Jako szczęśliwa posiadaczka biżuterii z pereł (czym zdążyłam się już pochwalić w poprzednim odcinku) biorę sobie dzisiaj za honor kontynuowanie eleganckich rozważań.  A ponieważ naszyjnik z pereł, obojętnie skromny czy mniej skromny, prawdziwy czy też nie, należy do klasycznych i bardzo lubianych prezentów, przygotujmy się zawczasu na taką niespodziankę, trenując od zaraz nazwy typowe dla poszczególnych długości.

Jestem pewna, że któregoś miłego dnia… „Och, kochanie, jaki piękny czokerek! Skąd wiedziałeś, że marzę o takim od dawna?”… czy coś w tym rodzaju.

 

Długości naszyjników i ich nazwy

 

 

1. Kolia albo obroża (fran. collier de chien = psia obroża): 30 – 35 cm; najkrótszy ze wszystkich naszyjników, ciasno opinający szyję, najczęściej kilkoma rzędami pereł. Sprawdzony wieczorowy klasyk.

2. Choker (ang. kołnierz, kryza): 36 – 41 cm; klasyczna długość luźno oplatająca podstawę szyji; pięknie wykańcza niewielkie dekolty sukienek, o czym można się przekonać podziwiając niedościgłą elegancję strojów z lat pięćdziesiątych i sześćdziesiątych dwudziestego wieku, na przykład w wydaniu Jackie O.

3. Princess (ang. księżniczka): 43 – 50 cm; wszechstronna i popularna długość, doskonała dla początkujących, szczególnie ładnie wygląda w rozcięciu bluzki koszulowej lub kaszmirowego sweterka .

4. Matinée (ang. popołudniowe przedstawienie): 50- 60 cm; naszyjnik miękko opierający się na dekolcie i przyciągający do niego wzrok.

5. Opéra (fran. opera): 75 – 90 cm; opadająca pojedynczą długością poniżej linii biustu, przy czym już sama nazwa wskazuje odpowiednie okazje. Podwójnie opleciona wokół szyi daje nam wyrazistą princeskę.

6. Sznur albo lariat (ang. lasso): powyżej 120 cm; najdłuższy z wszystkich wariantów, noszony pojedynczo lub kilkakrotnie zamotany wokół szyi. Ulubiona długość Mademoiselle Chanel.

Aha! My tu sobie o perłach, ale nazwy te są oczywiście używane w odniesieniu do naszyjników wszelkiego rodzaju.

 

No dobrze, ale jaką długość powinnam wybrać? Która będzie szczególnie dobrze do mnie pasować? A może w przypadku naszyjników, zwłaszcza perłowych, obowiązują jakieś reguły? Tradycyjnie zachowawcza zasada, że im wcześniejsza pora, tym naszyjnik krótszy, podoba mi się bardzo również w odniesieniu do współczesnej rzeczywistości, tym bardziej, że jest to doskonały przepis na wszelkie okazje związane z pracą.

 

Jednak najważniejszym kryterium przy doborze naszyjników, podobnie zresztą jak i biżuterii w ogóle, jest wyważenie środka ciężkości w zależności od: proporcji ciała oraz urody jego poszczególnych partii.

 

Poprosimy zatem o kilka przykładów:

