Co można napisać o rękawiczkach? Dobre rękawiczki mają być ładne i ciepłe. I tyle.

Naprawdę?

 

Pomijając już fascynującą historię rękawiczek damskich, jeszcze dwa, trzy pokolenia wstecz elegancka kobieta nie pokazywała się bez nich na ulicy. Składająca się z kilkunastu par, dopasowana do poszczególnych elementów garderoby i uzależniona od pory roku oraz okoliczności rękawiczkowa kolekcja, przedstawiała się z grubsza tak:

  • na poranne zakupy – rękawiczki z jasnoszarej skóry koźlęcej,
  • na lunch – rękawiczki z mocno połyskującej beżowej glacé,
  • na popołudniową wizytę lub spacer – rękawiczki z brązowej peccary,
  • na wieczór – długie do łokcia z czarnego jedwabiu,
  • na bal – zapinane na guziczki, długie do połowy przedramienia rękawiczki z delikatnej skóry nappa.

 

Glacé – gładka, miękka i elastyczna skóra koźlęca, charakteryzująca się lustrzanym połyskiem (z franc. glacé = lukrowany, błyszczący).

Peccarybardzo rzadki i wyjątkowo kosztowny (bo utrzymywany pod ścisłą kontrolą) rodzaj skóry, pochodzący od pekari – dziko żyjących świniowatych z Ameryki Południowej.

Nappa – ogólna nazwa dla miękkch i elastycznych gładkich skór wysokiej jakości.

 

 

Dobre rękawiczki, czyli jest w czym wybierać

My, nie korzystamy dzisiaj z tak bogatego arsenału rękawiczkowych modeli, ale wybór i tak mamy niemały:

 

Rękawiczki pięciopalcowe

Dłuższe albo krótsze, proste albo wyrafinowanie zdobione – skórzane rękawiczki z pięcioma palcami to odpowiednia na każdą codzienną okazję, szykowna klasyka. Przykrywające nadgarstek i nierzadko z elastycznym marszczeniem po jego wewnętrznej stronie są wystarczająco długie, żeby osłonić wloty rękawów płaszcza lub kurtki.

 

Dobre rękawiczki: skórzana elegancja

 

Od lewej, od góry: beżowe rękawiczki wykończone ciepłą, kaszmirowo – wełnianą podszewką (Roeckl); czerwone rękawiczki ocieplane podszewką wełnianą (Ochnik); dwukolorowe rękawiczki z podszewką polarową (Wittchen); brązowe rękawiczki ozdobione obciąganymi guziczkami, ocieplone grubą jedwabną dzianiną (Caterina); czarne rękawiczki wykończone od środka wełną jagnięcą (Wittchen).

 

 

 

Rękawiczki ozdobione futrem

Luksusowa kompozycja skóry i futra, to połączenie piękna i praktycznej funkcjonalności:

 

Dobre rękawiczki: skórzana elegancja z futrem

 

Od lewej: rękawiczki z kaszmirową podszewką ozdobione króliczym futerkiem, w kolorze taupe i czarnym (Roeckl); jasnoszare rękawiczki ocieplone kaszmirem i ozdobione mankietem z lisa (Roeckl); czarne rękawiczki wykończone futerkiem z królika (Kuc).

 

 

 

Rękawiczki wełniane lub wykończone wełnianą dzianiną

Wydawałoby się, że to bardziej zwyczajny rodzaj pięciopalcowych rękawiczek. Niekoniecznie, ponieważ rękawiczki z wełny, oprócz tego, że nie tracą swoich rozgrzewających właściwości nawet wtedy, gdy są wilgotne, naprawdę potrafią zaskoczyć swoją niebanalną urodą. Zwłaszcza te wykonane ze skórzano-wełnianych kombinacji:

 

Dobre rękawiczki: wełniana dzianina

 

Od góry: czerwone rękawiczki z kaszmiru (Roeckl); brązowe rękawiczki z wełnianej mieszanki wykończone skórzanymi elementami (Ralph Lauren); brązowe rękawiczki z gładkiej skóry z dzianinowym mankietem (mój osobisty faworyt!) oraz wełniane rękawiczki z wnętrzem dłoni wykończonym skórą (Roeckl).

