24 września 2014 / Prosto z atelier / 28 komentarzy

Spotkałaś się już może z tezą, która głosi, że biała koszula jest najbardziej demokratycznym klasykiem kobiecej szafy, ponieważ bez względu na to czy szyta na zamówienie, markowa, czy też kupiona jako tani sieciowy produkt, nigdy nie traci swojego czystego, szlachetnie wpływowego oddziaływania? Nie wierz ani jednemu słowu!

 

Prawda wygląda bowiem tak, że koszula koszuli nierówna. W białej bluzce koszulowej dobrej jakości, ktoś już pomyślał dla nas i za nas:

  • materiał utkany z długowłóknistej bawełny doskonałego gatunku, rozpieszcza skórę najbardziej miękkim z muśnięć,
  • zamiast sterylnie zimnej, czystej bieli – złamana biel rozświetla twarz miękką poświatą,
  • guziki są rozmieszczone w taki sposób, żebyśmy nie musiały za każdym razem od nowa rozstrzygać między zbyt głębokim, a aż za nadto powściągliwym dekoltem.

 

Mała dygresja: biała koszula, czyli dotyk jakości po raz pierwszy

Wybrałam się w męskim towarzystwie do dobrze zaopatrzonego salonu dla panów. Oprócz dużego wyboru i świetnej obsługi, uderza mnie coś jeszcze: na wieszakach wiszą wyłącznie bawełniane koszule. Różne fasony, różne kolory i przeróżne rodzaje tkaniny, ale wszystkie ze 100% bawełny. Hmm… ciekawe dlaczego nikomu nie wpadnie nawet do głowy, żeby eleganckiemu mężczyźnie zaproponować to, co w konfekcji damskiej jest na porządku dziennym: bluzki koszulowe z wiskozowych albo poliestrowo – bawełnianych materiałów?

Rozgorączkowana wpadam do domu, zgarniając z wieszaków mężowskie koszule. Tak, zgadza się, jest dokładnie tak jak przypuszczałam: tylko stuprocentowa bawełna! Ale to nie wszystko: starannie wykończone mankietami rękawy, żadnych strzępiących się, owerlokowo obrobionych szwów… no i nikt nie wymaga od męża, żeby prał swoje koszule ręcznie!

 

 

Biała koszula, czyli dotyk jakości po raz drugi

Wypróbujmy tego samego, pragmatycznie męskiego podejścia do naszych ubrań i weźmy pod lupę zawartość naszej szafy. Dziś krytycznym okiem przyjrzymy się białej koszuli. W końcu dlaczego to, co dobre dla panów stworzenia, nie miałoby być jeszcze lepsze dla jego korony piękniejszej połowy ludzkości?

 

biała koszulaKoszula i zdjęcia-gant.com

 

1. Kołnierz

Kołnierz określa klasę bluzki, jednak bez względu na kształt nie może odstawać i z tyłu powinnien ładnie przylegać do szyi. Najbardziej elegancko i profesjonalnie – w kontekście biznesowym – wyglądają kołnierze z odcinaną stójką. Stójka wysokości co najmniej 2 cm pozwala swobodnie postawić kołnierz, zapewniając mu szykownie nonszalancki wygląd.

Sama najbardziej lubię kołnierze wysoko zachodzące na szyję (na stójce wysokości ok. 3 cm), ale efekt i tak trzeba za każdym razem uważnie przestudiować w lustrze – krótka szyja z pewnością będzie czuła się bardziej komfortowo w kołnierzu o mniejszej skali.

 

biała koszula: kolnierz

Podobnie jak w swoim męskim odpowiedniku: w kołnierzu dobrej koszuli znajdziemy wyjmowane, usztywniające wzmocnienia, które gwarantują piękny, lekko wypukły kształt kołnierza oraz zapobiegają zwijaniu i odstawaniu jego rogów.