  • Im większa sylwetka, im bardziej obszerna wzdłuż lub wszerz, czyli dysponująca większą „powierzchnią”, tym bardziej wyrazisty naszyjnik. I odwrotnie, drobna albo smukła kobietka zginie pod nawałem ekspresyjnej biżuterii, więc ta powinna być możliwie filigranowa i delikatna.
  • Ciasno opinająca szyję obroża, podobnie jak choker, nie tylko przyciągnie wzrok do twarzy, podkreślając jej zgrabny owal, ale wyeksponuje także urodę gibkiej szyi. Podwójny podbródek albo szeroki, mocny kark również zostaną wyeksponowane – mam jednak wątpliwości, czy o taki efekt nam chodzi. Pamiętajmy przy tym, że ten sam naszyjnik, na przykład długości 43 cm (tak jak mój – porównaj poprzedni wpis) będzie luźno oplatał szczupłą, smukłą szyję, jednocześnie mocno opasując („ucinając” u podstawy) szyję pełną lub szeroką.
  • Naszyjniki eksponujące dekolt (matinée) czy linię biustu (opera) zatrzymują spojrzenia w tych właśnie miejscach, więc jeśli nasz gors nie lubi łypania albo okoliczności są temu przeciwne (bo na przykład prowadzimy poważne negocjacje, obojętnie czy a) w biurze i z szefem na temat należnej nam co najmniej od roku podwyżki, czy raczej b) w pieleszach domowych i z panem małżonkiem na temat brudnych naczyń walających się od wczoraj na podłodze przy sofie, w każdym razie zależy nam na tym, żeby nasz rozmowca patrzył nam w oczy koncentrując się przede wszystkim na naszych słownych argumentach), dużo pewniej będziemy się czuły w eleganckiej princess, która jest wyjątkowo uniwersalną długością świetnie pasującą większości z nas.
  • Długie naszyjniki wysmuklają górne partie ciała, koncentrując przy okazji spojrzenia na okolicach talii lub bioder. Przemyślmy zatem bezstronnie, przeglądając się w dużym lustrze (również z boku), który z fragmentów naszej figury godny jest wyjątkowego zaakcentowania.

A całą resztą wcale się nie przejmujcie, wybierając wedle własnych zamiłowań i skłonności. Biżuteria jest po to, żeby sprawiać nam radość. Nie trzeba jej traktować ze śmiertelną powagą.

 

 

Miłe Przyjaciółki, Drodzy Goście
wiecie, co? Naprawdę cieszę się, że ten temat mamy już przećwiczony. Czy można sobie wyobrazić łatwiejsze rozpoczęcie swobodnego small talk, gdybyśmy kiedyś, gdzieś przypadkiem spotkały się w mieście?

„Och, to Ty? Monika? Jaką śliczną princeskę masz na szyi! W rzeczywistości wygląda jeszcze ładniej niż na zdjęciach na blogu! Tylko, och jej… nie gniewaj się, ale… myślałam, że jesteś szczuplejsza!” Czy coś w tym rodzaju.

 

 

Udostępnij
Email this to someoneShare on FacebookTweet about this on TwitterShare on Google+Pin on Pinterest


Komentarze

  1. Irensa
    16 stycznia 2014

    Rozumiem Mademoiselle Chanel. sznur załatwia nam niemal wszystkie długości. Odpowiednio zamotany daje tyle możliwości. A jakie wyzwanie /finansowe/ dla darczyńcy! Już się cieszę na samą myśl! No i poszerzyłam zakres swojej wiedzy na miły duszy temat.Pozdrawiam cieplutko w ten pierwszy zimowy ranek.

    • Monika Frese
      17 stycznia 2014

      Ja też ją rozumiem.Zwłaszcza, że i darczyńców w pobliżu nigdy nie brakowało.
      Co prawda przedsiębiorcza kobieta może doskonale sama zadbać o swoje potrzeby, tylko… to jednak nie to samo:).

      Coś mi mówi, że w razie przypadkowego spotkania znalazłybyśmy całkiem sporo tematów do rozpoczęcia rozmowy, miła Irenso:))

    • Irensa
      17 stycznia 2014

      Niewątpliwie… I kto wie…

  2. Małgorzata TP
    18 stycznia 2014

    No i kolejna wiedza do przyswojenia … Jak dla mnie – to poproszę nr od 1 do 4 :)

    • Monika Frese
      18 stycznia 2014

      Racja, dyndające operowe sznury raczej nie. Przy takim dekolcie to byłaby zbrodnia!

      P.S.
      Masz tam jeszcze trochę miejsca? To dopiero początek. Roku:)

  3. MariaTamara
    2 lutego 2014

    Cieszę się, że znalazłam informację na temat nazw konkretnych długości naszyjników:)

    • Monika Frese
      2 lutego 2014

      Miło mi, że właśnie u mnie:)