 

 

 

Rękawiczki z jednym palcem

Rękawiczki z jednym palcem mają bezdyskusyjną przewagę nad rękawiczkami z pięcioma palcami: są wyjątkowo ciepłe. Znajdujące się we wspólnej i niepodzielonej części palce, ogrzewają się od siebie wzajemnie, przy czym powietrze, które dostało się do środka – doskonały izolator ciepła – utrzymuje w ich wnętrzu przyjemną, przytulną atmosferę:

 

Dobre rękawiczki: rękawiczki z jednym palcem

 

Od góry (wszystkie trzy modele Roeckl): wykończone skórzaną lamówką rękawiczki z czystej, żywej wełny; jednopalcowe, kożuszkowe rękawiczki z cieplutkim futerkiem od wewnątrz;

u dołu: czarne rękawiczki ocieplane wełnianą podszewką, otwierane u góry na zamkiem błyskawiczny (Ochnik); w środku polar, na zewnątrz skóra połączona z króliczym futerkiem (Wittchen).

 

 

 

Rękawiczki do zadań specjalnych – touch screen gloves

Touch screen, czyli rękawiczki do obsługi ekranów dotykowych, nie różnią się wyglądem od innych skórzanych modeli. Rękawiczki tego typu mają zintegrowany w końcówkach palców materiał przewodzący, który ekran smartfona lub laptopa odczytuje jako dotyk ręki – bardzo wygodne rozwiązanie (zwłaszcza zimą), umożliwiające korzystanie z dotykowych urządzeń wyświetlających bez konieczności obnażania dłoni.

Dobre rękawiczki touch screen zachowują swoje zalety nawet wtedy, kiedy zewnętrzna warstwa skóry się przetrze. W przeciwieństwie do tanich wyrobów chińskich, w których materiał przewodzący naniesiony jest cienką warstwą tylko powierzchniowo, w rękawiczce renomowanego producenta funkcja dotykowa zawarta jest w całym przekroju skóry.

 

Dobre rękawiczki: rękawiczki dotykowe

 

Od góry: wyrafinowa optyka w połączeniu z technologicznym know-how (Roeckl); ciepłe rękawiczki touch screen w kolorze śliwkowym (Kuc); rękawiczki touch screen ocieplane wełnianą podszewką (Ochnik); rękawiczki z kaszmirową podszewką, wykończone specjalną powłoką nano (Shoepassion).

 

 

 

Dobre rękawiczki: skóra skórze nierówna

Współczesna lady nosi rękawiczki przede wszystkim jako ochronę przed zmiennymi kaprysami pogody. Zakładając na ręce ulubioną parę, nie zdaje sobie na ogół sprawy ile finezji i umiejętności tkwi w każdej z nich: rozciąganie posortowanej wcześniej skóry, krojenie, przygotowanie lamówek, naszywanie ozdób, zszywanie poszczególnych części, wszywanie podszewki, prasowanie… uszycie jednej pary rękawiczek zgodnie z tradycyjnym kunsztem rzemiosła to ok. 2 do 4 godzin pracy.

Technika i umiejętności mistrza są niezastąpione – dobre rękawiczki wytrzymają długie lata w doskonałym stanie – ale tym, co decyduje o jakości rękawiczek jest tworzywo. Skóra wysokiej klasy powinna być elastyczna i sprężysta, miękka i cienka, gładka i delikatna w dotyku. Jak przekonałyśmy się ostatnim razem, nie każdy rodzaj skóry spełnia te wymagania.

Najlepszym surowcem na dobre rękawiczki damskie jest skóra jagnięca, owcza, kozia oraz skóry zwierzą dziko żyjących: jelenia, renifera, pekari. Przyjrzyjmy się bliżej najszlachetniejszym odmianom:

 

Skóra jagnięca

Miękka, delikatna i elastyczna, odznacza się odpowiednią trwałością, więc jest surowcem do produkcji najbardziej eleganckich modeli. Skóra owcza jest jej mniej sprężystym, za to bardziej ekonomicznym odpowiednikiem.