 

2. Zapięcie

Jeżeli koszula nie jest za ciasna, czyli guziki nie wyglądają tak, jakby za chwilę miały eksplodować na biuście i możesz swobodnie skrzyżować na piersi ramiona, zakrzywiona albo – gorzej – rozchodząca się listwa zapięcia wyraźnie wskazuje, że coś jest nie w porządku z pozycją Twojego ciała:

  • garbisz się?
  • krzywisz?
  • a może bezpardonowo rozkładasz się w krześle?

Skontroluj swoją postawę, wyprostuj plecy i potraktuj to jako wyjątkowe doświadczenie samopoznawcze – po listwie zapięcia zorientujesz się, jak widzą Cię inni. W elastycznej koszulce nie miałabyś na to żadnych szans.

 

biała koszula: detale zapięcia

Po lewej: kryta listwa zapięcia, a pod nią klasyka w opalizującym wydaniu, czyli guziczki z masy perłowej – po prawej – które są oczywistym wykończeniem eleganckiej bluzki koszulowej.

 

3. Tkanina

Współczesne bawełniane tkaniny koszulowe są lekkie, wygodne i miękkie:

  • lekki i gładki batyst o chłodnej powierzchni – niezastąpiony materiał na lato;
  • cienki i przejrzysty woal, który mimo swojej transparentnej delikatności jest bardzo wytrzymałą i mało gniotącą się tkaniną;
  • pięknie układająca się żorżeta o niespokojnie piaszczystej strukturze;
  • albo delikatnie prążkowany koszulowy klasyk – ściśle tkana, odrobinę sztywna popelina o architektonicznym wdzięku.

 

tkaniny bawełniane na bluzkę koszulową

Od  góry z lewej i zgodnie z ruchem wskazówek zegara: bawełniany woal, bawełniany batyst, bawełniana popelina i bawełniana żorżeta.

 

Nie ma żadnego logicznego powodu – racja, oprócz zwiększania zysków kosztem oszczędności na czym się tylko da – żeby dobrą bawełnę “uszlachetniać” sztucznymi mieszankami. Często podawany argument ułatwiania pięlęgnacji nie przekonuje mnie zupełnie, będąc niewiarygodnym choćby dlatego, że to właśnie w przypadku mieszanek, czyli bawełny połącznej z poliestrem albo nylonem, zalecenie producenta najczęściej brzmi “pranie ręczne”. Hmm… jak dla mnie “pranie ręcznie” nie brzmi jak coś, co mi z pewnością ułatwi życie.

 

Miła Przyjaciółko proszę, zapamiętaj: nie ma łatwiejszego w pielęgnacji włókna niż bawełna.

Dobra bawełna z każdym praniem coraz mniej się gniecie, więc prasowanie jest coraz szybsze i coraz łatwiejsze. Jednak i prasowanie może mieć swoje dobre strony: ponieważ bakterie i różne zarodniki również lubią bawełnę – a gotowanie nie wchodzi w grę w przypadku większości ubraniowych tkanin – gorąca para żelazka spełnia dezynfekującą rolę, a przy okazji prasowany materiał staje się bardziej jedwabisty i bardziej połyskujący.

 

4. Szwy

Dobrą jakość poznamy po rodzaju szwu: im drobniejszy szew, im więcej ściegów przypada na centymetr, tym szew jest bardziej wytrzymały (czytaj: na pewno się nie rozerwie). W najbardziej luksusowych męskich koszulach będzie to 8 uderzeń igły na cm, w bluzce dobrej jakości powyżej 5.

3 do 4 ściegów na centymetr oznacza wyrób słabego gatunku.

 

bluzka: szwy

Po lewej: mam powód do radości, prawda? Gładkie, proste i gęste szwy mojej ulubionej białej koszuli. Po prawej: nowiutka bluzka koszulowa popularnej sieciówki – powyciągane nitki, strzępiące się szwy, prujące dziurki na guziki – liczymy ilość ściegów przypadających na centymetr (4 jest optymistyczną liczbą, tak naprawdę jest jakieś 3, 5) i… już wszystko jasne.

