakoś goło :-) Wyjątkiem jest płaszcz zimowy.

          Trzymaj rękę na pulsie z brytyjskim Boden – mają nie tylko rozmiary petite i dla kobiet wysokich, ale przynajmniej wiosną i jesienią po jednym (albo więcej) modelu trencza. A trencze w Boden rozchodzą się jak świeże bułeczki, nie doczekawszy nawet pierwszych przecen.

          • Makosza
            18 maja 2016

            Ale z drugiej strony wyobraźnia ludzi będzie pracować> ma coś pod płaszczykiem czy nie.

          • Monika Frese
            19 maja 2016

            Tu sprawa jest prosta. Jak coś wystaje górą, np. kołnierzyk, to ma, a jak nie wystaje, to hoho… femme fatale!

  5. Makosza
    16 maja 2016

    Ja znam taki jeden myk. Bierzemy chustę i rozkładamy przed nogami, by je zasłaniała. Stajemy przed lustrem. Chustę podnosimy i opuszczamy obserwując nasze nogi w lustrze. Tak można łatwo zobaczyć, w którym momencie nasze nogi wyglądają szczupło, zgrabnie a w którym grubo.

    Bardzo fajny wpis. Konkretnie przykłady, głupi zrozumie.

    Ja czuję się dobrze w krótkich i długich płaszczach. Krótkie traktowałam jak kurtki. Jeśli musiałabym wybierać jedną długość to wybrałabym dłuższą wersję, za kolano.

    W liceum mama uszyła mi płaszcz. Był idealny, Prosty, czarny, z kapturem, bez pasków, ozdobień, do ziemi. Od bioder rozszerzał się. Na zimę idealny. Ciepły, chronił przed wiatrem a do tego prosty w swojej formie.

    • Monika Frese
      16 maja 2016

      Świetne te ćwiczenia przed lustrem z chustą – robię tak samo, tylko owijam się tkaniną lub manipuluję góra-dół spódnicą. Twój sposób wydaje mi się dużo łatwiejszy w obsłudze.

      Dziękuję za refleksję na temat przystępności wpisu (uśmiecham się pod nosem, z powodu tego głupiego, ale tak naprawdę nigdy do końca nie jestem pewna, czy nie za bardzo namieszałam w twórczym szale. Pewność przychodzi dopiero na zimno, z perspektywy czasu :-)

      • Krystyna
        16 maja 2016

        I jeszcze zrobić zdjęcia, lepiej potem tak z dystansem ocenić długość.

        Właśnie to mi się podoba w tym co i jak piszesz, taka przystępność i to z przymrużeniem oka. Dobra robota i tak trzymać!

        • Monika Frese
          17 maja 2016

          Fajny pomysł z tym fotografowaniem, tylko czasem diabelnie trudny do zrealizowania. Fotkom, zwłaszcza takim robionym na szybko, brakuje głębi, przez co obraz wygląda płasko. Płaska sylwetka równa się gruba sylwetka – i jak tu się skupić na właściwej długości?
          (No i widzisz? Znowu świetny temat do obgadania, na który nigdy pewnie nie znajdę czasu :-(

          Ale tak w ogóle, to mów do mnie jeszcze…

  6. Wiktoria
    18 maja 2016

    Super wpis. Nie raz, zastanawiałam się, nad tą idealną długością. Osobiście, najbardziej lubię długość spódnic i sukienek tuż za kolano. Moje nogi wyglądają wtedy najkorzystniej. Do tego płaszcz zakrywający spód czyli odrobinkę dłuższy. Zdarza mi się też, że spódnica troszkę wystaje ale nie jest to moja najulubieńsza opcja. Zwłaszcza gdy jest rozszerzana.

  7. Irensa
    18 maja 2016

    Płaszczyk o długości w okolicach kolan jest uniwersalny. Do spodni wygląda super. Do wąskiej ,troszkę dłuższej spódnicy rewelacyjnie, do krótszej o kilka cm – bez zarzutu! Czego chcieć więcej?

    • Mara
      25 maja 2016

      Czy nie wymaga taka dlugosc zgrabnych…kolan?

      • Monika Frese
        25 maja 2016

        Tylko wtedy, jeśli kolana widać. W spodniach albo sukience/spódnicy dłuższej od płaszcza, uroda kolan pozostaje naszą tajemnicą :-)