 

Dobre rękawiczki: skóra owczafot. Roeckl

 

 

Jagnięce futerko, czyli skóra garbowana razem z runem, jest drogim (ponieważ skomplikowanym w obróbce), ale wytrzymałym i bardzo ciepłym surowcem. Delikatna, kędzierzawa wełna wewnątrz rękawiczki grzeje jak najprawdziwszy piecyk.

 

Dobre rękawiczki: jagnięce futerkofot. Roeckl

 

 

Skóra jelenia

Grubsza, ale miękka i sprężysta, do tego trwała i wytrzymała. Gruboziarnista powierzchnia jest często podkreślana wyrazistymi przeszyciami, które podkreślają sportowy, odrobinę rustykalny charakter wykonanych z niej rękawiczek.

 

Dobre rękawiczki: skóra z jeleniafot. Roeckl

 

 

Skóra pekari

Wyjątkowo trwała, ciepła, miękka i aksamitna w dotyku skóra pochodzi od dziko żyjących w Ameryce Południowej świniowatych. Skóra pekari jest dobrem limitowanym, poddanym ścisłej kontroli, więc tylko niewiele firm może pozwolić sobie na zakup tego rzadkiego surowca.

 

Dobre rękawiczki: skóra pekarifot. Roeckl

 

 

 

Dobre rękawiczki: pielęgnacja

To, co powinno wejść w nawyk i zajmuje tylko chwilkę: po zdjęciu rękawiczek trzeba je naciągnąć, rozprostowując zagniecenia. Skóra rozciąga się pod wpływem ciepła dłoni, więc taki prosty zabieg pomaga jej wrócić do formy. Zwłaszcza wilgotne rękawiczki potrzebują takiego rozprasowania i wygładzenia, bo inaczej zeschną się w kształtcie załamań ręki i palców. Wilgotne albo mokre suszymy w temperaturze pokojowej z dala od źródeł ciepła – gorące powietrze kaloryfera albo suszarki niszczy urodę skóry, która staje się krucha i łamliwa.

 

Dobre rękawiczki: pielęgnacjafot. Roeckl

 

Rękawiczki lubią być przechowywane na płasko i aby uniknąć zafarbowania, rozdzielamy je kolorami: jasne osobno i ciemne osobno.

 

 

Rękawiczki z zamszu szczotkuje się, aby wyczesać z nich kurz i zabrudzenia, natomiast dobre rękawiczki ze skór gładkich czyści się przy pomocy szarego mydła i odrobiny wody. Nie ma obawy, nic im się nie stanie – rękawiczka z elastycznej, fachowo wyprawionej skóry, nie ma prawa się zdeformować i ułoży się do ręki jak trzeba. Jeżeli nie chcesz ryzykować możesz oddać swoje skórzane skarby do profesjonalnego czyszczenia. Pracownie rękawiczkarskie albo pralnie chemiczne specjalizujące się w odświeżaniu wyrobów ze skóry oferują taką usługę w granicach 30 zł.

 

Interesują cię dokładne wskazówki? Przystępnie wyjaśnione szczegóły pielęgnacyjne znajdziesz np. na stronie firmy Kuc. A na Ko-moda coś dla ambitnych entuzjastek: rękawiczkowa pantonima, która – przepraszam za to mało profesjonalne zachowanie – rozśmieszyła mnie niemal do łez.

 

 

Całuję twoją dłoń madame… Czy kobieta powinna zdejmować rękawiczkę przy powitaniu?

„(…) Chcę pozostać damą bez względu na to czy inni znają reguły gry, ale czuję się trochę nieswojo, bo chociaż na dworze jest zimno, widzę że wszyscy zdejmują do powitania rękawiczki. (…) Czy jeśli kobieta wita się “pod gołym niebem” może podać dłoń w rękawiczce?”