 

Szwy wewnętrzne nie tylko zapobiegają siepaniu się i pruciu materiału. Dobre wykończenie wnętrza ubrania wzmacnia szwy i uodpornia je na wielokrotne pranie – z białą koszulą jest dokładnie tak samo jak z bielizną: raz założona kwalifikuje się do prania.

Szwy kryte, w których brzegi tkaniny schowane są w samym szwie, doskonale pasują do łatwo strzępiących się cienkich tkanin. Dodatkowe zgrubienie utworzone przez sam szew jest w zasadzie niezauważalne, a lewa strona bluzki to pieszczota dla skóry oraz… oka:

  • nic się nie strzępi,
  • nic się nie marszczy,
  • i nic nie drapie.

koszula damska: jakość szwów

Po lewej stronie: kryty szew francuski, wyglądający jak wąska kontrafałda. Po prawej: szew owerlokowy – ze względu na szybkość i prostotę obsługi, najczęściej stosowany szew wykańczający. Jak jednak widzimy, nie jest to najlepsze rozwiązanie w przypadku delikatnej tkaniny: nieschludny, wystrzępiony i brzydko porozciągany już po kilku pierwszych praniach.

 

 

Biała koszula, czyli dotyk jakości po raz trzeci

Biel dobrej koszuli nie jest tą samą bielą, którą ogrywa – tak chętnie żółknąca lub szarzejąca – poliestrowa namiastka prawdziwie szlachetnej bawełny. Biel dobrej koszuli kojarzy się raczej z dekadenckim luksusem, przywołującym na myśl czasy, w których dobrze urodzona albo zamożna kobieta nosiła ją jako symbol swojej pozycji społecznej, sygnał tego, że nie musi kalać swoich rączek pracą.

Dzisiaj jest podobnie, choć tak bardzo inaczej. Przyglądasz się swoim dłoniom otulonym białymi, pięknie wykończonymi mankietami, ciesząc się z zrządzenia losu, który sprawił, że masz wystarczająco dużo zawodowych i prywatnych okazji, aby móc pozwolić sobie na dekadencko luksusowe momenty.

Na karku czujesz wspierającą sztywność kołnierza. Ograniczasz nierozważne ruchy i powściągliwie gestykulujesz, chcąc żeby biel jak najdłużej pozostała śnieżnobiała. Wiesz, że nie możesz tak po prostu wygodnie rozeprzeć się na krześle lub – o zgrozo! – podeprzeć łokciami, ponieważ wszystko w białej koszuli zmusza Cię do tego, by zachowywać się jak dama.

 

Miła Przyjaciółko, w białej koszuli wyglądasz jak dama, więcej… w białej koszuli jak dama się czujesz.

 


 

Na całą koszulową serię, oprócz dzisiejszego wpisu, składają się następujące posty:

 

 

Udostępnij
Email this to someoneShare on FacebookTweet about this on TwitterShare on Google+Pin on Pinterest


Komentarze

  1. Małgorzata
    25 września 2014

    Super artykuł. Pozdrawiam

    • Monika Frese
      25 września 2014

      Dziękuję Małgosiu. Miłego dnia :-)

  2. Monika Frese
    25 września 2014

    A propos, Miłe Przyjaciółki.
    U Małgorzaty, oprócz wielu przykładów z białą koszulą w tle, możecie zobaczyć taki fajny pomysł: zaszyta listwa zapięcia i zamki w szwach bocznych – nic nie wyłazi i nic nie wyziera…. sprytne, prawda?