 

Reguły dotyczące dobrych manier zostawiają nam spore pole manewru, ale większość autorytetów savoir-vivre zgadza się co do tego, że pani pozdrawiając pana pozostawia urękawicznioną dłoń. Wskazówka ta pochodzi z czasów, kiedy damska dłoń otulona była delikatną, mięciuchną jak jedwab rękawiczką ze skórki koźęcej i nikomu nie śniło się, że dama może nosić wielką i grubaśną rękawicę o sportowym rodowodzie.

Dlatego zgódźmy się na wygodny, zgodny z obyczajami i zdrowym rozsądkiem kompromis – podczas powitania zostawiamy na dłoniach eleganckie pięciopalcowe rękawiczki, natomiast grube i z jednym palcem – kożuszkowe, wełniane, polarowe, motocyklowe, typu narciarskie – ściągamy. Wyjątek zrobiłabym tylko w sytuacji, kiedy nagą rękę na świeżym powietrzu podaje mi starsza pani. Starszych panów możemy z tej reguły śmiało wyłączyć. Starszy pan pamięta jeszcze eleganckie kobiety swojej młodości, więc będzie przyjemnie zaskoczony tym wzruszającym wspomnieniem.

Jeżeli w grupie witających się wszyscy zdjęli do powitania rękawiczki, zdam się na własny instykt i nastrój chwili – znajomość towarzyskich reguł ma ułatwiać nam życie, więc pal licho jakieś sztywne zasady, jeśli na końcu ktoś (również ja sama) miałby się głupio czuć.

 

 

Miły Gościu, jeśli szukasz właśnie swojej idealnej pary, w obu rękawiczkowych wpisach (dzisiejszym oraz polecanym pod spodem Kupuję zimowe rękawiczki. Na co powinnam zwrócić uwagę?) znajdziesz sporo wartych zapamiętania nazw i nazwisk. Dobre rękawiczki mają mało wspólnego z produkowaną w Chinach masówką. Wyselekcjonowany surowiec, znajomość fachu, rzemieślnicza precyzja, piękne wzornictwo – renomowana marka wyspecjalizowana w rękawiczkowym rzemiośle jest gwarancją jakości wyrobu.

I koniecznie zajrzyj do komentarzy, to właśnie w nich wymieniamy się doświadczeniami i fantastycznymi poleceniami.

 

 

*Fot. na zdjęciu ze strony głównej – Roeckl. Rękawiczki firmy Roeckl znajdziesz w sklepie firmowym (Warszawa, Mokotowska 26) albo online w niezawodnym zalando.pl

 

Udostępnij
Email this to someoneShare on FacebookTweet about this on TwitterShare on Google+Pin on Pinterest


Komentarze

  1. Czytelniczka
    22 lutego 2016

    Dziękuję za kolejny, pełen wdzięku tekst. Pani blog jest bardzo wartościowy, w przeciwieństwie do setek podobnych tematycznie :)
    Nie znam czasów eleganckich dam i gentelmenów, ale czuję pewien żal i tęsknotę za tą klasą, dobrymi manierami, tym, że kobieta pozostawała kobieca…

    Dziękuję za merytoryczne, ciepłe i inspirujące wpisy, Pani Moniko :) Pozdrawiam!

    • Monika Frese
      22 lutego 2016

      Ja również mam niedosyt szykownej codzienności. To dlatego te wszystkie jedwabie, kaszmiry, jakość i idealne dopasowanie… chcę nas uwieść i nakłonić do nierezygnowania z elegancji, klasy i wdzięku :-)
      Dziękuję za przemiłe i serdeczne słowa. Natychmiast poczułam, że każda minuta włożona w opracowanie i napisanie wpisu stokrotnie się opłaciła.
      Bardzo ciepło Panią pozdrawiam :-)

  2. Anna
    22 lutego 2016

    Rękawiczki, rękawice a ja proszę o spódnice :-) W sobotę kupiłam dwie spódnice: błękitną : 90 % wełny i 10% kaszmiru. Jest miękka, gładka, wolna od elektryzowania się i dziś była ze mną w pracy. Druga: 100% schurwolle- jest soczyście czerwona i dopiero czeka na swój dzień. W moim sercu i garderobie jest już wiosna. Pozdrawiam słonecznie i kwitnąco.

    • Monika Frese
      22 lutego 2016

      Ooo, rękawiczki cudownie pasują do spódniczki! Razem wyglądają bardzo ladylike.
      Błękity i czerwienie… faktycznie, u Ciebie już wiosna Anno, a ja od razu mam ochotę na coś równie soczystego. No i jeszcze wełenki i kaszmiry (ale się rozpuściłaś dziewczyno :-), pochwalisz się nam, gdzie znalazłaś takie wełniane cudeńka?

      P.S. Czekaj, czekaj… a co z przymiarką do pierwszej własnoręcznie szytej spódnicy? Wisi już w szafie czy potrzebujesz motywującego opitolenia wsparcia?

      • Anna
        23 lutego 2016

        Wełniane cudeńka są z sieciowego lumpeksu Vive. To prawdziwy Sezam dla cierpliwej i zdyscyplinowanej kobiety. Sama jeszcze nie do końca wierzę że je mam: śliczne, ołówkowe spódnice, bez śladów użytkowania :-). Własnoręcznie szyta spódnica jest dopiero w planach. Zatem śmiało! Jestem otwarta na wsparcie. I pozdrawiam serdecznie.

        • Monika Frese
          23 lutego 2016

          Cieszę się razem z Tobą z Twoich nowych, ślicznych spódniczek (oj, przydałoby się nam więcej takich sezamów z wełnianymi skarbami :-)
          A ponieważ chętnie widziałabym się w gronie “cierpliwych i zdyscyplinowanych kobiet”, natychmiast biorę się do przeszukiwania, poszukiwania i opracowywania treningu motywującego! Pa, cieplutko pozdrawiam.

          • Krystyna
            23 lutego 2016

            Ja chyba mam problem z cierpliwością i dyscypliną, więc jestem ciekawa Twojego treningu motywującego.

          • Monika Frese
            24 lutego 2016

            Ja też jestem go ciekawa. Jeszcze nic nie wymyśliłam, alem bardzo podekscytowana (jakby nie było, do szycia będzie nas motywował ten sam szewc, który bez butów lata!).

  3. Krystyna
    22 lutego 2016

    Moniko, jesteś wspaniała i napracowałaś się. Naprawdę, wolę wpisy, które ukazują się rzadziej, ale są pełne treści. Dzięki!
    Po tym tygodniu dobroci moje rączki są gładkie i zadbane jak pupa niemowlaka, teraz tylko muszę postarać się o eleganckie rękawiczki.
    P.S. Ta pantomima z Ko-mody jest śmieszna i warta zapamiętania.

    • Monika Frese
      22 lutego 2016

      Dziękuję miła Ty jedna Ty… znaczy, opłacało się troszkę poczekać. Ale biję się w pierś, tym razem fb wciągnął mnie na amen – to straszne jak każde 5 minut niepostrzeżenie zamienia się na nim w godzinę (dokładnie tak, jak mówiłaś). Powinnam mieć chyba wyrzuty sumienia, że przeze mnie znowu tracisz na nim czas, ale… czy ja wiem? Gładziutkie rączki to jednak gładziutkie rączki i w końcu fajnie się wzajemnie zachęcałyśmy, no nie?

      Cześć Krystyno, dobranoc :-)

  4. galeria61
    22 lutego 2016

    Moniko, dziękuję Ci za ten ciekawy wpis, nawet nie zdawałam sobie sprawy z takiej mnogości rodzajów skór używanych do wyrobu rękawiczek. Włożyłaś w ten post dużo pracy. Dziękuję Ci również za to, że pokazujesz mi (i nam) różne firmy, producentów. Część z nich, to marki dla mnie nieznane i już buszuję po internecie i sprawdzam, co proponują :)
    Otwierasz mi oczy Moniko. Dziękuję :)
    Gosia

    • Monika Frese
      23 lutego 2016

      Dzień dobry Gosiu, tylko proszę… nie szalej!
      Wiem, łatwo się mówi, kiedy naprawdę można stracić głowę oglądając takie jedno lub drugie rękawiczkowe cudo :-)