  3. Małgorzata
    25 września 2014

    Ta Małgorzata, która pochwaliła Twój artykuł to inna od tej, której link podałaś w komentarzu :)
    Również życzę miłego dnia

    • Monika Frese
      25 września 2014

      Aha, czyli całkiem inna Małgosia.
      Cieszę się bardzo z tej zabawnej pomyłki… cześć, mam na imię Monika :-)

  4. Aneta
    25 września 2014

    Rzeczywiście, artykuł bardzo pomocny – sama szykuję się na zakup (w końcu) idealnej białej koszuli na szczególnie ważne ważną, oficjalną imprezę i nie wiedziałam, od czego zacząć oglądanie potencjalnych kandydatek:)
    A może podsunie mi Pani propozycje marek/ sklepów, do których warto zajrzeć?
    pozdrawiam

    • Monika Frese
      25 września 2014

      Jestem dzisiaj w szalonym biegu i bardzo pomiędzy. Proszę dać mi czas do jutra, a na pewno coś wymyślimy :-)

      • Monika Frese
        26 września 2014

        Dzień dobry, to znowu ja :-)
        Strasznie mi pochlebia takie zaufanie… więc co? Bierzemy się bezzwłocznie do rzeczy?
        Swoje własne poszukiwania rozpoczęłabym w zalando – spory wybór, duży przekrój cen i fantastyczna obsługa klienta (bez komplikacji, szybko i gratis). Następnie rozejrzałabym się w kilku solidnie klasycznych, polskich firmach – biała kolekcja Wólczanki robi na mnie doskonałe wrażenie (a koszula Giulia, to mój osobisty faworyt: sztywny, wysoki kołnierz, kryta listwa zapięcia i mankiety zapinane na spinkę). Tu mamy jeszcze białą bluzkę firmy Da Vinci, chociaż sama przyjrzałabym się raczej uważniej koszulom męskim oraz usłudze szycia na miarę.
        Poza tym widzę, że niezły przegląd solidnych marek (w tym moich ulubionych boss, ralph lauren, gant, bogner) mają Peek&Cloppenburg oraz van Graaf – a dobre marki mają to do siebie, że ich cenowa polityka jest równie dobra: pod koniec każdego sezonu proponują fantastyczne wyprzedaże pojedynczych sztuk.

        Mam nadzieję, że tych kilka sugestii wystarczająco pobudzi Pani poszukiwawczą energię :-)
        Powodzenia Aneto, trzymam kciuki, życząc najmilszych wrażeń z uroczystości.

        • Aneta
          26 września 2014

          Dziękuję za inspirację, ruszam w drogę:)

  5. Alicja K.
    26 września 2014

    Bardzo interesujący artykuł, zgadzam się z poprzedniczkami. Wszyscy tylko piszą, że jakość musi być dobra, ale nikt nie wyjaśnia o co tak naprawdę w tym wszystkim chodzi. Tylko trochę się zmartwiłam oglądając zdjęcia ze szwami, bo właśnie kupiłam owerloka. Czy uważa Pani, że będę żałować? Pozdrawiam, Ala

    • Monika Frese
      26 września 2014

      Absolutnie nie. Owerlok jest świetnym uzupełnieniem maszyny do szycia, a ścieg owerlokowy ze względu na swoją elastyczność bardzo dobrze sprawdza się w obróbce dzianin. Sama wzmacniam nim również – w zależności od rodzaju tkaniny – naddatki szwów w ubraniach odszytych podszewką. Jakby tego było mało, brzegi szyfonowych sukienek lub spódnic obrzucone wąziutkim ściegiem rolującym, falują wdzięcznie, pięknie się układając.

      Owerlokowe brzydactwa na zdjęciu wyglądają tak, jak wyglądają, ponieważ ktoś chciał sobie bardzo ułatwić sprawę i oszczędzić, podczas kiedy szwy kryte oraz lamowane to najlepszy (czytaj: jedyny możliwy :-) wybór podczas wykańczania:
      – bluzek, bielizny oraz ubrań wykonanych z ażurowych i przejrzystych tkanin;
      – ubrań uszytych bez użycia podszewki, zwłaszcza tych z grubszych i strzępiących się tkanin (np. bouclè, żakard albo tweed).