      • galeria61
        23 lutego 2016

        Obiecuję, nie będę szaleć :) Ceny są nieraz zaporowe :(
        Ale warto mieć wiedzę o różnych możliwościach i moje powyższe podziękowania nie dotyczyły tylko firm produkujących rękawiczki, ale ogólnie. Pokazujesz nam inne marki i inną jakość, znacznie odbiegającą od sieciówek.
        pozdrawiam
        Gosia

  5. Wiktoria
    23 lutego 2016

    Czasami wydaje mi się, że czegoś nie potrzebuję. To przeświadczenie kończy się w momencie, gdy poczytam i pooglądam, te cudne i cudnie przedstawiane na Pani blogu rzeczy. Tylko nie wiem tak do końca czy to dobrze czy żle? (Oczywiście, że dobrze. Hahaha)

    • Monika Frese
      23 lutego 2016

      Witamy w klubie! Mam tak samo: wydaje mi się zawsze, że już mam wszystko co mi do szczęścia potrzebne… aż do kolejnego wpisu, w którym rozkładamy na łopatki to lub tamto. I co? I sama leżę, znowu zakochana po uszy :-)
      Dobrze, że nie określiłyśmy z góry, że to ma być minimalistyczny blog. Samokontrola jest dobra, rozwijanie własnego stylu jeszcze lepsze, ale minimalizm? Przy tych wszystkich cudach natury kultury rzemiosła? Dobre sobie!

      P.S. Wiktorio, czy my czasem nie byłyśmy już na “Ty”? Byłoby mi bardzo miło, jestem Monika :-)

      • Wiktoria
        23 lutego 2016

        Mi również będzie bardzo miło. Jestem Wiktoria. Pozdrawiam

  6. Irensa
    24 lutego 2016

    Urzekły mnie urodą przepiękne rękawiczki z dużym futrzanym mankietem. Ech, takie mieć…Ale jak je nosić? Do cienkiej wełnianej peleryny nie, do płaszcza z szerokim, przykrótkim rękawem – no może… Ale takiego nie mam, bo wydaje się niepraktyczny /co za brzydkie słowo/ i będzie wiało przez taki rękaw po kokardę… No sama nie wiem… Pomocy!!!

    • Monika Frese
      24 lutego 2016

      Bomba te futrzaki, nie? Myślę sobie, że do płaszcza z szerszym rękawem (nie 3/4 czy 7/8, tylko normalnej długości) będą wyglądać pięknie i tajemniczo. Wiesz co mam na myśli? Taki wysuwający się i chowający z powrotem as lis w rękawie :-)
      Do kimonowego rękawa albo peleryny też będzie cudnie, ale nie wiem czemu wymyślamy jakieś specjalne rękawy – przecież to jest tylko futrzany mankiet. Taki mankiet nie tylko będzie świetnie ochraniał wloty rękawów, ale także pasował do każdego eleganckiego płaszcza albo kurtki o bardziej sportowym rodowodzie (wiem, bo sama noszę czarne z czarnym futrzanym mankietem do ukochanej króciutkiej kurteczki i szykownej spódnicy midi).

      Spokojnie :-) Przymierz sobie po prostu jedną czy drugą parę. Najlepiej w domu, żebyś mogła porównać i się zastanowić.

  7. Makosza
    24 lutego 2016

    “urękawiczniona dłoń” jak to ładnie brzmi.

    A z mojej strony apel. Jeśli mamy jasne rękawiczki to dbajmy o ich czystość. Dłonie widać i to działa jak brudne pazury czy do połowy zeskrobany lakier na pazurkach. Wygląda nieestetycznie i brzydko.
    Bardzo dobry wpis, jak to profesor przyjaciółki mawiał> dzisiaj się czegoś nauczyliśmy.

    • Monika Frese
      24 lutego 2016

      I to jeszcze jak! Natychmiast pobiegłam skontrolować stopień czystości moich najjaśniejszych par (mam dwie, w jasnym brązie i różu). Nie jest źle :-)

      • Irensa
        25 lutego 2016

        A jak się już się ubrudzą to co? Jest jakiś ratunek? Bo właśnie straciłam parę jasnoszarych rękawiczek po potraktowaniu ich mydłem…

        • Makosza
          25 lutego 2016

          A z jakiego materialu sa Twoje rekawiczki?

          • Irensa
            26 lutego 2016

            Ze skóry, ale niestety nie najlepszej jakości.

        • Monika Frese
          25 lutego 2016

          Ech, pewnie to moja wina, bo napisane małymi literkami… a przeczytałaś NAJPIERW szczegółową instrukcję czyszczenia rękawiczek z firmy Kuc?
          W ramach ratunku spróbowałabym jeszcze raz i krok po kroku, tak jak tam jest objaśnione (link we fragmencie dotyczącym pielęgnacji). Gdyby i to nie pomogło, zostaje jeszcze profesjonalne czyszczenie.
          Daj znać jak poszło, a my w tym czasie trzymamy kciuki!

          • Irensa
            26 lutego 2016

            Niestety było to trochę wcześniej zanim ukazał się ten post. No i rękawiczki niestety nie były pierwszej jakości.Uwierzyłam i więcej takich nie kupię chociaż na pierwszy rzut oka kuszą wszystkim /ceną, kolorem, fasonem, dostępnością/.

          • Monika Frese
            26 lutego 2016

            Dziękuję za wyjaśnienie, oddycham z ulgą.
            Wiesz co? Z kolejnymi postąpisz dokładnie tak, jak w podlinkowanej instrukcji prania, ale i tak Cię namawiam – spróbuj jeszcze raz, może uda się je uratować. Przecież i tak niczym już nie ryzykujesz.

  8. Beata
    25 lutego 2016

    To się nazywa zarażenie tematem! A nieoczekiwane sploty okolicznosci pomagają podejmować decyzje.
    Własnie wczoraj odebralam przesyłke dla męza… W środku cudo!!! Przepiękne mieciutkie rękawiczki peccary,w kolorze koniakowym
    (F-ma Kuc). Postanowilam zrobic sobie przyjemnosc na tak rzadkie w moim życiu prawdziwe urodziny.
    W tym roku jest ten dzień! (29 lutego). Bedzie piękna,elegancka pamiątka na długie lata…
    Pani Moniko! Jestem oczarowana blogiem,a właściwie Panią.Między wierszami można wyczytać ogromną życzliwość,takt,elegancję
    w każdym calu,duzo humoru i dystansu do siebie.No i ogromna wiedza!Dziękuję,że dzieli się Pani swym doświadczeniem
    i nieustannie pomaga rozwiązywac dylematy eleganckiej kobiety. Serdecznie pozdrawiam:-)

    • Monika Frese
      25 lutego 2016

      Lubię takie zaraźliwe interakcje!
      Bardzo dziękuję za przemiłe słowa… czy mogę się przyznać? Jak zwykle w obliczu nieoczekiwanych, serdecznych komplementów czuję się zmieszana i nie wiem co powiedzieć (jestem przeokropnie szczęśliwa, ale jednocześnie speszona, więc zaraz pewnie spróbuję zmienić temat :-)

      Koniakowe pecarry… mhm, wcale się nie dziwię tym trzem wykrzyknikom – naprawdę cudo. Szykowne rękawiczki to piękny pomysł na urodziny. Niebanalny, wyjątkowy i do tego praktyczny. A właśnie, Beato, jeśli będzie Pani miała wolną chwilkę w przyszłym tygodniu, proszę zajrzeć króciutko raz jeszcze – bardzo chętnie przyłączę się do gratulacji.
      Tymczasem również bardzo ciepło pozdrawiam :-)

    • Monika Frese
      29 lutego 2016

      Dzień dobry Pani Beato,
      29 luty! Proszę przyjąć ode mnie życzenia spełnienia wszystkich marzeń! Mam nadzieję, że – tak jak na czas prawdziwych urodzin przystało – ten dzień będzie dla Pani wyjątkowy, a rękawiczki okażą się tylko prześlicznym początkiem :-)