      Ojej, ale się dzisiaj rozpisuję… ale czy wspominałam już, że dostaję gęsiej skórki na myśl, że moje wpisy są tak uważnie czytane?
      I ja ślicznie Panią pozdrawiam Alu :-)

  6. Alicja K.
    26 września 2014

    Faktycznie uważnie czytam każdy wpis, bo ten blog to kopalnia wiedzy. Bardzo dziękuję za wyczerpującą odpowiedź. Mój owerlok jest uratowany, a ja czekam z niecierpliwością na ciąg dalszy. Ala

  7. Monika Frese
    27 września 2014

    Dziewczyny, ale ładnie zaczął mi się weekend :-)

  8. Sylwia
    19 grudnia 2014

    Pani Moniko,

    Czy zasada, że drobniejszy szew oznacza lepszą jakość sprawdza się też przy innych częściach garderoby niż koszule? Czy mogę na przykład na tej podstawie ocenić jakość cienkiej wełnianej sukienki?

    • Monika Frese
      19 grudnia 2014

      Nie. To jest typowo koszulowa reguła :-)
      Ilość szwów na centymetr zależy od rodzaju tkaniny i choć ogólnie można powiedzieć, że im cieńszy materiał, tym gęściejszy szew, to nie jest to zasada, która działa zawsze i w ciemno (np. jest prawie pewne, że zszycie tkaniny o luźnej strukturze bardzo drobnym szwem, przy pierwszym lepszym pociągnięciu poskutkuje… dziurą).

      Jeśli chodzi o wełnianą sukienkę, zabrałabym się do niej dokładnie tak, jak polecam to w mini serii “Diabeł tkwi w detalu”. Uważne przestudiowanie metki jest również bardzo pomocne – im więcej szczegółowych informacji, tym lepsze jakościowo robi to na mnie wrażenie. Pozdrawiam

  9. Ewelina
    24 lutego 2015

    Kupiłam chyba w zeszłym roku białą koszulę w H&M – potrzebowałam nowej na gwałt. Za ten szybki zakup biję się w pierś – koszula ma niewiele więcej bawełny niż elastenu, jest prześwitująca, słabo odszyta… Założyłam raz i czym prędzej kupiłam nową, tym razem w sklepie stricte ‘koszulowym’, z dobrej bawełny o odpowiednim skręcie, nieprześwitującej, z zaszewkami w talii, które pięknie podkreślają figurę. Są koszule i Koszule – i naprawdę lepiej dopłacić, poszukać odpowiedniej a potem już tylko cieszyć się zakupem:)

    • Monika Frese
      24 lutego 2015

      Czyli czasem najlepiej jest poczuć różnicę na własnej skórze. Takie doświadczenie zostaje już na zawsze w pamięci, działając skuteczniej niż najbardziej kategoryczna z przestróg :-)

      P.S. Stanowczo wybieram Koszulę!

  10. Celestyna
    7 czerwca 2015

    Droga Pani Moniko!
    Jak ja się cieszę,że trafiłam na ten blog.Mąż wciąż mnie nagabuje na zmianę garderoby,na jakieś lepsze modele, a nie szmaty z sieciówek.a ja zielona w temacie,b chwilę temu chodziłam cała w czerni,później to już dzieci były i ciuchy robocze.nie miałam czasu przeobrażać się w motyla.i tak w stadium poczwarkowym pomykam przez bezkresy internetu i odnajduję konkrety na tymże blogu.obczytam go z radością.po stokroć dzięki!

    • Monika Frese
      8 czerwca 2015

      Ojej… no fajny, że nagabuje… ale ja znam i rozumiem te dylematy. O, na przykład małe są wreszcie w łóżkach, więc w końcu można by było trochę popracować nad motylim aspektem rzeczywistości, a tu człowiek zwyczajnie pada na nos!

      Celestyno, skąd Pani wiedziała, czego mi było trzeba?
      Właśnie takiego serdecznego i dowcipnego komentarza, który zmotywowałby mnie do pracy. Proszę się więc rozgościć, a ja w tym czasie dokończę wpis, nad którym już chyba zbyt długo się biedzę siedzę. Bardzo, bardzo pozdrawiam :-)

  11. Mishka
    21 czerwca 2015

    Fantastyczna notka! Dopiero dziś odkryłam Twojego bloga i czuję, że spędzę na nim trochę czasu :)
    Kiedy ostatnio przeglądałam swoją szafę, z przykrością stwierdziłam, że większość porządnych koszul nadaje się już do wymiany, a kilka innych, które kupiłam, okazały się fiaskiem. Tuż obok w szafie wiszą koszule mojego chłopaka – piękne, gładkie, idealnie skrojone. Mam dosyć gniotącego się materiału, guzików, które dają mi albo zbyt duży albo za mały dekolt i sztucznego materiału, przez który koszula po chwili użytkowana nadaje się do prania ;) Zastanawia mnie jedno – dlaczego męskie koszule wykonywane są generalnie poprawnie ;)? Moja studencka kieszeń nie pozwala mi na wymianę wszystkiego od razu, ale mam nadzieję, że konsekwentnie uda mi się skompletować kilka koszul, bo uwielbiam je nosić na co dzień.
    Miałam pytać o źródła zakupu, ale widzę, że ktoś już to za mnie zrobił – pozostaje mi ruszyć na polowanie!
    Pozdrawiam :)

    • Monika Frese
      21 czerwca 2015

      Dziękuję. Zapraszam. I… doskonale rozumiem.
      Ale jeśli mogę Cię prosić – wstrzymaj się jeszcze moment z łowami. Artykuł napisałam przeszło pół roku temu, a ponieważ okazało się, że ja również prawie dzień w dzień biegam w koszulach (bardzo się sama zaskoczyłam tym odkryciem :-), zajęłam się intensywnie poszukiwaniem Koszuli Idealnej. O pierwszych wynikach moich badań porozmawiamy już na początku lipca.

      I ja ślicznie pozdrawiam :-)

  12. Dżinsy w godzinach pracy | Lady and the dress
    12 lipca 2015

    […] formalne dżinsowe spodnie lub spódnicę i uzupełniając je klasykami dobrej jakości: biała bluzka, żakiet, szykowne buty. […]

  13. Weronika
    31 stycznia 2016

    Bez sesnu. Ubranie ma być wygodne i ładne. To wszystko. Nic nie może mnie zmusić do kontrolowania swoich ruchów! :D

    • Monika Frese
      31 stycznia 2016

      Cześć, nie przejmuj się. Nie każda musi być damą :P

  14. Katarzyna
    15 listopada 2016

    Koszula z uniqlo, ktora ostatnio zamowilam: stojka 2 cm, 100% bawelna oxford, ‘kremowy’ bialy, wszystkie szwy kryte, 5.5 stukniec na centymetr, kolniez button-down bez wzmocnienia (powinno sie znalezc w tym typie koszuli?), absolutnie nieprzeswitujacy material (w koncu) i swietny fason. Z przesylka niecale 200 zl bez wyprzedazy. Rozmiarowka w przypadku koszul porownywalna do hm (M w uniqlo 38/40 w hm). Oczywiscie mozna prac w pralce. Brakuje mi tylko guzikow z masy perlowej, wiec trzeba doliczyc wymiane. Chyba moge polecic..:)))

    • Monika Frese
      15 listopada 2016

      Policzyłaś nawet ściegi? Jesteś nieoceniona :-)

      Kołnierz button-down jest miękki, więc jeśli wkład, to również bardzo miękki, żeby kołnierzyk się ładnie rolował (dlatego nie używa się w nim usztywniaczy/fiszbinów – koszula z tego typu kołnierzem jest najmniej formalnym rodzajem koszuli).