      Serdecznie pozdrawiam :-)

  9. Joanna
    1 marca 2016

    Dzień dobry. Pani Moniko, dzięki Pani postom nt. rękawiczek nabrałam apetytu na zakup skórzanych śliczności od Pana Kuca, jednak mam obawy, czy rękawiczki te będą dostatecznie ciepłe gdy w przyszłości przyjdzie im się zmierzyć z mrozem rzędu -10 stopni lub więcej (konkretnie przymierzam się do czarnych skórzanych: touch screen ocieplonych wełną lub futerkiem z królika). Jestem okropnym zmarźluchem, ręce marzną mi zawsze gdy tylko temperatura zaczyna oscylować wokół 0 i dotychczas żadne rękawiczki mi nie pomagają a skóra dłoni woła o ratunek. Czy Pani lub któraś z Pań komentujących ma doświadczenie z rękawiczkami z takim ociepleniem w warunkach ostrego ataku mrozów? Nie jestem też pewna czy skóra rękawiczek nie ucierpi w kontakcie kilkunastostopniowym mrozem?
    Pozdrawiam serdecznie
    Joanna

    • Monika Frese
      1 marca 2016

      Dzień dobry Pani Joanno.
      Cierpnące z zimna dłonie na pewno potrafią dokuczyć, ale jak zapewnia firma Kuc w opisie rękawiczek z futerkiem oraz tych ocieplanych wełną, świetnie nadają się one na mrozy. Hmm… nie jestem pewna, czy gibkość palców potrzebna do obsługi ekranu nie byłaby utrudniona przez futrzany wkład, dlatego sądzę, że najlepiej będzie zapytać bezpośrednio u źródła.
      Firma Kuc szyje również modele na zamówienie, a specjalista na pewno będzie umiał doradzić w sprawie wyboru odpowiedniego rodzaju skóry oraz idealnej podszewki. Proszę się nie wahać, kto pyta nie błądzi, a profesjonalnie przygotowana strona firmy zachęca różnymi możliwościami kontaktu (telefon, mail, fax).
      Bardzo ciepło pozdrawiam

      P.S. Jeżeli zdecyduje się Pani na wymianę korespodencji z firmą Kuc, bardzo proszę o króciutką relację.
      Sama jestem ciekawa co i jak :-)

  10. Małgorzata
    22 października 2016

    Szaleje dziś z tymi moimi komentarzami bo jestem zachwycona Twoim/Pani blogiem.
    A już temat rękawiczek powalił mnie na kolana ponieważ ja jestem absolutną, zwariowaną, oszalałą fanką rękawiczek i najchętniej nosiłabym je latem do sukienek. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że uznano by mnie za wariatkę. Mam rękawiczki wełniane, skórzane, zamszowe, długie i krótkie, czarne, czerwone, ciemno i jasno zielone, popielate, beżowe, we wzorki i gładkie i stale mi mało. Niestety jakoś nie mogę zdobyć nigdzie w kolorze kobaltowym lub szafirowym ( do zimowego płaszcza ).

    • Monika Frese
      23 października 2016

      Tyle par? Faktycznie, wariatka :-)
      Och… zazdroszczę Ci zielonych. Mam, ale już bardzo zniszczone. Może… nie! Nie. Nie. W tym sezonie mam przecież szukać zamszowych, w kolorze taupe. A kobaltowe widziałam w Caterinie (i śliczny pasujący szal).

      P.S. Twoim. Nawytykałaś mi już od dobrych kobiet, to teraz chyba trochę głupio tak sobie paniować. Nie przeoczyłam zachwycenia, dziękuję :-)

  11. niklot
    4 maja 2017

    Postanowiłem przy okazji czyszczenia rękawiczek, wyprać tez rękawiczki żony. Zrobiłem to na szczęście ręcznie. Od trzech dni nie mogę zmyć żółtej farby z rąk. Co za cholera?1 Podziwiam, jak tak może coś farbować.